Tekst trochę leżał na dysku, bo został napisany po autentycznej ”wizycie” dzika w salonie fryzjerskim na ulicy Kapelanka w Krakowie.
Tekst trochę leżał na dysku, bo został napisany po autentycznej ”wizycie” dzika w salonie fryzjerskim na ulicy Kapelanka w Krakowie.
Przyjechałem do leśniczówki Staszka wieczorem. Mówiliśmy o nim: Leśny Stach, bo od zawsze chciał być leśnikiem i zrealizował swoje marzenie. Leśny wskazał mi pokój i gdy się rozpakowałem, po kolacji siedliśmy, żeby powspominać szkolne lata. Rozmowa potoczyła się w inną stronę. Zaczął Stach:
– Marku, pasjonowała cię fotografika. Czy działasz w tym kierunku? Wybacz, ale nie śledzę waszych losów, pochłania mnie praca.
– Wiadomo, Leśny, dla ciebie nie istnieje nic poza lasem. Wracając do Twojego pytania, należę do Związku Polskich Artystów Fotografików i odwiedziłem cię, bo mam interes.
– Tak myślałem, bo długo nie pojawiał się nikt z dawnej paczki, jakbym mieszkał na końcu świata. Przynajmniej jesteś szczery. Jak mogę ci pomóc?
– Dotarło do mnie, że w twoim rewirze grasuje stado dzików. Chciałbym im zrobić zdjęcia. Może wyślę na konkurs „Fantastyczne zwierzęta”.
– Jest taka polana w środku lasu, na której często pojawiają się dziki i ryją, szukając trufli. Mogę cię tam zaprowadzić, ale zostawię samego, bo muszę sprawdzić, czy nie pojawią się w lesie kłusownicy.
– Jutro sobota. Zaczyna się weekend.
– No, właśnie. Las przyciąga nie tylko spacerowiczów.
Wstaliśmy o świcie. Zostałem zaprowadzony na omówione wieczorem miejsce. Stach uczył mnie po drodze, jak mam wrócić do leśniczówki i po dotarciu na skraj polany zostawił samego. Przed odejściem powiedział z uśmiechem:
– Poszukaj takiego stanowiska, żebyś miał blisko do drzewa, na które będziesz umiał się wspiąć, uciekając przed dzikami, gdy zaatakują.
Po kilkunastu minutach pojawiły się dziki. Dwójka małych warchlaków bawiła się wesoło. Dwa prawie dorosłe odyńce ryły w ziemi, szukając trufli, a wielka locha pilnowała porządku. Pstrykałem zdjęcia do czasu, gdy w teleobiektywie zobaczyłem, że jeden odyniec ruszył w moją stronę. Przydała się rada Stacha. Ledwo zdążyłem uciec na dostatecznie wysoko rosnącą gałąź. Zwierz, groźnie fukając, krążył wokół drzewa, na którym siedziałem. Po chwili przybiegły warchlaki, drugi odyniec, a na końcu dostojnie przyczłapała locha. Wszystkie ułożyły się wokół mojego schronienia.
– No, pięknie. Będę siedział na gałęzi, aż spadnę. Stach zaniepokoi się dopiero rano, jeśli nie wrócę – pomyślałem.
Wtedy „usłyszałem” w głowie:
– Ostry Kle, dlaczego straszyłeś tego człowieka?
– Matko, on błyskał w naszym kierunku jaskrawym światłem.
– Miał dubeltówkę albo sztucer?
– Nie. Przed tobą, Matko, leży coś, czym błyskał.
– To nie jest niebezpieczne, Ostry Kle. Tym się robi obrazki do oglądania. Nasz leśnik ma podobny przyrząd, ale mniejszy.
Nastąpiła przerwa, a po niej locha „przemówiła” do mnie:
– Nie jesteś myśliwym ani kłusownikiem, więc nic ci nie grozi. Rozumiesz, gdy myślę, bo umiem po ludzku. Ten człowiek, Stach, który cię przyprowadził, zawsze do nas gadał i myślał, gdy dostarczał karmę do paśnika.
– Znaczy, że mogę zejść?
– Możesz zeskoczyć, ale uważaj, żeby nie trafić na któregoś z małych, albo na dużego, czy we mnie.
Schodziłem z drzewa powoli, uważając, żeby nie spaść. Nie próbowałem skakać, mogłem źle trafić, bo warchlaki zaczęły ganiać wokół pnia. Gdy zlazłem – właściwe określenie – na ziemię, sprawdziłem, że aparat nie ucierpiał i zdjęcia się udały. Locha dopilnowała, żeby nikt mnie nie straszył. Dostałem pozwolenie na zrobienie dodatkowych zdjęć z bliska i nowi przyjaciele odprowadzili mnie potem do leśniczówki Stacha.
Obiecałem, że przywiozę duże fotografie, żeby mogli zobaczyć i wybrać najlepsze. Na pewno dotrzymam danego słowa.
Dobrze się śpiewa: „Dzik jest dziki, dzik jest zły…”, ale to nie zawsze jest prawda.
Bardzo fajny szort. Przyjemnie się czytało. Chociaż pierwsze zdanie trochę niezręczne. Ogólnie ty wszystkie opowiastki masz bardzo ładne.
Witaj. :)
Zatrzymały mnie:
Wracając do Twojego pytania, należę do Związku Polskich Artystów Fotografików i odwiedziłem cię, bo mam interes. – małą litera?
Zostałem zaprowadzony na omówione wieczorem miejsce. – może inna kolejność? – Zostałem zaprowadzony na omówione miejsce miejsce/Wieczorem zostałem zaprowadzony na omówione miejsce.
Pięknie pokazałeś, Misiu, że zwierzęta to nasi bracia. :)
Ja się mimo wszystko dzików boję, tym bardziej, że właśnie dziś czytałam w mediach, iż coraz częściej odwiedzają osiedla w sąsiednich miastach, a i ja mieszkam w pobliżu lasu. :)
Pozdrawiam serdecznie, klik za pomysł telepatycznego porozumiewania się “dzikiej rodziny” z człowiekiem. :)
Pecunia non olet
Jak zwykle, Misiu, nie zawodzisz i wszelkie zdarzenia – nawet wizytę dzików u fryzjera – umiesz wykorzystać, by napisać niezłe opowiadanko. Chyba masz pomysły na każdą okazję. Oby tak dalej. :)
Wracając do Twojego pytania… → Wracając do twojego pytania…
Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.
…bo muszę sprawdzić, czy nie pojawią się w lesie kłusownicy. → Czy tu aby nie miało być: …bo muszę sprawdzić, czy nie pojawili się w lesie kłusownicy.
No bo jak miał sprawdzić, czy coś dopiero nastąpi?
Dwójka małych warchlaków bawiła się wesoło. → A może wystarczy: Dwójka warchlaków bawiła się wesoło.
– No, pięknie. Będę siedział na gałęzi, aż spadnę. Stach zaniepokoi się dopiero rano, jeśli nie wrócę – pomyślałem. → Zbędna półpauza przed myśleniem.
Wszak przyszli na polanę o świcie – czy Stach miał zamiar czekać na kłusowników cały dzień i całą noc, aż do następnego ranka?
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Masz fajne te opowiastki, Czarna ładnie dość to opisała – proste, wesołe. :)
Pozdrawiam :)
Melendur88
Hej Misiu,
Mieszkam w takim miejscu, że zdarzają mi się podobni goście, więc mogę się utożsamiać z opowiastką.
Podrzucam dwa zdjęcia z zeszłego roku, ale w tym już też miałam odwiedziny kilkunastu osobników 


Hej
dzik jest dziki ale zły tylko gdy się do niego błyska :) Przyjemny szort, jak zawsze, klikam i przesyłam uwagi do przemyślenia :)
“Mówiliśmy o nim: Leśny Stach, bo od zawsze chciał być leśnikiem i zrealizował swoje marzenie.
„Leśny wskazał mi pokój i gdy się rozpakowałem, po kolacji siedliśmy, żeby powspominać szkolne lata.
Tu jest za dużo informacji, ja bym wyrzucił info o rozpakowaniu ???? Chyba, że:
Leśny wskazał mi pokój. Po kolacji siedliśmy, żeby powspominać szkolne lata.
Albo
Rozpakowałem się, a po kolacji…
„Rozmowa potoczyła się w inną stronę. Zaczął Stach:
Niespodziewanie rozmowa skręciła w inną stronę. Zaczął Stach:
Pozbywasz się „się” ????
Ale nie wiem czy w inną, bo właściwie gadają o tym po co Marek przyjechał ????
Może po prostu – Stachy zapytał nagle:
„Zostałem zaprowadzony na omówione wieczorem miejsce.
A właściwie całe zdanie można wyciąć bo za chwilę to opisujesz ????
„– Poszukaj takiego stanowiska, żebyś miał blisko do drzewa, na które będziesz umiał się wspiąć, uciekając przed dzikami, gdy zaatakują.
Sztucznie wychodzi i zbędnie tłumaczy oczywistą sprawę, no chyba, że Leśny tak ma ????
Po kilkunastu minutach pojawiły się dziki. Dwójka małych warchlaków bawiła się wesoło.
Masz dwa „się obok siebie a jednego można się pozbyć ????
Po kilkunastu zobaczyłem dziki. Dwójka małych warchlaków bawiła się wesoło.
„– Możesz zeskoczyć, ale uważaj, żeby nie trafić na któregoś z małych, albo na dużego, czy we mnie.
– Możesz zeskoczyć, ale uważaj, żeby nie trafić na któregoś z nas.
„Schodziłem z drzewa powoli, uważając, żeby nie spaść
Może ostrożnie?
„Gdy zlazłem – właściwe określenie – na ziemię, sprawdziłem, że aparat nie ucierpiał i zdjęcia się udały.
Na tyle, że tłumaczenie jest zbędne ????
Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Ach, te nasze krakowskie dziki. Często je widuję na spacerach i mamy sztamę. Ja im nie przeszkadzam i ich nie straszę, one nie straszą mnie. Dobrze, że Twoje dziki mają jeszcze las – u nas to jednak cienko z tym. Las może i jest, ale betonowy. Dzikiego dnia!
Et in Arcadia ego.
Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły.
A tak naprawdę to dzik nie jest zły, tylko ludzie go denerwują i ja mu się nie dziwię :)
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć