- Opowiadanie: JulianPeterson - Epifania na dziale mięsnym

Epifania na dziale mięsnym

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

Bardjaskier, Użytkownicy V

Oceny

Epifania na dziale mięsnym

Jan Obrysiewicz był akurat w sklepie spożywczym, gdy doznał oświecenia. Jeszcze przed chwilą stał przy półce z wędlinami, a już unosił się dwie stopy nad podłogą, zalany oślepiającą łuną światła bijącego z jego wnętrza. Głowę odrzucił do tyłu, oczy zakryte bielmem unosząc ku górze. Gromkim, nieludzkim głosem recytował zapomnianą wiedzę w zapomnianych językach.

Biskup, który przybył odprawić egzorcyzm, na widok chwały Jana padł na kolana w modlitwie. Kule policyjnych pistoletów topiły się przy zetknięciu ze skórą klienta sklepu. Przebywający akurat w sąsiedniej alejce niewidomy staruszek odzyskał wzrok, dziecko po raz pierwszy w życiu podniosło się z wózka inwalidzkiego.

I tak samo nagle, jeszcze zanim zdążono powiadomić papieża, wszystko się skończyło. Jan Obrysiewicz opadł na posadzkę, odłożył na półkę wędlinę, którą do tej pory ściskał w świetlistej dłoni.

Teraz wiedział wszystko.

Wiedział, że w lodówce miał jeszcze cztery plastry szynki z poprzedniego tygodnia.

Koniec

Komentarze

Hej, ja się zastanawiam, jak ważne było dla Jana by się nie pomylić. A co jeśli by zabrał wędlinę i okazało by się, że w lodówce jeszcze jest? A co jeśli by nie zabrał, a okazało by się, że w lodówce nie ma wendliny? I co na to, teoretyczna, żona, która pokłada teoretyczne nadzieje w mężu i jego wyprawie spożywczej? To nie są łatwe pytania, ani dylematy, przed którymi stawia nas wszechświat, więc klikam, by to chociaż było jasne, że dobrze się bawiłem :). Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Witaj. :)

Przypomniałeś mi kultowy komiks Papcia Chmiela, w którym Tytus na Dzikim Zachodzie nagle spadł ze skały, stając się “Wielkim O’Rety!”, którego (tymczasowo) uznano prawie za świętego. :) 

Niezły pomysł, humor genialny, a te cztery ubiegłotygodniowe plasterki szynki – wyborne i smakowite. :) 

Pozdrawiam serdecznie, klik. :) 

Pecunia non olet

Zabawne i okolicznościowo prawdziwe. Choć jak bohater  zje tę szynkę z zeszłego tygodnia, to może kolejnego oświecenia doznać ;D

There's no medicine for regrets.

Bardjaskier, brucedogsdumpling, ogromnie dziękuję Wam za komentarze! Taki niezobowiązujący short był dla mnie przyjemną odskocznią od dłuższych form, którymi zwykle się zajmuję, więc cieszę się, że tekst przypadł Wam do gustu:)

“Błyskotliwy, subtelnie inspirujący cytat z ukrytą grą słowną”

I ja dziękuję, ukłony, pozdrawiam. :) 

Pecunia non olet

Moje uszanowanie! 

 

Wow. Dziwna sprawa, ale niewątpliwie doniosła. Przysiągłbym, że słyszałem dzwony i chóry anielskie przy czytaniu. Do tego poznałem nowe słowo, które bardzo mi się spodobało. Na pewno “epifanii” kiedyś jeszcze użyję.

A teraz, Drogi, Autorze – najważniejsze;

Teraz wiedział wszystko.

Wiedział, że w lodówce miał jeszcze cztery plastry szynki z poprzedniego tygodnia.

CO TO, U LICHA, ZNACZY?

 

Chodzi o to, że przypomniał sobie, że ma jeszcze szynkę u siebie i nie musi kupować? Koszmar. Jestem skąpy jak cholera, ale takiej tygodniowej obślizgłej, ześlimaczonej to bym nie tknął.

 

Pozdrawiam!

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Bartkowski.robert, dokładnie tak rozumiem to, co przytrafiło się Janowi – przypomniał sobie, że ma jeszcze starą szynkę w lodówce i narazie nie musi kupować nowego opakowania:) Chwila oświecenia nie poszła na marne!

Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie shorta i komentarz! Cieszę się, że poznałeś dzięki mnie nowe słowo, polecam się na przyszłość , bo znam jeszcze parę innych!! laugh

“Błyskotliwy, subtelnie inspirujący cytat z ukrytą grą słowną”

JulianPeterson

 

przypomniał sobie, że ma jeszcze starą szynkę w lodówce i narazie nie musi kupować nowego opakowania

S T A R Ą . Słowo kluczcheeky

 

Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie shorta i komentarz! Cieszę się, że poznałeś dzięki mnie nowe słowo, polecam się na przyszłość , bo znam jeszcze parę innych!! laugh

Będę śledził twoje poczynania, młody padawanie. I to bardzo młody, dopiero skończyłeś roczek!

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Witaj ponownie, Julianie!

Interesujące. Specjalnie zabawny ten drobiażdżek dla mnie nie jest, ale czuć, że kłębią mu się pod skórą jakieś przemyślenia o świecie, których autorowi nie udało się lub nie chciał do końca wyrazić. Możemy tylko zgadywać, dlaczego w perspektywie bohatera zakup wędliny osiąga powagę godną spraw ostatecznych. I dlaczego policjanci strzelają do gościa, który w sumie nic szkodliwego nie robi, tylko się unosi i świeci.

łuną światła bijącego z jego wnętrza.

Rozważyłbym formę “bijącego mu z wnętrza”.

Biskup, który przybył odprawić egzorcyzm, na widok chwały Jana padł na kolana w modlitwie.

Z konstrukcją tego zdania może być jakiś subtelniejszy kłopot, sens jest jasny, ale traktuje to jako przeciwstawienie, a zasadniczą częścią egzorcyzmu powinna być także modlitwa.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Ślimak Zagłady

W szczególnej formie tej opowieści dopatrzyłam się przestrogi przed marnowaniem żywności. Bo przecież nic nie powionno się marnować! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bartkowski.robert, zachęcam też do zajrzenia do mojego poprzedniego opowiadania:) Oprócz tego za jakiś czas powinienem dodać kolejną długą formę, więc mam nadzieję, że do zobaczenia w komentarzach!

 

Ślimaku Zagłady, dziękuję, że przeczytałeś to moje opowiadanko! Zgadzam się z Twoimi uwagami, choć ja byłbym w stanie wytłumaczyć [się], dlaczego jedni się modlą a inni strzelają. Chodziło o różne reakcje, o poruszenie wywołane tym “cudem”, którego jedynym celem było coś tak trywialnego jak powstrzymanie Jana od zbędnego zakupu. Można by to na siłę interpretować, ale tak naprawdę po prostu chciałem napisać coś miłego i lekkiego. Jestem zdania, że dłuższe formy są mi bliższe, ale w ramach bardzo luźnego ćwiczenia postanowiłem napisać coś kompletnie przeciwnego.

 

regulatorzy, dzięki za przeczytanie! Taka interpretacja bardzo mi się podoba:))

“Błyskotliwy, subtelnie inspirujący cytat z ukrytą grą słowną”

Bardzo proszę, Julianie. Cieszę się, że mój komentarzyk okazał się satysfakcjonujący. :D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć Julianie!

Szorcik urzekł mnie swoją prostotą i szczerością :)

Bardzo przyjemny. Pozdrawiam!

chalbarczyk, dziękuję za komentarz! Opowiadanko spełniło w takim razie swoją funkcję, co bardzo mnie cieszy laugh

“Błyskotliwy, subtelnie inspirujący cytat z ukrytą grą słowną”

Nowa Fantastyka