Podwójne drabble. Zapraszam. :)
Podwójne drabble. Zapraszam. :)
– Jak mogła nam to zrobić? – histeryzowała Madame Hébuterne. – Co będzie z dzieckiem?
– Tym nienarodzonym czy tym żywym? – zapytał sceptycznie Achilles Hébuterne.
– Oczywiście, że żywym. Trzeba do sierocińca. Jak ja się ludziom na oczy pokażę?!
– Nie dość, że brzemienna, to na dodatek bez ślubu, nałożnica alkoholika, darmozjada i, tfu, pseudoartysty! I jeszcze samobójstwo. Dwadzieścia jeden lat! Taki skandal w naszej porządnej rodzinie!
– Rodzeństwo Modiglianich chce pochować ją obok kochanka.
– Mowy nie ma, Eudoksjo! Jeszcze tego brakowało, aby przy pijaku i bumelancie widniało nasze nazwisko!
– Słusznie. Siostra owego Żyda, Amadeo Modiglianiego, zamierza adoptować smarkulę.
– Po moim trupie! – zagrzmiał mąż.
– Odtrącona brzemienna córka, a teraz wnuczka…
– Bój się Boga! Co gadasz, kobieto?! – obruszył się.
– Przecież nic nie mówiłam. – Żona spojrzała zdumiona.
– Wstyd wam? – zapytał kobiecy głos.
– A wstyd! – potwierdził Achilles Hébuterne, rozglądając się przestraszony. – Że wyrodną córkę miałem!
– Więc wstydem okryjecie ród po wieki, żeście się mnie wyrzekli, przeklęli moją miłość, skazali na śmierć z nienarodzonym dzieckiem, oddalili wnuczkę! – wykrzyczała Jeanne, ukazując się nagle.
Pobledli, widząc upiora córki.
– Mała Jeanne zostanie sławną, jak pośmiertnie jej ojciec. Po nim odziedziczyła talent. Moje portrety, przez was oplute, będą bezcenne! Przeklinam was! Wstyd zasłużenie otuli ten porządny, prawy dom! – dodała szyderczo, znikając.
A klątwa nadal trwa…
Jeanne Hébuterne (6.04.1898 – 25.01.1920) i Amadeo Modigliani (12.07.1884 – 24.01.1920) – źródło: www.okolopolnocywparyzu.pl.
Portret Jeanne Hébuterne autorstwa Amadeo Modiglianiego, 1918,
źródło: Wikipedia.
O, znów opisałaś własną wersję dawnego wydarzenia, Anonimie… hłe, hłe, hłe, Anonimie… ;)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Mógłbym napisać to samo, co Reg :)
Ładne i dobrze napisane.
Pozdrawiam serdecznie
Q
Known some call is air am
Bardzo ciekawie pokazana historia z domieszką fantastyki. W końcu się doczekałem. Brawa Anonimie!
Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Regulatorzy, przy Tobie nigdy nie mogę być “pełnym anonimem”… :)))
Dziękuję za Twój czas. 
Ukłony, Outta Sewer. :)
Michaelu, jak wiesz – czasem mnie korci; podziękowania i dla Ciebie. :)
Pozdrawiam Was ciepło. 

Pecunia non olet
Hmm… Horroru to tu niewiele. Może gdyby dodać jeszcze kilka zdań…
Znajomi wspominali, że Jeanne bywała depresyjna i apatyczna. W 1920 roku, jakiś czas przed śmiercią, namalowała obraz pod tytułem Samobójstwo. Wbija sobie na nim długie ostrze w pierś.
(niezłasztuka.pl)
I naprawdę niedługo po tym, będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, wyskoczyła oknem z
piątego piętra. Aby dołączyć do nieżyjącego już Amadeo…

Pozdrawiam.
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Dziękuję, Fascynatorze, faktycznie duch występuje tu zdawkowo. Wspomniany obraz anonim widział, nawet myślał o jego załączeniu, lecz portret wydał mu się ciekawszy; część źródeł podaje, że to był ósmy miesiąc ciąży. :)
Anonim pozdrawia. :)
Pecunia non olet
Anonimie, a ja chyba nigdy nie pojmę dlaczego, publikując tak charakterystyczne i rozpoznawalne teksty, robisz to anonimowo. ;)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Ćwiczę (nieudolnie, ale zawsze
), aby nareszcie stać się nierozpoznawalnym anonimem. :)
W końcu zacznę chyba siarczyście kląć, bo innego sposobu nie widzę… 
Pecunia non olet
No tak, bluźnierstwa i przekleństwa mogłyby odwrócić od Ciebie wszelkie podejrzenia. Tylko czy będziesz umiała je napisać…? :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
@bruce
Anonim pozdrawia. :)
Wzajemnie 
Pochwalę się, że mam na ścianie jego “Kobietę w kapeluszu”. Oczywiście nie
oryginał (ten jest w Japonii), a całkiem fajny “oleodruk”, heh…
Jak się potraktuje nierówno dobrym, bezbarwnym lakierem, to jest ![]()
No, prawie…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Hahah, do czego to wstyd w rodzinie może doprowadzić ;) Ciekawa historia-drabble. Horroru tu niewiele, ale mi to nie przeszkodziło w odbiorze tekstu. Bardzo udane dialogi – szczypta humoru świetna (w moim odczuciu ;) ).
Pozdrawiam!
Czytałam ten sam artykuł na fb.
Brawo bruce!
Bo ty jesteś jak małż… wystarczy Ci ziarenko piasku, żebyś wytworzyła perełkę ;)
delulu managment
No tak, bluźnierstwa i przekleństwa mogłyby odwrócić od Ciebie wszelkie podejrzenia. Tylko czy będziesz umiała je napisać…? :)
Masz słuszność, Regulatorzy. :) To dla mnie największe wyzwanie. 
Dziękuję, Fascynatorze. :)
Miło mi, Finn Katera. :) Ciężko tak skracać, to fakt. :)
Dziękuję, Ambush. :)
Czytałam ten sam artykuł na fb.
Udostępniłam, choć już od dawna ten temat za mną chodził, a teraz urzekło mnie znowu spojrzenie tak pięknej, nieszczęśliwej dziewczyny. :)
Pozdrawiam Was! 

Pecunia non olet
No i ja się pytam, dlaczego zaczęły Twoje teksty wpadać tak rzadko? Kto inny mi pokaże, że nasz świat i nasza historia już jest fantastyczna – w piękny lub przerażający sposób?
Kto inny wyciągnie na światło dzienne coś tak ciekawego i nada temu fantastyczne życie?
No tak, bluźnierstwa i przekleństwa mogłyby odwrócić od Ciebie wszelkie podejrzenia. Tylko czy będziesz umiała je napisać…? :)
Masz słuszność, Regulatorzy. :) To dla mnie największe wyzwanie.

Skojarzyło mi się 
I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...
Bardzo ładny szort drabble ;) Aż sobie doczytałem dokładnie kim była ów Jeanne Hébuterne, bardzo ciakawą postać wzięłaś a i jej zdjęcie, jest niezwykle ciekawe. Zastanawia mnie powód skąd wzięłaś chęć na napisanie takiego szorta. Zakładam że jej życie. Nie mniej, szacun że wykopałaś tak ciekawą artystkę.
Btw, jej zdjęcie a zwłaszcza jej spojrzenie na nim (tym zdjęciu z wikipedii) jest … creppy :) ale jednocześnie, cytując naszą polish-american star, Joannę Krupę, hyptotajzing.
btw, czytałbym dłuższą formę :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Takie horrory mogę czytać z przyjemnością/z satysfakcją/z zadowoleniem, że czytałem. Dobrze, że sięgasz do swojej… :)
Serwus Bruce,
Fajny kawałek. Bardzo lubię Twoje opowiadania, w których pod płaszczykiem fantasy przemycasz prawdziwe historie i postacie.
Z tego oraz z poprzednich tekstów z tej serii możnaby zrobić cały tomik.
Pozdrawiam
rr
Takie teksty najbardziej lubię – gdy zainspirowana nimi, mogę poszukać trochę więcej o miejscach/bohaterach/historiach. A tu inspiracja została dana wprost pod nos :)))
Beeeecki, skojarzenie idealne, a Wszechmogącego imiennika uwielbiam. :)
Piszę rzadziej, aby nie przedobrzać. :) Jak zacznę publikować, to nie mogę przestać, więc muszę się pilnować. :)
Melendurze88, co jakiś czas pokazuję tu jakieś ciekawostki historyczne, które potem kasuję, aby nie przesadzać z ich ilością. :)
Krótsza forma jest bezpieczniejsza pod wieloma względami (brak możliwości klikania oraz – co nie daj, Boże! – nominowania. ;) ). Chcę przyciągać Czytelników dla zainteresowania, nie zaś – konieczności. :)
A zdjęcie faktycznie cudne; pierwotnie zamierzałam w opku zamieścić bardziej mroczne (poniżej), pasujące bardziej do mściwego upiora, ale zmieniłam zdanie. ;)
Koalo75, cieszę się niezmiernie; zawsze mnie wspierasz w “historykowaniu” – ukłony za to. :)
Ogromnie mi miło, Robercie Raksie. :) Traktuję każde opko jako formę podzielenia się z Wami ciekawostką, lecz uważam, że to historia jest tu główną autorką, nie ja. :)
OldGuard, o tak, pełna zgoda, historia potrafi nieźle inspirować. ;)
Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo Wam dziękuję. 

Przydałaby się jeszcze emotka: “kłaniam”. :)
Pecunia non olet
Hej bruce!
Znów nieco historii :) Rodzina jak wyjęta z obrazka!
Cześć, bruce!
Pewnie mi ta miniaturka nie zapadnie wyjątkowo w pamięć, ale zawsze potrafisz przybliżyć coś ciekawego. Wątek klątwy i zemsty zza grobu podobny do tego, który nakreśliłaś chociażby w tamtym tekście o Henryku Grubym. Niektóre wypowiedzi bohaterów rozkosznie przerysowane. Tragedia bardzo w stylu epoki (tak tylko mi się przypomniała Jadwiga Janczewska).
– Tym nienarodzonym, czy tym żywym?
Bez przecinka (niepowtórzona partykuła pytajna).
Pobladli, widząc upiora córki.
Chyba obie formy są poprawne, ale na wszelki wypadek dam znać, że bardziej naturalnie brzmiałoby mi pobledli.
Pozdrawiam serdecznie!
Rodzina jak wyjęta z obrazka!
Chalbarczyk, masz całkowitą słuszność. ;)
Ślimaku Zagłady, usterki zaraz poprawiam; rzeczywiście wątek zemsty zza grobu często u mnie gości; tym razem upiór liczył jeszcze na skruchę rodziców i przygarnięcie osieroconej wnuczki – bez szans… :)
Pozdrawiam Was ciepło i bardzo dziękuję za Wasz czas. 
Pecunia non olet
Krótkie, a równocześnie pełne emocji i klimatu. Mocno uderza hipokryzja rodziców, dla których ważniejsza była opinia ludzi niż własna córka.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardzo dziękuję, Betweenthelines; niestety – tak bywa często u tych “najbardziej przykładnych i wzorcowych”. :)
Pozdrawiam ciepło. 
Pecunia non olet
Znalazłaś i rozpowszechniasz kolejny kawałek historii.
Cóż, dulszczyzna rządzi, przynajmniej w niektórych kręgach.
Babska logika rządzi!
Znalazłaś i rozpowszechniasz kolejny kawałek historii.
Dziękuję, Finklo. :)
Cóż, dulszczyzna rządzi, przynajmniej w niektórych kręgach.
Ten wniosek chciałam przeczytać, taki efekt uzyskać. :)
Pozdrawiam i serdeczne dzięki za Twój czas. 
Pecunia non olet
Fajny i przewrotny pomysł – za to, że wstydzili się córki, karą jeszcze większy wstyd. Pasuje tak bardzo, że aż dziw, że to na kanwie historycznych wydarzeń – gdybym nie wiedział, to bym pomyślał, że to jakaś przypowieść.
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
Zgadzam się, GalicyjskiZakapiorze, i bardzo dziękuję Ci za taki wniosek; historia potrafi pisać zdumiewające scenariusze. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Ciekawy pomysł.
Czuć w tych kilku linijkach dialogu, jak nieprzyjemnymi osobami są rodzice.
Pozdrawiam!
Kapibara
Wielkie podziękowania i serdeczności, Krzysztofie Kapibaro. :)
Pecunia non olet
Świetna miniatura. 
Odegranie tej scenki jako skecz. mogłoby być pomysłem na scenariusz początku lekcji o modernizmie.
No tośmy sobie, ..., polatali!
Niezły pomysł; dziękuję za Twój czas i pozdrawiam, Berigu. :)
Pecunia non olet