To mroczne i brutalne opowiadanie, a humor w nim jest czarny jak antracyt.
Czytam różne grupy psiolubne i robię się krwiożercza.
Nie ma seksu ani wulgaryzmów, ale raczej +16.
Koalo serdecznie odradzam lekturę!
To mroczne i brutalne opowiadanie, a humor w nim jest czarny jak antracyt.
Czytam różne grupy psiolubne i robię się krwiożercza.
Nie ma seksu ani wulgaryzmów, ale raczej +16.
Koalo serdecznie odradzam lekturę!
Narada w komendzie wojewódzkiej ciągnęła się już od kilku godzin.
– Nie wierzę, że mamy seryjnego! Bez przesady, to nie Ameryka! – wrzasnął podkomisarz Bradoń, zaciskając pięści.
– Dane z województwa są jednoznaczne. Liczba zabójstw w tym miesiącu wzrosła czterdziestokrotnie! – burknął aspirant sztabowy Kowalski. – Nie da się zamykać oczu na statystykę! To są fakty!
– Tylko że te morderstwa nie pasują do seryjnego – wtrąciła Natalia Białko, analityk – przynajmniej do jednego. Łączy je brutalność, ale typ ofiar i metody morderstw różnią się diametralnie… w wielu przypadkach.
– A w wielu nie! – przerwał jej Bradoń.
– Poproszę o konkrety! – Kategorycznym tonem zażądał komendant, który od dłuższej chwili tarł nerwowo siwe resztki włosów na głowie.
Na komendzie plotkowano, że kiedyś miał ksywę Kudłaty, ale wytarł sobie fryzurę na naradach.
– Od początku grudnia w województwie małopolskim zabito sto trzydzieści osiem osób. Wśród nich było: siedemdziesiąt jeden przypadków utopień, trzydzieści cztery osoby zostały porzucone, związane w odludnym miejscu w wyniku czego zmarły z wycieńczenia lub wychłodzenia. Do tego odnotowano szesnaście pobić ze skutkiem śmiertelnym, dwanaście otruć, no i pięciu mężczyzn było wleczonych za pojazdem. Tak zakładamy, bo znaleziono na poboczach zdekapitowane, poobijane zwłoki. Wszystkie te przypadki łączy również brak jakichkolwiek świadków.
– Jakie mamy ślady?
– Mnóstwo, ale wszystkie tkanki pochodzą od ofiar. Zresztą to kolejna rzecz, która łączy te zabójstwa. Jakby duch święty wchodził do domów, wyprowadzał ofiary i zabijał. Brak jakiegokolwiek rytuału, znaków, ognia, napisów czy motywów. Zabici nie byli torturowani, jeśli nie liczyć sposobu pozbawienia życia. Ponadto wiemy, że ofiary nie broniły się i najprawdopodobniej same wpuszczały zabójców do domów, czyli musiały ich znać. Niestety ten trop również okazał się ślepy, bo wszyscy krewni i znajomi mieli solidne alibi. Te utopione zwykle ginęły we własnych szaflikach.
– A pojazdy?
Białko wzruszyła ramionami:
– Wszystkie miały napęd na cztery koła. Nie znamy marki ani koloru. Nie mamy informacji, żeby ktoś próbował naprawiać samochody z tak charakterystycznymi uszkodzeniami. Pojazdy wraz z głowami rozpłynęły się w mroku.
– Pani Anielo, niech nam pani dorobi kawy – polecił sekretarce komendant. – Jakieś pomysły? – zwrócił się do zgromadzonych, a oni jak na rozkaz opuścili głowy.
– Chyba trzeba mieć nadzieję, że to się kiedyś skończy… – westchnął Kowalski.
– Policjant nie może tak mówić! – warknął Stary.
– Nic innego nie przychodzi nam do głowy – wyznał Kowalski.
– Ja się modlę – dodała analityczka.
#
Jak zawsze multiplikacja dostawców przebiegała sprawnie.
Klemens nadzorca ospale zerkał na przebieg procesu.
Z sektorów wychodzili parami czy trójkami, po czym wstępowali do multiplikatorów, by na ziemię ruszyć już chmarą.
Liczne zastępy spłynęły w dół łagodnie kolejno jak śnieg albo mgła.
Najpierw jedynki, których miękkie białe ciałka, z zawijakami na udkach i ramionkach, rozczulały równie mocno jak rozkoszne gaworzenie.
Klemens przez chwilę rozmarzony gapił się na te słodkie putta, a potem zganił sam siebie za brak profesjonalizmu.
Kiedy pyzate buzie ruszyły w drogę, z kolejnego sektora wyszły dwójki. Śliczne, wiotkie, jasnowłose niczym elfy istoty wiatr porwał szybko i uniósł między chmury. Ich srebrzyste skrzydła przywiały chłodny zapach lilii.
Potem w dół ruszyły niskie, ale pulchne trójki i czwórki. Zleciały wśród trelów dzwonków w zaprzęgach i radosnych pisków. Czerwone czapeczki powiewały na wietrze.
Piątek i szóstek było niewiele, więc dosiadły, co która tam znalazła, i ruszyły w drogę, śpiewając głośno i nieczysto stare kolędy.
Klemens westchnął z ulgą. Zamierzał zamknąć wrota i wrócić do dyżurki, kiedy otwarła się śluza ostatniego sektora.
Zdumiony nadzorca wytrzeszczył oczy i pognał do komputera.
Wśród syków śluzy i zgrzytania metalu z wrót sektora siódmego wyskoczyło dwóch muskularnych młodzieńców. Na ramionach mieli wypalone blizny w kształcie mieczy, a na podgolonych wysoko czaszkach pyszniło się wytatuowane słowo “kara”.
Przykucnęli, naprężając ramiona, jakby brali udział w pokazie kulturystów, i zaryczeli dziko, a potem skoczyli ku sobie, zderzając się brzuchami. Niebo zatrzęsło się od ich rechotu.
Spod krótkich tunik wystawały muskularne nogi. Śmiali się szczerząc, kły i wrzeszczeli:
– Teraz my! Nasza kolej! Se-ktor siód-my rzą-dzi!
O mało nie rozwalili multiplikatora. Wyszedł ich tuzin.
Złote łańcuchy lśniły oślepiająco. Blond loki zafalowały, kiedy ściskając broń, dosiedli karych, ziejących ogniem rumaków. Ich skrzydła miały stalową barwę nieba przed burzą.
#
Klemens ze zdumieniem wpatrywał się w ostatnią pozycję na liście dostaw. Ręka zawisła nad klawiaturą, bo wciąż nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył.
– Siódemka?! – wystękał. Sięgnął ręką, by poprawić okulary, których od lat nie używał i nie potrzebował.
– Niestety. Sprawdzałem kilkakrotnie, ale wpłynęły właśnie na nich zlecenia… – mruknął zgaszonym głosem Eliasz, starszy nadzorca dostaw.
– Zlecenia?! Jest ich więcej?! Przecież siódemka miała być zamknięta, zamrożona do chwili dnia ostatecznego…
– Tak, ale moc dobroci może uruchomić dowolne zlecenie. Każde.
– Moc dobroci uruchomiła siódemkę?! – Klemens jeszcze bardziej wytrzeszczył oczy. – To pomyłka!
– Sam popatrz. – Leon wyciągnął katalog. Na hologramie zalśniły zdjęcia siedmiolatki bez dolnych jedynek. Dziewczynka ubrana w kraciastą spódniczkę głaskała kota, a wystrojona na galowo huśtała małego, ryżawego chłopca. Najwięcej ujęć przedstawiało Helę z dużym psem. Czesała go, karmiła i mówiła mamie, że Szarik potrzebuje lekarstwa, bo boli go brzuszek. – Helenka uzbierała trzy litrowe słoje grochu za dobre uczynki.
Brwi Klemensa uniosły się znacząco, a Leon kontynuował:
– To był drobny, żółty groch! A do tego kilka razy dziennie się modli.
– To wspaniale.
– Tylko że mamy z nią kłopot. Przy tym poziomie dobra nie jesteśmy w stanie odmówić jej modlitwom.
– A sny?! Gdyby przyśniła się jej lalka w pięknej sukni, z włosami do czesania… – Klemens się rozmarzył.
– Niestety, dziewczynka myśli głównie o innych. Zwłaszcza o naszych braciach mniejszych.
– I co?
– Poprosiła, żeby ludzi, którzy krzywdzili pieski, spotkało to samo.
– To samo?! – Klemens zadrżał.
– Ona pewnie nie zdawała sobie sprawy…
Siwi dostawcy patrzyli na ekran i usłyszeli słowa, które zmroziły im serca.
Helenka klęczała przy łóżku w piżamce z obrazkami z Krainy lodu wpatrzona błękitnymi oczami w święty obrazek na ścianie, i odmawiała kolejną modlitwę:
– I jeszcze prosiłabym, żeby dziadek Lutek znalazł wreszcie naszego kochanego Szarika.
#
Dziadek Lutek znalazł Szarika tuż przed północą.
Czterech rosłych gości, wyglądających na kibiców lokalnego klubu, dopadło dziadka na parkingu, skopali i wrzucili do bagażnika jego własnego samochodu.
Potem ruszyli z piskiem opon. Pojechali do pobliskiego lasu. Tam, nie bacząc na wrzaski, powlekli go wąską ścieżką wśród jodeł i buków.
Wreszcie na polanie, która we wrześniu obfitowała w rydze, przywiązali drutem, tam gdzie leżał pokryty szronem kundel.
Zwinięty w kłębek wydawał się taki mały, a jego futro było niemal niebieskie.
Kiedy odeszli, Lutek pożałował, że pies nie żyje. Robiło się coraz zimniej, a dobrze wiedział, że jego krzyków nikt nie usłyszy.
Położył rękę na psiej głowie i zapłakał, przypominając sobie moment, kiedy Szarik lizał go po dłoniach. Lizał człowieka, który wiązał go do drzewa, a potem już tylko wył.
Ten cichnący w oddali psi jęk uderzył Lucjana w tamtej chwili boleśniej niż łom na parkingu.
Moje uszanowanie!
Nie ma seksu ani wulgaryzmów, ale raczej +16.

Kurka rurka, szczerze miałem ochotę na coś z pazurem, zwłaszcza autorstwa lożystki:(((
Od początku grudnia w województwie małopolskim zabito sto trzydzieści osiem osób. Wśród nich było: siedemdziesiąt jeden przypadków utopień, trzydzieści cztery osoby zostały porzucone, związane w odludnym miejscu w wyniku czego zmarły z wycieńczenia lub wychłodzenia.
Już wiem, do czego pijesz.
– Poprosiła, żeby ludzi, którzy krzywdzili pieski, spotkało to samo.
– To samo?! – Klemens zadrżał.
Bardzo mądra dziewczynka!
Niesamowicie wzruszający, ale także i bojowy tekst. Bez zbędnego moralizatorstwa, czy pompatyczności. Z jednej strony nikomu nie życzę takiego losu, nawet i Dziadkowi Lutkowi, który niewątpliwie zasłużył na taką dolę, z drugiej, czuję unoszący się zewsząd zapach sprawiedliwości. Przywodzi mi to wszystko na myśl baśń “O dziewczynce, która podeptała chleb” Andersena. Tylko, że tam była jeszcze nadzieja.
Pozdrawiam serdecznie i klikam do biblioteki!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Witaj Robercie, mój pierwszy czytelniku;)
Mam takie spostrzeżenia, że psy krzywdzą źli ludzie, którzy nie mogą dopaść ludzi.
Potrzebowałam to z siebie wyrzucić.
delulu managment
Witaj. :)
Z technikaliów wpadły mi w oko:
Tylko ten trop też okazał się ślepy, bo wszyscy krewi i znajomi mieli solidne alibi. – aliteracja i literówka?
Klemens przez chwilę gapił się na te słodkie putta, a potem skarcił sam siebie za brak profesjonalizmu. – aliteracja?
– Sam popatrz. Leon wyciągnął katalog. Na hologramie zalśniły zdjęcia siedmiolatki bez dolnych jedynek. Dziewczynka ubrana w kraciastą spódniczkę głaskała kota, a wystrojona na galowo huśtała małego, ryżawego chłopca. Najwięcej ujęć przedstawiało Helę z dużym psem. Czesała go, karmiła i mówiła mamie, że potrzebuje lekarstwa, bo boli go brzuszek. – Helenka uzbierała trzy litrowe słoje grochu za dobre uczynki. – wypowiedź zlała się z jej didaskaliami?
Nie powinno się katować żadnego zwierzęcia. Koty nie są gorsze od psów. :)
Cóż, poruszające i moralizatorskie, lecz – czy trafi do sumień tych, którzy katowali, katują i katować będą? Pytanie czysto retoryczne. :(((
Pozdrawiam serdecznie, klik. :)
Pecunia non olet
Dzięki bruce. Trzeba o tym mówić, żeby ludzi dobrej woli było więcej;)
Jak słyszę o szczeniakach w kartonie wystawionych w grudniu do lasu, to sama bym chwyciła za kij bejsbolowy.
delulu managment
Ambush
Mam takie spostrzeżenia, że psy krzywdzą źli ludzie, którzy nie mogą dopaść ludzi.
O to, to. Zwykłem mawiać, że atak na słabszego, to dowód największej ze słabości.
Potrzebowałam to z siebie wyrzucić.
Nic dziwnego, i chwała Ci za to!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Bruce
Cóż, poruszające i moralizatorskie, lecz – czy trafi do sumień tych, którzy katowali, katują i katować będą? Pytanie czysto retoryczne. :(((
Obawiam się, że to zaiste pytanie retoryczne. Moim osobistym zdaniem, człowiek zły rodzi się złym, i nic już nie tego nie zmieni. A samo zło skąd? Oto jest pytanie, unde mallum, te sprawy…
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
I ja dziękuję, rozumiem, jasne.
Pecunia non olet
Ja tak pobetowo.
Poprawki do ostatniej sceny bardzo na plus. Wyszedł fajny szorcik. Jest humor, absurd, emocjonalna ostatnia scena (chyba najmocniej przemówi do psiarzy). Budzi się refleksja o przemocy…
Dobry tekst na czas zimy, kiedy bariery między światami są ponoć najsłabsze…
Pozdrowienia.
Witam pobetniczo.
Mocny szort, trafiający do wyobraźni, zwłaszcza ostatnia scena. Niestety – jak już zauważyła bruce – raczej nie trafi tam, gdzie powinien. Pocieszam się, że tej przemocy wobec piesków wydaje się raczej coraz mniej, niż więcej.
Bardzo fajnie tu kontrastuje ta brutalność z infantylną (w dobrym znaczeniu tego słowa) ideą, że aniołki nie mogą niczego odmówić dziewczynce, bo nazbierała groszku za dobre uczynki.
Koty nie są gorsze od psów.
No nie wiem, nie wiem. Katować kotka oczywiście nie wolno, i ogólnie kotki bywają fajne, ale pies to jednak stworzenie doskonałe :) Pies > kot > człowiek.
Pozdrawiam
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
Czytało się bardzo przyjemnie. Oby więcej podobnych, pozdrawiam!
Moment, który mi zgrzytnął, może się przyda:
Od dłuższej chwili tarł nerwowo siwe resztki włosów na głowie.
Na komendzie plotkowano, że kiedyś miał ksywę Kudłaty, ale wytarł sobie fryzurę na naradach.
Ja odbieram jako powtórzenie, ale nie jestem pewien.
Mocne, szkoda, że Ci, którym powinno dać do myślenia, pewnie nie przeczytają. Chcę wierzyć, że nie ma wśród nas na NF nikogo, kto mógłby skrzywdzić jakiekolwiek zwierzę.
Klikam i pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
@piotr_jbk & Galicyjski Zakapior, dziękuję za szybką i owocną betę, ale też za miłe recenzje.
@Czesiu, cieszę się, że wpadłeś. Na forum jest mnóstwo fajnych opowiadań. Do wyboru, do koloru, krótsze, dłuższe, horrory, SF, fantasy i bizarro. Każdy znajdzie coś dla siebie. Miłej lektury!
@Michealu, masz rację, Ci co wywożą do lasu, pewnie wcale nie czytają;(
delulu managment
Szort bardzo wyrazisty i w moim tonie. Karma wraca.
Zacna lektura i ostrzegawcza :))
Pozdrawiam ciepło – Gocha plus Plus
"bądź dobrej myśli, bo po co być złej" Lem
Jak wielokrotnie wspominałem, jestem kociarzem, a psów serdecznie nie cierpię, ale jeszcze bardziej nie cierpię bezmyślnego okrucieństwa. Paskudna sprawa, i to jeszcze z życia wzięta. Zapowiedzianego czarnego humoru nie dostrzegam, chyba że chodzi o małą dziewczynkę niechcący wywołującą rzeźnię (zapewne wbrew zamierzeniu autorki zwizualizowałem ją sobie jako… Elmirkę :P). No, ale temat zdecydowanie nie nadaje się na humoreskę.
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Szkoda mi wszystkich zaniedbywanych i dręczonych zwierząt, tylko psy dodatkowo nas kochają. I trzymają się pana, nawet jeśli głodzi i bije.
Mnie bawiły amorki i brygada kibiców, jak również to, że ostatecznie dziadek znalazł Szarika.
delulu managment
Hej, tak. Karuzel odczuć. Poważnie, śmiesznie i znowu poważnie:). Szkoda piesków, ale ciekawe czy Helenka będzie tęsknić za dziadkiem;). pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Pewnie będzie, bo się nie dowie jakie z niego bydlę;P
Dzięki.
delulu managment
O cholera, mocna rzecz…
Cześć, Ambush!
Humor gdzieś tam rzeczywiście się znalazł, aczkolwiek tak czarny, że mógłby zacząć rapować… Nie jestem ogromnym miłośnikiem zwierząt, niezależnie od gatunku, ale wszystkie są żywymi istotami, więc okrucieństwo względem nich należy tępić z całą stanowczością. Niemniej, zamordowanie dziadka (pozostawienie na pewną śmierć), to jednak lekka przesada…
Czytało się bardzo dobrze, mimo ciężaru gatunkowego. Odnoszę też wrażenie, że króciak pasowałby do konkursu Fanthomasa. Uważaj, żeby Ci dziwność za bardzo nie weszła w krew! ;)
Biblioteka w pełni zasłużona.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Ambush
Na początku nie za bardzo rozumiałem, co tu jest grane? No, powiem tak: niektórzy mówią o karmie, inni, że zemsta jest słodka, ale czy faktycznie jest w tym coś więcej? Ciekawie podchodzisz do zagadnienia wyrządzonych krzywd i konsekwencji – kary.
Szort wymowny, momentami szokujący, ale przede wszystkim – dobrze napisany.
Wobec zła obojętnym pozostać, to jak wyrazić zgodę, aby rosło w siłę.
Pozdrawiam
Klik
Cześć, Ambush!
Twoje opowiadanie wzbudziło we mnie uczucie wyobcowania moralnego, którym spróbuję się podzielić w możliwie wyważonych słowach ze względu na delikatność tematu. Niebiańska biurokracja, która nie może odmówić nieświadomie makabrycznym modlitwom grzecznej dziewczynki, to malowniczy przejaw czarnego humoru i pod tym względem tekst jest bardzo udany. Jego zasadniczą treścią jest jednak fantasy zemsty, wyobrażenie okrutnie mordowanych prześladowców zwierząt. Tego rodzaju katartyczna literatura, w której złoczyńców spotykają okropne rzeczy i ma to przynieść ulgę czytelnikowi, ma całkiem dobrą tradycję, ale nie jestem pewien, czy tutaj to udanie wypadło.
Otóż przywiązanie człowieka do drzewa i pozostawienie go na śmierć nie znaczy, że “spotkało go to samo” co psa przywiązanego przezeń do drzewa. Pies cierpi i boi się, ale (według naszej najlepszej wiedzy) nie analizuje świadomie czekającej go perspektywy wielogodzinnej agonii, nie przypomina sobie znanej mu literatury opisującej podobne sytuacje, nie martwi się, że już nigdy nie zobaczy wnuków i jak one sobie bez niego poradzą. Z tego względu wypuszczenie z laboratorium wirusa ospy prawdziwej jako broni biologicznej byłoby jedną z najgorszych wyobrażalnych zbrodni, a użycie spokrewnionej z nią myksomatozy do eksterminacji królików w Australii budzi sprzeciw tylko najbardziej sfanatyzowanych obrońców zwierząt: to nie są czyny mierzone tą samą miarą, ponieważ człowiek postrzega padanie ofiarą epidemii śmiertelnej choroby jako dramat własny, rodzinny i cywilizacyjny, a nie jako szereg oderwanych przykrych impulsów!
Nie chciałbym pozostawić żadnych wątpliwości: znęcanie się nad zwierzętami dla przyjemności jest dla mnie czymś niepojętym i odrażającym, jak najbardziej uważam, że osoby takie muszą ponosić konsekwencje. Zapewne w najbardziej drastycznych przypadkach uzasadniona jest kara więzienia, zapewne w wielu innych wystarczą prace społeczne czy ocena psychologiczna i edukacja – w każdym razie powinni o tym decydować ludzie bardziej kompetentni ode mnie. Przez gros historii ludzkości zrównywanie zwierząt z rzeczami, które można kopnąć i wyrzucić, było smutną normą, dziś na szczęście uczyniliśmy postęp, przynajmniej w Polsce, bo w innych krajach i kręgach kulturowych bywa różnie. Nie rozumiem, jak ktoś z jakimkolwiek wykształceniem może nie wiedzieć lub nie przejmować się, że zwierzęta także odczuwają cierpienie, ale nie rozumiem też, jak dorosły człowiek może odczuwać potrzebę fantazjowania o brutalnej zemście na tym pierwszym.
– Tylko że te morderstwa nie pasują do seryjnego – wtrąciła Natalia Białko, analityk – … przynajmniej do jednego.
Ten wielokropek po myślniku nie wydaje mi się potrzebny.
zostały porzucone, związane w odludnym miejscu, w wyniku czego zmarły z wycieńczenia lub wychłodzenia.
Domknięcie wtrącenia.
Brak jakiegokolwiek rytuału, znaków, ognia, napisów, czy motywów.
Bez ostatniego przecinka (“czy” w znaczeniu “lub”).
Te utopione, zwykle ginęły we własnych szaflikach.
Bez przecinka między podmiotem a orzeczeniem. W życiu nie widziałem szaflika, nawet jeśli czasem się jeszcze pojawia na małopolskiej wsi, to trudno przypuszczać, żeby miała go większość ofiar.
Z sektorów wychodzili parami, czy trójkami
Jak poprzednio.
Liczne zastępy spłynęły w dół łagodnie, kolejno, jak śnieg albo mgła.
Szereg współrzędny okoliczników sposobu.
Śliczne, wiotkie, jasnowłose niczym elfy porwał szybko wiatr i uniósł między chmury.
Nie jestem pewien, czy nie zgubiłaś tutaj podmiotu (“istoty”?), nie twierdzę, że taka konstrukcja jest błędna, ale wygląda ciut archaicznie.
dosiadły, co która tam znalazła, i ruszyły w drogę
Domknięcie wtrącenia.
Wśród syków uszczelek i zgrzytania metalu, z wrót sektora siódmego wyskoczyło dwóch muskularnych młodzieńców.
Okoliczniki mają wyraźnie różny charakter (“wśród syków” to okolicznik czynnika towarzyszącego, “z wrót” to okolicznik miejsca), więc nie stawiamy między nimi przecinka.
Przykucnęli, naprężając ramiona, jakby brali udział w pokazie kulturystów, i zaryczeli dziko
Domknięcie wtrącenia.
Ręka zawisła nad klawiaturą, bo wciąż nie mógł uwierzyć(-,) w to, co zobaczył.
Prawidłowy logicznie podział zdania. Twój wybór broniłby się tylko wówczas, gdybyś mogła położyć bardzo silny akcent zdaniowy na “uwierzyć”, innymi słowy – gdyby “w to” wiązało się składniowo do “co zobaczył”, a nie do “nie mógł uwierzyć”: “Tomasz Dydymus nie przyjmował zmartwychwstania do wiadomości, więc Chrystus mu się pokazał, ale on wciąż nie mógł uwierzyć, w to co zobaczył”.
Helenka klęczała przy łóżku w piżamce w koniki pony, wpatrzona błękitnymi oczami w święty obrazek na ścianie, i odmawiała kolejną modlitwę:
Piżamka może być w kucyki z My Little Pony (albo w koniki polne), ale ta wersja nie wydaje mi się poprawna. Domknięcie wtrącenia.
Ten cichnący w oddali, psi jęk
Raczej nie stawiałbym przecinka, choć może to być dyskusyjne, “cichnący w oddali” i “psi” nie są moim zdaniem określeniami równorzędnymi.
Gratuluję szybkiego trafienia do Biblioteki, pozdrawiam i posyłam najlepsze ślimacze życzenia na 2026!
Bry!
humor w nim jest czarny jak antracyt.
Hę? Ale antracyt bardziej przypomina szary ;p
Chyba czarny jak heban?
Koalo serdecznie odradzam lekturę!

– Poproszę o konkrety – kategorycznym tonem zażądał komendant.
Chyba zapis powinien wyglądać tak:?
→ – Poproszę o konkrety! – Kategorycznym tonem zażądał komendant.
Ale nie czuję się jeszcze pewnie w kwestii zapisu dialogów, więc mogę się mylić.
polecił sekretarce komendant. – Jakieś pomysły? – zwrócił się do zgromadzonych, a oni jak na komendę opuścili głowy.
Proponuję: jednocześnie lub synchronicznie.
rozczulały równie mocno, jak rozkoszne gaworzenie.
→ rozczulały równie mocno jak rozkoszne gaworzenie.
Śliczne, wiotkie, jasnowłose niczym elfy porwał szybko wiatr i uniósł między chmury.
Brak podmiotu.
Śmiali się szczerząc kły
→ Śmiali się, szczerząc kły
bo wciąż nie mógł uwierzyć, w to co zobaczył.
→ bo wciąż nie mógł uwierzyć, w to, co zobaczył.
No i w końcu ktoś zrobił porządek z tymi… szmondakami. Przynajmniej w opowiadaniu.
Podobny los powinien spotkać tych, co wywożą śmieci do lasu.
Dla mnie szorcik jak najbardziej satysfakcjonujący. Klikam mentalnie, bo fizycznie już nie trzeba.

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Witaj @Cezary_Cezary, pomysł z rapowaniem mnie urzekł;) Nie mam chwilowo innych dziwnych pomysłów, więc może się uratuję przed zbizarrowaniem.
@Dzięki za wizytę Heskecie. Zmiany powoli zachodzą, lecz niestety widać wpływ geografii.
Witam @Ślimaku. Poprawki naniesione za wyjątkiem:
Liczne zastępy spłynęły w dół łagodnie, kolejno, jak śnieg albo mgła.
Szereg współrzędny okoliczników sposobu.
Co sprawia, że…
Co do braku symetrii, zgadzam się że człowiek wielu sytuacjach cierpi bardziej, ale też tylko człowiek potrafi świadomie dręczyć. Sama nie karałabym bejsbolem i wywiezieniem do lasu, ale już więzieniem i finansowo już bardzo chętnie. Dla mnie osoba, która pozwala zwierzakowi w swojej pieczy umrzeć z wycieńczenia, zamarznąć, nie jest człowiekiem. Kretyn, który nie sterylizuje suki, a potem karze ją za rozwiązłość, powinien mieć na własność jedynie insekty.
@HollyHell91 dziękuję za mentalny klik. Poczułam go;)
delulu managment
Co sprawia, że…
Co sprawia, że dzielimy go przecinkami, które wskazałem i pogrubiłem. Interpunkcję szeregów okoliczników obszernie omówiliśmy z Tarniną w poradniku (rozdział 10).
Co do braku symetrii, zgadzam się że człowiek wielu sytuacjach cierpi bardziej, ale też tylko człowiek potrafi świadomie dręczyć. (…) Kretyn, który nie sterylizuje suki, a potem karze ją za rozwiązłość, powinien mieć na własność jedynie insekty.
Prawda, o tym nie napisałem, ale zakaz posiadania zwierząt również wydaje mi się bardzo rozsądnym i potrzebnym środkiem w takich przypadkach.
Podzielam przesłanie opowiadania. Mam nadzieję, że prędzej niż później wprowadzony zostanie zakaz trzymania psów na łańcuchu. Nie pojmuję, czemu to się jeszcze nie stało.
Kiedyś normą było trzymanie karpi w wannie. Teraz ludzie są coraz bardziej świadomi i w większości przynoszą je do domu już ukatrupione. Raczej edukacja niż prawo talionu, ale czemu to musi tak długo trwać?
Podobny los powinien spotkać tych, co wywożą śmieci do lasu.
Nie rozumiem, co siedzi w głowach ludzi, którzy wywożą śmieci do lasu albo takich, którzy decydują się wyjść w góry na szlak (czyli wydawałoby się, że mają jakieś potrzeby obcowania z naturą) i wyrzucają plastikowe butelki.
Hej, Ambush!! Jako miłośniczka znacznej większości zwierząt (wykluczając kleszcze i tym podobne) muszę przyznać, że mi się bardzo spodobało. Szczególnie dlatego, że przeczytałam i nie mogę przestać myśleć, czy życzenia dziewczynki były w porządku, czy nie. Trochę skojarzyło mi się z poglądem Petera Singera, że cierpienie zwierząt powinno liczyć się tak samo, jak cierpienie ludzi (choć nie zgadzałby się na krzywdzenie ludzi dla dobra zwierząt). I z jednej strony myśl, by krzywdzić kogoś, kto wcześniej krzywdził zwierzęta, sprawia, że czuję się trochę niekomfortowo, bo to i tak już nic by nie zmieniło dla tych zwierząt. Ale z drugiej strony jest w tym coś satysfakcjonującego, bo znęcanie się nad zwierzętami jest zupełnie nieuzasadnione. Na pewno bardzo ciekawe opowiadanie. Pozdrawiam i życzę dobrego dnia!!
Witajcie AP i DyingPoet, cieszę się, że Was poruszyłam. Pewnie Polska zmienia się pod tym względem na lepsze, ale niestety wymaga to zmiany pokoleniowej, czyli babcie topiące ślepe mioty muszą zejść, żeby nastąpił czas powszechnej sterylizacji;)
Myślę też sobie, że gdyby nie było szczeniaków/kociaków do oddania, to ludzie bardziej by się troszczyli o swoje zwierzęta. Kiedy na podlaskich wsiach nie będzie już psów, ludzie zrozumieją, jaki mają kłopot.
Lepszego 2026 roku Wam życzę.
delulu managment
Tobie również!! Wszystkiego dobrego!
Dura sprawiedliwość, sed sprawiedliwość.
Cóż, sama bym się o to nie modliła, ale w życzeniach Helenki jest coś ciekawego.
Ciekawe, czy siódemki usypiają ciężko chorych ludzi…
Babska logika rządzi!
Witaj Finklo. Helenka pewnie nie mogła sobie wyobrazić niektórych działań, wszak miała trzy słoje groszku.
Co do siódemki, to oni raczej są dywizjonem bojowym , trzymanym na czas apokalipsy, ale czasem im się trafia jakaś misja.
delulu managment
Ale jestem ciekawa, czy Helenka podciąga usypianie psów pod ich krzywdzenie, czy nie. Bo przecież nie musi wiedzieć o konkretnym przypadku, żeby modlitwa się spełniła, prawda? Trzy słoiki groszku to nie w kij dmuchał.
A swoją szosą, dzieci nie powinno się okłamywać.
Babska logika rządzi!
Myślę, że usypianie nie jest złem, jeśli dotyczy chorych psów.
Ślepe mioty dla samych zainteresowanych są złe, ale zwykle się stosuje, kiedy perspektywy są gorsze.
No, a jak powiedzieć dziecku, że się wywiozło do lasu psa, bo był chory?
delulu managment
No właśnie – kwestia usypiania jest niejednoznaczna, więc ciekawa.
Po pierwsze, nie wywozić do lasu, tylko do weterynarza. A wtedy powiedzenie, że Szarik jest chory, więc zawiozło się go do lekarza, jest zbliżone do prawdy.
Babska logika rządzi!
Ciekawy shorcik, działa na emocje i wyobraźnię. Dobrze napisany, czyta się lekko. Tekst wzbudził dyskusję w komentarzach na temat zwierząt – chyba takie było jego założenie. Pozdrawiam.
Dziękuję Adexx. Miło mi, że Ci się dobrze czytało.
delulu managment
Nie czytałem poprzednich komentarzy, więc mogę się powtórzyć… Przepraszam.
– Poproszę o konkrety! – Kategorycznym tonem zażądał komendant, który od dłuższej chwili tarł nerwowo siwe resztki włosów na głowie.
Poprosił o konkrety. No czas najwyższy, skoro narada trwała już kilka godzin. :-)
– Jakie mamy ślady?
– Żadnych.
Nawet po wleczeniu typa za pojazdem? Coś na pewno zostało :D
Nie wiem, czy takie było zamierzenie, ale wyszło zabawnie.
Białko wzruszyła ramionami:
To mały odnośnik do filmografii z rodzajów „Easter Egg”?
Klemens(,) nadzorca(,) ospale zerkał na przebieg procesu.
Nie znam się, ale tak bardziej by mi pasowało. To, albo Klemens Nadzorca, tudzież Nadzorca Klemens.
Wśród syków uszczelek i zgrzytania metalu z wrót sektora siódmego wyskoczyło dwóch muskularnych młodzieńców.
Uszczelki mają tę paskudną przypadłość pękania, podwijania się lub są po prostu źle osadzone. To bywa powodem wycieku medium, któremu to miały zadanie zapobiec. Nawet jednak sfrustrowane swoim niezgulstwem uszczelki nie syczą.
Fajny pomysł ze słoikami. Nawet lepszy z dziadkiem Lutkiem. Jak się właśnie dowiedziałem, nie trzeba całymi akapitami budować atmosfery grozy. Można to zrobić jednym zdaniem.
Pod wrażeniem.
Pozdrawiam!
Poprosił o konkrety. No czas najwyższy, skoro narada trwała już kilka godzin. :-)
Masz mnie! ;)
– Jakie mamy ślady?
– Żadnych.
Nawet po wleczeniu typa za pojazdem? Coś na pewno zostało :D
Nie wiem, czy takie było zamierzenie, ale wyszło zabawnie.
Poprawię ;)
Uszczelki też zaraz zmienię.
O słoiku słyszałam od jednej koleżanki, ale cieniara uzbierała pół! ;)
Cieszę się, że posiałam grozę.
delulu managment
Sympatyczne :)
Przynoszę radość
Dzięki, Anet.
delulu managment
Poruszające. Nie wie, co siedzi w głowach ludzi, którzy robią takie rzeczy?
Dziękuję, Pusiu.
Myślę, że w ich głowach jest bardzo mało, a jeszcze mniej w ich sercach.
delulu managment
Cześć Ambush!
Krótkie, ale wyraziste. Zaciera się granica między prawdą a fantazją.
Dobrze się czytało. Pozdrawiam!
Cieszę się, że Ci się podobało. To kiedy coś opublikujesz? ;)
delulu managment
To kiedy coś opublikujesz? ;)
He, he…
Po prostu wyglądam oknem, a weny jak nie ma, tak nie ma :)
Mnie tak przez lato trzymała za twarz niemoc.
delulu managment
Ambush, doceniam Twoje intencje, podziwiam wyobraźnię, ale chyba nie do końca pochwalam opisane metody mścicieli.
Humoru nie dostrzegłam.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
@regulatorzy dziękuję za wizytę i komentarz. Tak bywa, że czytelnik czuje inaczej niż autor.
delulu managment
No bo chyba nie możemy czuć jednakowo. Wyczuwam jednak, że jest to w pewien sposób normalne.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.