- Opowiadanie: Koala75 - Dobrze, że jutro sobota

Dobrze, że jutro sobota

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Dobrze, że jutro sobota

Położyłam się po dwudziestej drugiej, myśląc tylko o tym, że następny dzień to sobota i nie muszę wstać wcześnie. Niestety obudziłam się o północy. Nie dlatego, że sąsiadów zegar słychać przez ścianę, gdy wybija godziny, do tego byłam przyzwyczajona, ale ponieważ poczułam mieszankę zapachów. Siarka zmieszana z fiołkami dawała niecodzienną woń zupełnie niepasującą do mojego snu i w efekcie otworzyłam oczy.

Zobaczyłam coś takiego, że natychmiast oprzytomniałam i odjęło mi mowę. Na środku pokoju stali dwaj młodzieńcy, wyglądający nietypowo, jak wyjęci z obrazków zamieszczanych w dziecinnych książeczkach. Jeden był blady, odziany w długą białą suknię, miał złote włosy i skrzydła. Drugi, niemal czarny, miał nad czołem nieduże dwa różki wśród kruczoczarnych włosów. Ubrany był w czerwoną obcisłą bluzkę i szare leginsy, z których wystawał czarny ogon. Kłócili się:

– Jej duszę zabiorę ja – powiedział biały.

– Ja byłem pierwszy – zareplikował czarny.

Musiało to już chwilę trwać, bo świetlny miecz w ręku białego niebezpiecznie drgał, podobnie jak widły, które trzymał czarny. Zorientowali się, że patrzę i czarny burknął do białego:

– Ciszej, bo się wystraszy i nie zgodzi. Trzeba będzie siłowo.

– Może niech sama wybierze: góra czy dół – szepnął biały.

– Takiś cwany? Widziałeś duszę, która dobrowolnie wybrałaby piekło? – parsknął czarny.

Całkiem już rozbudzona odrzuciłam kołdrę i wstałam. Piżamkę miałam przezroczystą, więc czarnemu rozjarzyły się oczy, a biały szybko zaczął obserwować swoje sandały. Nie przejmując się, figurę miałam przecież niezłą i mowa mi wróciła, powiedziałam:

– Skoro już tu jesteście, może przedstawicie się? Wypadałoby i będzie nam łatwiej rozmawiać.

Diablik wykazał się refleksem i rzekł:

– Mnie nazywają Diavolo, a jego Angelo. Ty masz na imię Agata.

Anioł tylko się ukłonił, nie odrywając spojrzenia od sandałów.

Przypuszczałam, że nie mam szans na wykręcenie się od losu, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała i zaproponowałam:

– Pójdę teraz do łazienki, żeby „zrobić remont frontu”, a wy zamiast się kłócić, urządźcie pojedynek, ale bez miecza i wideł oraz mocy niebiańskich i piekielnych. Spróbujcie, który zwycięży w siłowaniu na rękę. Temu oddam dobrowolnie duszę.

Tym razem anioł był szybszy i wyszeptał:

– Jesteś i tak piękna, ale skoro tego chcesz, idź. My rozstrzygniemy nasz spór, jak tego sobie życzysz.

Gdy wróciłam umyta i ubrana, siedzieli przy stole. Dłonie prawych rąk były splecione, łokcie położone na stole tuż obok siebie i pojedynek trwał. Żaden nie był w stanie pokonać przeciwnika. Dobrze to przewidziałam, obserwując wcześniej ich ręce. Żyły na czołach i szyjach nabrzmiały oraz pulsowały. Miałam nadzieję, że chłopaki sobie zaszkodzą albo przynajmniej będą tak zmęczeni, że się wymknę z domu i zanim mnie znajdą, jeszcze pożyję.

Nagle zaszumiało i w pokoju pojawiła się szara postać z kosą. Pomyślałam: – Śmierci nie oszukam. Trzeba będzie się rozstać z tym światem.

Wtedy Śmierć krzyknęła:

– Tu jesteście hultaje. Nie pytacie mnie o terminy i adresy. Na własną rękę próbujecie zdobyć duszę. Jazda mi stąd, bo jak machnę kosą, to waszymi pustymi głowami pogram sobie z Agatką.

Angelo i Diavolo znikli w sekundzie, a Śmierć się uśmiechnęła i powiedziała do mnie:

– Młode to i głupie. Przepraszam za nich. To jeszcze nie twój czas. Spróbuj się przespać. Dobrze, że jutro sobota.

Znikła, a ja padłam ubrana na łóżko i zaraz zasnęłam. Obudziłam się koło południa i do dzisiaj nie wiem, czy wtedy lunatykowałam i to był tylko sen.

Koniec

Komentarze

Zgrabne i chytre jak Agatka. Próba bezprawnego przejęcia własności niematerialnej, a dziewczyna nieźle wybrnęła z tego kryzysu metafizycznego. Podoba mi się miecz świetlny, Michał w moim opku (nie polecam ;)) też taki posiadał. Co do diabła mam jedną małą wątpliwość:

bluzka

«górna część ubrania kobiet lub dzieci»

(za SJP PWN)

Ale może to tak specjalnie.

Też się cieszę, że jutro sobota :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Witaj. :)

Skoro ona taka piękna była, od razu przypomniał mi się kultowy przebój sprzed lat, śpiewany przez – nomen, omen – Macieja Kossowskiego pt. “Agatko, śliczna Agatko”. :)

Podejrzewam, że historia jest prawdziwa – przecież obudziła się prawdopodobnie w ubraniu i z makijażem. :) 

A za sobotą tęsknię co tydzień. Dobrze, że jutro jest. yessmiley

Kliczek za świetny humor. :) 

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Jerohu, diablik tak się ubrał specjalnie. Agatka sprytna jako kobieta. :)

Bruce, dzięki za kliczek. Staram się przemycać odrobinę humoru. Nie zawsze się to udaje. :)

Jak dobrze, że na portalu mamy Koalę. W Jego wykonaniu nawet Pani z Kosą staje się –– chwilowo bo chwilowo, ale jednak – sympatyczna.

Pozdrawiam.

Szczerze podziwiam przytomność umysłu Agaty rozbudzonej w środku nocy, jej pomysł pojedynku i jakże ludzkie podejście Śmierci do całej sprawy. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe, że diabła zawsze udaje się oszukać (a to on miał być tym od nieczystych zagrywek). Tutaj udało się wykiwać jednocześnie anioła ;)

Całość bardzo sympatyczna :)

It's hard to light a candle, easy to curse the dark instead

Cześć, Koala

Niecodzienni goście odwiedzili Agatę. Remont frontu? Dobre :-) Sobota – piękny dzień.

To dobry szort na poprawę nastroju!

Klik!

Pozdrawiam

Bruce, dzięki za kliczek. Staram się przemycać odrobinę humoru. Nie zawsze się to udaje. :)

 

Musisz, Misiu, musisz. Humoru zawsze potrzeba. heart 

Pecunia non olet

To już dzisiaj. :-)

Jak zwykle sympatycznie. Nawet Śmierć pokazujesz jako miłą osobę.

Imiona A i D mają bez fantazji – jak oni się we własnych organizacjach odróżniają?

Babska logika rządzi!

diablik tak się ubrał specjalnie

Co za prowokator (diablik, ale Koala trochę też) :>

śpiewany przez – nomen, omen – Macieja Kossowskiego

A tu to mnie zaskoczyłaś znajomością niszowych tekstów :) Nadal szkoda, że nie Michał.  

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ha, fajny tekst, uśmiechnąłem się przy sobocie, dzięki! :) devilangel

Prestidigitator

AdamieKB, cieszę się, że kilka osób akceptuje moje miniaturki. :)

Reg, przecież Agatka jest kobietą. Śmierć także. :D

Ostamie, kobieta potrafi. :)

Heskecie, dzięki za klika. To miłe. :)

Bruce, staram się, staram. :)

Finklo,

Imiona A i D mają bez fantazji – jak oni się we własnych organizacjach odróżniają?

Właśnie to ich wyróżnia. :D

Jerohu, szczypta prowokacji nie szkodzi. :)

Prestidigitatorze, uśmiechu na cały dzień. :)

Czyli inne ponadnaturalne byty nazywają się Uriel czy Mefistofeles, a tylko Agatce trafili się Anioł z Diabłem?

Babska logika rządzi!

Bruce, staram się, staram. :)

heartkiss

Pecunia non olet

Finklo, to były młodziaki. Może jeszcze nie zasłużyli na zmianę imion? :)

Aaa, to wiele tłumaczy.

Babska logika rządzi!

Finklo, tak przypuszczam, bo jeszcze nie miałem okazji sprawdzić. :)

Jak to dobrze, że dziś jest sobota. I że czytam – jak co tydzień – tekst Koali. Taki rytuał. Lekko i zabawnie. Brawo. :)

Maćku, dziwny ten rytuał, ale dla mnie miły i zobowiązujący. ;)

Uśmiałam sięlaugh Brawa dla rezolutnej Agatki! 

Dobrze napisany, zabawny tekst.

Pusiu,

Uśmiałam sięlaugh Brawa dla rezolutnej Agatki! 

znaczy, udało się. :)

Przyjemny tekścior i dobrze, że jutro niedziela. 

Sen jest dobry, ale książki są lepsze

Nowa Fantastyka