- Opowiadanie: Koala75 - Wena po Świętach

Wena po Świętach

Wszystko jest fikcją. Nie piszę powieści i nie zamierzam.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Ambush, Finkla

Oceny

Wena po Świętach

Przyjechałem do Warszawy kilka dni przed Wigilią. Miałem spędzić Święta w mieście i zostać na Sylwestra. Myślałem, że tutejsza wena pomoże mi w twórczej pracy. Gdy byłem pół roku temu, zjawiła się pełna pomysłów. Owocowało to napisaniem dwóch rozdziałów powieści, nad którą pracuję i być może nie będę musiał zwracać zaliczki od wydawnictwa.

Czekałem coraz bardziej niecierpliwie, bo mijały dni, a wena się nie pojawiała. Moja gospodyni uległa amokowi przedświątecznych przygotowań i zacząłem się zastanawiać, czy nie powinienem był pozostać na wsi. Przynajmniej uniknąłbym całego tego szaleństwa. Tu jednak miałem wymówkę, dlaczego mi nie idzie pisanie.

Wena zjawiła się wieczorem drugiego dnia Świąt jakaś zmęczona, bez zwykłej werwy.

– Chora jesteś? Dobrze się czujesz? – spytałem.

Odpowiedziała pytaniami:

– A ty? Napisałeś coś?

– Wiesz przecież, że bez twojej pomocy mi nie idzie. Czekałem, ale nie przychodziłaś. Myślałem, żeś się pogniewała.

– Nie jestem taka. Nawet mnie cieszy, gdy pisarz ma własne zdanie. Byłam zajęta. Nie mogłam przyjść.

– Co ci przeszkadzało?

– Zostałam wylosowana do grupy organizującej świętowanie, prezenty, pieczenie smakołyków. Udzieliło się nam szaleństwo ludzi. Jest trudniej, bo honor nie pozwala organizatorkom korzystać z magii. Każda grupa stara się przebić poprzedników oryginalnością pomysłów. Dostałam zadanie zorganizowania prezentów dla wen prowadzących fantastów. Budżet miałam nieduży, bo tylko nieliczne miały tantiemy od wydawanych powieści i wpłacały do wspólnej kasy. Obleciałam wszystkie sklepy i firmy. Wszędzie drogo i nic nowego. Skłonna byłam się poddać.

– Jak cię znam, coś wykombinowałaś i poradziłaś sobie.

– Tak! I zostałam pochwalona za pomysłowość.

– Opowiadaj!

– Każda dostała najnowszy numer „Fantastyki”. W ten sposób żadna nie była wyróżniona i miały możliwość spokojnie zapoznać się z wyróżnionymi tekstami. W czasie pracy nie miały na to czasu.

– Może za rok znowu dostaniesz takie zlecenie.

– Nie. Na szczęście regulamin nie pozwala. W nowym roku całkowicie nowa ekipa zajmie się organizowaniem Świąt.

– Jaki masz pomysł dla mnie?

– Zrób sobie jeszcze przerwę od pisania, bo poświątecznie jestem wykończona, jak niejeden człowiek.

 

Wykorzystałem radę weny. Odpoczęliśmy, ona i ja, i świetnie bawiliśmy się w sylwestrową noc. Pewnie wyjdzie to na dobre mojej powieści.

Koniec

Komentarze

Widać, że fikcja. Nie dość, że dostał zaliczkę od wydawnictwa, to jeszcze na gosposię go stać. ;) Nie przeciążajmy swoich wen, wena też człowiek (?) i musi odpocząć. A nam nie zaszkodzi, by czasem napisać coś własnymi słowami, bez natchnienia prowadzącego za rączkę. :D

deviantart.com/sil-vah

Jak zwykle miły short. Czekam na coś dłuższego od ciebie. Pozdrawiam. 

Wszystkiego twórczego w Nowym Roku dla Was obojga!

delulu managment

A gdyby tak Pan Pisarz dostawał od Pani Weny zestaw pomysłów na wzór klocków Lego… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Silvo, masz rację, na pewno nie zaszkodzi. :)

Adexsie, też pozdrawiam, ale nie czekaj, bo to byłby wypadek/pszipadek. :)

Łowuszko, serdeczne: “Nawzajem”. :)

Reg, preferuję polskie drewniane. Wszędzie plastik, wrrr… :)

Misiu, miałam na myśli, że klocki Lego pasują do siebie i można je wykorzystywać w sposób nieograniczony, tak jak pomysły podsuwane przez Panią Wenę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, aha, teraz zrozumiałem. Masz rację, pasują. :)

Witaj. :)

Humor – tradycyjnie – podany został lekko i smakowicie. ;) 

Jak w Sylwestra, tak przez cały rok, zatem Wena stanie się Twoją wierną towarzyszką i będziecie się nadal świetnie bawić, czego serdecznie życzę. ;)

Klik, pozdrawiam noworocznie. ;) 

Pecunia non olet

Nawet wena musi czasem odpocząć, inaczej się wypali i pójdzie na L4. A wtedy nici z powieścismiley

Bruce&Pusiu, w przedmowie uprzedziłem, że wszystko to fikcja, ale miło, że podejrzewacie mnie o takie bliskie relacje z weną. Nie piszę powieści i nie zamierzam. :)

Wena może pomagać także w szorcikach (literackich, ofkors). :)

Pecunia non olet

Cześć! Miły misiowy szort, jak zwykle. :D

Wszystko jest fikcją.

Brzmisz tak, jakbyś zaczynał artykuł o Kongresie Futurologicznym Lema. :]

– Każda dostała najnowszy numer „Fantastyki”.

Hmm, myślę, że powinno powstać czasopismo “Stara Fantastyka”, w którym publikowane by były opowiadania mające co najmniej 20 lat.

i świetnie bawiliśmy się w sylwestrową noc.

Czy tylko ja mam wrażenie, że Wena jest typem osoby, która w sylwestra, że tak powiem, nie wspomaga się paliwami płynnymi i na następny dzień pomaga się pozbierać reszcie towarzystwa?

Reg, preferuję polskie drewniane. Wszędzie plastik, wrrr… :)

Według hamerykańskich naukowców, których sobie właśnie wymyśliłem, jeśli obecność mikroplastiku w naszych organizmach będzie się zwiększać w takim tempie, jak obecnie, to do roku 2060 wszyscy będziemy minifigurkami LEGO. Niektórzy twierdzą, że to tajny duński projekt mający na celu ekspansję terytorialną. (Normalnie duńskie Wunderwaffe)

Nawet wena musi czasem odpocząć, inaczej się wypali i pójdzie na L4.

– Szefie, zagramy w statki?

– Czemu nie?

– Pozwól, że zacznę. Wybieram L4.

 

Pozdrawiam serdecznie. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Jak to u Ciebie, Misiu, sympatycznie i ciepło.

Pozdrawiam serdecznie 

Q

Known some call is air am

Bruce, wena nie tylko w szorcikach, zawsze cieszy. :)

Gryzoku, być może masz rację co do Weny i Duńczyków. Podoba mi się nowe zastosowanie L4. :)

Outto, staram się i też pozdrawiam. :)

 

Bardzo sympatyczny szorcik.

Życzę mnóstwo energii w świeżo rozpoczętym roku Tobie i Twojej wenie. :-)

 

Babska logika rządzi!

Hej!

Miłe to spotkanie z weną :) miły szorcik!

Pozdrawiam!

Nowa Fantastyka