- Opowiadanie: CZARNA2 - 364 dni Belzebuba - Dzień 34

364 dni Belzebuba - Dzień 34

 

Kiedy Lu­cy­fer prze­grał za­kład z Bo­giem, Bel­ze­bub tra­fił na zie­mię pod po­sta­cią kota. Bez mocy, strasz­ne­go wy­glą­du, nie ra­dził sobie za do­brze, aż tra­fił w ręce Ha­ly­ny, która za wszel­ką cenę chcia­ła go uszczę­śli­wić i nic nie po­mo­gło, że Bel­ze­bub po­tra­fił mówić.

Ko­lej­na część przy­gód Bel­ze­bu­ba, dia­bel­skie­go kota. 

Po­ni­żej link do wcze­śniej­szej hi­sto­rii.

 

 

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34331

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Bardjaskier, Użytkownicy, Użytkownicy IV

Oceny

364 dni Belzebuba - Dzień 34

Bel­ze­bub pod­niósł głowę z po­dusz­ki sły­sząc szczęk klu­cza w zamku. W chwi­lę póź­niej do domu we­szła Ha­li­na.

– Mam dla cie­bie nie­spo­dzian­kę – za­wo­ła­ła, kiedy kot się nie po­ja­wił. – Przy­pro­wa­dzi­łam ci ko­le­żan­kę.

Kocur prze­cią­gnął się, ziew­nął i ze­sko­czył z ka­na­py.

– No wresz­cie jakaś la­secz­ka. – Wy­szedł na przed­po­kój i za­marł. – Co to jest?!

– Bal­bi­na.

Bel­ze­bub wy­trzesz­czył oczy, przy­glą­da­jąc się krót­kim, krzy­wym łap­kom, wiel­kim uszom wle­ką­cym się po ziemi i za­łza­wio­nym oczom.

– Ha­ly­na, ja nie pytam jak ta pod­rób­ka zwie­rzę­cia się na­zy­wa.

Ko­bie­ta wy­wró­ci­ła ocza­mi i od­pię­ła smycz od ró­żo­wej ob­ro­ży. Pies zro­bił kilka kro­ków, nie­mra­wo mer­da­jąc ogo­nem przy czym przy­dep­tał sobie uszy.

– Bub, twier­dzisz, że je­steś księ­ciem pie­kieł, więc chyba wiesz, co to za zwie­rzę.

– Nie na­zy­waj mnie Bub. To obrzy­dli­we – od­parł znie­chę­co­ny. – I nie mo­żesz spro­wa­dzać do domu ob­cych i byle kogo.

Drep­tał za nią do kuch­ni. Przy­glą­dał się, jak wy­mie­nia wodę w misce i woła psa.

– Zwa­rio­wa­łaś! Ona nie może pić z mojej miski… To ha­nieb­ne – mruk­nął ob­ra­żo­nym tonem.

Okrą­żył psa, szyb­ko wsa­dza­jąc całą mord­kę do mi­secz­ki, uda­jąc, że pije.

Usły­szał je­dy­nie mla­śnię­cie i wiel­ki jęzor za­sło­nił mu oczy na­cią­ga­jąc po­wie­ki do czoła i mierz­wiąc czar­ne fu­ter­ko. Usiadł w szoku i szyb­ko za­czął się po­pra­wiać łapką.

– Nie myśl sobie, że to ko­niec, ty wy­glą­da­ją­ca jak skład to­wa­ro­wy, cią­gną­cy się z War­sza­wy do Ka­to­wic, suko – prych­nął.

Bal­bi­na za­mer­da­ła nie prze­ry­wa­jąc picia i roz­le­wa­jąc wodę do­oko­ła.

– Ha­ly­na, ona nawet nie ro­zu­mie, że ją ob­ra­żam – po­skar­żył się ko­bie­cie, która tylko wzru­szy­ła ra­mio­na­mi.

Bel­ze­bub od­wró­cił się zde­gu­sto­wa­ny i po­szedł na swoje miej­sce na ka­na­pie. Co chwi­lę zer­ka­jąc na dłu­gie­go i ni­skie­go psa, który teraz zbli­żał się nie­bez­piecz­nie do łóżka. Bal­bi­na po­ło­ży­ła łeb obok niego i wes­tchnę­ła długo i prze­cią­gle.

– Śmier­dzi ci z pyska – za­uwa­żył kocur po­ru­sza­jąc wą­sa­mi. Łyp­nął w wiel­kie za­łza­wio­ne oczy. Me­lan­cho­lij­ne spoj­rze­nie było nie do znie­sie­nia. – Wali, że tak de­li­kat­nie to ujmę.

Od­wró­cił się tyłem do psa i zwi­nął w kłę­bek, wciąż czu­jąc go­rą­cy od­dech na ple­cach.

W chwi­lę póź­niej mokry ozór zmierz­wił futro.

– No to jest szczyt wszyst­kie­go – burk­nął prze­no­sząc się na wyż­sze miej­sce. Zer­k­nął z sa­tys­fak­cją na psa, który w żaden spo­sób nie mógł go do­się­gnąć. Zmru­żył oczy za­do­wo­lo­ny, sły­sząc jak Bal­bi­na czła­pie, od­cho­dząc.

Prze­ra­ża­ją­cy pisk po­sta­wił go na równe nogi, jeżąc sierść na karku.

– Hej! To moje! – Ze­sko­czył z opar­cia i po­gnał w kie­run­ku roz­pacz­li­wych dźwię­ków. – Zo­staw mo­je­go gu­mo­we­go kur­cza­ka!

Wsko­czył mię­dzy psa, a za­baw­kę. Bal­bi­na po­pa­trzy­ła na niego ol­brzy­mi­mi za­łza­wio­ny­mi ocza­mi. Miał wra­że­nie, że jesz­cze więk­szy­mi niż po­przed­nio. Bez­li­to­śnie wy­szar­pał spod jej łapy kur­cza­ka i uno­sząc wy­zy­wa­ją­co ogon, po­szedł na ka­na­pę, skąd ob­ser­wo­wał cięż­ko wzdy­cha­ją­ce­go psa. Zmar­twio­na Bal­bi­na uło­ży­ła się w za małym po­sła­niu. Nogi i łeb wy­pły­wa­ły na pod­ło­gę, a uszy spra­wia­ły wra­że­nie brą­zo­wych kałuż.

Bel­ze­bub wes­tchnął zde­gu­sto­wa­ny my­śląc, gdzie musi po­cho­wać swoje skar­by przed tym czymś.

Koniec

Komentarze

Bardzo przyjmeny szorcik. Nie jestem kociarzem toteż ze zrozumieniem śierciuchów problem wiecznie będę miał. Ale psa mam, to też stanowczo protestuję nad przedstawieniem psa w roli popychadla:). Mało fantasy, chociaż zakłądajac, że Belzebub jest szatańskim zwierzęciem to sam zwierz to potwór :) A i zachowuj się jak on. 

Nie dostrzegłem jakiś większych uchybień :)

 

Zasługuje na klika.

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Kobieta wywróciła oczami i odpięła smycz, od różowej obroży → Zbędny przecinek.

więc chyba wiesz co to za zwierze → więc chyba wiesz, co to za zwierzę.

 

Dla mnie jest to zbiór zabawnych odzywek na bazie wojen psiarsko-kociarskich. Belzebub jest właściwie zwykłym kotem, nie chwytam, na czym polega jego demoniczność.

Cześć,

 

więc chyba wiesz co to za zwierze.

brak przecinka przed co i ogonka przy zwierzę

 

Przyglądał się jak wymienia wodę w misce i woła psa.

Brak przecinka przed jak

 

Sympatycznie, chociaż jako niepoprawna kociara, nigdy nie będę obiektywna w takich przypadkach ;) 

Belzebub ewoluuje. Z księcia piekieł staje się władcą kurczaków i do tego, olaboga, gumowych. Przyjemny szort :)

melendur, sama mam psa nawet dwa i to są takie kochane parówy w futrze, a kotka to istny szatan szukający tylko zaczepki.

OldGuard, poprawione. Też zdecydowanie wolę mojego kota, bo inne to nie bardzo.

lugosi, dziękuję bardzo. Z pewnością to nie ostatnie spotkanie z Belzebubem i Balbiną.

cd4093 bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.

Hej :)

 

Usuń swoje i jej :). Naliczyłem 3. Fajny szort. Dobra przestaje pisać morsem ;). Masz taki luz przy szortach, a gdy piszesz coś dłuższego, mam wrażenie, że się spinasz z opisami i wychodzą sztucznie. A tu byłem w tym mieszkaniu i widziałem tego basseta, czy co to tam jest ;). Poczułem niezadowolenie kota – to znaczy władcy ciemności ;). 

Klikam i pozdrawiam :) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Dziękuję za wizytę i klika. Nigdy nie wiedziałam jak się te psy nazywały ale to melancholijne spojrzenie i załzawione oczy, naprawdę skradły moje serce jeszcze za dzieciaka.

Owszem, bywa, że wspólne początki niektórych istot nie należą do łatwych, ale z czasem pojawia się przyjaźń i szczere uczucie. :)

 

Ona nie może pić z mojej miskiTo ha­nieb­ne – mruk­nął ob­ra­żo­nym tonem → Brak spacji po wielokropku. Brak kropki po didaskaliach.

 

W chwi­lę póź­niej mokry ozor zmierz­wił futro. → Chwi­lę póź­niej mokry ozór zmierz­wił futro.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, dzięki za komentarz. Potknięcia poprawione.

Zgadza się, czasem początki bywają różne i może faktycznie Belzebub zaprzyjaźni się z Balbiną. Mam taką nadzieję, bo to przewrotny kocur.

O rany, nie wiedziałem, że władca much tak nisko upadł. Najwyraźniej pierwszy upadek (ten z niebios) nie wystarczył. 

No i byłem pewien, że autorka ma kota, bo zwyczaje i osobowość zwierzątka uchwycone mistrzowsko. Swoją drogą ciekawe, jakiej rasy jest nowa lokatorka? Basset? Myślałem też o jamniku, ale one chyba są bardziej żywiołowe…

Tak to Basset. Dobrze zgadłeś mam kota, niestety nie tak potulnego jak Belzebub

mam kota, niestety nie tak potulnego jak Belzebub

A może nie masz racji i w rzeczywistości masz prawdziwego Belzebuba? :)

Możliwe. Dodatkowe utrapienie dla Belzebuba( jeśli to on), że jest kotką.

Fajne. :)(na lic. Anet). Czekam na kolejny dzień. Może będzie wojna, gdy Bub straci cierpliwość. Chyba nie, bo nie jest zwykły. :) Klik.

Dlaczego 364, a nie 365?

Nie jest zwykły, jest zadziorny i uparty. 364? Jakoś tak, nie znam się na kalendarzu :)

Nowa Fantastyka