- Opowiadanie: k.polka - Mam na ciebie oko

Mam na ciebie oko

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Mam na ciebie oko

Mówię, że potrzebuję ten słoik z okiem, ale nie chcą mnie słuchać, jak gdyby teraz, gdy je usunęli nie należało już do mnie.

Mówię, że to było to lepsze, że bez niego nawet do drzwi wejściowych nie trafię. 

Wymieniają spojrzenia, myślą, że mi odbija, przekonują, że w szpitalu mogę uzyskać pomoc psychologa. 

Chcę moje oko – powtarzam.

Doktor kładzie dłoń na moim ramieniu, do mojej żony szczerzy współczujący uśmiech. Strzelam go w pysk. Z liścia.

Z tyłu chwyta mnie dwóch sanitariuszy, jeden, chyba niedoświadczony łapie w pasie, ruchem głowy łamie mu nos, słyszę trzask, wszyscy słyszeli. 

Ładują mnie na wózek, wbijają igłę, nie patyczkują się. Nie ma co. 

Przez cały ten czas jeden z doktorów, ten który miał szczęście i w pysk nie dostał, w dłoniach trzyma słoiczek z moim okiem zanurzonym w roztworze formaliny, wiem bo kiedyś w takim topiłem robale. Zabierają mnie w przeciwnym kierunku, widzę siebie oddalającego się na wózku. Widzę, jak moja żona idzie obok. Zastanawiam się na jak długo starczy jej siły. 

Doktor podniosł słoiczek i wpatruje się w moje oko. Ma niebieskie, zmęczone oczy, zmarszczki pod nimi i długie rude rzęsy nad. Coś mówi.

Idiota, przecież nie słyszę. 

Kilka tygodni później siedzę na balkonie i piję herbatę, zieloną, na uspokojenie. Moim skradzionym okiem widzę inne skradzione oczy pływające w słoikach. 

Boli mnie nadal i to jest najgorsze.

Koniec

Komentarze

“Mówię, że potrzebuję ten słoik z okiem, ale nie chcą mnie słuchać, jak gdyby teraz, gdy je usunęli nie należało już do mnie.

Mówię, że to było to lepsze…”  – powtórzenia. Czy da się je poprawić?

 

 

“Doktor podniósł słoiczek i wpatruje się w moje oko. Ma niebieskie, zmęczone oczy” – powtórzenia.

 

 

“Kilka tygodni później siedzę na balkonie i piję herbatę, zieloną, na uspokojenie” – szyk przestawny w zdaniu. Może lepiej by brzmiało:

Kilka tygodni później siedzę na balkonie i piję zieloną herbatę, na uspokojenie.

 

 

Jest trochę powtórzeń i niezręcznie brzmiących zdań, które myślę będziesz w stanie wyłapać przy ponownym, głośnym przeczytaniu. 

 

 

 

Hej!

 

Na wstępie gratuluję debiutu na NF. Zaznaczam, że to miejsce bardzo ciekawe, poznasz tu mam nadzieje wielu ciekawych ludzi i nauczysz się sporo. Ja przynajmniej te pół roku temu tak miałem :) (w tym szanowną przedmówczynię). 

 

W zakładce Publicystyka – Poradniki znajdziesz wiele ciekawych rzeczy, które pomogą ci być lepszym, jeżeli zależy ci na samodoskonaleniu w pisaniu i bardziej lepszych feedbackach, polecam, zwłaszcza Portal dla Żółtodziobów, poznasz zasady, jeżeli jeszcze przed rejestracją i publikacją nie przeczytałeś.

 

Co do szorta – Przedstawia to dość smutny i tragiczny obraz. Wiem co chciałeś tym przekazać, ale zakończenie nie do końca jest dla mnie satysfakcjonujące – brakuje jakiegoś mocniejszego wydźwięku. 

 

Niektóre zdania są niezręczne co wychwyciła Czarna, np: to zdanie wielokrotnie złożone:

 

Przez cały ten czas jeden z doktorów, ten który miał szczęście i w pysk nie dostał, w dłoniach trzyma słoiczek z moim okiem zanurzonym w roztworze formaliny, wiem bo kiedyś w takim topiłem robale.

A nie lepiej “Doktor, ten sam, którego nie zdzieliłem w pysk trzymał słoiczek z moim okiem zanurzonym w roztworze formaliny. Wiem, bo kiedyś w takim topiłem robale” . Mieszanie czasów to nie jest dobra praktyka, zwłaszcza w zdaniach wielokrotnie złożonych. Wybija to rytmu czytania i trzeba czytać dane zdanie dwa razy, żeby się nie pogubić.

 

Pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania!

 

 

 

 

Melendur88

 

Wybacz, ale tego nie da się czytać – nawet jak na szort.

Mimo wszystko gratuluję debiutu i wierzę, że kolejne teksty publikowane tutaj będą coraz lepsze.

https://www.wattpad.com/story/406947996-kroniki-eidonu-korekta

Witaj. :)

I ja gratuluję Ci tak szybkiego debiutu. Szanowni Przedmówcy wskazali mankamenty strony językowej, ja zatem skupię się tylko na treści. :)

Szort sprawia wrażenie streszczenia makabrycznej powieści grozy o – tu posłużę się tagiem, który sam wybrałeś – chorym psychicznie człowieku. Nieco za mało na horror. 

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w dalszym pisaniu. :)

Pecunia non olet

Cześć

Może i brutalnie, może i dosadnie, ale widzę tutaj spory potencjał i chciałbym przeczytać więcej o tym gościu, którego oko włożono do słoika… Zresztą… Jak tam można? Żeby bez zgody czyjeś oko włożyć do słoika? Też się z tym nie zgadzam, tak nie można.

Dobry debiut.

Pozdrawiam

Hejka !

Ciekawy debiut. Od pierwszego zdania wchodzisz bez zapowiedzi w środek sytuacji. Czuć obsesję, dezorientację i poczucie krzywdy bohatera. Akcja jest trochę zbyt szybka. Dostrzegam emocje głównego bohatera, jak już wspomniałam wyżej, ale postaci poboczne prawie emocji nie mają (również mam problemy z opisywaniem emocji, więc rozumiem, że to trudne). Sam pomysł podoba mi się, po dopracowaniu tekst może zrobić wrażenie.

Pozdrawiam :)

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Nowa Fantastyka