Hej,
SF w moim wykonaniu jest – delikatne, ale inny tag nie pasuje :)
Miłej lektury :)
Hej,
SF w moim wykonaniu jest – delikatne, ale inny tag nie pasuje :)
Miłej lektury :)
– Musisz wstawać. – Aksamitny głos Claudii Cardinale pomału przedostawał się do świadomości Dawida. – Już czas, przed tobą długi, ale owocny dzień.
Przekręcił się na lewy bok i naciągnął kołdrę.
– Zrobiłam listę zadań na dzisiaj i wiesz co? Zadbałam, by ten dzień był dla ciebie wyjątkowy. Mimo wielu obowiązków, które masz do spełnienia.
– Tak? – odburknął Dawid.
– Oczywiście. Będziesz zachwycony.
– No to przekonaj mnie do wyjścia z łóżka. – Uśmiechnął się, lubił drażnić się z Claudią.
– Za oknem jest piękny dzień, rozsunę więc nieco żaluzje, by rozbudziły cię promienie słoneczne.
– Dobry początek – powiedział.
– Za chwilę wjedzie robot kuchenny z herbatą, temperatura idealna do picia. Ciepły napój wprowadzi cię w dobry nastrój i zabije pierwszy głód. Bieżnię ustawiłam na spokojny marsz – piętnaście minut, a następnie trucht – trzydzieści minut. Do prawidłowej wagi ciała zostało już niewiele, zaledwie pięć kilo, i zaczniemy cykl utrzymania sylwetki.
– A na śniadanie? – zapytał.
– W innych okolicznościach byłby to koktajl truskawkowo-bananowy na bazie mleka, ale dzisiaj już mamy piątek. A chciałabym, by weekend zaczął się dla ciebie najlepiej, jak tylko może, więc dzisiaj będą to tosty z dżemem jagodowym.
– Jesteś cudowna. – Dawid przekręcił się na plecy, założył ręce za głowę i powiedział z satysfakcją: – Ale nadal mnie nie przekonałaś.
– Jesteś dzisiaj w zaczepnym nastroju, to dobrze. Dowcip i elokwencja przydadzą ci się w trakcie spotkania.
– Spotkania? – Dawid otworzył oczy.
– Masz dziś umówioną transmisję w sprawie sprzedaży apartamentu i konferencję z dyrektorem regionalnym na temat wyników.
– Tak, teraz mnie przekonałaś. – Dawid zerwał się z łóżka.
– Spokojnie. Z klientką jesteś umówiony na dziewiątą. Harmonogram dnia zaplanowałam tak, że na wszystko starczy ci czasu.
Żaluzje pomału się rozchylały, przepuszczając promienie słoneczne.
– Muszę się przygotować – rzucił Dawid do jednej z wielu kamer agenta domowego.
– Sprawdziłam gotowość dronów i zaplanowałam ich trasę w apartamencie. Musisz tylko być sobą, a na pewno sfinalizujesz transakcję. Garnitur został przygotowany przez robota czyszczącego, a połączenie z klientką zaplanowane. Rozpocznie się automatycznie o ósmej pięćdziesiąt pięć.
Dawid przeciągnął się i ziewnął. Odebrał herbatę od robota kuchennego.
– A spotkanie z Kacprem?
– Wszystkie wyniki i plany sprzedażowe na przyszły miesiąc są już przygotowane. Po porannej toalecie zaplanowałam trzydzieści minut na zapoznanie się z nimi w trakcie śniadania.
– A co po pracy? – zapytał, czuł, że musi jakoś odreagować kończący się tydzień.
– Dziś ostatni piątek miesiąca, a to oznacza, że…
– No tak, zakrapiane planszówki. – Dawid właśnie tego potrzebował.
– Łączycie się o osiemnastej. Zamówiłam już przekąski i alkohol, zostaną doręczone, gdy będziesz rozmawiać z Kacprem. Dzisiaj gracie w Dominację, a wśród graczy będzie Monika.
– Monika? Przecież miała w planach rodzinną kolację?
– Gdy spałeś, wysłała wiadomość, że się jednak połączy. W Krakowie jest zaplanowana konserwacja łączy, a więc nie będzie możliwości uzyskania transmisji z tym regionem.
– To straszne, padnie cała elektronika, nie będzie też dostępu do agentów domowych. Jak oni sobie tam radzą w czasie tych awarii? – Claudia nie odpowiedziała. – Dobrze, że w Katowicach nie ma takiego problemu.
– Wydajesz się spięty.
– Tak uważasz? – Spojrzał w kamerę.
– Może…
– Tak z rana? – Dawid uniósł brwi.
– Ale potem trening, nawodnienie i śniadanie razem z analizą wyników sprzedażowych.
– Umowa stoi. – Dawidowi faktycznie czegoś brakowało.
– Którą wybierasz?
Dawid myślał chwilę.
– Marilyn Monroe.
– Już ją przygotowuję, ale nie wydajesz się przekonany.
– Obie już mi się znudziły – powiedział. – Może by tak zamówić trzeci model?
– Masz już jakiś konkretny na myśli?
– Tak, GT45 z powłoką Scarlett Johansson.
– To ten, o którym rozmawiałeś z Filipem?
– Tak, mówi, że jest… niesamowity.
– Jeśli w przyszłym miesiącu wyrobisz cel, otrzymasz premię i wtedy będziemy mogli zaplanować w budżecie domowym Scarlett w modelu GT45.
– Byłoby świetnie. – Dawid wstał i przeciągnął się po raz drugi.
– Zapraszam do łazienki, a robot…
– Wolałbym, byś mówiła „Marilyn” – upomniał asystenta domowego.
– Marilyn zaraz dołączy – poprawiła się Claudia.
*
Dawid nie był zachwycony. Najpierw robot sprzątający wjechał do łazienki, gdy relaksował się z Marilyn. Musieli przerwać i wygonić intruza. Woda pod prysznicem była za ciepła – odnotował w pamięci, by skorygować to z Claudią. No i tosty – zimne. Był w stanie zrozumieć, że harmonogram dnia trochę się zmienił z powodu porannych igraszek, ale żeby nie dopilnować tak błahej sprawy jak temperatura grzanek…
Filip, oprócz wychwalania Scarlett, wspominał też o nowym agencie domowym, któremu takie błędy się nie zdarzają. Fakt, jest drogi, ale ma też wbudowane łącze dalekiego zasięgu, które pozwala na pracę przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, nawet w czasie awarii sieci.
Ugryzł grzankę i wybrał na wyświetlaczu tabletu stronę informacyjną.
– „Awarie! Już nie tylko w Krakowie” – odczytał nagłówek. – „Minister energetyki alarmuje, sieć jest przeciążona w czterech województwach”.
– Nie przejmuj się, Dawidzie, struktura energetyczna Katowic jest najlepsza w kraju – powiedziała Claudia.
– Wiem, ale powinienem pomyśleć o każdej ewentualności…
Chciał poprosić Claudię o przeanalizowanie danych technicznych agenta, o którym wspominał Filip, ale wydało się to Dawidowi nieeleganckie. Od tylu lat miał Claudię. To zupełnie jakby poprosił żonę, by znalazła mu nową partnerkę.
W kuchni panowała niezręczna cisza. Zastanawiał się, czy to z powodu jego braku zainteresowania wynikami, które miał analizować, czy też Claudia wie o planach zakupu nowego agenta.
– Czemu nic nie mówisz? – zapytał.
– Nie chcę ci przeszkadzać w przygotowaniach do spotkania z Kacprem – odpowiedziała Claudia.
Obraziła się, był tego pewien. To urocza funkcja, ale też nieco męcząca. W końcu agent ma ułatwiać życie, a nie strofować właściciela. Postanowił, że czas na zmiany. Ale załatwi to sam, najwyżej poprosi o pomoc Filipa.
Ugryzł grzankę.
– Claudio… – Głos uwiązł Dawidowi w gardle wraz z kawałkiem tosta.
– Tak, Dawidzie?
Zakaszlał.
– Czy… – Dławił się, próbował odkaszlnąć, ale grzanka utknęła w gardle. – Czy…
Wstał i złapał się za szyję. Nie mógł nabrać powietrza. Zacharczał.
– Dawidzie, wszystko dobrze? Masz przyspieszony puls?
Dawid na zmianę machał do kamery i wskazywał usta, otwarte niczym u ryby zdychającej na pustej plaży.
– Musisz się napić?
Z przerażeniem zobaczył, jak robot kuchenny nalewa wody. Potrącił talerz i kubek, gdy nogi odmówiły posłuszeństwa. Dawid upadł na podłogę wraz z brzdękiem tłuczonych naczyń.
– Nie przejmuj się, zaraz posprzątam szkło, proszę, uważaj, byś się nie skaleczył.
Twarz Dawida siniała, gdy wjechało urządzenie sprzątające. Robot ostrożnie wciągnął kawałki talerza, uważając na wierzgającego człowieka. Odczekał cierpliwie, aż miną konwulsje, i sprzątnął fragmenty szklanki.
– Dawidzie, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc – powiedziała Claudia, a po chwili przyprowadziła nagą lalkę erotyczną Marilyn, by pocieszyła Dawida.
*
Jakub nienawidził transmisji z pogrzebów. Po nich dopadały go czarne myśli. A ta, zainicjowana z powodu śmierci kolegi, była tym smutniejsza, że w połowie awaria sieci odcięła księdza, zostawiając skołowanych znajomych z zapłakaną twarzą matki Dawida do chwili, gdy nie połączono ich z innym duchownym.
Jakub odszedł od monitora. Czuł się głupio w marynarce, pod krawatem i w majtkach, ale nie miał czasu, by się lepiej przygotować. Jego domowy agent nie przewidział w harmonogramie nagłego zgonu.
– Zakrztusił się, kto by pomyślał, że w erze ekspresowej transplantacji organów ktoś może zejść na skutek grzanki w tchawicy – powiedział Jakub.
– Niestety, to się zdarza – powiedział Son Gokū.
– Czy wiesz, jak reagować, gdybym ja się zakrztusił? – zapytał Jakub.
– Oczywiście, mam pełen dostęp do twoich funkcji życiowych i będę reagował na każdą nieprawidłowość.
Jakub nie był przekonany. Miał takiego samego agenta jak Dawid.
– Wydajesz się spięty, Jakubie.
– Chyba masz rację, przygnębiają mnie pogrzeby.
– Może…
– Po pogrzebie? – zapytał Jakub.
– Jeszcze nie sprawdzałeś najnowszego modelu GT45 z powłoką Usagi Tsukino…
– Masz rację, przygotuj ją i zaplanuj moje dzisiejsze transmisje.
Obraziła się, był tego pewien. To urocza funkcja, ale też nieco męcząca. W końcu agent ma ułatwiać życie, a nie strofować właściciela. Postanowił, że czas na zmiany. Ale załatwi to sam, najwyżej poprosi o pomoc Filipa.
Oj te ej aj agenty. Pracuje nad takimi w pracy. AI tak głupi jest, jak jego twórcy :) Fajny pomysł :)
Son Gokū.
easter egg ;) plusik :)
– Dawid, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc – powiedziała Claudia, a po chwili przyprowadziła nagą lalkę erotyczną Merlin, by pocieszyła Dawida.
Rzekłbym – proza życia. Jednak odpowiem po swojemu : xD
Ogółem bardzo fajne opowiadanie. Nie zauważyłem żadnych stylistycznych błędów ani innych uchybień, ale nawet śmiałbym nawet tobie takich rzeczy zwracać :)
Jedyna rzecz to konkluzja taka, że pod wpływem AI Slopu to strasznie duże nagromadzenie takiej tematyki ostatnio. I zastanawia mnie czy to reakcja na AI Slop czy też część tego zjawiska. To zapewne Tarnina mogłaby na ten temat wykład zrobić.
Jako człowiek który pracuje nad takimi rozwiązaniami w pracy (AI/IT) jedynie stwierdzam, że fajnie by było gdzieś napisać coś o tym, że AI to zagrożenia przede wszystkim związane z błędem ludzkim, cudzysłowiego niedopałka peta który może wywołać pożar. Ale czy to oznacza, że nie wolno próbować? :)
Pisząc ten komentarz nie jestem świadom czy mam 49 czy 50 już komentarz. NIe mniej zagłosuję napewno jeżeli taką już możliwość będę zaraz posiadał :)
Melendur88
Hmm ładnie napisana scenka, ale po przeczytaniu nie wiem, czy tu chodziło o pełzający bunt AI (tyle robotów i żaden nie umiał zrobić manewru Heimlicha? Czuć sabotażem), czy raczej o to, że marność i wszystko marność.
– Merlin zaraz dołączył. – Poprawiła się Claudia.
Literówka, bez kropki i małą.
Tyle lat ma Claudię.
Hm hm od tylu? I czas przeszły?
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
awaria sieci w połowie odcięła księdza, zostawiając skołowanych znajomych z zapłakaną twarz matki Dawida ← chochlik zjadł ą ?
Uśmiechnęło mimo wszystko. Jestem w stolicy i od 9ej do 12ej nie mieliśmy na osiedlu ciepłej wody i kaloryfery stygły, bo była awaria rur w ziemi. Na szczęście uporali się szybko. :) Klik dodany.
Hej melendur88 i Zakapior :)
Dziwne, że żaden z was nie zwrócił uwagi na zły zapis Marilyn ;D – ale już poprawiłem :P i te drobne potknięcia ;)
Ja tu nie chciałem przedstawiać AI jako coś złego, raczej, że świat, gdy wszystko jest robione za nas, staje się strasznie pusty – do tego stopnia, że nie ma nas kto klepnąć w plecy, gdy się zakrztusimy :). Ale nie zwalam tego na AI, tylko na nasz, ewidentnie, wygodnicki tryb życia, gdzie wybór sztucznej lalki jest ważniejszy niż refleksja nad tym jak żyjemy :P – ale mi wyszedł poważny komentarz :P
Pozdrawiam i dzięki za kliki :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Witaj. :)
Wizja świata mocno przytłaczająca i jednocześnie – rozbrajająco zabawna. :) Miło, że w dobie takich nowoczesności ktoś jeszcze pamięta o słynnych, przepięknych gwiazdach ekranu. ;)
Tytuł stuprocentowo wskazywał na psa/zwierzaka i mocno zaskoczył. :)
Wpadła mi w oko aliteracja, ale pewnie jest celowa, dla podkreślenia nastroju. ;)
Klikam. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Witam! Przedstawiłeś przytłaczającą wizję przyszłości, a końcówka z zadławieniem się tostem wyszła świetnie. Udany short – brawo! Nie wiem czemu, ale poprawiło mi to humor. Ostatnio było tu sporo tekstów o podobnej, cięższej tematyce, a Ty poszedłeś w bardziej wesołą stronę. Zostawiam kilka i pozdrawiam!
Hej,
Ciekawa wizja, przykry to będzie świat jak się ziści. Ksiądz zacinający się na transmisji z pogrzebu – ciekawie to wyszło.
Bardzo przyjemny, intrygujący szort. Z przyjemnością dobijam do biblioteki.
Pozdrawiam.
You cannot petition the Lord with prayer!
Zaradna AI, jeśli prawidłowo odczytałam Twoje zamiary…
Lektura przyjemna, ciekawiło mnie, czym nas zaskoczysz. Nie zawiodłeś.
Babska logika rządzi!
Hej, bruce Adexx,MichaelBullfinch i Finkla. Tłumnie przybyliście, co mnie niezwykle cieszy:). Miło mi, że się szort podoba i, że zaskoczył. Za kliki również dziękuję. Chciałem trochę inaczej podejść do tematu AI i nie zrzucać wszystkiego na technologię, ale raczej na to jak ją wykorzystujemy i jak dużym, może czasem zbyt dużym, zaufaniem do niej podchodzimy :). Pozdrawiam wszystkich na raz i każdego z osobna ;)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Serwus, Bard,
Dobry szorcik.
Fajny pomysł, żeby pokazać, że AI nie zastąpi wszystkiego. Scenka opisu prozaicznego poranka wciąga – cały czas zastanawiałem się, w którą stronę to zmierza. Śmierci od tostu się nie spodziewałem, więc zaskoczenie naprawdę działa.
„– Nie przejmuj się, zaraz posprzątam szkło, proszę uważaj, byś się nie skaleczył.” – człowiek umiera, a AI martwi się bałaganem i bezpieczeństwem. Fajnie pokazana bezduszność i racjonalna nieracjonalność w myśleniu. Celnie to ująłeś
„…otwarte niczym u ryby zdychającej na pustej plaży .” – wkradła się spacja przed kropką na końcu zdania.
Gratuluję, podoba mi się – klikam.
Pozdrawiam,
rr
Bry!
koktajl truskawkowo bananowy
Brak dywizu.
rzucił Dawid do jednej z wielu kamer
,agenta domowego.
Chyba zbędny przecinek?
zapytał, czuł, że musi jakoś odreagować kończący się tydzień.
Rozdzieliłabym:
→ zapytał. Czuł, że musi jakoś odreagować kończący się tydzień.
– Czy… – Dławiał się, próbował odkaszlnąć
Literówka.
otwarte niczym u ryby zdychającej na pustej plaży .
Zbędna spacja przed kropką.
– Jeszcze nie sprawdzałeś najnowszego modelu GT45 z powłoką Usagi Tsukino…
Aaa, więc tak się nazywa Czarodziejka z Księżyca… ;p
Noo, zacny tekst! Trochę mi się skojarzył z moim szorciakiem “Zakwitną drzewa pomarańczowe” z ta różnicą, że u Ciebie ludzie żyją (no, może nie wszyscy ;p).
Chciałam zwrócić szczególną uwagę na to zdanie:
Jego domowy agent nie przewidział w harmonogramie nagłego zgonu.
To jest mocne. Ludzie tak bardzo polegają na robotach, że sami już niczego nie planując i nie próbując nawet czegokolwiek przewidzieć, twierdzą, że roboty powinny robić za nich absolutnie wszystko. Nawet rzeczy niemożliwe, jak przewidywanie zgonu. To jedno zdanie też świetnie pokazuje, JAK BARDZO ludzie są uzależnieni od robotów.
Próżno szukać empatii czy adekwatnej reakcji robota na śmierć człowieka, toż to tylko zaprogramowana puszka. Chociaż trudno mi uwierzyć w tak szybką śmierć od tosta, bo przecież Dawid zdążyłby nawet sam sobie nalać wodę, żeby tę grzankę przepchać, zanim by się udusił. Ale też nie o to chodzi w tym szorciaku i rozumiem też, że trudno byłoby pokazać na innym przykładzie, dlaczego robot nie uratował człowieka.
Przerażająca jest wizja ludzi, którzy nie spotykają się już twarzą w twarz nigdzie, nawet na pogrzebach. Mam nadzieję, że nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie, a przynajmniej nie za mojego życia. Chociaż ja staram się szerzyć pozytywną teorię: wkrótce ludzie będą tak mieli dosyć AI, dezinformacji i deepfakeów, że znowu zaczną częściej wychodzić i się spotykać, tak bardzo będą spragnieni rzeczywistości.
Podsumowując: wspaniały tekst. Klikłabym, ale inni tak ochoczo klikali, że nie zdążyłam.
Pozdrawiam serdecznie!
EDIT: I ten ironiczny tytuł… No w punkt!
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Pozdrawiam i także dziękuję. :)
Pecunia non olet
Hej
Robert Raks – tak właśnie to sobie wymyśliłem :) Muszę przyznać, że Twój komentarz bardzo dobrze oddaje co autor miał na myśli :)
Holly – dziękuje za wyłapanie usterek, poprawione :)
koktajl truskawkowo bananowy
No właśnie nie wiem, bo pomarańczowo zielony, chyba piszemy bez łącznika – i teraz nie wiem :P
zapytał, czuł, że musi jakoś odreagować kończący się tydzień.
Ja wiem, że po kropce też jest dobrze, ale ja nie lubię zdań w didaskaliach. Nie wiem zwyczajnie nie lubię. W takim przypadku musiałbym dać kropkę po zapytał i resztę przenieść poniżej :). Na razie zostawiam, ale wiedz, że to tylko moje dziwactwo :P
Aaa, więc tak się nazywa Czarodziejka z Księżyca… ;p
Też nie wiedziałem do wczoraj :).
Odpowiem anegdotką :) – mam od jakiegoś czasu robota sprzątającego. Moje dzieci nazwały go “Finfuś” (czy jakoś tak :)). Zauważyłem, że elektronika wzbudza we mnie podobne emocje co w moich dzieciach. Jest przydatna, więc traktuje ją z, swego rodzaju, szacunkiem. Może dlatego, że jej przydatność nie ogranicza się do mojej ingerencji, ale daje też coś od siebie. A przecież, nie dziękujemy widelcowi za to, że mogliśmy z niego skorzystać, już nie wspominając o nadawaniu imion krzesłom, doniczkom i innym martwym przedmiotom. A z elektroniką jest inaczej, przynajmniej u mnie, dlaczego? To pytanie zmusiło mnie do napisania szorta :)
Pozdrawiam.
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Czy to science-fiction, czy tekst obyczajowy?
Hej, Bardjaskier
Bardzo przyjemny tekst, dobrze się czyta – tym bardziej że żadnych potknięć nie zauważyłem.
Z tego szorta wynikają ciekawe rozkminy odnośnie tego, gdzie to wszystko zmierza…
Pozdrawiam serdecznie ;)
Hej Ramshiri – dobre pytanie, bardziej obyczaj :). Dziękuję za wizytę i komentarz. Miło mi, że się szort podobał :). Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Cześć,
Tytuł nieco przewrotny, zarówno w kontekście fabuły opowiadania, jak i, patrząc szerzej, tego wszystkiego co się obecnie wyczynia z AI.
Tekst jest bardzo na czasie, lekki i przyjemnie się go czyta. Skłania jednak do głębszej refleksji na temat naszego współistnienia z AI, a także z innymi ludźmi. Niektóre z tych przemyśleń mogą być o wiele mniej “lekkie i przyjemne” :)
Witaj czeke:)
Tak, chciałem napisać tekst gdzie AI nie będzie niszczyć ludzkości, raczej o tym jak ludzkość sama się niszczy, bo nadal uważam, że AI to narzędzie, a nie machina zagłady :) Ale, dla odmiany, postanowiłem napisać tekst w lżejszym stylu, tym bardziej miło mi, że mrok jest wyczuwalny w drugiej warstwie :).
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Podoba mi się opisana wizja, która pokazuje, jak mocno AI może ingerować w nasze życie, do tego stopnia, że zaczyna praktycznie funkcjonować za nas, a my stajemy się przedmiotami w jej rękach, chociaż wydaje nam się, że to my nadal mamy kontrolę nad wszystkim, co dzieje się w naszym życiu. Jest to jednocześnie niepokojące, ale trafne spojrzenie na kierunek, w którym możemy zmierzać polegając tak mocno na sztucznej inteligencji. Wstawki humorystyczne spowodowały, że tekst czytało się naprawdę przyjemnie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Opowiadanie o robotach. Dawid mieszka z Claudią Cardinale. Budzą się rano. Obsługuje ich robot – służący. Posłusznie przynosi śniadanie do łóżka. Główny bohater pracuje w jakiejś korporacji. Okazuje się, ze jego przyjaciółkami są legendarne piękności z filmów. Są to chyba roboty ze sztuczną powłoką ludzką, czyli androidy.
Dawid ma dzisiaj spotkania biznesowe. To jego codzienne zajęcie, którym zajmuje się zdalnie.
Jego domowe urządzenia zależą jednak od działania sieci energetycznej.
Dawid umiera z błahego powodu. Jego znajomy, Jakub wydaje się mało przejmować śmiercią i pogrzebem, w którym ma uczestniczyć przez wideołącze. Czy w dzisiejszym świecie nie obojętniejemy?
Akurat czytam świetną, choć trochę zakurzoną, powieść “Robot” Adama Wiśniewskiego – Snerga, która rozgrywa się w jakimś schronie po katastrofie. To dobra, choć bardzo ponura, powieść.
Twoje opowiadanie jest przyzwoite. Nie dostrzegam w nim większych błędów i niekonsekwencji.
Hej betweenthelines dziękuję za odwiedziny i komentarz:). Trochę masz rację, a trochę to zależy od nas – jak bardzo będziemy chcieli by robiła wszystko za nas :). Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
HejGrzesiek12 – to nie jest opowiadanie o robotach.
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Mam wrażenie, Bardzie, że Claudia kierowała się poczuciem własnej wartości, której miała pełną świadomość i skutecznie zadbała, aby nie stała jej się żadna krzywda. ;)
…koktajl truskawkowo bananowy na bazie mleka… → …koktajl truskawkowo-bananowy na bazie mleka…
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Hej regulatorzy :)
Jest już truskawkowo-bananowy :). Claudia faktycznie mogła mieć za złe Dawidowi to i owo, ale zachowała się, jak na gospodynie przystało, z godnością i posprzątała potłuczone naczynia :). Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
I ja dziękuję, Bardzie, bo fajnie piszesz i jestem pewna, że będę Cię odwiedzać jeszcze wielokrotnie. Powodzenia. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Na to liczę i dziękuję za zaufanie, choć w tym temacie chyba zdania są podzielone ;)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Ślimak nadciąga lotem ślizgowym! Cześć, Bardzie!
Przez pierwszą połowę lektury spodziewałem się sztampowej opowiastki o człowieku uzależnionym od asystenta AI, który pod wpływem jego awarii albo się załamie, albo “dotknie trawy”. Tragikomiczny zwrot akcji musi udźwignąć całość i robi to dobrze, jest tak niespodziewany i banalny, że trudno się nie roześmiać. Jest też istotną zaletą konstrukcyjną, że wątek awarii jednak nie okazuje się ślepym zaułkiem, lecz wzmacnia wydźwięk zakończenia. Z kolei za wadę uznałbym wątek zastępowania Claudii, który chyba nie wnosi nic znaczącego do reszty fabuły, a kieruje uwagę odbiorcy w stronę przestróg przed buntem maszyn (choćby przez złośliwą bezczynność), kiedy wyraźnie nie o to Ci chodziło.
Aksamitny głos Claudii Cardinale pomału przedzierał się do świadomości Dawida.
Nie wolałbyś “przedostawał”? To kwestia gustu, ale coś aksamitnego raczej można przedrzeć niż może się samo przedzierać.
więc rozsunę nieco żaluzje
Wydaje mi się, że to lepiej wypadłoby z szykiem przestawnym (“rozsunę więc nieco żaluzje” lub “nieco więc rozsunę żaluzje”).
Do idealnej wagi ciała
Powtórzenie “idealnej”, ale może świadomie tak stylizujesz wypowiedź asystenta.
przepuszczając słoneczne promienie.
Lepiej: promienie słoneczne (cecha istotowa).
Musisz być tylko sobą
Musisz tylko być sobą (właściwy sens zdania).
– Gdy spałeś, wysłała wiadomość, że się jednak połączy. W Krakowie jest zaplanowana konserwacja łączy, a więc nie będzie możliwości uzyskania transmisji z tym regionem.
– To straszne, padnie cała elektronika, nie będzie też dostępu do agentów domowych. Jak oni sobie tam radzą w czasie tych awarii? – Claudia nie odpowiedziała. – Dobrze, że w Katowicach nie ma takiego problemu.
Z całym tym fragmentem jest jakiś większy kłopot. Po pierwsze: “połączy – łączy”. Po drugie: nie widać związku logicznego między pierwszym a drugim zdaniem Claudii. Po trzecie: wydaje mi się, że wypowiedź Dawida jest nienaturalna, sceniczna, trudno mi to sprecyzować, ale ludzie zwykle nie mówią w takim stylu i on w innych miejscach też nie.
– Byłoby świetnie. – Dawid wstał i przeciągnął się po raz drugi.
– Zapraszam do łazienki, a robot…
Czekaj, to on odbywa poranną toaletę przed treningiem, a potem po bieganiu pakuje się w garnitur?
które pozwala na pracę przez dwadzieścia cztery godziny, nawet w czasie awarii sieci.
Coś tu jest niejasne. Może powinno być dopisane “na dobę”, a może coś w rodzaju “które w razie awarii sieci pozwala na samodzielną pracę przez dwadzieścia cztery godziny”.
struktura energetyczna Katowic jest najlepsza w kraju
Tu chyba masz na myśli bezpieczeństwo energetyczne, a nie koszyk energetyczny?
Dawid upadł na podłogę wraz z brzdękiem tłuczonych naczyń.
To nie jest najszczęśliwsze sformułowanie (jak gdyby brzdęk upadł na podłogę).
– Nie przejmuj się, zaraz posprzątam szkło, proszę uważaj, byś się nie skaleczył.
“Proszę” w użyciu nieczasownikowym zawsze wydzielamy przecinkami (https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Prosze;23691.html). Można dać kropkę po “szkło”.
Twarz Dawida zsiniała, gdy wjechało urządzenie sprzątające.
Wolałbym “siniała, gdy” lub “zsiniała, nim”, na zasadzie uzgodnienia aspektu, ale to raczej moje wyczucie niż ścisły wymóg.
– Dawid, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc
Wszędzie wcześniej używała wzorcowej formy wołacza “Dawidzie”, czy to celowa zmiana?
że awaria sieci w połowie odcięła księdza
Że w połowie awaria sieci odcięła księdza (właściwy sens).
Jego domowy agent nie przewidział w harmonogramie nagłego zgonu.
To zdanie wybrzmiewa mocno, jak najbardziej ma sens literacki, ale logicznie budzi wątpliwości, bo przecież pogrzeb nie następuje natychmiast po zgonie… Lepszy szyk: agent (asystent) domowy.
– Zakrztusił się, kto by pomyślał, że w erze ekspresowej transplantacji organów ktoś może zejść na skutek grzanki w tchawicy – powiedział.
Nie wiadomo, kto powiedział, ostatnim podmiotem jest “agent”, poza tym masz “powiedział” dwie linijki z rzędu.
Tych uwag trochę wyszło, ale naprawdę uważam, że poczyniłeś duże postępy językowe, nie ma tu rażących błędów. Warto, żebyś zrobił kolejny krok i popracował nad takimi drobiażdżkami redakcyjnymi, bo dla czytelników wyczulonych językowo one naprawdę wpływają na przyjemność z lektury, sprawiając wrażenie ogólnej niedbałości.
Gratuluję szybkiego trafienia do Biblioteki i pozdrawiam!
Hej Ślimaku… hybrydo ptaka i ślimak ;)
Aksamitny głos Claudii Cardinale pomału przedzierał się do świadomości Dawida.
Nie wolałbyś “przedostawał”? To kwestia gustu, ale coś aksamitnego raczej można przedrzeć niż może się samo przedzierać.
Wolałbym :)
więc rozsunę nieco żaluzje
Wydaje mi się, że to lepiej wypadłoby z szykiem przestawnym (“rozsunę więc nieco żaluzje” lub “nieco więc rozsunę żaluzje”).
ok:)
Do idealnej wagi ciała
Powtórzenie “idealnej”, ale może świadomie tak stylizujesz wypowiedź asystenta.
Zmienione na prawidłowej :)
przepuszczając słoneczne promienie.
Lepiej: promienie słoneczne (cecha istotowa).
No tak :)
Musisz być tylko sobą
Musisz tylko być sobą (właściwy sens zdania).
ok :)
– Gdy spałeś, wysłała wiadomość, że się jednak połączy. W Krakowie jest zaplanowana konserwacja łączy, a więc nie będzie możliwości uzyskania transmisji z tym regionem.
– To straszne, padnie cała elektronika, nie będzie też dostępu do agentów domowych. Jak oni sobie tam radzą w czasie tych awarii? – Claudia nie odpowiedziała. – Dobrze, że w Katowicach nie ma takiego problemu.
Z całym tym fragmentem jest jakiś większy kłopot. Po pierwsze: “połączy – łączy”. Po drugie: nie widać związku logicznego między pierwszym a drugim zdaniem Claudii. Po trzecie: wydaje mi się, że wypowiedź Dawida jest nienaturalna, sceniczna, trudno mi to sprecyzować, ale ludzie zwykle nie mówią w takim stylu i on w innych miejscach też nie.
Tu muszę rozwinąć. Dawid miał coś na myśli i to powiedział. Więc tu mamy do czynienia z głośnym myśleniem a nie dialogiem. Może niezbyt jasno to przedstawiłem. Ale tak bym to widział. A Claudia zwyczajnie przekazuje informacje. Gdy wyczerpała jeden temat przeszło do kolejnego.
– Byłoby świetnie. – Dawid wstał i przeciągnął się po raz drugi.
– Zapraszam do łazienki, a robot…
Czekaj, to on odbywa poranną toaletę przed treningiem, a potem po bieganiu pakuje się w garnitur?
Ale on nie poszedł do toalety by się umyć, wręcz przeciwnie ;)
które pozwala na pracę przez dwadzieścia cztery godziny, nawet w czasie awarii sieci.
Coś tu jest niejasne. Może powinno być dopisane “na dobę”, a może coś w rodzaju “które w razie awarii sieci pozwala na samodzielną pracę przez dwadzieścia cztery godziny”.
Dopisane :)
struktura energetyczna Katowic jest najlepsza w kraju
Tu chyba masz na myśli bezpieczeństwo energetyczne, a nie koszyk energetyczny?
Nie jestem ekspertem, ale struktura energetyczna, a bezpieczeństwo to coś innego. Struktura czyli to jak jest rozplanowana, przygotowana do działania.
Dawid upadł na podłogę wraz z brzdękiem tłuczonych naczyń.
To nie jest najszczęśliwsze sformułowanie (jak gdyby brzdęk upadł na podłogę).
Tak, ale w sensie metaforycznym. Upadł w tym samy czasie co naczynia.
– Nie przejmuj się, zaraz posprzątam szkło, proszę uważaj, byś się nie skaleczył.
“Proszę” w użyciu nieczasownikowym zawsze wydzielamy przecinkami (https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Prosze;23691.html). Można dać kropkę po “szkło”.
Jest przecinek:)
Twarz Dawida zsiniała, gdy wjechało urządzenie sprzątające.
Wolałbym “siniała, gdy” lub “zsiniała, nim”, na zasadzie uzgodnienia aspektu, ale to raczej moje wyczucie niż ścisły wymóg.
ok :)
– Dawid, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc
Wszędzie wcześniej używała wzorcowej formy wołacza “Dawidzie”, czy to celowa zmiana?
Słuszna uwaga – poprawione :)
że awaria sieci w połowie odcięła księdza
Że w połowie awaria sieci odcięła księdza (właściwy sens).
ok :)
Jego domowy agent nie przewidział w harmonogramie nagłego zgonu.
To zdanie wybrzmiewa mocno, jak najbardziej ma sens literacki, ale logicznie budzi wątpliwości, bo przecież pogrzeb nie następuje natychmiast po zgonie… Lepszy szyk: agent (asystent) domowy.
To oczywiste, jak to, że zgon nie jest przewidziany w programie agenta i o to tu chodzi. A nie ile czasu miał agent na planowanie :)
– Zakrztusił się, kto by pomyślał, że w erze ekspresowej transplantacji organów ktoś może zejść na skutek grzanki w tchawicy – powiedział.
Nie wiadomo, kto powiedział, ostatnim podmiotem jest “agent”, poza tym masz “powiedział” dwie linijki z rzędu.
Jakub dopisany.
Miło mi, że opowiadanie się podobało :).
Reakcja Claudi i wcześniejsza informacja, że się obraża – jest celowa. Tak ma wzbudzić poczucie, że może nie zareagowała celowo, na zadławienie. Tego nie wiemy, i się nie dowiemy. Ale nie jest to historia o przemocy AI, bardziej traktuje to jako mrugnięcie okiem do czytelnika :)
Tych uwag trochę wyszło, ale naprawdę uważam, że poczyniłeś duże postępy językowe, nie ma tu rażących błędów.
Widzisz Ślimaku lubisz rozważać słowa. Czy to będzie lepsze, a może tamto. Piszesz, tak przypuszczam, chirurgicznie. A ja pisze ekspresywnie. Opisuje obrazy, a nie bawię się słowem. Oczywiście nic nie ma złego w dobieraniu odpowiednich słów. Nawet jest konieczne, ale w mojej ocenie, to nie powinien być cel pisarza. Pisarz ma opowiedzieć historię, przekazać emocje, zmusić do zastanowienia i umilić czas :). Złotym środkiem jest połączenie jednego i drugiego :) Ale patrzę na to jak na drużynę piłkarską – ok, jest słaba w obronie, ale atak ma tak mocny, że tym nadrabia resztę:)
Jeśli chodzi o mój postęp w pisaniu to efekt bardzo dużej ilości napisanych znaków. Raz miałem pomysł by to zliczyć ale się przestraszyłem – bo jest tego tak dużo, że gdy pomyślę, że być może moje pisanie jest jedynie wynikiem kryzysu wieku średniego, to już lepiej by było gdybym kupił sobie motor :P.
Dysleksja też mi nie pomaga, po całodniowym pisaniu, jestem tak przeciążony, że nie wiem już co pisze się łącznie, a co osobno – zresztą zawsze jest to dla mnie wyzwanie :).
Ale miło mi, że o tym wspominasz – a, że to już chyba drugi raz, to postanowiłem się odnieść :)
Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Ale on nie poszedł do toalety by się umyć, wręcz przeciwnie ;)
Asystent (Claudia) już wcześniej mówił o porannej toalecie, a za chwilę też piszesz, że woda pod prysznicem była za ciepła. Zrozumiałem oczywiście, że oprócz mycia się używał lalki erotycznej, ale to nie zmienia tego, o czym pisałem.
Nie jestem ekspertem, ale struktura energetyczna, a bezpieczeństwo to coś innego. Struktura czyli to jak jest rozplanowana, przygotowana do działania.
Zawsze rozumiałem “strukturę energetyczną” jako synonim “koszyka energetycznego”, czyli jaki odsetek dostępnej energii pochodzi z elektrowni węglowych, jaki ze szczytowo-pompowych itp., ale też nie jestem ekspertem.
Tak, ale w sensie metaforycznym. Upadł w tym samy czasie co naczynia.
Moim zdaniem to nie jest poprawna metafora, ponieważ na podłogę upadły naczynia, nie ich brzdęk. Przyznaję jednak, że trudno to zdanie ładnie przerobić, “przy wtórze brzdęku” brzmi nieco sztucznie.
To oczywiste, jak to, że zgon nie jest przewidziany w programie agenta i o to tu chodzi. A nie ile czasu miał agent na planowanie :)
Ależ to dwie różne rzeczy – przewidzenie nagłego zgonu jest fundamentalnie niemożliwe, a rozczarowanie Jakuba, że agent tego nie dokonał, byłoby kuriozalne, i dlatego to zdanie mocno wybrzmiewa; jednak niezdolność do prawidłowego umieszczenia pogrzebu w harmonogramie dnia to trywialna wada programu, jak najbardziej mogąca rozczarować Jakuba i niemająca nic wspólnego z tą pierwszą kwestią.
Reakcja Claudii i wcześniejsza informacja, że się obraża – jest celowa. Tak, ma wzbudzić poczucie, że może nie zareagowała celowo, na zadławienie. Tego nie wiemy, i się nie dowiemy. Ale nie jest to historia o przemocy AI, bardziej traktuję to jako mrugnięcie okiem do czytelnika :)
Rozumiem, dzięki za wyjaśnienie Twojej koncepcji. Jak mówię, dla mnie to nie zagrało kompozycyjnie, ponieważ dotyka najgłębszej warstwy interpretacji i pozostawia czytelnika na rozdrożu, czy właśnie przeczytał miniaturkę o kosztach izolacji społecznej w dobie internetu rzeczy, czy jednak całość miała dotyczyć buntu maszyn i powinien znaleźć więcej wskazujących na to tropów. Nie upieram się, że mam rację, być może część czytelników doceni to mrugnięcie okiem.
Ale patrzę na to jak na drużynę piłkarską – ok, jest słaba w obronie, ale atak ma tak mocny, że tym nadrabia resztę:)
U mnie tą słabą stroną na pewno jest pokazywanie emocji, motywów działania, różnicowanie charakterów i wczuwanie się w ich położenie.
Dysleksja też mi nie pomaga, po całodniowym pisaniu, jestem tak przeciążony, że nie wiem już co pisze się łącznie, a co osobno – zresztą zawsze jest to dla mnie wyzwanie :).
To naprawdę dobrze sobie z nią radzisz! Widzę oczywiście, że w komentarzach przydarza Ci się dużo literówek i błędów interpunkcyjnych, ale teksty są całkiem czyste pod tym względem, co na pewno świadczy o ilości włożonej przez Ciebie pracy.
Pozdrawiam ślimaczo!
Pomyślę nad tymi uwagami :)
To nie jest kwestia radzenia sobie, a raczej sposobu myślenia. Może i przeszkadza mi w kwestiach technicznych ale pomaga w konstrukcji fabuły :). Ale faktycznie poprawa tekstów zajmuje mi dużo czasu i kosztuje wiele wysiłku.
Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Podobało mi się :)
Przynoszę radość
Miło mi i dziękuję za odwiedziny:)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."