Krótki wiersz. Celowo zostawiłem miejcami nierówne tempo i rozłożenie rymów, bo chciałem uzyskać tu ten specyficzny klimat surowej lityki egzystencjalnej.
Krótki wiersz. Celowo zostawiłem miejcami nierówne tempo i rozłożenie rymów, bo chciałem uzyskać tu ten specyficzny klimat surowej lityki egzystencjalnej.
Nie stąpamy razem, nie po jednej ziemi
Choć setki żyć splatają się w jedno
Nie poznasz Nieba, nie poznasz piekła,
Bo każde ma setki odcieni
Chcesz, bym rozumiał twoje rozterki?
Bym poznał ból, z którym ci do twarzy?
Małych piekiełek kręci się setki,
A każdy się w innym smaży
Słucham cię chętnie, choć nie rozumiem
Współodczuć muszę, bo tak kazali,
Więc siedzę, słucham i współodczuwam,
Bo smażą się ci, co nie słuchali
Ja tak nie robię – słucham cię chętnie
Ty pragniesz, bym odczuł to, co cię boli
A ja nie mogę, choć pragnąłbym wściekle,
Bo żyję w osobnym piekle
Witaj. :)
W sumie wymowa przykra i dołująca. Taki smutny ten wiersz… :(
Pojęcia “piekła/piekiełka” jest nader wieloznaczne…
Małych piekiełek kręci się setki – tu mam wątpliwość, czy nie powinno być: “kręcą” (?)
Klik, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Ładny wiersz
Pozdrawiam
Klikam
rr
Rzadko czytam i lubuję się w mowie wiązanej , ale jakoś mnie dotknęło :) jakbym miał uprawnienia to bym zagłosował :)
Melendur88
Hmmm. Wydaje mi się, że jak na wybraną egzystencjalistyczną tematykę, to styl jest zbyt prosty, może nawet potoczny. Nie pasują mi do siebie te dwie rzeczy. Ale ja się nie znam na poezji.
Jeśli adresat jest tym, kim myślę, że jest, to dlaczego nie pozna nieba ani piekła?
Babska logika rządzi!
@bruce
Również witam i pozdrawiam
Zdaję sobie sprawę, że to nie wiersz dla każdego, ale i tak dziękuję za przeczytanie i komentarz.
Sprawdziłem i “kręcą” również byłoby poprawne, ale podoba mi się wersja z “kręci”.
@Robert Raks
Dziękuję i również pozdrawiam
@melendur88
Cieszę się, że udało mi się trafić w Twoje gusta
@Finkla
Jeżeli o mnie chodzi, to tą “surową lirykę egzystencjalną” rozumiem jako gatunek, który nie sili się na poetyckie ozdobniki i ładne metafory, a zamiast tego stara się jak najlepiej trafić w sedno ludzkich problemów. Można powiedzieć, że ten wiersz opowiada o już dość złożonym zagadnieniu, więc nie ma go co bardziej komplikować.
Adresat nie pozna Nieba ani Piekła, bo nie istnieje coś takiego, jak jedno wspólne Niebo czy piekło. Podmiot liryczny twierdzi, że każdy żyje w nieco innym świecie i zmaga się z nieco innymi problemami, dlatego piekło i Niebo mają “wiele odcieni”.
W takim razie pozna, ale tylko własne.
Babska logika rządzi!