- Opowiadanie: Koala75 - Ciemiężyca

Ciemiężyca

Wszystkie rymy i inne niedostatki zamierzone. Tekst przygotowany na Grafomanię 2025, jeśli taka będzie, ale poza konkurs, bo trzeba dać innym szansę. Czytajcie i zachwytom upust dajcie.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

Ambush, Użytkownicy, Finkla, NoWhereMan

Oceny

Ciemiężyca

Gdy wjechałem z małżonką do grodu, od razu zauważyłem wiszące ogłoszenie takowe: „Król nie może, jak dawniej chędożyć. Medyka lub wiedźmy szuka, bo źle, gdy nie może pukać. Jeśli ktoś mu wygodzi, złotem go wynagrodzi”.

Trochę nas zdziwiła treść, ale pomyśleliśmy, że król musiał być bardzo zdesperowany i pewnie przez małżonkę obligowany. Moja była zielarką, niejednemu pomogła i mnie do picia różnych swoich naparów czasem zmuszała, więc zgłosiliśmy się na zamek.

Król, jak to król, zapowiedział, że głowy nam utnie, jeżeli zioła go nie naprawią, ale chętnie wypił, co mu moja przygotowała. Taki był zgnębiony żądaniami młodej żony. Żeby go czymś zająć, gdy czekał na skutek dekoktów, opowiedziałem o naszych przygodach w Ciemiężycy.

– Dostaliśmy prośbę, by ratować, bo w winiarni, w piwnicy, siedzi smok. Przybył razem z panem swoim i tylko się jego boi. Pan pije i na smoka krzyczy, by sprowadzał mu dziewice. A że nie ma już dziewicy nawet w dalszej okolicy, grozi całej Ciemiężycy. W środku nocy po cichu, nie budząc smoka i licha, zabrałem pijaka z piwnicy i wygnałem z Ciemiężycy. Nazajutrz, z rana, smok szukał swojego pana. Wszyscy się chowali, gdzie tylko zdołali. Tylko moja żona, jak nieustraszona, wyszła mu naprzeciw. Łagodnie mówiła:

– Piękny smoczuś, dobry, ładny, troszkę sam bezradny, lecz nie będzie pan pomstował i w ciemności smoczka chował. Nie ma go w piwnicy, uciekł z Ciemiężycy. Możesz zostać w okolicy, lecz jest pora „ora et labora”. Jeśli będziesz orał pazurkami okoliczną ziemię, to dostaniesz raz w miesiącu barana i cielę.

Komplementem ugodzony, smok posłuchał mojej żony rad. Nie byłem zdziwiony, robię to od lat. Sprytniejszy ode mnie ustalił zaraz z rana, że zamiast barana będzie dostawał pięć owiec i Ciemiężyca nazywa się teraz Smokowiec.

 

Króla zajęło me opowiadanie, więc słuchał i gniewem nie wybuchał. Rozbawiony coś szeptał do żony. Zioła zaczęły działanie, gdy skończyłem gadanie. Rzucił mi sakiewkę ze złotem z oddali. Potem wybiegł z żoną z sali. Gdy wrócił po czasie dość długim, mojej żonie przyznał order: „Za specjalne zasługi”.

 

Koniec

Komentarze

Cześć, Koala75

 Świetnie rymujesz, zapewne to czujesz. Podobało mi się. Temat bardzo poważny :-) Ukazany zabawnie. Jest pięknie. Ale ze małżonka nie bała się Smoka… Gratuluję.

Pozdrawiam

Heskecie,

Ale ze małżonka nie bała się Smoka…

W każdej jest trochę czarownicy/czarodziejki, a moja sporo lat spędziła ze mną. :)

Jesteś Koalo jak szewczyk Skuba, poradzisz sobie ze smokiem, królem, słabością, a nawet piwnicą;)

No i apel o Grafomanię 25 jest wiecznie żywy!;)

"nie mam jak porównać samopoczucia bez bałaganu..." - Ananke

Łowuszko, to nie ja, to żona, a na Grafomanię pewnie będzie czas po konkursach. :)

Misiu, zmuszony jestem uprzedzić Ciebie, że przez czas jakiś będę omijał te Twoje teksty, w których znajdę / wyczuję żarty, kpiny i te pe. Chyba że ból brzucha ze śmiechu minie szybciej…

Pozdrawiam jak zwykle niezwykle serdecznie.

Widzę, Misiu, kiełkującą w Tobie nadzieję, że Beryl w tym roku ogłosi Grafomanię, co ucieszyłoby i mnię.

Podziwiam Twój zapał i chęć trenowania, bo nie ma to jak dobre przygotowania, zwłaszcza że pochwaliłeś się niezłym pomysłem, składając historię, w której wszystko co fantastyczne nie jest nam obce – od postaci magicznych i smoka aż po barana i owce.

Szczerze podziwiam odwagę króla, okrutnie dotkniętego niemocą, dającą o sobie znać tak dniem jak i nocą, że kazał upublicznić sprawę, wykładając jasno kawę na ławę i grzecznie prosić o pomoc, skoro dopadła go tak wielka niemoc.

Sugeruję też, by wysłać petycję do Beryla, a może nadejdzie wyczekiwana chwila, gdy Beryl wzruszony prośbami, pozwoli nam wyżyć się w Grafomanii.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo fajny tekst . Rymowany , zabawny .Pozdrawiam 

Adamie, na brzuszek dobry jest eukaliptus, a jeszcze lepszy jest miodek (do wewnątrz). Też pozdrawiam. :)

Reg, niezwykle miła to chwila, że rymy w komentarz włożyłaś. Szlachetne kamienie lepiej zostawić, gdy chcemy się bawić. Mogą nie uznać manii wyżycia się w Grafomanii. Może zapytać Lożę? Może Loża może zezwolić ciut poswawolić? :)

Adexsie, dziękuję. Znaczy, udało się. :)

Koalo zręczne rymy, dobry pomysł, a daru przekazania kilku cennych myśli w bardzo krótkich tekstach można Ci szczerze pozazdrościć!

Pozdrawiam!

Misiu, obawiam się, że nie wiesz wszystkiego i tak: Beryl nie jest kamieniem szlachetnym, albowiem jego nick pochodzi od nazwy karabinka szturmowego, a ponadto „Grafomania” jest konkursem, który zawsze ogłaszał Beryl i nie wiem czy Loża pozwoli na swawole, ale pewnie nie zajmie stanowiska w sprawie konkursu Beryla.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Za wcześnie Koalo, za wcześnie. Takie teksty trzeba publikować w niedzielę, późnym wieczorem, żeby czytelnik mógł sobie w poniedziałek, z rana przeczytawszy, poprawić humor:) 

Beeeecki, nie masz czego zazdrościć, ale jeżeli byś musiał to https://www.youtube.com/watch?v=TTANNNt-d8U :)

Reg, dobrze, że mi przypomniałaś, że jestem świeżakiem zwierzakiem. Czasem o tym zapominam, gdy spotykam pierwszy tekst nowego użyszkodnika. :D

Czeke, dobra rada zawsze w cenie. Będę pamiętał, ale sobie samemu trudno ocenić humor w tekście. :)

Misiu, niebawem stukną Ci cztery użyszkodnicze lata na portalu, więc świeżakiem nie jesteś, a jeśli dodać do tego twórczy dorobek, to sam przyznasz, że możesz się uważać za wyjadacza. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, wyjadaczem mogę być eukaliptusa, ale wolę miodek, nawet pitny, a bycia użyszkodnikiem portalu ciągle się douczam. :)

Misiu, ciagłe douczanie się – cenny nawyk. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemny szorcik i fajnie rymujesz :) Sposób na poradzenie sobie ze smokiem też niczego sobie

 

Pozdrawiam :)

Genialny, subtelnie podany humor, brawa! :)

Klik! Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Cześć

 

Na potencję mędrcy wchodu od wieków polecają korzeń żeń-szeń. Niezwykle skuteczny, tylko ciężko przymocować :D.

 

Ależ mię zrobiłeś smaka na grafomanię tem opowiadaniem. Czem prędzej pędźmy do Beryla, by zgodę wyraził na języka polskiego masakrowanie! 

 

Lubię Twój humor. Niebanalny i bezpretensjonalny. 

 

pozdrawiam 

M. 

 

 

Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!

Reg, lepszy taki nawyk niż odwyk. :)

Beeeecki, mój muzyczny gust jest nie z tej epoki. :)

Pnzrdivie, sposób radzenia sobie ze smokiem miała wyssany z mlekiem matki (jak większość z pań). :D

Bruce, dziękuję za klika i ocenę. :)

Morderco, miło mi, że tak widzisz mój humor, a po pierwszym Twoim zdaniu parsknąłem ze śmiechem. :)

I ja dziękuję, pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

No, Koalo, nieźle rymy zapodajesz na nieświadoMC ;) 

 

Myślę, że teraz wyjdę na spacer, po okolicy. Złapię przeziębienie, szukając Ciemiężycy! ;)

 

Uśmiechnęło;)

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Cezarze,

Żeby nie złapać kataru, wstąp do pubu albo baru. Nie poszukuj w okolicy, bo już nie ma Ciemiężycy. Głośno sobie powiedz: –Teraz jest Smokowiec. :)

Bardzo sympatyczny szorcik. I z takim happy dla wszystkich zainteresowanych endem. Cud, miód i orzeszki. :-) No, może owce nie wygrały…

 

Babska logika rządzi!

Finklo, owce nie wygrały, za to jest Smokowiec. ;D

 

A smok czuje smak owiec. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, wynegocjował owce zamiast barana, widocznie był smokoszem owiec. ;)

Skoro ma nie być łapanki, to nie będzie. Sympatyczne, wdzięczne w swojej zwięzłości, i na koniec dodam jeszcze, że niech żyje matriarchat!

facebook.com/tadzisiejszamlodziez

Greasy, miło Cię widzieć po dłuższej przerwie. Matriarchat ma swoje zalety. :)

Przyjemny tekst z rymowanką. Nie ruszył mnie jakoś, ale doceniam ten kocert fajerwerków, bo sam, jak rymuję, to najczęściej częstochowsko… a i to bez polotu :P

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

NWMie, nie przeszkadzają mi rymy częstochowskie. Lubię sobie rymnąć w ramach zabawy słowami, chociaż tu jest to nielubiane/tępione. :)

Koalo – jesteś niemożliwy! Rozbawiłeś mnie bardzo!smiley

"bądź dobrej myśli, bo po co być złej" Lem

Nowa Fantastyka