- Opowiadanie: JolkaK - Noc komety

Noc komety

Impresja zimowa. Mała scenka, która mogła się zdarzyć, zwłaszcza w najdłuższą noc. 

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Noc komety

Siedział i chlipał, wsparty nieforemnym głowiem mózgowym o pień starej wierzby. Łzy kapały z niego na resztki wczorajszego śniegu z sykiem kwasu i smrodem siarki. Wierzba, zesztywniała w połowie ze starości a w połowie od mrozu, milcząco znosiła tortury. Wprawdzie żrąca substancja nie tknęła jeszcze korzeni, lecz przyjazne grzyby oplatające ją gęsto już ginęły, śląc ostrzegawcze sygnały. 

Wiedział, że czekanie skończyło się gdzieś w powolnym marszu grudniowych długich nocy, w milczeniu świata zmrożonego chłodem, w bezlitosnej pustce zimowego nieba. Nie będzie już nadziei przyszłych poranków, wypełnionych spojrzeniem tysięcy oczoczułek skierowanych w górę. 

Nie przyleci. 

Z zimowym przesileniem toczącym się przez północną półkulę tej przeklętej planety skończył się optymalny moment zbliżenia skały macierzystej ku powierzchni. Skały, która była mu domem przez wiele tysięcy lat. Która widziała jego wzlot i upadek, która dzieliła jego radość i rozpacz, która w końcu wysłała go na powierzchnię, gdzie nadmiar tlenu zabijał, wprawdzie powoli, ale nieodwracalnie. 

A teraz, gdy czekał od wielu obrotów na jej powrót, gdy oczoczułki bolały od wpatrywania się w gwiaździsty firmament – nie zjawiła się. Nie było grawitacyjnej windy, która zabrałaby go z powrotem w zacisze skalistych komnat, ołowianych kąpieli i kieliszka rtęci przed spoczynkiem. Ciemny kształt ogromnej komety nie przysłonił blasku nocy twardym cielskiem, które przybysz tak ukochał. 

Załkał bezsilnie po raz ostatni i otarł łzę z porowatej powierzchni, pacając się po głowiu mózgowym dla odzyskania równowagi psychicznej. Wierzba odetchnęła z ulgą, którą on odczuł w systemie trawiennym jako jaśniejszy impuls. 

Rozejrzał się z poczuciem beznadziei w systemie wydalniczym, gdzie rodziły się i umierały najgłębsze emocje, których doświadczał. Spustoszenia były znaczne. By przetrwać do następnego możliwego zbliżenia, potrzebował uzupełnień. 

– Zgubiłem się – szepnął, świszcząc i gwiżdżąc do siebie i do wierzby. 

Słuchała cierpliwie. 

– Zgubiłem się i nikt mnie nie szuka. 

Cisza obojętnie przyjęła wyznanie, lecz wierzba poprzez system korzeniowy połączony z grzybnią świata, przez krople kwasu siarkowego, które wypaliły dziury w tkance ziemi, poczuła ból i smutek obcej istoty. Wysłała impulsy do najcieńszych nitek sieci, a najstarszy organizm na Ziemi odpowiedział i otulił smutek razem z obcym, dzikim ciałem, zbudowanym w nieznany sposób, opartym na dziwnych substancjach. Otoczył ciepłem żyjącej, czującej grzybni, uciszył niepokój, związał samotność i zamknął w kojącym śnie. 

– Śpij – zaszumiała wierzba, a jej stare konary zaskrzypiały kołysankę. – Matka wróci z następnym przesileniem. Śpij. 

Śnieg sypnął puchem wśród nocy i przykrył obce ciało. Niebo rozświetliła oddalająca się kometa. 

Koniec

Komentarze

Fajny pomysł.

Ta studnia grawitacyjna tak naprawdę to tylko zakrzywienie czasoprzestrzeni, oddziaływanie masy na czas i przestrzeń. Żaden teleport ;)

Czytało się bardzo dobrze.

Ogółem spoko, chociaż za szortami nie przebadam. Ale przeczytałem na szybko teraz, idąc spać i :

Rozejrzał się z poczuciem beznadziei w systemie wydalniczym, gdzie rodziły się i umierały najgłębsze emocje, których doświadczał. Spustoszenia były znaczne. By przetrwać do następnego możliwego zbliżenia, potrzebował uzupełnień. 

To zdanie w moje klimaty. Kocham zdania wielokrotnie złożone, i chociaż nie jest jest to szczyt szczytów, to jednak zadziałało. 

 

Melendur88

“Nadciąga noc komety,

ognistych meteorów deszcz…” :)

 

Witaj. :) 

Jak przy słynnym przeboju Urszuli i Budki Suflera, tak i tutaj pojawiają się u mnie fantastyczne wyobrażenia, szczególnie że piszesz o emocjach i odczuciach “obcego ciała” tak pięknie, wręcz: poetycko. :) 

Kliczek, pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

MichałBronisław, dzięki za odwiedziny! No, ja miałam na myśli taką windę grawitacyjną, że otwiera się nad nim i go wciąga do góry… to jak nazwać coś takiego? 

melendur88, fajnie, że wpadłeś! Doceniam, że przeczytałeś! Zdania złożone wielokrotnie są podstępne, bo łatwo się pogubić, co mi się często zdarza i potem nieczytelnie wychodzą. Dobrze, że tu zadziałało. :)

bruce, witaj, o, fajne skojarzenie z piosenką mojej młodości! :) Jesteś jak przypływ – można liczyć, że będziesz! Miało być tak nieco świątecznie, więc poetyckość zamierzona! Bardzo dziękuję za wizytę i klika! 

 

Pozdrawiam przedświątecznie! :)

heart Buziaki, Jolu, i pozdrowienia. kiss

Pecunia non olet

“Wizje, chodźcie do mnie, blisko najbliiiiiiżej! Zostawcie w mojej głowie najdziksze sny!”

Kocham tę piosenkę!

O, widzę, że bruce też sobie ją podśpiewuje :P

 

 Jaki uroczy, klimatyczny szorcik! Aj, się wzruszyłam trochę, żal mi kosmity.

Klikam!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Bardzo dobrze się czytało. Tworzysz bardzo poetyckie opisy działające na wyobraźnię. Zostawiam klika. Pozdrawiam.

Holly, od razu, jak zobaczyłam tytuł szorta Joli, przypomniałam sobie teledysk. Tekst wyryty w pamięci do końca życia. :) Genialna sprawa, podobnie jak to opko. yes

Pecunia non olet

Super szorcik, bardzo klimatyczny. Zanim zacząłem czytać skorzystałem z okazji, że akurat leci muzyka i szybko przełączyłem na Budkę Suflera. Teraz mi będzie chodzić po głowie kolejne dwa dni, wielkie dzięki! haha.

Klikam i pozdrawiam serdecznie!

You cannot petition the Lord with prayer!

Biedny, zagubiony ufok. Szkoda, że przy okazji znęca się nad naszą wierzbą…

Czytało się przyjemnie, acz nie obraziłabym się za więcej kosmicznych szczegółów.

Babska logika rządzi!

Jakoś tak żal mi się zrobiło… Wieżby

Hej, 

bardzo ładna miniaturka, ale jaka smutna… Tak jakby Andersen zaczął pisać baśnie o kosmitach. 

 

Klikam i pozdrawiam! :) 

Holly, dzięki za odwiedziny! Myślę, że kosmita w końcu się doczeka! :) Wdzięczność za kliczek! :)

Adexx, super, że się podobało! Zwłaszcza, że to takie krótkie. Dzięki za klika!

Michael,  No, Budka Suflera to kawał historii, zawsze przyjemnie posłuchać! :) Dzięki za klika! 

Finkla, wierzbie oberwało się przypadkiem, dobrze, że się czytało! :)

Vantacore, no, wierzba nasza jest, to po dobrej stronie mocy jesteś…

Marszawa, myślisz, że smutna? No, może, chociaż jest nadzieja na przyszłość. Dzięki za klika! :)

MichałBronisław, dzięki za odwiedziny! No, ja miałam na myśli taką windę grawitacyjną, że otwiera się nad nim i go wciąga do góry… to jak nazwać coś takiego? 

Odp. Bąbel antygrawitacyjny ;) To, Ty jesteś autorką i wszystko co wymyślisz jest dozwolone. Ważne, żeby dobrze brzmiało, a z tym radzisz sobie świetnie.

pozdrawiam

IMO, winda grawitacyjna brzmi nieźle.

Babska logika rządzi!

Jolu, fajne, krótkie, a jednak z emocjami. Niby nie wiemy nic o bohaterze, a jednak da się go zrozumieć. I tylko wierzba go słucha, prawie jak Pocahontas…

 

Klimatyczne, sympatyczne.

Pozdrawiam!

Bąbel, winda, hmmm, to trzeba dobrze przemyśleć… :)

Beeeecki, super, że się podobało! Pocahontas, mówisz, cóż, może… 

Dzięki za odwiedziny! Pozdrawiam noworocznie!  :)

Bardzo ładnie napisana scenka, mimo że momentami wchodzi w pewną abstrakcję, to opisy bardzo przemawiają do wyobraźni.

 

Miałem narzekać na studnię, ale widzę, że ktoś już wypełnił ten obywatelski obowiązek, to nie będę.

 

Pozdrawiam

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Jolko, choć takie to krótkie, to mnóstwo tu tęsknoty i cierpienia wiele.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ładne. Tu i ówdzie przydałoby się podszlifować, ale ogólne wrażenie bardzo pozytywne – i to pomimo melancholijnego wydźwięku. A może nie pomimo, tylko za sprawą:)

Pozdrawiam serdecznie 

Q

Known some call is air am

Zakapiorze, dzięki za odwiedziny i komentarz, studnię już zmieniłam, bo trzeba słuchać kolegów. :)

regulatorzy, fajnie, że wpadłaś, no jest tu faktycznie smutek… ale w sensie, że podobało Ci się, czy nie bardzo?

Outta, szlifowanie zawsze wskazane, ciekawe, co to zobaczyłeś do poprawienia… hmmm. Tak, to była melancholia obcego, któremu najdłuższa noc też kojarzyła się domem, ale inaczej… Dzięki za odwiedziny!

Pozdrawiam śnieżnie i cieplutko!

Przyjemnie się czytało :)

Przynoszę radość

Jolko, podobało się, ale tak się dzieje, że smutek opowiadania staje się moim smutkiem, po prostu nastrój udziela mi się. Na szczęście po pewnym czasie to mija.

No i przecież nie zawsze można pisać o Wrzycimłocie, a to, że potrafisz opowiedzieć o czymś absolutnie różnym, jest, moim zdaniem, miejętnością godną pozazdroszczenia – „nie każden tak umi”. :) 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak zawsze bardziej zobaczyłam i poczułam, a nie przeczytałam.

Może pisz Ikony, bo słowo i obraz przenikają się u Ciebie, niczym osnowa i wątek.

delulu managment

Dobra, pizeczctelefonu więc będzie trudniej, ale postaram się wskazać, gdzie bym coś pozmieniał. To oczywiście bardzo subiektywne monetami uwagi, więc traktuj je jako sugestie upierdliwca.

Drugie zdanie przebudowanym, bo jakoś mi szyk nie leży. Na coś bardziej: śmierdzące siarką łzy z sykiem skapywały z niego na wczorajszy śnieg.

Czwarte zdanie: jest fajne, ale nie pasuje mi określenie jakoby "grzyby otaczały coś gęstą pajęczyną". Gdyby zmienić "otaczające" na "oplatające" wyglądałoby to IMHO lepiej, lecz nadal nie idealnie. 

Nie jestem mistrzem interpunkcji, ale w piątym zdaniu chyba nie ma być tego przecinka po "się", z kolei w szóstym zdaniu po "poranków" już raczej być przecinek powinien.

W dziewiątym zdaniu zmieniłbym "tyle" na "wiele", dzięki czemu unikniesz brzydkiej aliteracji.

W jedenastym zdaniu wywalonym "go", występujące po "zabijał" – wiemy, że jego zabija, bo to jedyna postać w szorcie, nie potrzeba dookreślać. W dwunastym zdaniu to samo – "go" do wywalenia. 

W czternastym zdaniu coś nie gra z podmiotem, bo zamieniasz z domyślnego w postaci kosmity na ciemny kształt komety, więc to po przecinku wygląda tak, jakby to rzeczony "ciemny kształt komety" ukochał swe "twarde cielsko". Gdyby tutaj akurat dookreślić podmiot, uzupełniając to, co po przecinku na taką modłę: "które przybysz/kosmita/obcy/łatewer tak ukochał"? W szesnastym zdaniu też przydałoby się dookreślić podmiot – kosmitę, ponieważ zdanie zaczynasz od 'wierzba", ustalając ją jako podmiot domyślny dla reszty tego zdania.

W dwudziestym zdaniu, czyli pierwszej wypowiedzi, chyba przecinek powinien być po "powiedział". 

W dwudziestym trzecim zdaniu masz "wypaliła dziury w systemie", a to zbyt ogólnikowe IMHO, potrzeba by uzupełnić, o jaki system chodzi. 

W dwudziestym trzecim, jak i w dwudziestym czwartym zdaniu masz powtórzenie – słowa "poprzez". A tak w ogóle to dwudzieste czwarte i dwudzieste piąte scaliłbym w jedno, zamiast kropki na końcu tego pierwszego dając "i". Sprawdź jak to by brzmiało i wyglądało, może akurat.

To chyba tyle upierdliwości

Pozdrawiam serdecznie 

Q

 

Known some call is air am

Anet, dzięki za odwiedziny, miło mi. Zawsze oszczędna w komentarzach, ale czytasz dużo i zostawiasz ślad, doceniam i szanuję! 

regulatorzy, dziękuję za wyjaśnienie! Tęsknię za Wrzycimłotem, ale on teraz na urlopie! 

Outta, super, dzięki za sugestie! Tak ponumerowałeś zdania, że “upierdliwości” są ładnie posegregowane. Przyjrzę się, oczywiście, skorzystam i poprawię, bo warto! 

Pozdrawiam śnieżnie! 

Jolko, cieszę się, że jest jaśniej. Dobrze, że nie wykorzystujesz Wrzycimłota bez opamiętania – urlop kiedyś się skończy, a wtedy wróci wypoczęty, niosąc ze sobą dużo radości. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka