- Opowiadanie: tlok303 - Ruch Oporu Nowego Ładu

Ruch Oporu Nowego Ładu

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Ruch Oporu Nowego Ładu

69 jak zwykle stała na swoim miejscu pod latarnią, w sekcji VIP, Sektora Rozrywkowego. Większość obszaru Sektora stanowiły kluby taneczne, kółka zainteresowań, boiska, hale sportowe, puby i kawiarnie. Wszystko było obsługiwane przez autonomiczne roboty, które najczęściej dbały same o siebie, bez potrzeby ingerencji ludzkiej. W populacji nie brakowało jednak osób zainteresowanych tematem robotyki oraz dodatkowymi środkami, które można było zarobić doglądaniem, prawie nie wymagających uwagi, podopiecznych. Uzyskane w ten sposób pieniądze trzeba było gdzieś wykorzystać i tu pojawiała się sekcja VIP, gdzie służyła 69. Nie nazywano tego pracą, ponieważ nikt tu nie był do niczego zmuszany. W czasach przed Ostatnią Wojną, kiedy robotyka zaczęła się mocno rozwijać oraz tak zwana, sztuczna inteligencja, stawała się coraz bardziej inteligentna, obawiano się o przyszłość prostytucji. Na szczęście dla 69, nic nie zdołało zastąpić prawdziwego ciała. 

– Cześć 69, to 76. Jest prawiczkiem, pokażesz mu co i jak? – 96 podeszła z kolegą. Rewolucja seksualna dawała mężczyznom duże możliwości zaspokajania swoich potrzeb "za darmo", ale częstą praktyką bywało prowadzenie młodych chłopców do znających się na rzeczy kobiet. 

– Pewnie 96, chodź chłopczyku. – 69 uśmiechnęła się i mrugnęła zachęcająco do 76. W soczewkach rozszerzonej rzeczywistości, zobaczyła pełną informację na temat swojego klienta. Zdecydowanie bardziej rozbudowaną od tej ogólnodostępnej.

 

W środku, 76, okazał się bardzo pojętnym uczniem. Ze względu na znajomość z 96, 69 nie poprzestała na podstawowym treningu, ale zastosowała rozszerzony repertuar. Na koniec, chłopak, mężczyzna, leżał spocony i zmęczony na plecach z rozrzuconymi rękami i nogami, a ona siedziała przy nim w kucki, z pupą opartą na swoich piętach i masowała go po prawym udzie. 

– Co teraz? – zapytała niewinnie. 

– Ekhm. – Musiał odchrząknąć. – Nie wiem… – 69 patrzyła na niego beznamiętnie. – To znaczy, miałem się z kimś spotkać po seksie. – Wytłumaczył niepewnie.

– Z kim? – 69 nie poruszył się żaden nerw na twarzy.

– Z jakimś lokalnym koordynatorem… 

– Dobrze. Rozmawiasz z nim. – Uśmiechnęła się nagle. – Jesteś 2105041900760, przezywany 76 i zamieszkały w dziewiątym Sektorze Mieszkalnym, w bloku numer dwadzieścia trzy? – Prawa brew podniosła się jej nieznacznie. Wzrok miała cały czas wbity w niego. Dostrzegła nutkę niepokoju na twarzy chłopaka, kiedy wypowiadała jego dokładny adres. Zwykli obywatele nie mieli dostępu do takich danych. Jednak ona miała 60. Genialną informatyczkę.

– Tak, proszę pani – odpowiedział grzecznie. 69 wybuchła szczerym śmiechem.

– Wy, świeżynki, jesteście tacy zabawni. – Wyjaśniła na widok jego zmieszanego wzroku. – Dlaczego chcesz się przyłączyć do ruchu oporu? – Jej spojrzenie nagle spoważniało, a dłoń przeniosła się nieco wyżej na udzie. 76 popatrzył w dół i przełknął ślinę.

– Niby wszystko jest fajnie, ale cały czas czuję, że coś jest nie tak. Ta świadomość, że ciągle jestem nagrywany. Słyszałem, że są osoby, które to oglądają i kierują moim życiem bez mojej wiedzy. – Powiedział po chwili zastanowienia. 

– Dobrze. Chłopak ma coś w głowie. – Pomyślała. – Mężczyzna… – Spojrzała na baranie, wystraszone oczy 76. – No dobra chłopak. – Zdecydowała jeszcze w myślach.

– No, i 96 jest taka ładna. – Dodał chłopak po krótkiej pauzie.

– No tak… – Pomyślała i skrzywiła się zawiedziona. Ruch Oporu działał aktywnie w środowiskach młodzieżowych. Starali się przekonywać te osoby do swojej sprawy. Wciąż jednak ich zaangażowanie opierało się na modzie wśród znajomych, albo zaimponowaniu koleżance. Oni nie czuli tak naprawdę, że są hodowani. – Wspaniale – powiedziała i przeniosła dłoń jeszcze wyżej, zaczynając go znowu pobudzać. – Teraz zerżniesz mnie ostatni raz. Już tutaj nie wrócisz. Twoją osobą kontaktową będzie 96. Uważaj. – Podniosła palec wskazujący drugiej dłoni. – Będziesz pod stałą obserwacją. My też mamy oczy. Pamiętaj o tym. 

 

Leżała jeszcze przez kilkanaście minut z nogą założoną na nogę, zanim zdecydowała się wyjść ze swojej alkowy, jak zwykła nazywać mały pokoik, w którym przyjmowała klientów. 

– W sumie powinnam go nazywać pajęczą norką. – Pomyślała ubierając z powrotem szpilki i białe, puszyste futro. 69 uwielbiała seks. Jej zajęcie było jednak głównie przykrywką. Pokoik był świetnym miejscem do spotkań bez przejmowania się wszechobecnymi rejestratorami, chociaż na nie też mieli sposoby. Wyszła na ulicę z zamiarem opuszczenia Sektora.

– O! Witaj 69! Proszę! Pozwól mi dostąpić zbliżenia z tak cudowną kobietą! – Po obróceniu się, rozpoznała Gubernatora miasta. W pewien sposób sprawiało jej to przyjemność, że tak wysoko postawiona osoba zabiega o względy, ale ilość odmów jakich zmuszona była mu udzielić, a przy tym niesłabnący upór, tego wciąż uśmiechniętego człowieczka, bardzo ją męczyła. Zmuszona, ponieważ mimo, że przelecenie Gubernatora byłoby dla niej jak splunięcie na chodnik, bała się jego i ludzi, którzy za nim stali. Była wystarczająco wysoko w organizacji żeby widzieć na własne oczy jak przeprowadzane są akcje po których dziewczyny zwyczajnie znikały. W rejestratorach znajdywały się spreparowane nagrania, na których ofiary skakały z mostu, albo uciekały w dzicz i słuch po nich ginął. Nikt nie był podejrzany. 69 miała jednak okazję uczestniczyć w akcji przeszkodzenia w tym procederze. Niestety nieudanej. 

– Witaj 345… – Uśmiechnęła się do niego zalotnie. – Uciekam już do domu. Dzisiaj nic z tego. – Nie przestawała się śmiać, kierując się cały czas w stronę wyjścia. 

– Ajjj! – wykrzyknął 345. – W końcu mi się uda! – Uśmiechnął się i wrócił do swoich znajomych, którzy przyglądali się zajściu z pewnej odległości. – Mówię Wam, jaką ta dziewczyna ma renomę! – Usłyszała jeszcze, wymykając się czym prędzej poza teren sekcji. 

W teorii, Gubernatora wyłaniano w demokratycznych wyborach. W praktyce, rządził ten sam od kilkunastu lat, a ruch oporu podejrzewał, że wyniki są fałszowane. 

 

Miasto tętniło życiem. Szła niespiesznie promenadą "Rigardu kaj ĝemu", którą wyjątkowo lubiła. Cała metropolia składała się z sieci różniących się od siebie promenad, niskich bloków mieszkalnych, podzielonych na Sektory oraz elektrycznej kolejki automatycznego transportu publicznego. W podziemiach funkcjonowała również automatyczna kolej towarowa, zasilająca równie automatyczne punkty usługowe poprzez tak samo automatyczne roboty towarowe. Wszystko pięknie "automatyczne". Nie funkcjonował już transport drogowy, nie było ulic, a tylko szerokie chodniki, usiane drzewami i krzewami. Podobało jej się to. Czasami musiała przyznać sama przed sobą, że nie wszystko chciałaby zmienić. 

– 69? – Przed oczami, w rozszerzonej rzeczywistości, pojawiła jej się miniaturka 002. Feniks. Nigdy nie widziała twarzy swojej dowódczyni. Ta nie musiała pytać o zgodę na połączenie jak większość. Po prostu się zjawiała. 60 też tak umiała.

– Tak, 002? – Nie przerywała spokojnego spaceru, wiedziała, że jest ekranowana i nie musi się obawiać o wykrycie. 002 miała moce.

– Jak spotkanie?

– Dobrze, chłopak się przyda, nie jest zupełnie głupi. – 69 skrzywiła lekko usta. 

– Świetnie. Zaczynamy nowy rozdział w naszej walce. Będziesz pod wrażeniem. Chcę żebyś dowodziła tą operacją. – Głos stał się bardzo rzeczowy.

– Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć – odparła zdawkowo. Skręcała już do swojego bloku. 

– Wiem. Jestem bardziej niż zadowolona, ale ta operacja to coś nadzwyczajnego. Od niej może zależeć cała przyszłość naszej organizacji. 

– Nie znajdziesz lepiej wyszkolonej osoby. – Stwierdziła i nacisnęła guzik przy wejściu do klatki schodowej. 

– Zgadza się. Przydzielę ci niewielki zespół, z którym wyruszycie niebawem. 

– Jakieś szczegóły? – Weszła do singlowej kwatery.

– Nie chcę ci psuć niespodzianki. Jak będziesz miała trochę czasu, przemieść się do najbliższego Centrum Kolonizacji. Wtedy wszystko ci wyjaśnię. – 002 zakończyła połączenie. 

69 zdjęła soczewki, umożliwiające widok rozszerzonej rzeczywistości, zakropiła sobie oczy i nałożyła je ponownie. 002 zaintrygowała ją tą niepełną informacją. Rzadko była taka enigmatyczna. Jeśli już się kontaktowała to z konkretnymi informacjami. Wzięła szybki prysznic, ubrała się w ciasny, czarny kombinezon, zakrywający prawie całe ciało i opuściła małą kwaterkę. 

 

Podróż kolejką zajęła jej tylko kilkanaście minut, mimo, że miasto było ogromne. Żyło w nim prawie pięćdziesiąt milionów ludzi. Centra Kolonizacji znajdowały się w każdym z dziesięciu miast jakie pozostały na Ziemi. Wentyl bezpieczeństwa przed przeludnieniem. Zastanawiała się czego 002 może od niej oczekiwać na miejscu. Po drodze wstąpiła jeszcze do jednej z ulubionych restauracji, gdzie pobrała niestandardowe, naturalne pożywienie od jednego z obsługujących robotów, za pieniądze, które zarobiła w Sektorze Rozrywkowym. Gdyby nie to, żarła by tylko batoniki i piła czystą, namineralizowaną wodę.

– Dzień dobry! Czym mogę służyć? – Kiedy znalazła się już w obszernej hali Centrum, podjechał do niej niewielki robot.

– Czekam na kogoś. Dziękuję – odpowiedziała mu z uprzejmym uśmiechem. – Ty mały gniazdkojebie. – Dodała w myślach.

Nie miała możliwości kontaktu z 002. Dowódczyni sama nawiązywała połączenie. Czekając, zaczęła rozglądać się po holu. Miał jasnoniebieską podłogę z zielonym pasem pośrodku, który ciągnął się również na ścianę na przeciwko wrót wejściowych. Z tym, że na ścianie zmieniał kolor na żółtoczerwony. Ściany do tego były beżowe.

– Kto to projektował? – zapytała z niedowierzaniem w myślach. Spacerowała dostojnie tam i z powrotem. Po lewo znajdował się wielki ekran na którym ukazywały się szczegóły budowanego właśnie statku. Musiała przyznać, że wyglądał imponująco. Kiedy stanęła przed ekranem, podziwiając szczegóły techniczne okrętu, bo był uzbrojony, pojawiła się wreszcie 002.

– I jak ci się podoba? – spytała bez ogródek.

– Jest piękny. Zupełnie niepodobny do tych puszek z przed Ostatniej Wojny – odpowiedziała zdawkowo. – Trzeba go będzie wysadzić? – Pomyślała krzywiąc nieznacznie usta.

– Chcę żebyś nim poleciała. W skrzynce masz szczegóły. Prace są już na ukończeniu. Skorzystaj z okazji i zapisz się od razu. – 002 znowu była tym dowódcą jakiego 69 znała. Nie czekając na odpowiedź, 002 zakończyła połączenie, a przyszła pani kolonizator popatrzyła jeszcze raz na ekran z obrazem statku. W myślach usłyszała melodię z czołówki starodawnego serialu o odkrywaniu dziwnych, nowych światów i odważnym kroczeniu tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.

– No ja pierdole… – Powiedziała tylko, kiedy wyobraziła sobie siebie, w ulubionych szpilkach, małej czarnej i puszystym białym futrze, jak buduje chatę z drewna, czy co tam znajdzie na jakiejś dzikiej, brudnej, nieznanej planecie. Pokręciła głową, a następnie podeszła do pulpitu rejestracyjnego.

Koniec

Komentarze

"69 uwielbiała seks"

To zdanie jest problematyczne i dobrze opisuje problem całego opowiadania. Dla mnie jest zbyt bardzo nacechowane i nie daje miejsca na kurtuazję. Ostatecznie dużo tutaj worldbuildingu, ale jest trochę zbyt statyczny w opisach, przez co nie

daje odpowiedniego tempa.

Brakuje mi tu jakiegoś większego kopnięcia na koniec, jakiegoś łuku, czegoś bardziej namacalnego, puenty, bo osobiście miałem wrażenie, że przeczytałem tylko fragment większej całości. Do czego prowadzi misja 69 w większym kontekście świata?

Dlaczego to ważne?

Żeby nie być tylko krytyczny, są tu dobre pomysły: numery zamiast imion i pomysł na przykrywkę.

Tymczasowy lakoński król

Dzięki za komentarz. Tak, opowiadanie jest jakby dodatkiem do świata, który sobie wymyśliłem w całej książce. Mógłbyś rozwinąć problem z tym uwielbianiem seksu? W sensie jest za chamskie, coś w tym stylu?

Moim skromnym zdaniem opowiadanie ma zaburzone proporcje tematyczne. Rozpisałeś się, jak 69 rozdziewicza chłopca, a strukturze i funkcjonowaniu świata poświęciłeś o wiele mniej miejsca. Ale, trochę wbrew tej krytyce, spodobało mi się, że podajesz to jako po prostu fakty, bez sztucznego dramatyzowania, i jasno podajesz, że ludzie się po prostu przyzwyczaili do inwigilacji. 

Cały ten twój ruch oporu wypadł blado. Chociaż jedno, no, dwa zdania, przeciw czemu dokładnie jest skierowany… A ,,wydelegowanie’’ 69 na wyprawę kolonizacyjną musi mieć jakiś cel i sens, lecz Ty ani słowa…

Liczby zamiast imion to nic nowego. Nieczęsto stosowane, ale pojawiło się ładnych parę lat temu.

Pozdrawiam.

Dzięki AdamKB za uwagi, faktycznie chyba mimowolnie zakładam, że czytelnik będzie wiedział o co chodzi bo przeczytał książkę i za mało wyjaśniam. Pomyślę nad tym jeszcze. 

Pisanie o seksie to zawsze trudny temat i łatwo popaść w przesadę. Dla mnie go za dużo, przez co trudno wejść w ten świat, zwłaszcza jak bohaterka nazywa się 69. Z jednej strony to niby sprytne porównanie, a jednak mnie mocno odrzuciło, bo zaburzyło pewną wiarygodność podczas czytania. Trudniej potraktować, wtedy opowiadanie zupełnie poważnie.

Tymczasowy lakoński król

yes

@OneTwo. Czy nie dałoby się pisać bardziej po polsku ? Zbyt bardzo ??? Worldbuilding ??? "Żeby nie być krytyczny …" – "Żeby nie byc krytycznyM".

A tak w ogóle to zgadzam się z OneTwo.

Dzięki SPW, że chciało ci się przeczytać opowiadanie i napisać komentarz. Mam nadzieję, że to jest kwestia gustu. W książce mam to wyjaśnione, dlaczego tak się tam podchodzi do seksu. Ciągle mam problem z przełożeniem tego do zewnętrznych tekstów. Z drugiej strony, serio napisać, że kobieta uwielbia seks jest takie złe :) bardziej się zastanawiałem nad przekleństwami. 

Kontekst jest wszystkim:

Ania uwielbiała seks → Stwierdzenie faktu, po scenie z z kimś tam brzmi OK, nic nadzwyczajnego

69 uwielbiała seks → Bohaterka nazwana od czynności seksualnej mówiąca to po scenie seksualnej daje wrażenie przesady. Gdyby ona nazywała się 70 i byłby jakiś żart z numerem niżej to wyszło by lepiej.

 

Niestety jeśli się piszę skończone opowiadanie to musisz założyć, że czytelnik ma wiedze 0 z twojego uniwersum i powinieneś mu przekazać kluczowe informacje na temat działania tego świata ważne w kontekście tutejszej fabuły. Skoro tu jest dużo seksu warto by było ładnie ten mechanizm pokazać, dlaczego jest tak a nie inaczej.

 

Powodzenia w kolejnych publikacjach!

Tymczasowy lakoński król

Nowa Fantastyka