- Opowiadanie: Jim - Gag z walizką

Gag z walizką

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Użytkownicy III, Użytkownicy, Użytkownicy II

Oceny

Gag z walizką

 

twarz pokrywam białą farbą

żałoby

wychodzę

światła

 

znaleźć trochę czasu

mijam groby

przemyśleć

między wierszami

 

czy na scenie

znów augusta

czy arlekina

jest wszystko

 

wszystkowiedzącym

okiem

jest i kolombina

i miałkość i małość

 

brawa brawa

oglądającym

to może się przydać na starość

i minąłem przemknąłem

 

oblałem

potem

nie poznawszy

nawet pytań

 

 

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

Pełen zadumy, refleksji i filozofii wiersz. :) Taki bardzo nieoczywisty, bo tytuł wskazywał na komedię. 

Pozdrawiam, klik. :)

Pecunia non olet

Dzięki @bruce, dobry Aniele tego portalu :)

Utwór niewątpliwie trochę chropawy. I od młota. I od dłuta. Ale przez to bardzo jimowy.

Dzięki za klika :)

entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Zgadzam się, bardzo Jimowy. :) 

Pecunia non olet

Mnie na myśl przyszedł Jocker, dlaczego? Nie mam pojęcia. Żeby zmieścić ciało w walizce do innego świata, trzeba się solidnie napracować, aż pot cieknie po plecach…

Wiersz dla mnie świetny. Kto będzie pytał? O co? I po co?

 

Pozdrawiam serdecznie.smiley

 

Idę do klikarni.

 

"bądź dobrej myśli, bo po co być złej" Lem

Ech, pogubiłam się w wielościach interpretacji.

Babska logika rządzi!

@bruce

Dzięki za ponowne przyjście :)

 

@GO­CHAW

Mnie na myśl przy­szedł Joc­ker, 

W głowie (już po napisaniu) miałem inny tytuł dla tego utworu: Egzamin na błazna.

 

dla­cze­go? Nie mam po­ję­cia.

Znalazłbym w tekście parę powodów, dla których mógł Ci na myśl przyjść.

 

Żeby zmie­ścić ciało w wa­liz­ce do in­ne­go świa­ta, trze­ba się so­lid­nie na­pra­co­wać, aż pot ciek­nie po ple­cach…

Nie da się ukryć.

 

Wiersz dla mnie świet­ny. Kto bę­dzie pytał? O co? I po co?

Ktoś pewnie będzie pytał ;-)

 

Ktoś inny mi na privie napisał, że to jeden z takich wierszy, którym się wiele wybacza.

 

Dzięki za klika :)

 

@Fin­kla

Znając mnie i moje utwory – również prozatorskie – powinnaś się już przyzwyczaić, że mnogość interpretacji jest we standardzie i specjalnie je konstruuję tak, by dwie czytające je osoby, rozmawiając z sobą miały wrażenie, że czytały dwa zupełnie różne dzieła :)

W przypadku wierszy – wychodzi mi to niejako bez wysiłku – w przypadku prozy, muszę się nad tym sporo nagimnastykować (choć ostatnio coraz częściej piszę po prostu rzeczy bardzo proste, niewymyślne, bo i tak nikomu się nie chce wgłębiać – może wyjątkiem będzie utwór na konkurs przebojowej Alfy i Omegi, o ile go kiedykolwiek skończę i skrócę do konkursowych ram… heh nie spodziewam się raczej, by ktoś ten tekst polubił, chyba za wcześnie na takie rzeczy).

 

 

Po­zdra­wiam ser­decz­nie.smiley

entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Nie wiem, czy do końca zrozumiałem, aczkolwiek wiersz ciekawy. Zostawia pole do interpretacji, a to na plus.

Brak znaków interpunkcyjnych to celowy zabieg? Pytam, bo u siebie zawsze je stosuję, nawet w wierszach i na początku trudno było mi się przyzwyczaić do ich braku, ale to w sumie niewielki problem. 

Znając poruszaną przez Ciebie tematykę, zajrzałem z zamiarem napisania, iż po polsku nazywamy ten przedmiot kneblem, ale tym razem pudło…

Interesujące. Nie czuję się zbyt pewnie w temacie takich nowoczesnych wierszy nieregularnych. Ten jednak uderza tym, że forma właśnie bardzo nowoczesna, a odniesienia sięgają głęboko w przeszłość – oczywiste do commedii dell’arte i tylko trochę mniej oczywiste do Kochanowskiego (wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom świetnie pasuje do błazna zbierającego aktorów do walizki i zadającego ostateczne pytania)… Z drugiej strony mam także skojarzenie z Autostopem przez galaktykę (jak sobie uświadomili, że muszą zrozumieć, jakie właściwie pytanie zadali).

@Storm

Nie wiem, czy do końca zro­zu­mia­łem, acz­kol­wiek wiersz cie­ka­wy. Zo­sta­wia pole do in­ter­pre­ta­cji, a to na plus.

Potraktuję jako komplement mimo niezrozumienia. Ja sam nie wiem, czy rozumiem własne wiersze. Dla mnie one są zawsze zapisem chwili, wrażenia, obrazów, emocji – rozumienie wykonuję inną częścią mózgu niż wiersze – i to częścią nie do końca kompatybilną.

Więc raczej spytałbym – czy ten wiersz czujesz, niż czy go rozumiesz.

 

Brak zna­ków in­ter­punk­cyj­nych to ce­lo­wy za­bieg? Pytam, bo u sie­bie za­wsze je sto­su­ję, nawet w wier­szach i na po­cząt­ku trud­no było mi się przy­zwy­cza­ić do ich braku, ale to w sumie nie­wiel­ki pro­blem. 

 

Tak, to celowy zabieg. Czasem stosuję w wierszach interpunkcję, ale zupełnie inaczej niż w prozie.

Mój ulubiony znak interpunkcyjny w wierszu to nawias.

Na drugim miejscu – wielokropek.

Jeszcze czasem myślnik lub znak zapytania.

Ale najczęściej nie mam nie tylko potrzeby ich stosowania – a wręcz przeciwnie – przeszkadzałyby.

Kropka jest taka mordercza. Uderza. Szybko. I mocno. Jeśli bym pisał wiersz o deszczu ciosów jaki spadł na Cezara – może użyłbym kropek.

Wykrzyknik jest jeszcze bardziej brutalny.

Przecinków nie widzę nawet w prozie więc nie wiem jak je stosować – prędzej w wierszu pewnie bym oddzielił coś średnikiem.

Dwukropki są wyliczeniowe – ale wyliczenie widać – lub nie – i tak ma pozostać.

Najbardziej “interpunkcyjną” rzeczą w wierszu jest dla mnie znak końca linii. Przerywam wtedy coś, co powiedzmy – jest połączone – lub przeciwnie – łączę rzeczy z innych parafii. Sklecam, kompresuję znaczenia, zbijam razem obrazy, wielkotronie używając te same pojedyncze słowa w wielu różnych znaczeniach. Poniekąd jestem entuzjastą takiej kompresji – tego by każdy wyraz znaczył coś nie raz, a dwa albo trzy. By można było inaczej w sieć złapać, inaczej złowić, inaczej przeczytać.

Nie, nie zastanawiam się nad tym – to jest analiza, którą wykonuję post factum.

Robię takie rzeczy mimowolnie – ale świadomie.

Czasem coś opuszczam, stosuję wyrzutnię, a czasem piszę tak, żeby wyrzucając coś choćby przypadkiem uzyskać inny sens. Przykładowo:

twarz pokrywam białą farbą

żałoby

wychodzę

światła

 

albo 

 

twarz pokrywam białą farbą

żałoby

wychodzę

światła

 

i za każdym razem przekaz jest inny – trudno tak naprawdę oddać do końca, co się z tym wszystkim dzieje – ale to jest tylko moja REINTERPRETACJA – i wręcz nie życzę sobie, by ktoś odgadywał, co miałem na myśli…

…chyba, że ktoś jest takim Ślimakiem, to wtedy jest to niejako nieuniknione ;-)

 

@Śli­mak Za­gła­dy

 

Kurza twarz. Czytujemy zbyt podobne dlatego czytasz mnie bez trudu.

Czy to dobrze czy źle – w sumie nie wiem. A z tym kneblem wbrew pozorom nie aż takie pudło.

Jeśli mnie pamięć nie myli w żargonie knebel też coś innego oznacza (ale to musiałbym sprawdzić, bo może coś poplątałem) :)

 

Odniesienia odczytujesz jak najbardziej trafnie – dodam jeszcze małą podpowiedź, że whiteface i august są typami o wiele bardziej współczesnymi niż arlekin czy kolombina – a nazwa tego drugiego wywodzi się z berlińskiego slangu i oznacza idiotę – ale ten august u mnie pełni podwójną (i prześmiewczą) rolę – bo bije do sensów dużo starszych – ale też właśnie tych nowszych (swoją dychotomią miało to wręcz powodować dysonans, ale chyba nie udało mi się tego dobrze oddać).

Bo w sumie ten august jest bezwolny, niczego nie inicjuje, jest tylko odbiorcą innych działan, powiedzielibyśmy wręcz (w obu znaczeniach) ofiarą losu – co jest niejako przeciwieństwem tego co ten wyraz oznaczał dużo wcześniej. I chcę go tu widzieć w obu znaczeniach.

 

 

 

 

 

 

Skojarzenie z Autostopem – też jak najbardziej słuszne. I to “potem” – też w obu znaczeniach.

42 :)

entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Powiadasz, Jimie, że kropka jest jak kula, a wykrzyknik jak miecz?

Babska logika rządzi!

Jak to zwykle bywa ze mną i nowoczesną poezją nie zrozumiałem :/

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Jimie, kompozycja pozwalająca na wielość interpretacji – wspaniała. To wiersz, w który zagłębiałam się kilka razy, czytając w różnych wariantach.

 

Osobiście najbardziej spodobał mi się ten wariant:

 

twarz pokrywam białą farbą

światła

 

znaleźć trochę czasu

między wierszami

 

czy na scenie

jest wszystko

 

wszystkowiedzącym

i miałkość i małość

 

brawa brawa

i minąłem przemknąłem

 

Tylko tu już mi zgrzytało. :)

oblałem

nawet pytań

 

Ale nie można mieć wszystkiego. ;)

 

Ech, pogubiłam się w wielościach interpretacji.

Finklo, ja się nie gubiłam w interpretacjach, bo ustawiałam je sobie tak, jak chciałam.

 

Za to interpretacji jest tu tyle, że człowiek nie dałby rady wypisać wszystkiego. ;)

 

Klikam za te wszystkie możliwości, pozdrawiam,

Ananke

@Ananke

 

Cieszę się, że Ty przynajmniej się najadłaś przy szwedzkim stole, który wystawiłem :)

 

 

Za to interpretacji jest tu tyle, że człowiek nie dałby rady wypisać wszystkiego. ;)

I właśnie tak miało być.

Pierwotny nerw, pomysł, obraz – był bardzo prosty – jedna emocja, druga, trzecia – a potem już tylko w głąb.

Końcówka rzeczywiście może być lepsza.

Nie do końca też fajna dopełniaczówka (brrr… dopełniaczówki – już trzydzieści lat temu słyszałem jakie one są fuj i okropne) z początku.

Ale jednak, gdy czytam ponownie…

…muszę przyznać, że jest dobrze.

Bronił więc będę tych swoich niepoznanych pytań – bo wiersz jest nienajgorszy.

Mógłby być lepszy – ale w tamtej konkretnej chwili, której był zapisem – był wystarczający.

 

Dzięki za klika.

entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Cieszę się, że Ty przynajmniej się najadłaś przy szwedzkim stole, który wystawiłem :)

Jestem fanką szwedzkich stołów. :) Chociaż trzeba uważać, bo kiedyś jednego dnia wystawili fontannę czekoladową, a drugiego fontannę serową. Pewien chłopiec myślał chyba, że to biała czekolada i… oblał nią sobie słodkiego pączka. :D

 

I właśnie tak miało być.

I to jest niesamowite. :) Z moich ulubionych – ten fragment:

 

wychodzę

światła

 

znaleźć trochę czasu

mijam groby

przemyśleć

między wierszami

 

Niezwykłe jest to, że bohater wychodzi, zapalają się światła… Albo wychodzi (światła – gasną) i szuka czasu. Wychodzi znaleźć czas, żeby odwiedzić groby. Szuka czasu, żeby przemyśleć, a w tym czasie mija groby. Chce znaleźć trochę czasu, żeby przemyśleć, a mija groby tylko między wierszami, te w umyśle. I to między wierszami jest jak kotwica do całego tekstu – bo całość można czytać między wierszami, na różne sposoby. Zabawa w interpretacje jest tu dla mnie naprawdę wciąż świeża i za każdym razem w głowie tlą się inne pomysły. ;)

I to między wierszami jest jak kotwica do całego tekstu

 

Bardzo bliska jesteś jednej z emocji, którą miałem pisząc – ten błysk pomiędzy, ten ułamek sekundy – jest zarazem wiecznością, na którą się spada, ciągle i wciąż. A potem się okazuje, że wieczność to za mało.

 

 

Cieszę się, że tak dużo z tego wyczytujesz.

 

A Ślimakowi – że pochylił się nad:

nie poznawszy

nawet pytań

 

Bo to kolejny gwóźdź – nie tyle programu (bo oklaski się nie zrywają), co krzyża, na którym to wszystko jest rozparte.

 

 

 

@Finkla

Powiadasz, Jimie, że kropka jest jak kula, a wykrzyknik jak miecz?

Właśnie tak :)

 

 

@krar85

Jak to zwykle bywa ze mną i nowoczesną poezją nie zrozumiałem :/

To widocznie źle to napisałem. 

Przekaz miał być prosty, jako że sam jestem prosty. Prosty! Prosta do bólu sekwencja obrazów – pokrywanie twarzy białą farbą, światła sceny, cyrk życia, namalowany uśmiech – jeśli to się u Ciebie nie pojawiło, to skrewiłem. A co tam głębiej – to już zależy co kto czuje – jeśli nic nie czujesz – to skrewiłem po raz drugi.

Nie podoba mi się idea, by z poezji robić wyższą matematykę – to taka sama pisarska praca jak nasze opowiadania czy książki – tylko bardziej skompaktowana, skompresowana – i skupiona na przekazaniu obrazów, uczuć, zapachów – a nie fabuły. Więc jeśli wiersza nie rozumiesz – to najpewniej coś autor sknocił.

 

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Nowa Fantastyka