– Te dzieci praktycznie już są martwe! – grzmiał Jeden Głos Świata.
– Przesądzone! – wtórował Drugi Głos.
– Nie patrzmy na poświęcenie Polaków! Głupi naród, zawsze wykrwawiał się za innych! Myślmy o sobie! – dodał Trzeci Głos.
– Racja, Hitler jest nieobliczalny! – popierała reszta Głosów Świata.
Sala konferencyjna grzmiała od wiwatów.
– Nie!
Cisza zaległa nagle i niespodziewanie.
– Kto to powiedział? – Zmarszczył brwi Pierwszy Głos Świata.
– Ja! – Indyjski maharadża Jam Saheb wstał i ukłonił się nisko.
– Co ty wiesz o losie polskich sierot, wypuszczonych przez Sowietów? – prychnął lekceważąco Drugi Głos Świata.
– Znam Polaków oraz ich dziedzictwo. To mądry i odważny naród. Podstępnie zabrano mu ojczyznę, więc walczy z faszystami na wszystkich waszych frontach. Pomogę biednym sierotom – stwierdził odważnie.
– Brednie! – ryknął Trzeci Głos Świata. – Nie wiesz, na co się porywasz, głupcze! To ponad siedemset tysięcy zabiedzonych, schorowanych, bezdomnych istot!
– Już nie – odrzekł maharadża z uśmiechem.
Uniósł dłoń.
Nad nim pojawił się portal z przybywającymi do Indii dziećmi. Jam Saheb przeniósł się tam, przemawiając do nich serdecznie:
– Zapraszam. Nie jesteście już sierotami, lecz moimi dziećmi.
Portal zniknął.
– Czy on dał nam właśnie lekcję? – zapytał szeptem Pierwszy Głos Świata.
– Nie potrzebuję dodatkowych studiów! Mam tytuł profesora z dwudziestu fakultetów! – prychnął Drugi Głos.
– Z przyzwoitości też? – padło z sali.
Odpowiedziała cisza.

(Maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji z Nawanagaru w Indiach w otoczeniu grupy polskich dzieci, ewakuowanych z sowieckich łagrów w 1942 roku, fakt.pl)