Kolejna misja. Wielopiętrowa struktura pełna starannie uporządkowanych załogantów sunie przez przestrzeń targana snem, który nie ominie nikogo.
Kolejna misja. Wielopiętrowa struktura pełna starannie uporządkowanych załogantów sunie przez przestrzeń targana snem, który nie ominie nikogo.
Drzwi do komory nie zacięły się.
Roboty serwisowe zawsze zatrzaskują wszystkie przed kolejną hibernacją, która jest obowiązkowa w przypadku skoków czasoprzestrzennych.
Po zatrzymaniu odryglowują i ukazują się w wejściu z tacą pełną standardowych zgodnych z kodem Urzędu Kosmosu kul mocy.
Nie powiem, zdarzały się spóźnienia i w tym celu przy wejściach umieszczono okrągłe przyciski ponaglające – pod niektórymi ktoś niedozwolonym narzędziem ostrym wyskrobał "lokaj".
Ta misja ma zająć 5 lat i przed dotarciem do odległego celu składa się głównie z hibernacji, zajęć dydaktyczno-rozrywkowych, sportu, aktywności związanych z higieną oraz posiłków.
System, który Urząd opracował do zadań o takim poziomie trudności, nie przewiduje interakcji między komorami innej niż podczas ćwiczeń fizycznych, które trwają regulaminową godzinę i składają się głównie ze spaceru po ograniczonej przestrzeni zaopatrzonej w działającą grawitację, przy czym nie dopuszcza się do spotkania więcej niż dwóch grup, w reżimie rotacyjnym.
Co 10 przebudzeń każdy z kosmonautów ma zaplanowane indywidualne spotkanie z Droidem Zarządzającym swojego piętra, podczas którego omawia się sny, nietypowe zachowania kolegów z komory, wymieniane dowcipy oraz przypominane są reguły współżycia, które choć szczegółowo opisane w księdze zasad, w której troskliwie umieszczony na małej półeczce przy drzwiach egzemplarz zaopatrzona jest każda z grup, to jednak ulegają rozmyciu i zapomnieniu, co jest zupełnie naturalne przy podróżach tak rozciągniętych w czasie.
Wśród gier dopuszczonych do użytku wszystkie składają się z elementów miękkich, które gwarantują bezpieczeństwo zabawy przy zachowaniu walorów intelektualnych.
Karty są gumowe, a szachy półprzezroczyste – silikonowe.
Niestety wśród załogi zdarzają się epizody niesubordynacji, które przewidziane w algorytmach startowych robotów czyszczących owocują planowymi inspekcjami komór i wszystkich zgromadzonych tam sprzętów – z opukiwaniem ścian włącznie.
Podczas serii XZZAĆ0548943-A sesji poziomu 54 i 108 wśród snów opisywanych przez pięćdziesięciu dwóch kosmonautów wykryto części wspólne.
Każdy zawierał w sobie wzmiankę pewnego dokumentu, a należy tu zaznaczyć, że komunikacja międzypoziomowa nie istnieje, gdyż jedynie droidy zarządzające mają dostęp do systemu poza swoimi piętrami, bez możliwości komunikowania się między sobą, bo połączenia utrzymywane są wyłącznie bezpośrednio z Centralą.
Opisywany dokument dotyczył z całą pewnością wyimaginowanych zajść, które jednak łączyły się w pewną spójną całość, choć zawierało jednocześnie sporo sprzeczności.
Z ustaleń Centralnego Systemu Analizy Załogi wynikało, że sprawa dotyczyła droida, który w bezkrytyczny i chaotyczny sposób opisywał zajścia minionej epoki, znane mu z jej pozostałości w postaci artefaktów i fragmentów zapisek ludzkiego autora, a które skompilował w opowieść wedle własnego uznania.
W miarę postępu czasu coraz więcej szczegółów docierało do CSAZ i ku zaalarmowaniu Układu Norm potok powiązanych danych zaczął spływać z coraz większej ilości poziomów, aż objął je wszystkie.
Wspomniany dokument wzmiankował "Archiwistę", jako tytuł, który ów droid sam sobie nadał, a historia, którą opisywał miała być jedynie małym fragmentem innej, o wiele większej całości.
Pohibernacyjna seria XZZAĆ0548988-C upewniła Centralę o misternie utkanej sieci powiązań między opisywanymi w dokumencie postaciami, jakby cały statek EXPLOR-6 śnił jeden sen, którego unikalny fragment przechowywał każdy z ludzkich członków załogi. Zaczęli się także wymieniać wiedzą. Coraz częściej zdarzało się, że podczas zajęć sportowych współpodróżujący zaprzestawali spacerów, by tłumnie roztrząsać zagadnienia z wyśnionej historii. Droid Archiwista, chodź wymyślony, stał się niekwestionowanym autorytetem w sprawach roztrząsanych, których zbiór rósł z każdą następną wyśnioną stronicą. Mieszkańcy kolejnych poziomów zdawali się przechowywać całość tekstu w sposób uporządkowany: od rozdziału pierwszego na dole, aż do ostatniego na najwyższym piętrze.
Centrala wyniosła stan alarmowy na wystarczająco wysoki poziom, by podczas przebudzenia członków mostka – znacznie rzadszego, niż zwykłych kosmonautów – przedłożyć dyżurnemu oficerowi kompletny dokument ze starannie uporządkowanym spisem treści i numeracją stron.
Po pobieżnym zapoznaniu się z raportem oficer skategoryzował tekst jako "potencjalnie niebezpieczny" oraz "prawdopodobnie część 'Wszechlogi kosmicznej'", po czym wrzucił go do szuflady na stertę jemu podobnych.
Dowiedziałem się o jego istnieniu znacznie później, gdy zgodnie z grafikiem nastąpiła moja kolej na pobudkę, prysznic, posiłek i 48-godzinny dyżur na mostku.
"Archiwista" (znów) wydany! Link w moim profilu.
Wszechlogia
Pomysł jest fajny, ale wykonanie już mniej. Same opisy, brak dialogów większej akcji sprawia że to niezbyt działa. W tym momencie brzmi to jak streszczenie konceptu do przyszłej rozbudowy.
Tymczasowy lakoński król
Wszechlogio, cztery tysiące siedemset znaków to jeszcze nie opowiadanie. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na SZORT.
Na tym portalu opowiadania zaczynają się od dziesięciu tysięcy znaków.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.