Nie chciałam się rozpisywać – ale czy udało mi się przekazać to, co chciałam w założonym z góry minimalizmie? Hmmm. :) Zapraszam do lektury!
Nie chciałam się rozpisywać – ale czy udało mi się przekazać to, co chciałam w założonym z góry minimalizmie? Hmmm. :) Zapraszam do lektury!
– Jesteś moim Michałem?
Patrzyła niepewna, nieśmiała, odrobinę przestraszona. Wątpliwości malowały się na jej rumianym obliczu, gdy szukała w twarzy mężczyzny znajomych znaków. Zmrużenia oczu, zmarszczki między brwiami, głębszych linii wokół ust. Wzroku spod półprzymkniętych powiek, szybkiego, porozumiewawczego, oswojonego.
Wiedziała, że nie znajdzie. Mówili jej, że tak będzie.
– Jestem, ukochana. To ja. Nie wyglądam, co?
– Nie – potwierdziła ze smutkiem.
– Nie martw się. Tak miało być. To ja.
– Tak, wiem – uśmiechnęła się słabo.
Obce ciało, obca twarz. Ten sam Michał. Ten sam Michał?
Niby spodziewała się, oczekiwała, była przygotowana. Ale teraz całe jej wnętrze sprzeciwiało się tej… osobie. Zaraz, nie, osobę rozpoznała. Sprzeciw dotyczył ciała.
Co tworzy osobę?
– Michał, a pamiętasz, jak…
– Pamiętam, ukochana – rzekł ze śmiechem nieznanymi ustami, przymykając inne oczy.
Pogadali chwilę i było to dobre. Odnalazła go w końcu. Był tam. To on. Jej Michał. Dziwny, nowy, ale jest. Istnieje. To on.
Nieco mądrzejszy, nieco mocniejszy, nieco.
*
– Jesteś Michałem?
– Jestem.
Patrzyła. Intensywnie, natarczywie. Jakby chciała przewiercić się wzrokiem przez wszystkie warstwy, by odnaleźć wnętrze. Znajome, przytulne. Jej.
– Gdzie? – rzuciła ostrzej niż chciała.
– Jestem. To ja. Porozmawiajmy.
Lekarze mówili, że każda kolejna przemiana to cios dla bliskich. Trzeba się przygotować. Nie powiedzieli jak. Człowiek będzie przecież zawsze szukał człowieka w człowieku. A tu coraz go mniej. Wiedziała, że za późno na odwrót. Darem jest życie. Ceną jest życie.
Obserwował jak oceniała, nieufna, wycofana.
– To jak pierwsza randka, pamiętasz? Powtórzmy to, chcesz? – Wyciągnął silną, zdrową dłoń.
Skinęła głową, nieprzekonana.
Nie miał już ludzkich oczu. To chyba było najgorsze. Wzmocnienia mięśni, inny kolor unerwienia, błysk skóry, niemającej już nic wspólnego z ludzką. Ale oczy okazały się najważniejsze.
– Jesteś piękna – odezwał się, jakby wiedział, o czym myśli. – Widzę cię teraz tak wyraźnie. Jesteś niezwykłą istotą. Zachwyca mnie ta ludzka ulotność w tobie, której ja już nie mam. Mogę cię dotknąć?
*
– Jesteś człowiekiem?
Nie odpowiedział, zastanawiając się chwilę.
– Jesteś jeszcze człowiekiem?! – krzyknęła histerycznie.
Spojrzał tak syntetycznie, obco. Bezmimicznie.
– Jestem. Spokojnie. Jestem tu cały czas.
– Skąd mam wiedzieć, że to ty? Widzę kogoś innego, dotykam coś obcego! To nawet już nie jest ciało, to nie jest głos. Słyszę cię tu! – krzyczała, pokazując własną głowę.
– Jestem. Zobacz. Wciąż pamiętam. – W miejscu, gdzie kiedyś byłaby klatka piersiowa, z materii, która zdawała się jednolita, uformowała się obrączka, niczym motyl w gablotce powieszonej na ścianie.
Chwyciła powietrze ustami, jakby miała zaraz utonąć i rozpłakała się.
– Nie wiem, jak cię kochać – szeptała przez łzy.
Stał cicho przez chwilę.
– Ja też nie – rzekł w końcu.
Nie musiał jeść, nie musiał spać, stawał się pomału idealny. Czy jednak można go darzyć uczuciem?
– Jesteś człowiekiem? – powtórzyła bardzo cicho, ale przecież on słyszał wszystko.
– Czym jest człowiek?
Zmroziło ją to. Nie znała odpowiedzi.
– Czy jestem osobą? Czy jestem osobny? Jestem. Myślę. Ale nie wiem, czym jest człowieczeństwo. Czy brak potrzeb nie stawia mnie poza nim? Czyż życie ludzkie nie sprowadza się do zaspokajania? Czy to, że wciąż myślę i pamiętam ciebie, daje mi prawo do określania się jako osoba? Czy jestem zdolny do emocji, które tak dobrze pamiętam? Czy ty jesteś zdolna zobaczyć we mnie swoje, odbite jak w lustrze, uczucie?
Mówił. W jej głowie. Chociaż była przekonana, że mówił do siebie. Analizował.
Wiedziała już, że nie ma nadziei.
– Jesteś?
Cisza.
– Michał, jesteś?
– Nie wiem. Moje jestestwo nie jest stuprocentowe. Ale nie mogę określić siebie. Potrzebuję czasu.
– Pamiętasz mnie?
– Tak. Jesteś żoną.
Stała spokojnie, wyprana z emocji. Czuła się naga i jednocześnie nie czuła nic. Tak po ludzku. Jedna z ostatnich przed przemianą. Stara wersja człowieka.
Hej,
krótkie, ale przejmujące. Lubię takie twory, gdzie w niewielkiej liczbie słów, zamyka się tak dużo treści. Bardzo udana miniatura. Trochę skojarzyło mi się z Azylem
Czy jestem osobą? Czy jestem osobny? Jestem. Myślę. Ale nie wiem, czym jest człowieczeństwo. Czy brak potrzeb nie stawia mnie poza nim? Czyż życie ludzkie nie sprowadza się do zaspokajania? Czy to, że wciąż myślę i pamiętam ciebie, daje mi prawo do określania się jako osoba? Czy jestem zdolny do emocji, które tak dobrze pamiętam? Czy ty jesteś zdolna zobaczyć we mnie swoje, odbite jak w lustrze, uczucie?
Ten fragment podobał mi się najmniej, bo to okrutna łopata. Jakbyś nie wierzyła, że czytelnicy zgadną (nie wierzyła w siebie i swoje mocne pióro? Come on, akurat Ty potrafisz!) i poczują. Więc to trochę droga na skróty. Albo chciałaś, żeby koniecznie wszyscy rozumieli to opowiadanie tak samo.
A nie muszą. To bardzo dobre opowiadanie, cudowne dialogi, aż łezka się kręci. I nic się nie stanie, jeśli ktoś wyniesie z niego coś innego.
Chyba że chciałaś pokazać, jak bardzo jest cyborgiem, więc nagle zaczyna bawić się w filozofa… albo to mu się “ulało”, myślał o tym, i już nie mógł wytrzymać. Możliwe. Może był filozofem w cielesnym życiu.
Reszta jest śliczna, strajkuję z łapanką językową, bo chciałem wczytać się w sens i poczuć go, a nie oglądać każde słowo jak żabę na wiwisekcji. I za resztę masz klik błyskawiczny.
Hej,
Jestem zdumiony jak dużo oddałaś w tak niewielkiej ilości słów. Sam motyw nie jest odkrywczy, pojawia się w literaturze. Mi również skojarzył się z “Azylem”, ale też z “Modyfikowany węgiel”. Ale to jak emocjonalnie pokazałaś rozterki bohaterów to coś pięknego. Jestem zachwycony, wzruszony i jeszcze raz zachwycony. Dawno żadna miniaturka tak mnie nie kupiła.
Nie wiem, czy są jakieś usterki językowe, szczerze miałem to gdzieś, płynąłem po słowach i emocjach, jakby pchany przez wiatr na łzach bohaterki, która pewnie zapłakała niejeden raz, za kulisami.
Przemiana Michała robi wrażenie, to fakt. Ale przemiana i uczucia bohaterki, przykro nazwanej po prostu “żoną” na końcu – to zrobiło na mnie największe wrażenie.
Wiem jaka to trudność przekazać w szorcie wszystko, trzeba zostawić tajemnicę i niedopowiedzenia, inaczej się nie uda. A tu wyszło to idealnie, w punkt. Ktoś napisze, że za mało treści na piórko. A ja mówię, że nie! Dlatego nominuję i życzę docenienia Twojego tekstu, bo zrobił na mnie duże wrażenie.
Chyba że chciałaś pokazać, jak bardzo jest cyborgiem, więc nagle zaczyna bawić się w filozofa… albo to mu się “ulało”, myślał o tym, i już nie mógł wytrzymać. Możliwe. Może był filozofem w cielesnym życiu.
A mi się właśnie podoba ta jego przemiana z każdym fragmentem, coraz bardziej robotyczny, coraz mniej uczuć i mniej ludzkiego zrozumienia sytuacji.
Pozdrawiam serdecznie!
EDIT: Widzę, że jeszcze chyba nie ma wątku do nominacji kwietniowych, ale nominuję jak tylko się pojawi!
You cannot petition the Lord with prayer!
Sam motyw jest dość oklepany, ale to nie jest wada, a czasem zaleta. Po co wymyślać koło na nowo, wystarczy czasem…opowiedzieć ten schemat na nowo :)
Ty zrobiłaś to trochęw w inny sposób, nadając przy tym bardziej emocjonalną formę.
Sam osobiście, wolę inne bardziej “Azylowe” klimaty (choć teraz na szybko przejrzałem opko i dzięki Old i Marzonowi je poznałem), nie można odmowić ci ambitnej próby zrobienia tego na nowo.
Zastanowię z klikiem, bo mi sie nie siadło, ale doceniam zawsze takie formy jak ktoś próbuje “z niczego” czyli znany schemat, obórcić albo spojrzeć z innej strony.
Z klkiem sie zastanowiałem chwilę, ale kliknę. Moja opinia nie jest jakaś szczególnie ważna, bo lożankę nie będzie obchodzić mój użyszkodnikowy głos :D Ale tekst:
– Czy jestem osobą? Czy jestem osobny? Jestem. Myślę. Ale nie wiem, czym jest człowieczeństwo. Czy brak potrzeb nie stawia mnie poza nim? Czyż życie ludzkie nie sprowadza się do zaspokajania? Czy to, że wciąż myślę i pamiętam ciebie, daje mi prawo do określania się jako osoba? Czy jestem zdolny do emocji, które tak dobrze pamiętam? Czy ty jesteś zdolna zobaczyć we mnie swoje, odbite jak w lustrze, uczucie?
Robi robotę. Marzan się przywalił, ale dla mnie fajne.
Bardzo ładny kawałek dialogu. To mnie kupiło :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Tekst działa nie mam nic do dodania :) Ten fragment co wkleił marzan też mnie wybił z rytmu.
Tymczasowy lakoński król