Wracałem samochodem z pracy. Jeszcze kilka dni i będzie Wielka Niedziela. Nagle rozpętała się okropna burza, pioruny waliły w drogę raz za razem. Wiedziałem, że w aucie jestem bezpieczny, ale zatrzymałem się na poboczu i postanowiłem przeczekać.
W pewnej chwili piorun uderzył tak blisko, że aż podskoczyłem na fotelu. Błyskawica całkiem mnie oślepiła. Gdy zacząłem na powrót widzieć, okazało się, że jestem na tylnym siedzeniu w limuzynie prowadzonej przez niedźwiedzia w uniformie szofera. Oddzielała nas szyba, więc może nie słyszał wykrzykiwanych moich pytań:
– Co się stało?! Gdzie jestem?! Dokąd mnie wieziesz?!
W każdym razie nie reagował.
Okolicy nie poznawałem. Burza minęła, jeszcze świeciło słońce, więc mogłem się przyjrzeć. Było bardziej zielono i kwitły kwiaty wzdłuż drogi.
Wkrótce podjechaliśmy szerokim podjazdem przed imponującą rezydencję w stylu kolonialnym. Kolumny przy drzwiach wejściowych, podtrzymujące okazały balkon, a dodatkowo na trawnikach po prawej i lewej stronie kolorowe fontanny, zmieniające się w zraszacze, wzmacniały wrażenie przepychu. Wewnątrz na środku okazałego hallu siedział smok. Powitał mnie, ryknąwszy:
– Wprawdzie nie jesteś dziewicą, ale witaj nieznajomy.
– Czy pożresz mnie, smoku? – spytałem przerażony.
– Nasłuchałeś się bajęd. Jadam tylko barany, owce i czasem konia. Dziewic nie jadam, inny z nich miewam pożytek. O dorosłe dziewice coraz trudniej, a nie jestem pedofilem. Dawnymi czasy plątali się tu jacyś rycerze i musiałem im dawać nauczkę, że smoka nie należy drażnić. Ty na dziewicę ani na rycerza nie wyglądasz. Czym się zajmujesz, chłopaczku?
Nie było sensu obrażać się na taką poufałość. Podejrzewałem, zresztą, że moje czterdzieści lat to ułamek jego wieku, chociaż prezentował się wspaniale. Dowiedziałem się później, że miał czterysta lat, co oznaczało dla smoka średni wiek.
Odpowiedziałem więc na zadane pytanie:
– Jestem informatykiem i pisuję do NF.
– Zatem nie jesteś baranem i docenisz opiekę, jaką cię otoczymy.
– Czy zechcesz mi zdradzić, smoku, co sprawiło i jak, że się tu znalazłem?
– Nasza magini chciała mi na urodziny sprawić niespodziankę i ściągnąć tu dziewczynę. Po to rozpętała tę magiczną burzę, a że misiowi było wszystko jedno, jakiego pasażera wiezie… Trafiło na ciebie. Magini tylko nas leczy magicznie i nie ma wprawy w przesyłaniu ludzi, więc wybaczmy jej. Miała dobre chęci. Ciebie odeśle, gdy się podszkoli. Tymczasem będziesz tu gościem. Ja mieszkam gdzie indziej, ale gdybyś czegoś potrzebował wypowiedz życzenie, będzie spełnione w miarę możliwości.
Nie zdecydowałem się spać w naszykowanej nocnej koszuli. Zmieściłbym się, ale była jedwabna, różowa i w kwiatki. Następnego wieczoru zamieniono mi ją na męską piżamę. Rankami śniadania czekały na mnie w jadalni, na obiady zapraszał ciepły damski głos. Służby nie widziałem, ale wszystko było czyste, odkurzone, okna otwierające się same, by wietrzyć pomieszczenia i zamykające się, gdy zbyt duży wiał wiatr. Światła się włączały, gdy robiło się szaro i na polecenie gasły. Miły damski głos proponujący muzykę i włączający, gdy chciałem posłuchać albo wyłączający, gdy wolałem ciszę – wszystko razem sprawiło, że zapytałem głosu:
– Czy jesteś AI?
Twierdząca odpowiedź nie zaskoczyła mnie, ale poczułem się jeszcze bardziej samotny wśród magicznych istot, które nie próbowały kontaktu ze mną, a czułem, że są wokół. Poprosiłem smoka o rozmowę, przybył po chwili i od razu mnie zaskoczył:
– Wiem, że już masz dość pobytu u nas, magini jest przekonana, że jej się już uda wysłać ciebie do domu. Żaby i zajączki przesyła do ludzi i większość wraca nienaruszona.
Pomyślałem: Nie jestem żabą ani zajączkiem i nie chciałbym być. Może lepiej niech magini jeszcze poćwiczy.
A smok kontynuował:
– Mam prośbę. Jesteś informatykiem. Czy mógłbyś zaprogramować blokadę wiadomości z ludzkiego Internetu do nas, a przynajmniej tych o wojnach, kłótniach i swarach?
Wprawdzie kojarzyło mi się to z niepopieraną przeze mnie cenzurą, ale rozumiałem smoka. Nie chciał, żeby świat istot magicznych został zatruty przez przykład nieszczęsnych relacji między ludźmi. Obiecałem zająć się tym i pracowałem usilnie.
Najlepiej mi się pisało kod, gdy siedziałem w swoim aucie, stało za rezydencją. Magini nie próżnowała, ćwiczyła odwrotne burze i niejednokrotnie podziwiałem błyskawice zaczynające się w ziemi, a kończące daleko w chmurach. Fizycy mieliby uciechę. Magini zamierzała taką burzą wysłać mnie do domu.
Kończyłem w aucie testowanie kodu, podziwiając wyrastające dokoła błyskawice, nagle znalazłem się na znanej drodze do domu. Znaczy, magini się udało i nie jestem żabą ani zajączkiem – pomyślałem.
Mam nadzieję, że blokada działa i magiczni pozostaną jednak tacy, jak dotychczas, niezależnie od tego co fantaści o nich napiszą.
Okazało się, że czas płynął w magicznym świecie inaczej, więc nie miałem nieobecności w pracy i nikt mnie nie szukał. Nawet mógłbym zdążyć na wielkanocne „jajko” w firmie. Ale by się zdziwili, bo od zawsze unikałem takich „uroczystości”.
Wygląda na to, że Wielkanoc spędzę w naszym świecie, chociaż nie miałbym nic przeciwko pobytowi jeszcze w magicznym.
Napisałem o tym, żebyście, podróżując autem w czasie burzy, przystanęli na poboczu. Można mieć (bez gwarancji) ciekawą przygodę.
Kończyłem w aucie testowanie kodu, podziwiając wyrastające dokoła błyskawice, nagle znalazłem się na znanej drodze do domu. Znaczy, magini się udało i nie jestem żabą ani zajączkiem – pomyślałem.
Jako informatyk piszący do NF stwierdzam, że nie trzeba pisać kodu, by zablokować dostęp newsów do lokalnego LAN.
wystarczy wyciągnąć kabel doprowadzający internet WAN do routera
Serwer Proxy i jedna linijka konfiguracji :P
Pierdyliard innych opcji które mi AI by podało, ale ludzkie neurony krążace w mojej głowie mi to podpowiadają.
Wiem, czepiam się. Informatyk=Kod to dla laików wystarczy. Ja oczywiście się muszę przywalić :)
Kolejny zgrzyt.
Burza na Wielkanoc?:) Trochę unusual… Ale nie podałeś miejsca i czasu Wielkanocy, to też chociaż mi zgrzytło to można to jakoś wytłumaczyć, z uwagi, że kwiecień plecień i te sprawy.
Fajnie się czytało :) Szybko. Kliknę.
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Melendurze, dzięki. Gdzieś może być burza przed Wielkanocą i pisząc w pierwszej osobie nie piszę o sobie. Nie byłem informatykiem, teraz jestem już staruszkiem, który nie jest, czym był, ale zaczął bawić się pisaniem takich miniaturek. Wesołych Świąt. :)
Hej,
Czasami można na poboczu spotkać niedziewice, a i można mieć wiele przygód, gdy się człowiek z nimi zabrdzo zaprzyjaźni :).
Taki smok to ma klawe życie, jak to śpiewała pewna Silna grupa :).
Przyjemny szort, jak zawsze :), choć smok był dość odważny, jak na Twoje szorty:)
Pozdrawiam :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Misiu, co szorcik, to ciekawszy pomysł. :) Skoro smok miał urodziny, powinna tam odbywać się huczna impreza. :) Tylko zastanawia mnie, z czego/kogo są wyrabiane tamtejsze torty i inne smocze przysmaki? 
Kliczek, pozdrawiam serdecznie. :)
Wesołych i Zdrowych! 

Pecunia non olet
Nie ukazana, bytująca w tle magini wydała mi się najbardziej interesującą postacią. Pracowita i uparta…
Czterysta lat to dla smoka wiek średni. Kurka wodna, czemu nie jestem smokiem? Buuu… :-(
Pozdrawiam!
Bardzie, nie zachęcam do zaprzyjaźniania się z niedziewicami urzędującymi na poboczach dróg, ale w czasie burzy lepiej się zatrzymać. :)
Bruce, dziękuję. Narrator nie zdradził szczegółów pobytu u magicznych, ale chętnie by tam pobył. :(
AdamieKB, nie wiem, jak to jest u smoków, ale “Gdy się człowiek robi starszy…”(Boy-Żeleński) :)
Wszystkim: jak napisała Bruce:
Wesołych i Zdrowych!