- Opowiadanie: Koala75 - Stary Bradley

Stary Bradley

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Stary Bradley

Rod sie­dział przy sto­li­ku w kącie. Sam. Bu­tel­ka po whi­sky John­nie Wal­ke­ra stała przed nim pusta, ale nie zbie­rał się do wyj­ścia. Cze­kał. Zaraz po przy­jeź­dzie au­to­bu­su, do pubu we­szło kil­ku­na­stu gości. Od razu zwró­ci­li się z py­ta­nia­mi do bar­ma­na. Ten wska­zał im sto­lik Roda i za­wo­łał:

– Chcą, żebyś opo­wie­dział o Sta­rym.

Kiedy przy­jezd­ni usie­dli i za­mó­wi­li dla Roda nową bu­tel­kę, ten za­czął opo­wieść:

– Bra­dleya na­zy­wa­li­śmy Sta­rym, bo nie był młody i nikt nie znał jego wieku. Był dziw­ny. Miesz­kań­cy na­sze­go Wild Creek nie mogli sobie przy­po­mnieć, kiedy za­miesz­kał w opusz­czo­nym domu na wzgó­rzu poza osadą. Nie scho­dził do skle­pu, nie za­przy­jaź­nił się z nikim. Nikt go nie od­wie­dzał, bo jakaś siła nie po­zwa­la­ła lu­dziom wejść na jego wzgó­rze.

Tylko dzie­ci mogły zry­wać jabł­ka z jego drze­wa w sa­dzie przy domu. Nie prze­ga­niał ich, ale do domu żadne nie było wpusz­czo­ne. Roz­ma­wiał z nimi, nie bały się go i chęt­nie, jak to dzie­ci, opo­wia­da­ły o wszyst­kich i co się dzie­je w osa­dzie. Ro­dzi­ce wy­py­ty­wa­li je o sta­re­go, ale je­dy­nie do­wie­dzie­li się, że ma oku­la­ry i cza­sem mówi jakoś tak mą­drze, że go nie ro­zu­mie­ją. Cie­ka­we, że gdy dzie­ci sta­wa­ły się na­sto­lat­ka­mi, nie mogły już wcho­dzić na wzgó­rze, tak samo, jak do­ro­śli. Dzie­ci do­ra­sta­ły, lu­dzie w Creek sta­rze­li się, a Bra­dley był cią­gle taki sam.

Zni­kał co jakiś czas, potem się po­ja­wiał, pew­nie gdzieś jeź­dził zro­bić za­ku­py, bo widać było, że miał ba­ga­żu ponad burty ro­ve­ra. Nie­jed­ne­go ku­si­ło, żeby pod nie­obec­ność Sta­re­go zaj­rzeć do jego domu, ale koń­czy­ło się na ga­da­niu. Po któ­rymś po­wro­cie Bra­dleya, w nocy z da­cho­we­go okna jego domu za­świe­cił w kie­run­ku nieba pro­mień zie­lo­ne­go świa­tła. Był wąski, ale silny, wy­da­wa­ło się, że sięga do gwiazd, bo nie było chmur. Przez kilka nocy tak świe­cił, a potem Bra­dley wraz z domem, ga­ra­żem i wszyst­kim co było jego, znikł na za­wsze. Po pro­stu znikł, wie­czo­rem był, a rano już nie. Tylko sad zo­stał i każdy już mógł wejść na wzgó­rze.

Gdy skoń­czył opo­wieść, słu­cha­cze po­pę­dzi­li, żeby zo­ba­czyć miej­sce po go­spo­dar­stwie Sta­re­go. 

Rod, po od­da­niu nie­otwar­tej bu­tel­ki Jasia Wę­drow­nicz­ka bar­ma­no­wi, wró­cił do swo­je­go sto­li­ka, siadł i z roz­ba­wie­niem po­my­ślał, że tyle razy opo­wia­dał tę hi­sto­rię dzien­ni­ka­rzom i tu­ry­stom w pubie „Pod Wzgó­rzem”, aż w końcu sam w nią uwie­rzył.

 

Koniec

Komentarze

Misiu, masz niebywały talent do snucia fajnych i zajmujących opowieści, całkiem jak Twój bohater Rod. :D

 

Rod siedział przy stoliku w kącie sam. → A może: Rod siedział samotnie przy stoliku w kącie. Lub:

Rod siedział przy stoliku w kącie. Sam.

 

Zaraz po przyjeździe autobusu weszło kilkunastu gości do pubu. → Zaraz po przyjeździe autobusu, do pubu weszło kilkunastu gości.

 

Ten im wskazał stolik Roda→ Ten wskazał im stolik Roda

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajny, krótki szorcik. Czytałem z zaciekawieniem. To jak, robił w końcu te zakupy, czy nie? :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Reg, wprowadziłem poprawki. Jesteś nieoceniona. Dzięki. :)

Michaelu, tego nikt nie wie. Rod nie powiedział. ;)

Bardzo proszę, Misiu. Cieszę się, że masz o mnie tak dobre mniemanie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, mam, nieustające. :)

Dziękuję, Misiu. Już chyba kiedyś wspomniałam, że jesteś nadzwyczaj przemiłym Misiem, w dodatku obdarzony talentem twórczym. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trochę na inne kopyto, niż to, co zwykle czytam od Ciebie. Opowieść o manipulacji, miejskich (miejscowych?) legendach, naiwności. Coś z niczego.

Fajne.

Pozdrawiam!

Jaś Wędrowniczek rozbawił :D

Kto wie? >;

Reg, z tym talentem to przesadzasz, z resztą skromnie się zgadzam. :)

AP, może to znaczy, że się rozwijam. :)

Skryty, dobrze, że coś Cię rozbawiło. :)

 

Nie przesadzam, Misiu, wcale nie przesadzam. Wiem co piszę. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, zawsze się z Tobą zgadzam, więc łykam Twoje miłe słowa, jak gęś tuczona kluskami. :)

Mam nadzieję, Misiu, że nie cierpisz przy tym, tak jak tuczone gęsi. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, takie pochwały łyka się łatwo, tylko potem jest problem z dorównaniem oczekiwaniu. :)

Misiu, ależ spełniasz oczekiwania! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, wywołujesz u mnieblush

aż w końcu sam w nią uwierzył.

Plot twist jakiego potrzebujemy! Cały szorcik jest taki jakiego potrzebujemy! I w końcu Ty Misiu jesteś taki jakiego potrzebujemy. ;)

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Misiu, ale co wywołuję u Ciebie? Rumieńce, czy może Misia z lasu? ;)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

OK, fajna historyjka. Misiowa w inny sposób niż zwykle. 

Ale jeśli opowieść była zmyślona, to gdzie tu fantastyka?

Babska logika rządzi!

Gryzoku, staram się być odtrutką na horrory. :)

Reg, rumieniec zażenowania. :)

Finklo, w treści opowieści. Koniec dla żartobliwej prowokacji. Czyż nie są zmyślane nasze teksty? ;)

Misiu, nasze teksty są zmyślone. Ale one są o magii, podróżach kosmicznych itd., a nie o ludziach opowiadających o magii, podróżach kosmicznych itd.

Babska logika rządzi!

Finklo, opowieść Roda o Bradleyu zawiera elementy fantastyki. Jeśli to mało, to sorry. Czytelnik ma zawsze rację. :(

Misiu, jeśli napiszesz tekst o Sapkowskim piszącym o Wiedźminie, to będzie fantastyka czy nie? IMO, nie, bo Sapkowski faktycznie napisał sagę o Geralcie. I magia Yennefer tego nie zmieni.

Babska logika rządzi!

Bardzo sympatyczne opowiadanko, a jeśli ktoś potrafi opowiadać tak sugestywnie, że we wszystko można uwierzyć to prawdziwy darsmiley.

 

Pozdrawiam serdeczniesmiley

"bądź dobrej myśli, bo po co być złej" Lem

Finklo, jeżeli piszę o wyimaginowanym człowieku opowiadającym zmyśloną historię z fantastycznymi elementami, to, imo, już jest fantastyka, ale nie będę się upierał, bo w końcu nie jestem znawcą teorii literatury, tylko próbuję coś pisać i stale się uczę. Będę wiedział, że tu tak nie należy pisać i postaram się. Cenię sobie Twoje zdanie. :)

Gocho, cieszę się, że sympatyczne. :)

 Ej, wywołałaś u mnie rozkminę na temat fantastyki.

Bo jeżeli np. jakiś pisarz Sci-Fi lat 40’ pisze o satelitach telekomunikacyjnych, no to jest to Sci-Fi. Ale kiedy potem naprawdę satelity komunikacyjne krążą po orbicie całymi setkami, to to jest wciąż Sci-Fi, czy się przeterminowało?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Gryzoku, dla mnie to jest rozgraniczenie między tekstem fantastycznym a biograficznym.

Powieści Verne’a pozostają fantastyką, chociaż mamy łodzie podwodne itp.

Babska logika rządzi!

Mam wrażenie, że gdybym nie zasugerował, że Rod zmyślił swoją opowieść, nie byłoby pytania: “Gdzie tu fantastyka?”. Pouczające. :)

 Gdybyś nie zasugerował, że Rod zmyślił swoją opowieść, tekst nie miałby takiego wydźwięku. ;) Bynajmniej w mojej opinii.

Zatem i tak źle i tak niedobrze. :)

Pozdrawiam.

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Inny tekst niż zwykle, a jednak ta charakterystyczna “sympatyczność” Twoich tekstów daje się w nim odczuć. No i jak zwykle jest bardzo sprawie napisany.

 

Finkla nie jest bez racji, a jednak wcale nie byłbym oburzony, widząc taki tekst w jakiejś antologii fantastycznych miniatur, czy coś. Powiedziałbym, że to jest takie pogranicze fantastyki – jak horror, w którym potwór okazuje się nieprawdziwy, ale dopiero na samym końcu.

 

Pozdrawiam

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Mam wrażenie, że gdybym nie zasugerował, że Rod zmyślił swoją opowieść, nie byłoby pytania: “Gdzie tu fantastyka?”. Pouczające. :)

Misiu, dokładnie tak. :-)

 

Zakapiorze, dzięki za wsparcie i zrozumienie. :-)

Babska logika rządzi!

Galicyjski, miło mi, a Finkla ma zawsze rację. :)

Finklo, jak pisałem, uczę się. :)

a Finkla ma zawsze rację. :)

Nieprawda. :-)

Babska logika rządzi!

Bardzo zgrabna opowiastka.

Jak to u Ciebie Misiu :)

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Finklo, akurat w ostatnim komentarzu nie masz, więc prawie zawsze. :)

Jimie, przynosisz radość takim stwierdzeniem. :)

Misiu, chyba przypadkiem wyszedł nam paradoks kłamcy. :-D

Babska logika rządzi!

Finklo, przypadkowo wierzysz w przypadki? Ja tylko w fantastyce i na forum Fantastyki. :)

Aha, czyli tak mnie sprytnie podprowadziłeś? ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, o co mnie podejrzewasz? Jestem prosty zwierzak. :)

Misiu, jeśli nie przypadek i nie Twoja świadoma gra, to co? ;-)

Babska logika rządzi!

Finkl, spisek Masonów oczywiście. Ewentualnie Światowego Kongresu Koali Iluminatów.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, napisałem wcześniej, że na forum NF wierzę w przypadki. Na pewno, nie była to świadoma gra. Z Tobą bym się nie odważył pogrywać, zbyt Cię cenię.

Misiu, miło mi czytać takie słowa. Ale pamiętajmy, że nie święci garnki lepią. Można ze mną się pobawić w szermierkę słowną, można zaprosić do jakiegoś innego sparringu. A jeśli nawet ktoś sobie ze mną popogrywa, to przecież krzywdy mu nie zrobię i nie ma się czego bać. :-)

Babska logika rządzi!

Finklo, będę o tym pamiętał. ;)

Dla mnie jest wystarczająco fantastycznie. Jednocześnie przypomniałeś mi, że miodowy Jaś Wędrowniczek czeka w szafce i tęskni… ;) 

 

Fajny króciak ;)

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Witam Misia i o zdrowie pytam!

 

Bradleya nazywaliśmy Starym, bo nie był młody

A ja się nazwałem „niebieski”, bo nie jestem zielony… XD

 

Ejże, dopiero się zaczęło i już się skończyło? Smuteczek. Wyczuwam tu jakąś metaforologię. Bradley był zapewne uosobieniem dziecięcej fantazji, czy coś w tym rodzaju?

 

Pozdrawiam cieplutko.

Precz z sygnaturkami.

Ciekawa historia, taka czeska… Niby wszystko jest zwyczajne, ale ma drugie dno i może nawet jeszcze jedno. No i mimo długości tekstu są tajemnice.

delulu managment

Łowuszko, nie wiedziałem, że czeskie historie mają kilka den. :)

Moczary Jożina z Bażin są bezdenne. ;-)

Babska logika rządzi!

laugh

Witaj. :)

Ja tam wierzę w tę opowieść. Gdyby nie była prawdziwa, podczas jej kolejnego snucia kiedyś komuś z mieszkańców na pewno by się wyrwało, że to zmyślone. :) A tak nie było. :) 

Kwestia dopuszczania do sadu tylko dzieci nasunęła mi wspomnienie “Małego Księcia”. :)

Pozdrawiam serdecznie, dobijam klikiem. :) 

Pecunia non olet

Bruce, dzięki. Słusznie jesteś uważana za dobrego duszka. :)

Ha, ha, ha, to dla zmyłki się tak mówi. laugh

Pozdrawiam, Misiuheart

Pecunia non olet

Bruce, dla Ciebie heart i eukaliptus. :)

Wzajemnie, Misiu, serducho dla Ciebie i wielkie dzięki. heart

Pecunia non olet

Bruce, ach, jak miło misię dzień zaczął. :)

I mnie także, pozdrawiam. :) Pogoda nie rozpieszcza, ale serdeczności mogą wiele nadrobić. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka