Co prawda nie mają kciuków, ale kto wie?
Co prawda nie mają kciuków, ale kto wie?
Hrumblgl właśnie skończył ostatnie z zadań, wyznaczonych mu na przedpołudnie. Postanowił, że wykaże się inicjatywą i rozmasuje kopytkami kark jednej ze swoich żon.
Musi ją już bardzo boleć po tak długim czasie czytania – pomyślał i podbiegł ochoczo do Pifrbr.
– Och, Hrumblgl, pomyślałeś… jesteś jak zawsze niezastąpiony – zamruczała, gdy rozpoczął powolne ugniatanie.
– Dziękuję, ale wiesz, że służenie tobie mnie uszczęśliwia – odpowiedział bez cienia ironii.
– Tak, wiem. – Z uśmiechem odłożyła pyskiem książkę na półkę obok i odchyliła się, aby ułatwić mężowi zadanie.
Do szopy weszła nieliczna grupka kolejnych żon Hrumblgl. Jedna z nich głośno zakwiczała na widok pary przy fotelu.
– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – Skakała na kopytkach jak jakaś gazela.
– Uspokój się, Fiukrtl! – krzyknęła Olalal. – Musimy najpierw umyć futerka, bo pamiętasz, że ostatnio nie zaczekałaś i nasz biedny Hrumblgl złapał jakieś robactwo – dodała już spokojniej.
– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone. – Hrumblgl machnął nóżką, po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą.
– Ja idę się umyć. I tak będzie kolejka – zawyrokowała Javppv. Obróciła się, ale pozostałe dwie samice wyprzedziły ją, wskakując naraz do obszernego, ziemnego zagłębienia, gdzie zbierała się woda z przyszopowego, sztucznego wodospadu.
– Iiik!! Pierwsza! – zaczęła kwiczeć i śmiać się Fiukrtl. – Pośpiesz się, bo będziesz ostatnia!
– I tak się szybciej myję od was – odfuknęła Javppv. – Ale zaczekam spokojnie na swoją kolej i zobaczę przy okazji, co Hrumblgl przygotował dla nas do zjedzenia.
– Ojej… ja też jestem głodna. – Ryjek Fiukrtl na chwilę się zmarszczył, ale szybko odzyskała humor wracając do radosnego chluptania w "wannie".
– Pierwsza! – wykrzyknęła Olalal i wyskoczyła na brzeg.
– Nieee, Olalal oszukiwałaś! – Tym razem Fiukrtl zasmuciła się na dłużej. Zanurzyła się w wodzie po pysk. – To ja zostaję tutaj.
– Ach, przydałoby się więcej samców… – Olalal westchnęła. – Hrumblgl jest taki cudowny, a my ciągle musimy na coś czekać. – Stuknęła ze zdenerwowaniem kopytkiem w klepisko.
– Niestety. Taki okaz zdarza się tylko raz na pięć tysięcy. Wiesz o tym. To i tak nie do przejedzenia. – Tym razem to Pifrbr westchnęła.
– Powinnyśmy dopuścić też brzydsze okazy. Do ugniatanka się nadadzą. – Fiukrtl wyszła powoli z wody i się otrzepała, zachlapując przy okazji połowę szopy.
Reszta samic zajęczała chóralnie.
– Teraz wszystko jest mokre! Czy ty się nigdy nie nauczysz? – krzyknęła Olalal, która stała najbliżej, co zwielokrotniło szkody.
– Przestań! Wiesz, że to nie moja wina! – odpyskowała Fiukrtl szczerząc kły.
– Ojejej, bardzo was przepraszam. To ja powinienem pomyśleć, aby ustawić ekrany… Ojejej. – Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu.
Miał bardzo zwinny pysk, więc po chwili wszystko było już suche.
– Jeszcze raz was przepraszam, naprawdę, to się już nigdy nie powtórzy.
– Jemu przynajmniej można uwierzyć. – Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl i nadstawiła się do ugniatanka.
– Wracając do tematu – zaczęła wciąż trochę obrażona Pifrbr. Niechciany prysznic zepsuł całą magię chwili z Hrumblgl. – Teoretycznie można by ich dzielić zadaniowo. Plomba mentalna by to ogarnęła.
– Albo, mimo wszystko, zwiększyć produkcję, żeby każda miała jednego na własność – nie ustępowała Olalal mrużąc ślepia z przyjemności. Pośpiech pod wodospadem się opłacił.
– Coś ty, obory musiałyby pokryć chyba cały glob, a ciała trzeba by zacząć wysyłać w kosmos. Po tym, jak już zapełniłybyśmy nimi wszystkie jaskinie – wtrąciła się Javppv, wchodząc do zbiornika. Wcześniej pożarła na szybko dwadzieścia kilo przyprawionego mięsa i trochę ją mdliło.
– No i co z tego? Nie należy się nam? – Olalal zafalowała futerkiem przy okazji nieomal tracąc równowagę.
– Już jesteśmy tłuste, a co dopiero przy takiej ilości – pokiwała łbem Pifrbr.
– Pfff, Hrumblgl nie narzeka, prawda Hrumblgl? – Olalal odwróciła się do ugniatającego ją męża i roześmiała w głos.
– Jesteście idealne – skomentował, a jego pysk był esencją bezbrzeżnej fascynacji.
***
Lisa odwróciła się od głównego ekranu mostka, okrętu „Jedna Wizja”, znajdującego się obecnie na orbicie. Jak zwykle siedziała w fotelu z nogami położonymi na blacie i przygryzała starodawny długopis. Zamiast komentarza, mignęła tylko dwukrotnie brwiami do Adama i uśmiechnęła się szelmowsko.
– Lecimy stąd – powiedział krótko kapitan.
Nieliczna, męska załoga, bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją rozpoczęła manewr opuszczania orbity tego dziwnego, samiczego świata.
Musi ją już bardzo boleć, po tak długim czasie czytania
Zbędny przecinek.
– Ohhh
Och.
– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie
Może: …uszczęśliwia mnie służenie tobie?
– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela.
Skakała z wielkiej litery.
– Uspokój się Fiukrtl!
Przecinek przed wołaczem.
– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą.
Kropka po zadowolone. Machnął z wielkiej. Przecinek przed “po czym”.
dwie samice wyprzedziły ją wskakując na raz do obszernego,
Przecinek przed wskakując.
– Ahhh, przydałoby się więcej samców…
Wiem, że chcesz podkreślić przeciągłe wzdychanie, ale to źle wygląda. Ah.
Fiukrtl wyszła powoli z wody i się otrzepała zachlapując przy okazji połowę szopy.
Przecinek przed zachlapując.
– Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko, złapaną w biegu, tkaniną niewiadomego pochodzenia.
Może: – Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie, wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu?
Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl i naddała się do ugniatanka.
Co znaczy naddała się?
– zastanawiała się.
Do wykreślenia.
Po tym jak już zapełniłybyśmy nimi wszystkie jaskinie – wtrąciła się Javppv wchodząc do zbiornika.
Przecinek po “po tym” i przed “wchodząc”
bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją
Przecinek przed za to.
Hmm. Dziwne, końcówka ratuje. Nie powiem, jest tu pomysł, próba humoru, troszkę w stronę weird. Nawet ciekawe. Gubiłem się troszkę przy takiej ilości dziwacznych imion, skąd Ty to brałeś? :D
Niestety jest sporo błędów – szczególnie, że to bardzo krótki tekst. Ale życzę powodzenia w kolejnych opkach!
Pozdrawiam.
You cannot petition the Lord with prayer!
Cześć, dzięki wielkie za komentarz i wskazanie błędów. Większość już poprawiłem. Będę wdzięczny jak odpiszesz na moją odpowiedź, bo cały czas się uczę tych dialogów i nie wiem, a do kilku uwag bym się niekoniecznie zgodził.
– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie
Podobno obie wersje są poprawne. Mnie się ta bardziej podoba, ale jeszcze zobaczę.
Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela.
– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą.
W tych dwóch dialogach zrobiłem tak, ponieważ skakała i machnął w trakcie wypowiedzi, więc wziąłem to za didaskalia. W takim przypadku to dalej jest błędnie napisane?
Naddała się, u mnie znaczy tyle co nadstawić się. Często używam w kontekście oparcia się o kogoś, podstawić. Sprawdziłem, że według słownika to zupełnie co innego znaczy, więc zmieniam na nadstawiła się.
bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją
Tutaj dostałem cynk, że jak usunę przecinek to wrażenie pośpiechu będzie większe. Podobno poprawnie, więc wstrzymam się jeszcze i zobaczę.
Imiona wymyślałem na bieżąco :) Nie dziwię się, że się gubiłeś, bo sam to też odczułem, ale podobają mi się :)
Bardzo fajnie się czytało, taki tekścik troszkę o matryjarchacie, wiec wcale się nie dziwię, że obcy uciekli statkiem. Miła odmiana.
Dzięki Czarna2 :) Cieszę się, że się podobało :)
Czytałam i usiłowałam zrozumieć, o co tu chodzi, ale doczytałam do końca i nie doznałam iluminacji. Innymi słowy – nie wiem, Tloku303, co miałeś nadzieję opowiedzieć. :(
Wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Hrumblgl właśnie skończył ostatnie z wyznaczonych mu zadań na przedpołudnie. → A może: Hrumblgl właśnie skończył ostatnie z zadań, wyznaczonych mu na przedpołudnie.
Uśmiechnęła się, odłożyła pyskiem książkę na półkę obok i odchyliła, aby ułatwić zadanie mężowi. → Co odchyliła?
A może: Z uśmiechem odłożyła pyskiem książkę na półkę i odchyliła się, aby ułatwić mężowi zadanie.
– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela. → – Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – Skakała na kopytkach jak jakaś gazela.
Tu znajdziesz wskazówki jak zapisywać dialogi.
– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą. → – Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone. – Hrumblgl machnął nóżką, po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą.
…dwie samice wyprzedziły ją, wskakując na raz do obszernego… → …dwie samice wyprzedziły ją, wskakując naraz/ jednocześnie do obszernego…
– Ah, przydałoby się więcej samców… → – Ach, przydałoby się więcej samców…
Ah to symbol amperogodziny.
…i przygryzała zębami starodawny długopis. → Czy dookreślenie jest konieczne? Czy można przygryzać coś, nie używając zębów?
– Lecimy stąd – powiedział krótko Kapitan. → Dlaczego wielka litera?
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Cześć, regulatorzy, cieszę się, że przeczytałaś, bo byłem ciekaw co napiszesz. Przede wszystkim mam wielką prośbę o oświecenie w sprawie:
– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela. → – Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – Skakała na kopytkach jak jakaś gazela.
Poradnik przeczytałem i dla mnie jeśli skakała w trakcie mówienia to jest didaskalia i z małej. Podobnie to zrozumiałem z machnął nóżką.
Błędy stylistyczne niestety mnie chyba pokonają, bo dla mnie to nie robi różnicy, więc będę je pewnie powtarzał. Poprawię według sugestii.
Kapitana potraktowałem jako nazwa własna bohatera, ale też poprawie jak ma się ktoś czepiać :)
Natomiast pytanie o sens. Sam nie wiem co napisać :) ot tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami, o tym jak feministki bardzo chętnie widziałyby również nasz świat i co mogą zgotować nam mężczyznom w ramach rewanżu, a nie równouprawnienia. Wiem to nie tylko z domysłów :) Mam centro-lewicowe poglądy i trochę poznałem takich kobiet. Prywatnie mam żonę, którą znam 19 lat i trójkę dzieci, w tym córkę, żeby nie było :)
Cześć, regulatorzy, cieszę się, że przeczytałaś, bo byłem ciekaw co napiszesz.
Mam nadzieję, że Twoja ciekawość została zaspokojona. :)
Poradnik przeczytałem i dla mnie jeśli skakała w trakcie mówienia to jest didaskalia i z małej. Podobnie to zrozumiałem z machnął nóżką.
Tloku. Cieszę się, że przeczytałeś poradnik, ale sugeruję, abyś zrobił to jeszcze raz, włączając do lektury uwagę. Wtedy pojmiesz, że didaskalia piszemy małą literą, kiedy mamy do czynienia z „czynnością gębową”:
– O, kupiłaś mi książkę! – krzyknęła ucieszona Ania.
Ania krzyknęła, więc to „czynność gębowa”. Skakanie i machanie nóżką nie są „czynnościami gębowymi”, więc didaskalia piszemy wielką literą:
– O, kupiłaś mi książkę! – Podskoczyła z radości, zaglądając do torby.
Mam nadzieję, że pokrótce zdołałam wyjaśnić w czym rzecz i dialogi w kolejnych opowiadaniach będziesz zapisywał poprawnie.
Na końcu poradnika znajdziesz wykaz czasowników dla didaskaliów dialogowych.
Błędy stylistyczne niestety mnie chyba pokonają, bo dla mnie to nie robi różnicy, więc będę je pewnie powtarzał.
Owszem, łatwo nie będzie, ale nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli będziesz dużo czytać, zwracając uwagę, jak napisany jest tekst, Twój warsztat z czasem też stanie się lepszy. Pewnie trochę to potrwa, ale nic nie dzieje się natychmiast. :)
Kapitana potraktowałem jako nazwa własna bohatera, ale też poprawie jak ma się ktoś czepiać :)
Niepotrzebnie. Nazwa pełnionej funkcji, stopień wojskowy czy służbowy, nie są nazwami własnymi.
…ot tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami, o tym jak feministki bardzo chętnie widziałyby również nasz świat i co mogą zgotować nam mężczyznom w ramach rewanżu…
Pewnie dlatego istota przesłania nie dotarła do mnie. W opisanych istotach z kopytkami i porośniętych futerkiem, nie zobaczyłam feministek i teraz, kiedy wyjaśniłeś intencje, nadal ich nie widzę. Może dlatego, że nie jestem feministką. :)
Powodzenia!
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Oczekiwałem czegoś w rodzaju: “wow, zapisujesz już poprawnie dialogi”, ale też jest fajnie :) Ostatnio miałem problem ze “skończyć” co dla mnie nie jest czynnością gębową i dlatego tak zrozumiałem. W liście czasowników też “skończyć” nie widziałem :/ Przeczytam jeszcze raz :)
No feministki są sprytne, trzeba uważać :) Jeszcze raz dzięki!
Tloku, przed wspomnianą listą znajdziesz uwagę: „Oczywiście to nie wszystkie czasowniki, należy też uważać na wspominaną wcześniej dwuznaczność niektórych”.
Ostatnio miałem problem ze “skończyć” co dla mnie nie jest czynnością gębową…
Ktoś mówił i przestał, więc skończył czynność gębową. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
To fakt :)
Będę wdzięczny jak odpiszesz na moją odpowiedź, bo cały czas się uczę tych dialogów i nie wiem, a do kilku uwag bym się niekoniecznie zgodził.
Myślę, że reg już Ci ładnie wytłumaczyła. Pamiętaj, że to, że ktoś skacze, macha, czy staje na głowie podczas mówienia, nie znaczy, że jest to gębowe, skoro skupiasz się na czynności. Tak myśląc każdy dialog byłby gębowy, bo w końcu jak dialog, to ktoś mówi :D
Imiona wymyślałem na bieżąco :) Nie dziwię się, że się gubiłeś, bo sam to też odczułem, ale podobają mi się :)
Mi też się podobają, dziwne, ale fajne :D
Natomiast pytanie o sens. Sam nie wiem co napisać :) ot tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami, o tym jak feministki bardzo chętnie widziałyby również nasz świat i co mogą zgotować nam mężczyznom w ramach rewanżu, a nie równouprawnienia. Wiem to nie tylko z domysłów :)
O wow, aż tak głęboko z odbiorem nie zaszedłem. Wziąłem to bardziej jako weird fiction.
You cannot petition the Lord with prayer!
Tak, regulatorzy mi wytłumaczyła. Dzięki za odpowiedź tak czy inaczej. Z tym sensem to mi kiedyś jedna nauczycielka mówiła, że każdy ma prawo do swojej interpretacji tego co czyta:) Podobno interpretacja czytelnika może być nawet lepsza od tej autora.
Nie zrozumiałem. Myślałem, że to świnie. 
Wydaje mi się, że w takich króciutkich tekstach musi być jakiś twist na końcu, zwłaszcza jeśli historia jest w jakiś sposób dziwaczna (ta w sumie nie jest, ale na pierwszy rzut oka sprawia takie wrażenie). Inaczej czytelnik zostaje z odczuciem ,,WTF?”.
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Cześć!
Sorry, będę marudził :D.
Mało widać w temu opku. Rozumiem, że miało być bez łopatologii i świat przedstawiony miał się rozwijać przed Czytelnikiem w trakcie czytania, ale… się nie rozwinął ;]. Czekałem na puentę, albo ciekawy twist fabularny, a tu, Panie, nic. Tylko jakiś statek, jakiś kosmonautów, którzy patrzą na scenę na jakiejś planecie, po czym odlatują, bo im się nie podoba.
Szkoda, bo fabuła jest całkiem bogata. Bohaterowie mają całkiem sporo do pokazania, tylko skrótowość i małoopisowość nie daje im szansy. Aż się prosi [ he, he] o zdanko wytłumaczenia, czy to były zwierzaki gospodarskie [szopa], czy inteligentne istoty [książki]. Zachowania społeczne pasują do jednych i drugich. Znowu samiec rozpłodowy, choć tutaj raczej usługowy, sugeruje trzodę.
Gdybyś w zakończeniu przybił gwoździa solidną puentą, to całość by się obroniła. A tak, to niestety nie daje satysfakcji.
pozdro
M.
Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!
Cześć,
– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie – odpowiedział bez cienia ironii.
Chyba coś nie gra w tym fragmencie – albo zgubiony przecinek, albo trzeba trochę przeredagować
Niestety. Taki okaz zdarza się tylko raz na pięć tysięcy. Wiesz o tym.
Ale poleciałeś infodumpem :P
Niestety nie trafiło do mnie. Sam weird jeszcze, jeszcze, ale dziwność mocno przyćmiewa cały tekst i nie daje nic zamiast tego. Ot, jakaś scenka, trochę przegadana. Widziałam komentarz o feminizmie i ta myśl mi nie wybrzmiała. Na plus niektóre elementy humorystyczne.
Those who don't believe in magic will never find it
Marzyłem o sytuacji, kiedy tyle osób skomentuje, że będę mógł odpowiedzieć zbiorczo :D
SNDWLKR dzięki za odwiedziny. Tak, to mogą być świnie, albo coś świniopodobnego. Takie równouprawnienie :) Na początku tylko Hrumblgl miał być świnią. Takim lekkim twistem miało być zakończenie ze statkiem na orbicie, ale mi nie wyszło. Może następnym razem :/ Historię o samicach, zjadających większość samców i pozostawiająca sobie, tylko nieliczne okazy, aby im służyły, po praniu mózgu, nie uważasz za dziwaczną :) haha normalka, czyli jest gorzej niż myślałem :)
MordercaBezSerca dzięki za zajrzenie. Ważne, że przeczytane i skomentowane. Nie dalej jak wczoraj otrzymałem mądrą odpowiedź od Koala75, że lepiej pisać szorty, bo się nikogo nie zanudzi. Chętnie rozwinąłbym tę historię i może to nawet zrobię. W planach jest historia sprzed czasów matriarchatu. Bohaterowie reprezentują cywilizację, która umie zastosować plombę mentalną i myśli o lotach w kosmos. Szopa istnieje tam, ponieważ to są inteligentne świnie/dziki i jakoś głupio mi było je wstawić do murowanego domu. To są istoty żyjące w zgodzie z naturą :) Samiec jest usługowy. Hodowla samców opiera się na sztucznym płodzeniu, aby nie obciążać zbytnio samic. Eh, ostatnia wypowiedź Hrumblgl miała robić za puentę, ale on, jak każdy facet, nawet tego nie umiał zrobić dobrze ;)
OldGuard dzięki za zrewanżowanie się :) skoro się nie spodobało to pewnie nieprędko się to powtórzy :( to z służyć tobie myślę, że problem jest z moim sposobem mówienia na co dzień. Dla mnie to brzmi dobrze, ale ogólnie widocznie jest dziwne, więc skoryguję. Nie wiedziałem co to infodump :) Spróbuję już nim nie lecieć :) No wiesz, dla mnie sukcesem jest już to, że nie rozmawiamy o błędach interpunkcyjnych. Z założenia miało być krótko. W sumie masz rację. Feminizm słusznie głosi wyższość kobiety nad mężczyzną. Dziewczyny nie powinny doceniać pracy Hrumblgl, a to co powinny, to go trochę poponiżać. Ja sobie później pomyślałem, że ci ze statku się słabo zachowali, bo powinni biedaka wyciągnąć.
Hejka!
Uwagę najbardziej przykuwa intensywne i mocne przegięcie w stronę absurdu. Dobrze działa dynamika scen między postaciami, jest dużo ruchu, emocji, przepychanek, rywalizacji, przez co całość nie stoi w miejscu. Z drugiej strony jest masa chaosu w imionach i relacjach, a to trochę rozprasza. Końcówka z przejściem na statek jest ciekawa, bo nagle zmienia perspektywę i sugeruje, że to wszystko mogło być obserwacją albo symulacją, dodaje historii drugiego dna, ale jednocześnie zostawia niedopowiedzenia. Początkowo myślałam, że to będzie rasa jakich diabełków ( przez te kopytka i służenie), po kwiczeniu zmieniłam trop na świnie, a finalnie? No właśnie, co to za stworzenia, potrzebuję tej odpowiedzi haha.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Nie dalej jak wczoraj otrzymałem mądrą odpowiedź od Koala75, że lepiej pisać szorty, bo się nikogo nie zanudzi.
I mądrego warto posłuchać :D. Na szortach masz szybszy feedback co zagrało, a co do zmiany. Dzięki temu nauka idzie błyskawicznie.
Szopa istnieje tam, ponieważ to są inteligentne świnie/dziki i jakoś głupio mi było je wstawić do murowanego domu. To są istoty żyjące w zgodzie z naturą :)
No i właśnie to mi zazgrzytało, bo mają raciczki, a żeby postawić szopę potrzebne są przeciwstawne kciuki ;]. Sorry, ja inżynierski jestem, dlatego mi się od razu rzuciło, że ktoś te zwierzaki hoduje, bo same nie byłyby w stanie wybudować schronienia. Ale jak to jest w ramach licentia poetica, to się nie czepiam :D.
Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!
dzięki za zrewanżowanie się :) skoro się nie spodobało to pewnie nieprędko się to powtórzy :(
Tak, staram się zaglądać z re-wizytą, jeśli ktoś zaglądnął do mnie :) A to, że ten tekścik do końca mi nie siadł, nie znaczy, że nie zajrzę znów :))
Nie wiedziałem co to infodump :)
Zanim nie weszłam na forum, też nie wiedziałam, a to najlepszy dowód, że można się tutaj sporo nauczyć :)
Feminizm słusznie głosi wyższość kobiety nad mężczyzną
Daleko mi do feminizmu, przynajmniej do tego wojującego, który stał się modny w ostatnim czasie :)
Those who don't believe in magic will never find it
betweenthelines wow fajna recenzja :) tak, myślę sobie, że może jest za dużo bohaterów i dlatego ten chaos. W sumie mogłyby to być diabełki. W zamierzeniu były to jednak inteligentne dziki :)
MordercaBezSerca spoko, ja też jestem inżynierem i mnie to też zastanowiło :) Problem starałem się wyjaśnić wyjątkowo zwinnym pyskiem. Człowiek jak nie umie latać to konstruuje samolot, więc takie inteligentne dziki teoretycznie mogłyby stworzyć narzędzia adekwatne do ich ograniczeń.
Serwus tlok303
Ciekawa historyjka i fajne imiona postaci. Nie do końca jednak uchwyciłem przesłanie. Twist, w którym feministyczny statek odlatuje z orbity feministycznej planety, jakoś mi nie zadziałał.
Poza tym jest w porządku i ma w sobie coś sympatycznego – ogólnie czytało się dobrze.
Pozdrawiam
rr
Robert Raks dzięki za poświęcony czas i cieszę się, że historyjka się ogólnie podobała :) Z założenia statek nie jest feministyczny, ale jak o tym napisałeś, to też widzę, że można to tak zrozumieć. W zasadzie sam statek jest z innego mojego tworu. Tam sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. Nie mogłem się powstrzymać przed podpięciem tego szorta do “Jednej Wizji”.
Historię o samicach, zjadających większość samców i pozostawiająca sobie, tylko nieliczne okazy, aby im służyły, po praniu mózgu, nie uważasz za dziwaczną
No właśnie nie jest dziwaczna, bo po zeskrobaniu warstwy zewnętrznej zostają międzygwiezdni podróżnicy podglądający obcą, egzotyczną cywilizację – czyli standard w SF (zresztą ,,feminist fantasy” to nie jest znowuż taki nowy wynalazek). Może to wina tej nieszczęsnej końcówki. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że ,,dziwaczność” to pojęcie względne. ;)
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Spoko, ja też nie miałem zamiaru wymyślać jakichś szczególnie nowych rzeczy, szczególnie, że przy tak dużej populacji niezwykle ciężko jest wpaść na coś, na co nikt inny nie wpadł:)

Hrumblgl właśnie skończył ostatnie z zadań, wyznaczonych mu na przedpołudnie.
Hmm. Zaczynam się uczulać na tę konstrukcję, chociaż jak raz poprawnie użyta…
Musi ją już bardzo boleć po tak długim czasie czytania
Angielska składnia: Na pewno bardzo ją boli, skoro czyta już tak długo.
podbiegł ochoczo
Lepiej: ochoczo podbiegł.
zamruczała, gdy rozpoczął powolne ugniatanie
Hmmm.
służenie tobie mnie uszczęśliwia
Średnio naturalne. Hmm. Że służyć ci, to moje szczęście? Trudno mi coś na poczekaniu wymyślić…
odłożyła pyskiem książkę na półkę obok
Raczej odstawiła, a ten pysk psuje rytm zdania. I tak wiemy, że kosmici są w typie kucykowatym (mają kopytka), więc czy jest potrzebny?
Do szopy weszła nieliczna grupka kolejnych żon Hrumblgl.
https://wsjp.pl/haslo/podglad/30267/kolejny to następny. Może tak: Do szopy weszły pozostałe żony Hrumblgla.
Jedna z nich głośno zakwiczała na widok pary przy fotelu.
…?
Najważniejsze, abyście wy były zadowolone.
Żebyście.
po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą
Hmm.
I tak będzie kolejka – zawyrokowała Javppv.
Bez przesady: https://sjp.pwn.pl/slowniki/zawyrokowa%C4%87.html Oceniła, powiedziała?
Obróciła się, ale pozostałe dwie samice wyprzedziły ją, wskakując naraz do obszernego, ziemnego zagłębienia, gdzie zbierała się woda z przyszopowego, sztucznego wodospadu.
Obróciła się, ale pozostałe dwie samice już wskoczyły do zagłębienia w ziemi, gdzie zbierała się woda z przyszopowego sztucznego wodospadu.
zaczęła kwiczeć i śmiać się Fiukrtl.
Kwiki i śmiechy to nie słowa, więc lepiej: Fiukrtl zaczęła śmiać się i kwiczeć. Albo: Fiukrtl śmiała się i kwiczała.
I tak się szybciej myję od was
I tak myję się szybciej od was; albo: I tak się szybciej myję niż wy.
szybko odzyskała humor wracając do radosnego chluptania w "wannie"
Angielskie użycie imiesłowu – nie do końca wiem, co próbujesz powiedzieć, więc nie wiem, jak to poprawić.
Nieee, Olalal oszukiwałaś!
Wołacz oddzielamy z obu stron: Nieee, Olalal, oszukiwałaś!
Tym razem Fiukrtl zasmuciła się na dłużej. Zanurzyła się w wodzie po pysk.
Hmmm?
Stuknęła ze zdenerwowaniem kopytkiem w klepisko.
Lepiej: Zdenerwowana stuknęła kopytkiem w klepisko.
się otrzepała
Jak raz "się" uszłoby na akcentowanym miejscu…
Reszta samic zajęczała chóralnie.
Reszta samic jęknęła chórem.
, co zwielokrotniło szkody.
? To, że była najbliżej i jest najbardziej mokra, to dość oczywiste, więc o co jeszcze chodzi?
odpyskowała Fiukrtl szczerząc kły
Kucyki szablozębne?: odpyskowała Fiukrtl, szczerząc kły.
To ja powinienem pomyśleć, aby ustawić ekrany…
To ja powinienem był pomyśleć, że trzeba rozstawić ekrany… Ale może lepiej: parawany?
Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu.
Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie i wycierać wszystko złapaną w biegu szmatką. Chyba że sugerujesz hammerspace ;)
Miał bardzo zwinny pysk
I jeszcze elementy ksenomorfa? XD
Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl
Pokazała język komu? Olalal pokazała język Fiukrtl.
Niechciany prysznic zepsuł całą magię chwili z Hrumblgl.
…?
Plomba mentalna by to ogarnęła.
https://wsjp.pl/haslo/podglad/16035/ogarnac/5253277/sprawy ?
nie ustępowała Olalal mrużąc ślepia z przyjemności
Zdanie podrzędnie złożone dzielimy przecinkami: nie ustępowała Olalal, mrużąc ślepia z przyjemności.
ciała trzeba by zacząć wysyłać w kosmos
…

Olalal zafalowała futerkiem przy okazji nieomal tracąc równowagę.
Olalal zafalowała futerkiem, niemal tracąc przy tym równowagę. (Futerko ma własne, podlegające świadomej kontroli mięśnie?)
– Już jesteśmy tłuste, a co dopiero przy takiej ilości – pokiwała łbem Pifrbr.
– Już jesteśmy tłuste, a co dopiero przy takiej ilości. – Pifrbr pokiwała łbem. https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/
prawda Hrumblgl
Brak przecinka.
– Jesteście idealne – skomentował, a jego pysk był esencją bezbrzeżnej fascynacji.
Raczej odpowiedział, niż skomentował, a pysk nijak nie może być esencją https://wsjp.pl/haslo/podglad/23042/esencja . W tym przypadku może ewentualnie wyrażać fascynację.
mostka, okrętu
Nie stawiaj przecinka między rzeczownik a jego określenie.
Zamiast komentarza, mignęła tylko dwukrotnie brwiami do Adama i uśmiechnęła się szelmowsko.
?
Nieliczna, męska załoga, bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją rozpoczęła manewr opuszczania orbity tego dziwnego, samiczego świata.
Nieliczna męska załoga bez zbędnej zwłoki, za to z potrojoną determinacją, rozpoczęła manewr opuszczania orbity tego dziwnego samiczego świata.

OK, dlaczego? Skąd wniosek, że kosmokucyki są dla nich niebezpieczne? To już bardziej oni dla kucyków. Zresztą z kucykowych obyczajów trudno wyprowadzać jakieś wnioski dotyczące Wulkan (ludzie nie migają brwiami, więc to też kosmici). Ogólnie ideę wojny płci uważam za głupie dziedzictwo XIX-wiecznego podejścia do przyrody i nie jestem jej wielbicielką, a humor tutaj jest… subtelny. Więc nieszczególnie do mnie trafiłeś. Zresztą, czy w układzie "tylko 1 na 5000 samców nadaje się do czegokolwiek" prawdopodobnie to samce miałyby lepiej. Kwestia popytu i podaży.
Podobno obie wersje są poprawne.
A kto Ci takich głupot nagadał? :D W ogóle trudno poprawić to zdanie, ale wersja z bezokolicznikiem musiałaby brzmieć: służyć tobie, to mnie uszczęśliwia. Ale to też nie jest za dobre.
ponieważ skakała i machnął w trakcie wypowiedzi, więc wziąłem to za didaskalia
Didascalia niekoniecznie piszemy w ten sposób – zajrzyj do poradnika, który linkowałam wyżej (i reg też).
Tutaj dostałem cynk, że jak usunę przecinek to wrażenie pośpiechu będzie większe.
Niestety – to tak nie działa. Można tak ewentualnie zrobić w wypowiedzi, ale nigdy w narracji.
tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami
A co to jest "równowaga między płciami"? Pytanie na grubą książkę, nie na niecałe pięć tysięcy znaków…
Owszem, łatwo nie będzie, ale nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli będziesz dużo czytać, zwracając uwagę, jak napisany jest tekst, Twój warsztat z czasem też stanie się lepszy. Pewnie trochę to potrwa, ale nic nie dzieje się natychmiast. :)
Otóż to.
W opisanych istotach z kopytkami i porośniętych futerkiem, nie zobaczyłam feministek i teraz, kiedy wyjaśniłeś intencje, nadal ich nie widzę. Może dlatego, że nie jestem feministką. :)
Ja też nie jestem feministką, ale nie jestem też kucysiem, a kucysie zobaczyłam XD

Tak myśląc każdy dialog byłby gębowy, bo w końcu jak dialog, to ktoś mówi :D
Właśnie ^^
się nie rozwinął ;]
No. Nie rozwinął się. Kosmonauci przylecieli trochę na łopacie, zamiast nich mogło być jakieś rozwinięcie…
fabuła jest całkiem bogata
Ummm… https://pl.wikipedia.org/wiki/Fabu%C5%82a nie bardzo…
czy to były zwierzaki gospodarskie [szopa], czy inteligentne istoty [książki]
To były kucyki! Ludzie, no! XD ( https://wsjp.pl/haslo/podglad/33146/szopa/3947205/budynek może być warsztatem a wodospad oraz basenik w środku wyglądają kreskówkowo :D)

Historię o samicach, zjadających większość samców i pozostawiająca sobie, tylko nieliczne okazy, aby im służyły, po praniu mózgu, nie uważasz za dziwaczną :) haha normalka, czyli jest gorzej niż myślałem :)
O praniu mózgu nic nie było. Chłopak wydaje się może odrobinę zastraszony, ale jak Twoim zdaniem miałby powstać taki układ?
Szopa istnieje tam, ponieważ to są inteligentne świnie/dziki i jakoś głupio mi było je wstawić do murowanego domu.
Headcannon mówi, że kucysie XD A dom może być z drewna. Albo i z ubitej ziemi.
To są istoty żyjące w zgodzie z naturą :)
Wątpliwe z ewolucyjnego punktu widzenia :P
Feminizm słusznie głosi wyższość kobiety nad mężczyzną.
…

jest dużo ruchu, emocji, przepychanek, rywalizacji, przez co całość nie stoi w miejscu
… czy czytałyśmy ten sam tekst?
No i właśnie to mi zazgrzytało, bo mają raciczki, a żeby postawić szopę potrzebne są przeciwstawne kciuki ;].
Albo telekineza. Kolejny punkt dla hipotezy kucysiów!

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnina kurczę, jestem zaszczycony tak wnikliwą analizą mojego tekstu. Musiałaś poświęcić na to sporo czasu. Naprawdę to doceniam. Szczególnie, że mogłem to przeoczyć, bo po tym czasie już nie sprawdzałem czy ktoś napisał. Popatrzyłem przez kolejny tekst.
Możesz mi nie wierzyć, ale jestem fanem kucyków z My Little Pony. Oglądałem wszystkie odcinki z córką. To jest naprawdę świetna i mądra bajka. Niestety, właśnie przez kły, moi bohaterowie są dzikami :/
Co do analizy :) Już pierwszym zdjęciem sama sobie przeczysz jeśli chodzi o wojnę płci :) Nad poprawkami przysiądę jak będę miał więcej wolnego czasu, chociaż może nie ma sensu, bo chyba każde zdanie jest do poprawy. Siadaj, pała, jesteś beznadziejny :D
Hmmm, to może wyobraź sobie, że całe życie spędzasz w oborze tylko po to, żeby stwierdzić czy wyrosną Ci wystarczająco fajne cycki, bo jak nie, to idziesz na mięso. Faktycznie idylla :)
Nie ma sprawy :)
Możesz mi nie wierzyć, ale jestem fanem kucyków z My Little Pony.
Wierzę :D (Żadne dziki, kucyki i już XD)
Już pierwszym zdjęciem sama sobie przeczysz jeśli chodzi o wojnę płci :)

chociaż może nie ma sensu, bo chyba każde zdanie jest do poprawy
Ale na przyszłość będziesz wiedział ^^
Hmmm, to może wyobraź sobie, że całe życie spędzasz w oborze tylko po to, żeby stwierdzić czy wyrosną Ci wystarczająco fajne cycki, bo jak nie, to idziesz na mięso. Faktycznie idylla :)
Eeee… wut? Jak dostanę tę TARDIS, to polecę, porwę Hobbesa i odstawię na wyspy Pacyfiku, niech ma chłopak coś z życia i nie smęci. Następnie porwę Marksa i wrzucę go do czarnej dziury, a co zrobię z Rousseau, nie chcecie wiedzieć XD (I dlatego nie mam TARDIS… ojej…)
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.