Wreszcie.
Lata poszukiwań. Dekady nasłuchu. Niezliczone godziny wpatrywania się w niebo – teleskopy, detektory, anteny. Światło widzialne, podczerwień, fale radiowe krótkie i długie, mikrofale, a w końcu nawet drgania samej czasoprzestrzeni.
I wtedy się pojawił.
Sygnał.
Regularny. Powtarzalny. Silny. Zbyt uporządkowany, by był dziełem natury.
Ciąg impulsów układał się w wyraźnie intencjonalną strukturę. Nie było wątpliwości – ktoś go nadał. Problem w tym, że nikt nie miał pojęcia, co oznacza.
Do pracy ruszył cały świat. Podziały polityczne, kulturowe i religijne zeszły na dalszy plan. Lingwiści, informatycy, kryptografowie, matematycy i uczeni wszelkich dziedzin połączyli siły. Wspierały ich najmocniejsze centra obliczeniowe, modele sztucznej inteligencji oraz specjalnie skonstruowany na tę okazję komputer kwantowy. Wysiłek, koszty i nakłady energii nie miały znaczenia.
Pięć lat. Tyle zajęło złamanie kodu.
Ustalono wspólną godzinę odczytu. Globalne wydarzenie transmitowane na żywo do każdego zakątka Ziemi. Skoro sygnał nie był adresowany do nikogo konkretnego, należał do wszystkich.
Miliardy oczu wpatrzone w ekrany. Miliardy wstrzymanych oddechów. Czy będzie to powitanie w galaktycznej rodzinie? Zaproszenie do międzygwiezdnej federacji? Pierwszy rozdział kosmicznej encyklopedii? A może – co mroziło krew w żyłach – wypowiedzenie wojny?
Zegar odliczał.
Trzy.
Dwa.
Jeden.
Transmisja poszła w eter:
„Czy wciąż spalasz paliwa kopalne? Węgiel, ropa, gaz – to przeszłość. Nie bądź troglodytą. Przejdź na nowoczesne rozwiązania energetyczne i zacznij oszczędzać już dziś! Fotowoltaika marki Sroze to darmowa energia, stabilność i niezależność dla twojej planety. Zadzwoń teraz, a otrzymasz trzydzieści procent zniżki! Nie przegap okazji! Pamiętaj – panele marki Sroze. Najlepsze w galaktyce”.
Zapadła cisza.
A potem świat ogarnęła euforia.
Pierwszy kontakt. I od razu promocja!
Zadzwoń teraz, a otrzymasz trzydzieści procent zniżki!
Halo, a gdzie numer?
A idź Panie z tymi panelami, dzwonią i dzwonią. Aż mi się przypomniało.
Zabawna miniaturka, fajny twist. Nawet mi się podobało :D
Najlepsze w galaktyce.”
Kropkę stawiamy za cudzysłowem.
You cannot petition the Lord with prayer!
Hehe, dobre ;) Klikam.
Mi się podobało :) Kliam, głównie za twist i panele marki Sroze.
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
No nie powiem, mnie też rozśmieszyło :)
Ach ta fotowoltaika, wszędzie się wciśnie :) Bardzo zaskakujący szort. Klikam.
OZE-Sroze, eko-sreko i jakoś tak ;)
To moje marudzenie, ale takie maleństwa najbardziej lubię w drabblach i pochodnych, tu się aż prosi o 200 słów (są 252), szczególnie, że nadmiar dałoby się wyrzucić bez szkody dla tekstu. Całość fajna, uśmiechnęło :)
EDIT: oj, chyba wiem, kto się kryję pod anonimem ;)
Those who don't believe in magic will never find it
Świetny pomysł!
Do mnie dawno nie dzwonili, może celuja na grubsze ryby ;)
Pozdrawiam!
@Khonamanic
-“Halo”
-“Dzień Dobry!”
-“Dzień dobry.” – odpowiedziałem.
– “Dzień dobry!”
Milczenie.
“Dzień dobry! z Tej strony Marta Sobieraj, dzwonię z firmy q8 i chcieliśmy przedstawić ofertę na fotowoltaikę”.
Co dwa tygodnie w moim telefonie, blokady numerów nic nie dają :]
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
melendur88,
koleżanka ograła to tak – cierpliwie przeprowadziła całą rozmowę, dopytywała o szczegóły, chciała wiedzieć wszystko, każdy detal. Na końcu “przypomniała sobie”, że mieszka w bloku i czy ewentualnie może umieścić fotowoltaikę na balkonie :P
Those who don't believe in magic will never find it
@melendur
Ogólnie dawniej często takie telefony miałem, ale wydaje mi się, że gdzieś od roku mam spokój ;) Może i Tobie kiedyś odpuszczą :D
Reklama dźwignią handlu
Zabawny szort. Spodobał mi się. Twist zaskakujący.
Klik!
Pozdrawiam
Świetne! W punkt, chciałoby się rzec. Przypomina mi się historia z komputerem Głęboka Myśl i odpowiedzią na sens istnienia…
Pozdrawiam!
Zabawne, taki przerośnięty drabbel
Tymczasowy lakoński król
Witam wszystkich
Dzięki za zainteresowanie, tak liczne, miłe komentarze oraz kliknięcia. Cieszę się, że short wam się podobał i wywołał uśmiech – to znaczy, że spełnił swoją rolę.
Ta krótka scenka jest dedykacją dla wszystkich telemarketerów sprzedających fotowoltaikę, ich potencjalnych nabywców (a kto nim nie był) oraz pewnego pana, który spopularyzował, a wręcz stworzył „markę” Sroze.
Dzięki raz jeszcze za wizyty.
Dla tych, którzy woleliby short w formie droubble, poniżej na szybko skrócona wersja:
Wreszcie.
Lata poszukiwań. Niezliczone godziny wpatrywania w niebo – teleskopy, detektory, anteny. Światło widzialne, podczerwień, fale radiowe, a nawet drgania samej czasoprzestrzeni.
I wtedy się pojawił.
Sygnał.
Regularny i silny. Nie mógł być dziełem natury.
Ciąg impulsów układał się w wyraźnie intencjonalną strukturę. Problem w tym, że nikt nie wiedział, co oznacza.
Do pracy ruszył cały świat. Uczeni różnych dziedzin, wspierani przez zaawansowane centra obliczeniowe, systemy AI oraz specjalnie zbudowany komputer kwantowy, połączyli siły. Wysiłek, koszty i nakład energii nie miały znaczenia.
Pięć lat zajęło złamanie kodu.
Ustalono wspólną godzinę odczytu. Globalne wydarzenie transmitowane na żywo. Skoro sygnał nie był adresowany do nikogo, należał do wszystkich.
Miliardy oczu wpatrzone w ekrany. Niezliczone oddechy wstrzymane. Czy będzie to powitanie? Zaproszenie do międzygwiezdnej federacji? Pierwszy rozdział kosmicznej encyklopedii? A może wypowiedzenie wojny?
Zegar odliczał.
Trzy.
Dwa.
Jeden.
Transmisja poszła w eter:
„Czy wciąż spalasz paliwa kopalne? Węgiel, ropa, gaz – to przeszłość. Nie bądź troglodytą. Przejdź na nowoczesne rozwiązania energetyczne i zacznij oszczędzać już dziś! Fotowoltaika marki Sroze to darmowa energia, stabilność i niezależność dla twojej planety. Zadzwoń teraz, a otrzymasz trzydzieści procent zniżki! Pamiętaj – panele marki Sroze. Najlepsze w galaktyce”.
Zapadła cisza.
A potem świat ogarnęła euforia.
Pierwszy kontakt. I od razu promocja!
Moje uszanowanie!
Świetny szort, wzięło z zaskoczenia. A tak na marginesie, to chyba najbardziej optymistyczny scenariusz o sygnale z kosmosu, jaki słyszałem:D
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Uszanowanie Robercie,
Dzięki za przeczytanie i miłe słowa. Cieszę się, że miałeś tak optymistyczny odbiór.



Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Pomysłowe, zabawne i ładnie napisane, więc rozbawiło i zaskoczyło. I dobrze, że to szort, bo pewnie trafi do Biblioteki, a droubble, niestety, nie trafi. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Witam, Regulatorzy,
„Pomysłowe, zabawne i ładnie napisane, więc rozbawiło i zaskoczyło” – bardzo mi miło to czytać i cieszę się z takiej recenzji.
Dzięki za przeczytanie, komentarz i klika.
Bardzo proszę, Anonimie. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
EDIT: oj, chyba wiem, kto się kryję pod anonimem ;)
Też już mam 100% pewność :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Zbyt uporządkowany, by był dziełem natury.
A może: Zbyt uporządkowany jak na dzieło natury. (?)
Ciąg impulsów układał się w wyraźnie intencjonalną strukturę. Nie było wątpliwości – ktoś go nadał. Problem w tym, że nikt nie miał pojęcia, co oznacza.
Kurtyzana, teraz nie wiem, czy używasz słowa "intencjonalny" poprawnie… https://filozofuj.eu/pojecie-dnia-31-intencjonalnosc/ (Angielskie "intentional" oznacza także "celowy", ale to by tu nie pasowało).
Podziały polityczne, kulturowe i religijne zeszły na dalszy plan.
I nastała rodenbergowska utopia XD
Wysiłek, koszty i nakłady energii nie miały znaczenia.
W sumie wszystkie trzy stanowią wysiłek, ale co tam.
Ustalono wspólną godzinę odczytu.
?
Globalne wydarzenie
Ale to jest gruby anglicyzm.

Tynf za żart :)
Na końcu “przypomniała sobie”, że mieszka w bloku i czy ewentualnie może umieścić fotowoltaikę na balkonie :P
XD
Też już mam 100% pewność :)
Aż się boję sprawdzać podejrzenie…
ETA: Ale sprawdziłam i hipotezę obaliłam. Uff :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Są balkonowe solary modne, przyszło to z Niemiec. A i się okazuje że nawet montowane na ogrodzeniach ;)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
… a czytaliście tę postapokalipsę, co to drakaina tłumaczyła? XD Tam były właśnie takie rzeczy :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Zarówno twist, jak i poczucie humoru w moim stylu. Brawo! Klikam!
Bardzo krótki utwór. Przeczytanie zajęło mi dosłownie chwilę. Czytam dużo i szybko, choć nie zawsze uważnie.
Jest to typowa fantastyka naukowa, powiązana z techniką, taka jaką lubiłem od dawna.
Ludzie odbierają sygnał z kosmosu.
Czasem może nas zmylić coś naturalnego np. b. regularny sygnał pulsara, ale chcemy wierzyć, że gdzieś we wszechświecie istnieje jakaś inteligentna cywilizacja.
Naukowcy usiłują rozszyfrować przekaz. Przypomina mi to dwie znane książki “Kontakt” Carla Sagana (naukowca, sfilmowany) i “Głos Pana” St Lema (swobodna adaptacja). To bardzo ciekawe książki i niezłe filmy. Czasem jednak wolę książkę niż film.
Po dużych wysiłkach udaje się rozszyfrować przesłanie obcych.
Na koniec zabawna puenta.
Też nie znoszę reklam.
Nie dostrzegam większych potknięć.
Nie zawsze dobre opowiadanie musi być długie.
Czołem, nowo przybyli komentatorzy,
Tarnina: dzięki za podzielenie się uwagami.
Podlinkowanej książki „Zmęczenie materiału” nie czytałem. Nie wiedziałem, że Drakaina jest tłumaczką literacką z języka angielskiego – to imponujące. Niestety ze spisu książek, które tłumaczyła, chyba żadnej nie czytałem, ale kto wie – może w przyszłości to nadrobię.
Melendur88: Solary na ogrodzeniach – w sumie czemu nie?
Maciekzolnowski: dziękuję za klika i bardzo mi miło, że szort trafił w Twój gust.
Grzesiek12: dzięki za przeczytanie i analizę tekstu. Faktycznie, opowiadanie przy pierwszym kontakcie ociera się o treść „Głosu Pana” oraz „Kontaktu”.
Czasem jednak wolę książkę niż film.
Tym zdaniem mnie zaskoczyłeś – ja zazwyczaj wolę książkę niż film. Dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć ekranizacje lepsze od książki.
Dzięki za komentarz i miło, że się podobało.
Nie wiedziałem, że Drakaina jest tłumaczką literacką z języka angielskiego – to imponujące.
Zdaje się, że już rzuciła tę robotę – ale była.
Tym zdaniem mnie zaskoczyłeś – ja zazwyczaj wolę książkę niż film. Dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć ekranizacje lepsze od książki.
Ale jest to jedna ręka niezdarnego drwala XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Super zakończenie :)) nieźle się uśmiałam
Dla takiego twistu warto się było przekopać przez tyle opowiadań :))
EDIT: oj, chyba wiem, kto się kryję pod anonimem ;)
Tak żem czuła, że to Ty ;)
Przy okazji teraz widzę, że zamieściłeś to też w formie droubble, fajnie!
Those who don't believe in magic will never find it
Witam,
Teo Max – cieszę się, że twist przypadł do gustu. Miło mi, bo staram się kończyć swoje teksty takimi akcentami.
OldGuard – „Tak żem czuła, że to Ty ;)”. Gratuluję intuicji. Ciekawe, co mnie zdradziło?
Pozdrawiam
rr
"Gdzie oni są panie profesorze" ;) czytałam w podobnym czasie i wydały mi się w pewien sposób podobne :)
Those who don't believe in magic will never find it
Siema.
Nie będę owijał w bawełnę – rozwaliło mnie.
Pozdrawiam!
Kapibara
Serwus,
Miło mi, że siadło. Dzięki za przeczytanie.
Pozdrawiam
rr