- Opowiadanie: Adexx - W kółko...

W kółko...

Krótki tekst. Inspirowany snem. 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

Finkla, Użytkownicy, Użytkownicy II, Użytkownicy IV

Oceny

W kółko...

Tego wieczoru przydarzyła mi się rzecz niesamowita. Nie z tej ziemi – pokręcona, niemożliwa, jakby wyrwana z obcego snu, który zaplątał się w jawę i nie chciał jej opuścić. Błąkałem się bez celu po sklepie zoologicznym, między rzędami klatek pachnących trocinami i wilgocią, gdy na jednej z wystaw, tam gdzie zwykle w milczeniu kręcą się chomiki, wydarzyło się coś, co na zawsze wyryło się w mojej pamięci.

Jeden z futrzaków wyszedł z domku na dwóch łapkach, jak człowiek wychodzący z mieszkania o świcie. Ubrany był w idealnie skrojony garnitur, a w jednej łapie trzymał mały neseser – zużyty, jakby noszony od lat. Zatrzymał się na moment, skłonił z powagą i – unosząc czapkę – pożegnał się z rodziną. W jego geście było coś bolesnego i czułego zarazem. Potem podbiegł do kołowrotka i zaczął w nim biec, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie, jakby całe jego istnienie sprowadzało się do tego rytmu.

Pomyślałem, że śnię. Że mózg płata mi figle, a rzeczywistość rozmiękła jak glina. Uszczypnąłem się – zabolało. Zbyt prawdziwie. To nie był sen.

– Czego tak się gapisz, dwunogu? – zapytał zdenerwowany chomik piskliwym, lecz wyraźnie zmęczonym głosem, nie przerywając biegu.

– Nigdy nie widziałem chomika w garniturze – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

– Jestem Gryzek – odparł wesoło, zadzierając główkę, wciąż kręcąc się w kołowrotku, który skrzypiał cicho jak stare biuro.

– Co robisz, panie Gryzku? – zapytałem uprzejmie.

– Nigdy nie widziałeś ciężko pracującego przedstawiciela rodziny chomików? – prychnął. – Kazali biegać, to biegam. Zmiana potrwa jeszcze siedem godzin… – westchnął zrezygnowany, a jego łapki ani na chwilę nie zwolniły.

– To… wyjątkowe. Nie wiedziałem, że chomiki mówią. I pracują.

– Phi! Co w tym wyjątkowego? – Machnął łapką. – Pracuję. Płacą mi ziarnami i wodą. Praca, dom, jedzenie. Praca, dom, jedzenie. Tak wygląda życie każdego normalnego obywatela sklepu zoologicznego.

Wtem coś we mnie pękło – jak napięta struna, która zbyt długo dźwigała ciężar milczenia.

Zdałem sobie sprawę, że niewiele różnię się od tego małego zwierzaka. Ja też kręcę się w kółko. Wstaję, idę do pracy, wracam do domu, jem, zasypiam. Pracuję, żeby żyć – i żyję tylko po to, by móc pracować kolejnego dnia. Jak chomik w klatce, biegnący bez końca, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, aż granice świata zacierają się w jednym, powtarzalnym ruchu.

I wtedy pojawiło się pytanie, którego nie potrafiłem już zagłuszyć – pytanie ciężkie jak cisza po wyłączonym alarmie:

Jaki jest sens mego życia?

Czy, jak chomik, będę się kręcił aż do śmierci?

Dokąd właściwie prowadzi ta droga, jeśli kołowrotek nie ma wyjścia?

Obudziłem się zlany potem, z sercem bijącym w tym samym rytmie co kołowrotek Gryzka. A pytania nie zniknęły wraz ze snem – towarzyszyły mi jeszcze przez długi czas, ciche i uparte.

Dokąd pędzę w tym kołowrotku?

I czy będzie mi kiedyś dane wyjść z klatki?

Koniec

Komentarze

Chomiki są słodkie i przezabawne. Sama miałam kilka i strasznie, się ubeczałam jak zdechł.

W tym krótkim miniaku, bardzo fajnie przemycasz głębszy sens. Stawiasz pytania, na które tak naprawdę nikt nie chce znać odpowiedzi i spycha je gdzieś na bok. Bardzo się podobało. Czytałam jakieś twoje, krótkie formy i naprawdę są bardzo zgrabne i dobrze napisane.

Co do wyjścia z klatki. Jedyne co można zrobić to obudzić się.

Pozdrawiam Czarna.

Dziękuję i pozdrawiam.

Zgrabnie napisane. 

Witaj. :)

Sugestie do przemyślenia co do technikaliów:

– Jestem Gryzek – odparł wesoło, zadzierając główkę, wciąż kręcąc się w kołowrotku, który skrzypiał cicho jak stare biuro. – tu dopytam, bo nie wiem, czy nie powinno być: „biurko” – bo – w sumie, jak skrzypi „stare biuro”?

Obudziłem się zlany potem, z sercem bijącym w tym samym rytmie (przecinek?) co kołowrotek Gryzka.

 

 

Dość często (być może celowo) występują porównania z wyrażeniami: „jak, jakby”. Nieraz – w jednym zdaniu.

 

Nostalgiczno-filozoficzny szort. :) Można znaleźć sporo podobnych refleksji w wielu utworach. :) Tutaj oryginalne jest porównanie do zwierzaka, na dodatek – gadającego. :) Inspiracje ciekawymi snami (niczym u Davida Lyncha) – u mnie zawsze na plus, bo miewam ich mnóstwo. :)

Wymowa Twojego tekstu nasunęła mi na myśl wspomnienie o słowach, wypowiadanych często przez mojego Brata: „Bo człowiek powinien dać coś więcej od siebie, a nie być tylko, jak ta dżdżownica: w kółko jeść ziemię, by ją następnie…” – takie niedomówienie, jak powiedziałby Kobuszewski w kultowym skeczu „Pisz, Jasiu”. :)

 

Klik, pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Krótki szort, więc i wypowiem się krótko: sympatyczne.

Fajnie i zgrabnie napisane. Ja takich szortów nie umiem :( Zazdroszczę, bo wszystko co napisze zdaje mi się bez sensu i częścią czegoś głębszego. Chyba nie potrafię:)

 

Co do samej rozmowy bardzo zabawne i irocznie a jednocześnie daje do myślenia.

 

P.S 

Świnki rulez. Chomiki to biedne stworzonka które się boją i nie śpią po nocach :)

 

Melendur88

Bardzo przyjemny tekst, nie mogłem się oderwać. Chociaż krótki, to bardzo głęboki. Personifikacja chomika jako metafora błędnego cyklu daje naprawdę do myślenia. 

Aha. Przez chwilę czekałem jak się okaże, że chomik ów jest słynnym miniaturowym gigantycznym kosmicznym chomikiem który przypadkowo się przeniósł ze znanego uniwersum fantasy napisanego przez Eda Greenwooda, szukającego pewnego łysego berskerkera z mitycznej krainy Rashemenu… :) 

Melendur88

Jak żyć panie premierze? :-)

Sens nie spada z nieba lub wydumanych zawiłości. Sens nadaję sobie sam. Zazwyczaj są to czynności, które lubię. Upatruję sens w działaniu, tworzeniu, ale nie tylko w dziedzinach uznawanych powszechnie za twórcze. 

Według mnie, jeśli z uwagą wykonuję nawet tak błahe czynności jak np. ścielenie łóżka na starcie po przebudzeniu, to również w ten sposób nadaję sens, zaraz z rana. 

Uporządkowanie działania nie jest tylko cechą ludzką… Struktury istniejące w przyrodzie również, jak np. gniazda os, budowane warstwa po warstwie. 

Entropia może pochłonąć, również nas, ale tak samo od nas zależy, w jakim stopniu. 

Historia z chomiczkiem bardzo dobra. Zgrabnie napisany szort. 

Pozdrawiam

Klik

Sympatyczny szort, chociaż niespecjalnie odkrywczy. Nie bez kozery pewną grupę ludzi nazywa się korposzczurami.

I czy będzie mi kiedyś dane wyjść z klatki?

Podobno tak. To się nazywa emerytura. ;-)

Babska logika rządzi!

Dzięki za komentarze i kliki. Pozdrawiam.

Jejku, do czego to doszło, że osobliwe spotkanie z zapracowanym chomikiem, otworzyło bohaterowi oczy na rzeczywistość! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Filozoficzne, słodkie zarazem. Fajny szorcik.

Podobno tak. To się nazywa emerytura. ;-)

O, to, to!

Klikam i pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Dzięki za klika i przeczytanie. Pozdrawiam. 

Nowa Fantastyka