- Opowiadanie: MarnoscMarnosc42 - Sanatorium

Sanatorium

Kolejna rozgrzewka, ciągle ćwiczę...

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Użytkownicy V

Oceny

Sanatorium

 Powiedziałam coś wzniosłego, bo poruszył mnie ten zza okna, gdy krwiste wstęgi zawisły nad drzewami, aż palec zabolał, duży kciuk, gdy próbowałam uchwycić jak Monet, rajskie wakacje w ogrodzie.

 

Zamiast przełknąć słowa, wypuściłam je na wolność. Brzydko ubrane pognały przed siebie, wpadając prosto na nią. A ona, o dziwo, dobrze wiedziała, co z nimi zrobić. Wstała i pobiegła, ile sił w międzyplanetarnym pyle. Patrzcie, jaka szczęśliwa! Podnosi nogę. Wiruje jej świat. Głowa opada. Noga podskakuje. Oko też nie gorsze. Niby rzęsy trzepoczą w rytm przekładanych w głowie słów. Układa i przekłada. Wymachuje wszystkim, co ma. Jak kamień opada, a czasem unosi się jak pyłek. Wpatruję się w nią. Wyczekuję każdego ruchu. Tylko jej przedziwny przekładaniec ma sens. Kilka słów wystarczyło i powstała taka właśnie sekwencja połamanych wibracji w czasoprzestrzeni. Najwidoczniej to pomaga stworzyć sztukę wirowania. Mini eksplozje. Unosi się i opada. Biega za nią cień. Nie nadąża. Cóż za uczta dla oka i płuc, bo nagle poczułam, że oddycham szybciej. Lepiej. Chwilami staję się nią. Odpływam…

 

I nagle pojawia się on. Jak zły bohater, lis przebiegły wkrada się na scenę. Mrozi mi żyły. Patrzy się. Milczy. Ale w głowie słyszę jego cichy szept ‘Trzepnij, no trzepnij’. Osobnik wygląda na takiego, co to nie wie za wiele o koordynacji nóg, a cała reszta dopiero dowiedziała się o głowie. Kompromitacja. Przestaję zwracać na niego uwagę i to działa. Typ rozmywa się we mgle. Szukam wzrokiem mojego objawienia. Uciekła? Myślę – idź i zapytaj, ale nikt nic, pustka. To jakiś żart. Odwracam się i już wiem, że muszę znowu coś powiedzieć, że zadziała, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz wypuściłam głoski i zgłoski galopem. Ale nie wszystko udaje się za każdym razem. Znów szybko mielę słowa i w ogóle w nich nie przebieram. „Miłość, życie, smutek, ogień, wiara!” – wyrzucam z siebie i nagle, znikąd, pojawia się ona. Wszystkie rzucone na wiatr łapie w garść i biegnie, unosi się i opada, najpiękniej jak potrafi. Drga powietrze, współgra melancholia. Zwariowała. Musi być szalona. Jak ona to robi? Nie mogę przestać patrzeć. Jej ruchy pewne i zdecydowane, jednocześnie delikatne jak srebrna nić, którą przywiązała mnie do siebie. Bo już nie potrafię inaczej. Jestem jej zakładniczką…

 

I znowu pojawia się nieproszony gość. Próbuję go zniechęcić wrogim spojrzeniem, ale moja twarz rozanielona najwidoczniej jest zbyt jasna by wzbudzić strach. Opuszczam głowę, zamykam oczy. Z czeluści moich trzewi wydobywam głos, silny i głęboki. – Idź pan stąd – mówię przez zaciśnięte zęby. Wpadam w panikę, bo nie widzę nigdzie mojego anioła. Czyżby się schował? Podejrzany typ ignoruje moją prośbę. Słyszę jak dyszy. Podchodzi bliżej. W oczach ma obłęd, a w zaciśniętej dłoni mój piękny skarb, moje objawienie. Przestaję oddychać. W uszach dzwoni rozpędzona krew. Świat wiruje przed oczami. Już nic nie ma sensu. Skończył się taniec motyla

Koniec

Komentarze

Cześć

Tekst tajemniczy, nieoczywisty, niejednoznaczny . Przypuszczam tylko, że bohaterka na coś cierpi – depresja? Poznaje człowieka, któremu boi się zaufać? Kim jest nieproszony gość? Dużo pytań, sporo niewiadomych. Super wstęp do dłuższej historii. 

Budujesz swój styl, to widać. 

Klik!

Pozdrawiam

Bardzo ciekawe. Poetycki strumień świadomości. Zbyt liryczny, żebym mógł uchwycić zamierzony sens, ale to w niczym nie przeszkadza, bo tekst jest na tyle otwarty, że każdy może sam zdecydować czego szort dotyczy.

Pierwsze zdanie do remontu i rozbicia na mniejsze. Kilka karkołomnych metafor (”ile sił w międzyplanetarnym pyle”, “taka właśnie sekwencja połamanych wibracji w czasoprzestrzeni”) okazjonalne drobne potknięcia (”szybko mielę słowa i w ogóle nimi nie przebieram” – w nich, nie nimi; brak kropki na końcu). Ale i tak jest dobrze.

“Powiedziałam coś wzniosłego, bo poruszył mnie ten zza okna, gdy krwiste wstęgi zawisły nad drzewami” – coś mi tu nie pasowało (poruszył mnie ten widok zza okna?) i miałem przestać, ale potem przeszedłem przez całość.

Jak dla mnie to zabawa skojarzeniami jakiegoś szalonego albo chorego umysłu (albo… genialnego).

Trochę zgrzyta to, że części są wrzucone blokami i gdzieś tam próbujesz zapisać słowa mówione, ale jednak nie okazuje się to dialogiem.

Ogólnie źle nie jest, ale chyba nie do końca z jakąś historią albo pomysłem.

Keep going!

Cześć

 

bardzo Wam dziękuję za wnikliwe komentarze, cieszą mnie one niezmiernie:) 

 

@Hesket

 

Jak najbardziej jest to próba uchwycenia cierpienia psychicznego bohaterki. Mam nadzieję, że kontynuacja będzie również warta poświęcenia Twego czasu, staram się coś zbudować, fajnie, że te ćwiczenia na ‘styl’ coś jednak wnoszą, dziękuję za otuchę:) 

 

@jerry_gainer

 

Poprawiłam te błędy. Miło to czytać, że jest dobrze:) wiele to dla mnie znaczy, gdyż mam wciąż wrażenie, że jedynie eksperymentuję pisząc i wkrótce skończy się to fiaskiem…

 

 

@tomaszg

 

Tak, brak zapisu dialogów celowy, gdyż jest to wszystko wymysł w głowie bohaterki, czy genianlej, czy bardzo chorej, a może nadwrażliwej albo po prostu tworzącej swoją matrycę, żeby przetrwać… każdy jakąs ma:) Jest chaotycznie niestety i widzę ten ciężar metafor.

 

Jak wspomniałam we wstępie, są to ćwiczenia i bardzo Wam dziękuję raz jeszcze za czas i komentarze, daja mi do myślenia smiley 

 

Pozdrawiam

 

Rwący potok osobliwych myśli. Obawiam się, że nie jestem odbiorczynią podobnych ćwiczeń/ eksperymentów. Brakło mi też fantastyki. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarz i rozumiem, postaram się żeby jeszcze było fantastycznie, ale nie gwarantuję sukcesu

 

Pozdrawiam:)

Jednakowoż z sukcesem powinnaś się liczyć, bo bywa, że odnosi się go całkiem niespodziewanie. I tego Ci życzę. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, zdarza się, na kogo padnie ten bęc… więc czekam juz sobie połowę życia, ale bardzo dziękuję:)

Nowa Fantastyka