- Opowiadanie: Koala75 - Podróbka?

Podróbka?

Droubble

Oceny

Podróbka?

Obudziło mnie zimno. Nie pomogło podciągnięcie kołdry pod brodę. W świetle świecy (Skąd, u licha, w moim mieszkaniu świeca?) zobaczyłem starca siedzącego za stołem. To od niego ciągnęło takim chłodem. Miał śnieżnobiałą brodę, płaszcz i czapę czerwone. Wyglądał jak podróbka Świętego Mikołaja.

Zobaczył, że się obudziłem i powiedział:

– Jestem Mróz, chciałem pogadać z kimś, kto może pamiętać dawne czasy, znaczy nie godziny po waszemu, a wriemia.

– Uczyłem się i pamiętam jeszcze rosyjskie słówka – wtrąciłem.

– Młodzi uczą się teraz tolko anglijskowo, o ruskom nie chcą słyszeć.

– To przez tę wojnę, ale my też nie chcieliśmy się uczyć ruskiego, a musieliśmy.

– A pomnisz ty Dziadka Mroza?

– Pamiętam. W każdym zakładzie pracy pojawiał się z paczkami świątecznymi dla dzieci i Śnieżynki je rozdawały.

– Teraz Śnieżynki są babuszkami, a mnie Moroza nikt nie zaprasza.

– Boją się pęknięć rur albo szyn.

– Już nie mam takiej siły. Na Północy jeszcze staram się działać, jak dawniej, ale tu wpadam najwyżej na kilka dni, bo ogólne ocieplenie klimatu mi nie sprzyja.

Widziałem smutek w jego oczach, więc pomyślałem, że najlepiej będzie sięgnąć po wypróbowany sposób.

– Napijmy się. Mam spirt i ogórcy. Pierwyj sort.

Gość poderwał się i rozpłynął w powietrzu. Zrozumiałem, że był podróbką albo śnił mi się.  

Koniec

Komentarze

laugh Pomysłowe i rozbrajająco zabawne.laugh

Pozdrawiam, Misiu. :)

Pecunia non olet

Podróbka! To na pewno była podróbka, bo prawdziwy Dziadek Mróz z pewnością skorzystałby z tak zacnej propozycji. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mam nadzieję, że nie zabrzmi to jak czepialstwo wobec „weterana”, ale razi mnie brak konsekwencji językowej. Jeśli Mróz ma mówić „rosyjskobrzmiąco”, to nagłe wtręty typu „anglijskowo” naprawdę biją po oczach – brzmią bardziej jak współczesna stylizacja kabaretowa niż naturalny sposób mówienia tej postaci. Albo idziemy w pełną, spójną rusycyzację, albo ograniczamy ją do aluzji, a nie mieszamy porządków.

Druga sprawa to końcówka. Motyw „podróbki” pojawia się nagle i zostaje rzucony bez wyraźnej podstawy fabularnej. Nie bardzo wiadomo, skąd bohater dochodzi do takiego wniosku: czy coś zdradzało fałsz postaci, czy to tylko racjonalizacja snu? Jako czytelnik czuję niedosyt – wygląda to raczej na wygodne domknięcie sceny niż logiczną puentę wynikającą z wcześniejszych sygnałów.

Sam pomysł i dialog są ciekawe, mają potencjał nostalgiczno-ironiczny, ale tekst zyskałby sporo na lepszej dyscyplinie językowej i wyraźniejszym uzasadnieniu finału.

https://www.wattpad.com/user/Pankovski

Fajny tekścik.

Mimo obecności Dziadka Mroza jest jakoś tak ciepły, choć w 2024 r. ten sam Dziadek Mróz zestrzelił nad Moskwą Świętego Mikołaja, co było pokazywane w kremlowskich kanałach tv.

„Motyw ‘podróbki’ pojawia się nagle i zostaje wprowadzony bez wyraźnej podstawy fabularnej. Nie bardzo wiadomo, skąd bohater dochodzi do takiego wniosku: czy coś zdradzało fałsz postaci, czy to tylko racjonalizacja snu?” – Wydaje mi się, że zdradził go fakt, iż nie został na poczęstunku; to takie nieruskie.

Pozdrawiam,

rr

Cytując klasyka:

„Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.”

Gdzie się podziały tamte prywatki? (lalala)… niezapomniane?

Kiedyś to były mrozy, kiedyś to było pepsi… Młodzi nie wiedzo :-)

Ładny drabble. Daje mi do myślenia. Bo jak większy mróz, to i bakterii mniej, powietrze jakieś takie bardziej świeże. Plony większe, a i ludzie zdrowsi. 

Klik

Pozdrawiam

„Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.” MiM – Pozdrawiam fana laugh

Witam.

Może się trochę czepiam ale droubble mają to do siebie, że kończą się zaskakującą puentą. Tu tego troszkę brakowało. Może dlatego, że w tytule i trzecim zdaniu, delikatnie naprowadzasz czytelnika na trop. 

W dialogach rosyjsko brzmiące słowa, wyglądają dziwnie. Przynajmniej dla mnie, bo skoro jest to sen, Mróz może mówić, równie dobrze po rosyjsku albo i po polsku.

Mnie osobiście z jakiegoś powodu ten kawałek nie przypadł do gustu.

Chyba nie załapałem. :\

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Robert Raks

Pozdrawiam

Dopiero teraz mogę odpisać na Wasze komentarze. Dziękuję Wszystkim, którzy zechcieli się wypowiedzieć. I tym, którym tekst się spodobał, i tym, którym nie podszedł. Wszystkie uwagi zapamiętam. Tytuł jest pytaniem. Wtrącanie rosyjskich słów przez gościa ma uprawdopodobnić jego rosyjskość. Z kolei zakończenie pomaga odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. Tekst jest wspomnieniem zdarzeń z czasu, którego młodzież nie zna, a cześć starszych woli zapomnieć. Jest oczywiste, że nie wszystkim może się podobać, ale przynajmniej jest krótki i przeczytanie go nie zabrało Wam dużo czasu.

Faktycznie tekścik krótki, dlatego zajrzałam. Miniaki mają w sobie jakiś urok.

Ponieważ jestem z czasów, kiedy Polska była jeszcze blisko Wielkiego Brata, więc może stąd moje kręcenie nosem. Z pewnością zajrzę do jakiś innych twoich opowiadań. 

Pozdrawiam cieplutko.

Nowa Fantastyka