- Opowiadanie: CZARNA2 - Wenatorowa

Wenatorowa

Tagi mało pasujące  więc tylko jeden.

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

Wenatorowa

 

 

 

 

 

Wyczekuję na szept,

który zbudzi pióro.

 

Stoję cierpliwie przed drzwiami

do przedziału wyobraźni.

 

 

Czekam…

Wiedząc, że pojawi się -

 

w najmniej oczekiwanym miejscu.

 

Nie oczekiwanym czasie.

 

W ciasnym przedziale osobowym –

P ociągu z Kielc do Katowic.

W czerwonym kapeluszu i sukni,

 

Usiądzie obok, a świat zmieni orbitę.

Barwy nabiorą życia.

 

Wszystko stanie się wyraźne i proste, kiedy powie:

 

„ – Już jestem…”

Koniec

Komentarze

Witaj, Anonimie. :)

Z weną tak bywa – pojawia się i znika, niczym słynny bohater kultowego przeboju Bajm. :)

Zatrzymały mnie:

Nie oczekiwanym czasie. – czy nie razem? 

P ociągu z Kielc do Katowic. – spacja w pierwszym wyrazie jest celowa? – aby podkreślić czekanie?

 

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Hmmm. Trochę brzmi jak wiersz (d)o ukochanej. Można i tak wenę traktować.

Potknęłam się na tych samych rzeczach, o których wspomniała Bruce.

Babska logika rządzi!

Ładne :) sugeruje poprawić ten pociąg ;)

Fajna ta metafora wena=milość;)

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Nowa Fantastyka