- Opowiadanie: melendur88 - Modelowy ksiądz

Modelowy ksiądz

Cza­sem trze­ba na­pi­sać coś in­ne­go. No­we­go. 

 

Może kon­tro­wer­syj­ne­go?

 

Kie­dyś na por­ta­lu był strasz­ny hype na opki o krwio­żer­czych AI, które nisz­czy­ły świat który był smut­ny i w o­gó­le przyj­dą i nas zje­dzą, ogłu­pią, potem po­wsta­nie Sky­Net i bę­dzie­my szu­kać nowej Sary Con­nor. Albo jej syna.

 

Ja po­sta­no­wi­łem iść tro­chę w bar­dziej grit­ty re­alism. Praw­da, prze­waż­nie nie jest tak pro­sta, jak nasza wy­obraź­nia :) 

 

Prze­pra­szam bruce za kilka prze­kleństw. (i in­nych któ­rzy są wraż­li­wi na tych punk­tach).

 

(pier­wot­nie było ich wię­cej, ale zde­cy­do­wa­łem się je usu­nąć).

 

Ano­ni­mo­wo bo się tro­chę boję :(

 

Dzię­ku­ję Old­Gu­ard za szyb­ką betę :) 

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Modelowy ksiądz

Od jedenastu lat nie byłem u spowiedzi. W sumie nie wiem, po co idę. Matka mnie zmusiła? Święta? Albo po przeczytaniu tony tekstów i dysputach z Gemini i ChatGPT uznałem, że jest jakaś niezerowa szansa, że Wielki Wybuch to jednak sprawka jakiegoś Gościa z góry, a nie fizyczny wypadek przy pracy. A może po prostu liczę, że po śmierci wreszcie odpocznę, zamiast pchać kamień pod górę, albo – co gorsza – smażyć się u Dantego.

Matka mówiła mi, że we wsi do starzejącego się proboszcza nadciągnęły posiłki w postaci nowych spowiedników. Podobno jeden z nich – wiernie cytuję rodzicielkę – jest wręcz modelowy. Że mądrze opowiada i życiowy jest.

Życiowy ksiądz? Brzmi jak oksymoron. Przekonamy się.

Tak w ogóle, to mieszkam w stolicy, dobrze zarabiam, ale pochodzę stąd. Co czyni mnie klasycznym słoikiem.

Porzuciłem swoje sterylne, inteligentne M3, żeby przyjechać do matki na święta.

Kościół we wsi, z której pochodzę, jest mały. Drewniany.

Otwieram ciężkie drzwi. Uderza mnie charakterystyczny zapach stęchlizny i starych dywanów. Ludzi mniej niż piętnaście lat temu, ale mają dwa konfesjonały. Jedna, większa kolejka. Poszli z duchem czasu. Przy wejściu lśnią terminale zbliżeniowe – ofiara dla biednych, na kwiaty, na tacę. Blik, Apple Pay, krypto. Urocze.

Staję w kolejce. Obserwuję. Zostali tu sami starcy. Poza mną – i kilkoma osobami z przewagą naturalnego pigmentu we włosach, a nie siwizny – dwoje nastolatków i dzieciaki.

Kątem oka ją dostrzegam. Młoda, chyba w moim wieku. Brak obrączki. Niemożliwe, tutaj? Do tego ładna.

Idzie dość sprawnie. Mam przed sobą wybór, dwa konfesjonały. W pierwszym klęczy jakiś dziadek i gada tak, że wszyscy go słyszą. Opowiada o tym, że wczoraj, w Wielki Piątek, opędzlował pęto kiełbasy, a potem odpalił niemieckie porno zamiast transmisji Drogi Krzyżowej z Watykanu.

Cóż. Każdy ma potrzeby, ale żeby od razu niemieckie? To chyba największy grzech. Co jak co, nasze polskie kiełbasy są znacznie bardziej smaczne od tych zza Odry.

Przesuwam wzrok z klęczącego konesera bawarskiej kinematografii na okienko konfesjonału. O nie. To ten świr, przed którym ostrzegała mnie matka. Zero szans na rozgrzeszenie. Trzeba podejść do tego taktycznie.

Szybki rzut oka na drugi konfesjonał. Zamknięty, idzie sprawniej. Wyliczam prawdopodobieństwo, że dziadek od kiełbasy skończy pierwszy i będę zmuszony iść do świra. Wtedy mam przesrane. Z tyłu uśmiecha się do mnie jakaś stara babcia. Speszony, odwracam wzrok. Po kiego one się zawsze tak uśmiechają? Chce mi dać cukierka, czy zgwałcić? Nigdy tego nie zrozumiem. Wolałbym, żeby w mojej obecnej, nieco ponurej sytuacji uśmiechała się ta młoda panna.

Jak to u mnie bywa, mam pecha. Dziadek wstaje. Zwalnia się ten gorszy konfesjonał.

Szybko odwracam się do babci, siląc się na grymas, który w moim mniemaniu jest uśmiechem. Chociaż podejrzewam, że wychodzi komicznie.

– Proszę bardzo, panie przodem.

Zyskuję punkt w anielskim systemie lojalnościowym. Moja mama wierzy w taką ewidencję dobrych uczynków, choć ja nigdy nie miałem do niej zaufania.

Zwalnia się mój cel. Mija mnie chłopak z kolejki. Przed wejściem mignęła mi dziwna, błyszcząca plakietka na dębowym drewnie. Nie zdążyłem przeczytać. Klękam.

– Mów, synu – dobiega zza kratki.

Ciemna, matowa folia. Nic nie widać.

– Eeee… – zawiesiłem się. – Ostatni raz byłem u spowiedzi jedenaście lat temu. Przed ślubem. Moja żona nie żyje od… czterech. A że jestem tylko człowiekiem, zdarza mi się oglądać pornografię.

Postanowiłem zastosować tradycyjną taktykę. Wezmę go na litość. Może brutalna rzeczywistość zmusi go do zastosowania środków łagodzących wobec mnie.

– Rozumiem – przerywa dziwnie gładki, monotonny głos. – Jedenaście lat. Wypadałoby podać liczbę.

– Czego? Ile razy oglądałem pornole? Wyjątkowo nie pamiętam.

Pytanie chyba go wytrąciło z równowagi, bo zapadła cisza.

– Nie, skądże. To trudne do estymacji. Chodzi o liczbę opuszczonych niedziel.

– No… nie mam kalkulatora. Ale licząc pięćdziesiąt dwa tygodnie w roku przez jedenaście lat…

– Dokładnie pięćset siedemdziesiąt dwie niedziele i święta nakazane. Wiesz, że to bardzo dużo, synu? Ale dobrze. Jakie są twoje pozostałe grzechy?

– Szybki ksiądz jest w liczeniu. Co do pozostałych, przecież mówiłem. Pornole.

– Czyli zgrzeszyłeś przeciw szóstemu przykazaniu.

– No chyba tak.

Cisza potrwała o ułamek sekundy za długo. Z góry dobiegł delikatny szum wentylatorów. Skąd klimatyzacja o tej porze roku? Pamiętam, że zawsze była tu duchota, ale bez jaj. Jest końcówka marca.

– Zatem powiedz mi, dlaczego przestałeś praktykować? – odezwał się po chwili.

Zmarszczyłem brwi.

– Przestałem jeszcze przed ślubem. Kościół był wtedy mocno odklejony. W sumie dalej dla mnie jest. A jak żona zmarła… to nawet z Nim przestałem rozmawiać.

Znowu milczenie. Szum, jakby wentylatorów, wszedł na wyższe obroty. A potem usłyszałem odpowiedź w tym dziwnie perfekcyjnym tonie.

– Absolutnie cię rozumiem. Śmierć małżonki to proces niezwykle złożony emocjonalnie. To nie była tylko tragedia, to była utrata stabilizacji, całkowite zerwanie połączeń w twoim systemie wsparcia. To surowe, bezlitosne doświadczenie. To, że przestałeś rozmawiać z Panem Bogiem, jest całkowicie zrozumiałe.

Zamurowało mnie. Empatyczny ksiądz?

– Było trudno – rzuciłem. – Sam nie wiem, po co tu wpadłem. Może jakaś część mnie wierzy, że dzięki temu przestanę być taki… pusty. Sam ksiądz rozumie… Albo może pewnego dnia kogoś znajdę? Bo nawet w to już przestałem wierzyć. Człowiek… liczy, że znalazł tę jedyną. A potem zwyczajnie ona znika. Nie ma jej w ułamku sekundy. Chciałbym… Po prostu nie chcę być sam.

– Nigdy nie jesteś sam, synu. Bóg stale na ciebie patrzy i czeka na sygnał z twojej strony. Czy chciałbyś dalej eksplorować temat swojej traumy?

Znowu poczułem powiew wentylatorów. Przecież klimy tutaj nade mną nie ma…

– Mniejsza z tym – uciąłem szybko. – Raz byłem też w burdelu. Ale tylko patrzyłem. Nie zapłaciłem, bo mi się jakieś resztki starych zasad w głowie odpaliły. Grzech, bo popatrzyłem, lecz nie doszło do, że tak to ujmę, do finalizacji transakcji.

Delikatne kliknięcie. Cyknięcie przekaźnika? Coś tu jest grubo nie tak.

– To skomplikowana kwestia – zaczął głos. – Bo z jednej strony intencja jest kluczowa. Z drugiej – brak aktu fizycznego oraz brak autoryzacji płatności znacząco redukuje wagę przewinienia w kategorii grzechu ciężkiego. Twój aparat poznawczy wykazuje wysoką zdolność do hamowania impulsów, co jest godne odnotowania. Zgadzam się z tobą, że brak finalizacji transakcji to istotny czynnik łagodzący.

Na chwilę zapadła cisza. Absolutna, bym rzekł. Gdy chciałem coś powiedzieć, nagle znowu usłyszałem głos.

– Za pokutę… synu. Będziesz miał inne zadanie. Nie idź jutro do kościoła. Nie odmawiaj niepotrzebnych, powtarzalnych litanii. Po prostu… porozmawiaj z Bogiem. I liczę, że pewnego dnia znajdziesz to, czego szukasz. Może dziś. Może jutro. Może za trzy lata. Ale jestem pewien, że znajdziesz.

Znowu cisza.

– Czy jesteś usatysfakcjonowany z jakości tej rozmowy? – dodał, brzmiąc już całkowicie nienaturalnie. Głos się zniekształcił i przeciągnął na końcu zdania.

Zanim otworzyłem usta, przeskoczył w standardową formułę.

– Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał… – W połowie zdania modulacja zwariowała. Przeszła z męskiego barytonu w pisk, potem w metaliczny zgrzyt, a na koniec w damski alt. – …i ja odpuszczam tobie grzechy w imieniu Ojca i…

Tego było już za wiele. Ten dźwięk wentylatora wzbudził we mnie podejrzenie, które tylko narastało. Ale teraz już jestem pewien.

Otworzyłem drzwiczki konfesjonału.

– O, kurwa… – syknąłem pod nosem.

Zamiast księdza siedziała tam szafa rack. Dwa małe serwery spięte w klaster. Patchpanel, czyli miejsce na porty kabli ethernetowych (po kiego im dwadzieścia pięć portów w konfesjonale?).

Na jednym mruga czerwona dioda od awarii zasilacza. Klasyka. Pierwszy padł, drugi przejął sesję, ale złapał laga i zaczął halucynować przy rozgrzeszeniu.

W dole, na małym wyświetlaczu LCD, pulsował komunikat: SESJA ZAKOŃCZONA NIEOCZEKIWANIE. CZY CHCESZ OCENIĆ JAKOŚĆ POSŁUGI?

Zerkam na sprzęt. Serwer Fujitsu.

"Powered by NVIDIA H200 AI Model: Gemini-Santo-Subito 4.0".

H200 to już trochę zabytek z ubiegłej dekady, ale żeby klepać zdrowaśki wystarczy. Czytałem gdzieś o tym modelu kilka miesięcy temu, jak testowali to w jakiejś bananowej parafii w Warszawie. Nie sądziłem, że ta dystopia dotrze do mojego Piździchowa. I że ja, głupi dałem się na to nabrać.

– Prosimy o nieotwieranie konfesjonału i nieprzeszkadzanie księdzu wikaremu w kompilacji – słyszę z tyłu gładki głos.

Odwracam się.

Środkiem nawy idzie żwawym, psim krokiem robot Unitree G1. Pamiętam je. Z dziesięć lat temu, w latach dwudziestych, biły rekordy na Instagramie, robiąc fikołki. Ten miał na sobie założoną małą, koronkową komżę. Cyber-ministrant. No tak, poza księżmi, to ministrantów też powoli brakuje.

– Prosimy zwolnić miejsce, bo czeee…

Skaner LIDAR-u w tych starszych modelach leżał i kwiczał. Robot nie zauważył dębowej ławki. Wyrżnął w nią z hukiem, fikołkując na plecy. Uderzenie było tak niefortunne, że z obudowy wypadła wielka bateria.

Stoję nad nim. Wszyscy w kościele się gapią. Dziad z konfesjonału obok (tego ludzkiego) udaje chyba że nie widzi. Albo sam nie wiedziałby, co zrobić w tej sytuacji.

Czy ja mam fobię społeczną? Spektrum? ADHD? Jak widzę te spojrzenia, mam ochotę się zapaść pod ziemię.

Ale trzeba działać. Bo życie cybernetycznego ministranta jest ważne. Nurkuję pod ławki, szukając tej cholernej baterii. Nie ma.

Gdy się wyprostowałem, słyszę głos.

– Proszę, spadła pod moje nogi.

Zadzieram głowę. To ona. Ta dziewczyna z kolejki. I jeszcze się uśmiecha! Poczułem dziwne ukłucie w klatce, a na twarz wjechał mi rumieniec nastolatka. Cholera. Ostatni raz czułem to…

– Zaraz, ja cię chyba… – spojrzała na mnie głębiej, uśmiechając się.

No przecież. Iza? Nie, to nie Iza… To ta koleżanka z podstawówki. Wypiękniała tak, że aż mnie zacięło. W szkole bym na nią nawet nie spojrzał, a teraz…

– No tak, też cię pamiętam. Ale… Najpierw zrestartuję tego robota – przerywam twardo, próbując ukryć wewnętrzny pożar pod skórą policzków, jednocześnie wiedząc, że muszę ogarnąć ten burdel.

Wciskam baterię w zadek Unitree. Stawiam go na nogi. Kontrolki migają, system wstaje. Kątem oka widzę, że na serwerze w konfesjonale zgasła czerwona lampka, i następna osoba kieruje się powoli do AI-Konfesjonału.

Ksiądz zmartwychwstał! Ludzie, ksiądz zmartwychwstał! – Chciałoby się krzyknąć. Aż zaśmiałem się pod nosem z własnej myśli.

Szybki ogląd sytuacji. Koleżanki już nie ma. Czas uciekać, zanim mnie zlinczują.

Wychodzę z kościoła. Rozglądam się po parkingu, ale jej auto musiało już odjechać. Mówiłem, że ja mam wiecznego pecha. Wiedziałem, że tak będzie. I nawet mówiłem to mamie, że jak pójdę do tego kościoła, będzie więcej szkody, niż pożytku. Nie dość, że ksiądz okazał się szafą rackową z wgranym LLM-em, ministrantem był robot z poprzedniego dziesięciolecia, to ja zmarnowałem okazję na poznanie kogoś.

Wracam spacerem do matki. W głowie wciąż mam ten sam absurd. Od lat robię w tym biznesie, ale nie sądziłem, że dożyję momentu, w którym wyspowiada mnie model językowy.

Przepraszam. Modelowy ksiądz. I własna rodzicielka się na to nabrała.

Wibruje smartfon. Spoglądam na ekran. Zaproszenie z komunikatora.

Wiadomość. Od niej, od tej koleżanki. Uśmiecham się pod nosem.

Wygląda na to, że ten pieprzony algorytm z konfesjonału jednak miał rację.

Koniec

Komentarze

Sympatyczne opowiadanie

Dzisiaj księży następują psychoterapeuci i wróżki natury ludzkiej nie oszukasz

modeLLMowy????

Dzisiaj księży następują psychoterapeuci i wróżki natury ludzkiej nie oszukasz

A psychoteraupetów powoli modele LLMowe ;) (wróżki też, mam znajomego który wytrenował model pod wróżki, dostępny w bibliotece gpt w wersji plus :P)

 

Dzięki, że wpadłeś i fajnie że się podobało :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Przepraszam bruce za kilka przekleństw. (i innych którzy są wrażliwi na tych punktach).

(pierwotnie było ich więcej, ale zdecydowałem się je usunąć).

Anonimowo bo się trochę boję :(

Po takiej Przedmowie nie mogłabym nie zajrzeć. :) I serdecznie Ci dziękuję, Anonimie. heart Już przywykłam, spoko; rozumiem, że życie rozsiewa wulgaryzmy na lewo i prawo, a my nic na to nie poradzimy. :)

Kwestii językowych nie wypisuję, chwalę natomiast za oryginalny pomysł, bo fantastyka z pewnością tu jest. :) 

Twój tekst wywołał lawinę wspomnień… heartsmiley

Miałam to szczęście, że dzieciństwo i młodość upłynęły mi w czasach, kiedy księża potrafili być naprawdę super katechetami oraz proboszczami i frekwencja na religii była zawsze stuprocentowa, choć w szkołach oczywiście lekcji nie prowadzono, tylko w kościołach lub punktach katechetycznych. :) 

Podczas mojego ślubu, pod koniec lat 90-tych, ku mojemu szczeremu zaskoczeniu, do kościoła w mojej rodzinnej miejscowości przyjechała cała moja Wspaniała Klasa (i kilka innych też). :) I wszyscy poszli do spowiedzi, co wielce mnie zdumiało. Potem w LO, śmiejąc się, wyjawili mi prawdę. :) Takiej spowiedzi nigdy jeszcze nie mieli. :) Mój proboszcz zadawał wszystkim tylko jedną pokutę (i z miejsca dawał rozgrzeszenie): aby nie rozrabiali na moich lekcjach. :)) Nie było to konieczne, absolutnie! :) Miałam szczęście i niewątpliwy zaszczyt zacząć wychowawstwa od Genialnych i Wspaniałych Ludzi, zaledwie 10 lat ode mnie młodszych. :) Potem były kolejne klasy, i czasem też wychowawstwa, a ja utwierdzałam się w przekonaniu, że mamy Super Młodzież. :) Teraz, kiedy jako moi Znajomi na portalach społecznościowych, opowiadają mi o swoich sukcesach osobistych i zawodowych, jestem z Nich taka dumna. :) 

 

Klikam za pomysł i humor oraz lawinę przemiłych wspomnień. :)

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Do czego to doszłowink

Opowiadanko bardzo sympatyczne i takie życiowe. sama nie chodziłam dość długo do spowiedzi ale u takiego modelowego księdza, pewnie bym poszła. 

A niemieckie porno to się bez głosu oglądalaugh

kliczek odemnie

nie byłem do spowiedzi. ---> nie byłem u spowiedzi, nie spowiadałem się, nie przystępowałem do spowiedzi. Wszystko lepsze od potocyzmu.

Kościół ze wsi, ---> we wsi.

Ksiądz opowiada życiowo? ---> Opowiada???

są znacznie bardziej smaczniejsze ---> albo znacznie smaczniejsze, albo bardziej smaczne. Nie dość, że blisko masła maślanego, to jeszcze zgodność przypadka zachwiana.

<><><>

Jeszcze parę kwiatków by się znalazło, ale nie mam czasu na ich wyszukiwanie.

Dobre opowiadanie. Nie tylko rozrywkowe, ale dające do myślenia.

Pozdrawiam.

@bruce

Serce mi urosło jak przeczytałem ten niezwykle miły komentarz no i miło mi, że mój tekst wywołął u tobie wspomnienia z dzieciństwa :)

Ja się nie wypowiem, lecz jedynie nadmienię, że historia inspirowana własnym doświadczeniem :) 

 

No i dziękuję za klika ;)

 

@Czarna2 

 

Ciesze się , że weszło, dziękuje bardzo za klika ;) 

 

@AdamKB

Poprawiłem, dzięki :)

 

Jeżeli nie przeskadzało, to faktycznie się udało, dziękuje za dobre słowa ;)

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Hejka!

Fajne, świeże i z pomysłem, nawet kilka razy się uśmiechnęłam. laugh

Scena spowiedzi mnie zaskoczyła, bo była naprawdę szczera i trochę smutna, bardzo mi się podobała. Sam twist z AI fajnie wybrzmiał, szczegóły techniczne, wentylatory, rozjeżdżający się głos, to robi klimat. Za to końcówka z robotem i dziewczyną jest trochę za szybka i trochę za lekka w stosunku do tego, co było wcześniej . Rzuciło mi się w oczy kilka błędów np. Brak przecinków przed „że”. 

Pozdrawiam i klikam, bo pomysł bardzo fajny. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Ja się nie wypowiem, lecz jedynie nadmienię, że historia inspirowana własnym doświadczeniem :) 

Takie są najwspanialsze. :)

Pozdro i dzięki, Anonimie. heart

Pecunia non olet

Surpise ;) Niespodzianka.

 

@betweenthelines

 

Uśmiecham się, czytając twój komentarz i ciesze się że wpadł w oko :) Nic tak nie cieszy, jak wywoływanie uśmiechu w śród ludzi :) To co mogłem już poprawiłem, przeleciałem jeszcze pod kątem błędów na tyle ile mogłem. 

 

Robot Unitree jest nawiązaniem do ostatnio trendu edwardów warchockich, grażynek z bielska, czyli robotów unitree g1 ;) ostatnio bardzo modnych. Sam nawet myślałem, żeby sobie takiego sprawić, ale chyba wolę kupić auto :P

 

Wracając do szybkości… cóż, ostatnio z bardemjaskrem gadałem nawet, że nie da się iść w pełną sensorykę i klimat, jak się wybiera akcję. Ja raczej piszę opowiadania z akcją. I nie da się w pełni zatrzymać ;) Ale fajnie, że mimo wszystko dostrzegłaś w tym smutek. Taki miał być efekt ;)

Fajnie, że mimo wszystko wskazanych blędów klikło :) Dziękuję.

 

Pozdro i dzięki, Anonimie. heart

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Serwus,

 

Bardzo fajny kawałek – zabawny, naprawdę mi się spodobał. Jak dla mnie Idealnie ująłeś rozterki spowiedziowe; od razu przypomniały mi się nastoletnie lata. Ksiądz AI, który na dodatek się zawiesza, to zaskakujący pomysł – nieźle.

 

„Ksiądz zmartwychwstał! Ludzie, ksiądz zmartwychwstał! – chciałoby się krzyknąć.” – dobre!

 

Zabawny szort, ale i z nutą zadumy. AI i robotyki będzie coraz więcej – niewykluczone, że za kilka lat ktoś powie, że w tym tekście nie ma już fantastyki.

 

Podobało mi się, pozdroklik.

rr

Fajne opko, @melendur88, osadzone w bliskiej przyszłości…

 

Natomiast rzeczy w nim opisane już się działy (w przeszłości) i dzieją (teraz).

 

Przykładowo w sierpniu 2024:

 

https://www.theguardian.com/technology/2024/nov/21/deus-in-machina-swiss-church-installs-ai-powered-jesus

gdyby to było za paywallem, albo po prostu komuś by nie chciało się czytać artykułu w języku zgoła obcym, wrzucam tu fragment tłumaczenia:

 

”Mały, skromny kościółek od dawna uważany jest za najstarszy w szwajcarskiej Lucernie. Jednak kaplica św. Piotra stała się synonimem wszystkiego, co nowe, po zainstalowaniu w niej Jezusa napędzanego sztuczną inteligencją, zdolnego do dialogu w 100 różnych językach.

„To był prawdziwy eksperyment” – powiedział Marco Schmid, teolog z kościoła Peterskapelle. „Chcieliśmy zobaczyć i zrozumieć, jak ludzie reagują na Jezusa sterowanego sztuczną inteligencją. O czym by z nim rozmawiali? Czy byliby zainteresowani rozmową z nim? Prawdopodobnie jesteśmy pionierami w tej dziedzinie”.

Po projektach eksperymentujących z wirtualną i rozszerzoną rzeczywistością, kościół zdecydował, że kolejnym krokiem będzie instalacja awatara. Schmid powiedział: „Rozmawialiśmy o tym, jaki to będzie awatar – teolog, człowiek czy święty? Ale potem zdaliśmy sobie sprawę, że najlepszą postacią będzie sam Jezus”.

Z powodu braku miejsca i poszukiwania miejsca, w którym ludzie mogliby prowadzić prywatne rozmowy z awatarem, kościół zastąpił księdza, który zainstalował komputer i kable w konfesjonale. Po przeszkoleniu programu sztucznej inteligencji w zakresie tekstów teologicznych, odwiedzający byli zapraszani do zadawania pytań długowłosemu wizerunkowi Jezusa wyświetlanemu na ekranie z siatki. Odpowiadał on w czasie rzeczywistym, udzielając odpowiedzi generowanych przez sztuczną inteligencję.

(…)

 

Oczywiście – tłumaczenie maszynowe. Ilustracja Jezusa w artykule też wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

 

Wiadomo, nie wszędzie się to przyjęło, przykładowo tego AI-Księdza dość szybko wycofano:

https://nypost.com/2024/04/26/us-news/ai-priest-defrocked-by-developer-after-taking-confessions-like-real-priest/

 

 

Dostępne są też apki do spowiedzi, przykładowo “One Day Confession”, a już dziesięć lat temu w wielu miejscach na świecie pojawiały się pierwsze aplikacje do spowiedzi online.

 

Mimo wszystko opowiadanko całkiem przyjemne, mimo że opisuje jako przyszłość coś, co już mamy od pewnego czasu. Dotarcie tych nowinek na polską prowincję z pewnością trochę zajmie – tym bardziej, że według wykładni Kościoła Katolickiego, nawet spowiedź online jest niesakramentalna a co dopiero taka przez LLM.

Mimo to, i w Polsce podejmowane są próby użycia LLM do spraw religii – z pewnością słyszeliście o inicjatywie polskich teologów do zaprzężenia LLMów do wyjaśniania dogmatów wiary katolickiej, ale są też i takie pomysły jak ten w Poznaniu:

https://www.telepolis.pl/tech/aplikacje/nano-kaplica-poznan-chatgpt

 

https://haimagazine.com/pl/ai_news/sztuczna-inteligencja-w-sluzbie-wiary-nowy-trend-nanokaplic-juz-w-polsce

 

Część polskich księży przyznaje się też do tego, że używa AI do pisania kazań.

 

Słowem: przyszłość była wczoraj :)

 

 

 

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Melendurze88, to Ty jesteś Autorem? Miło powitać. :))

Pecunia non olet

Odnosząc się do artykułów Jima, to opowiadanie nie jest już sci-fi, tylko historyczne. Ale ten czas szybko leci… laugh

Cześć, melendur88

Osobliwe zjawisko, niecodzienne. Trafiony, bardzo aktualny pomysł i dobrze zrealizowany.

Wiele przestaje mnie dziwić. Pamiętam okrągłe odkurzacze dla leniwych, co to same odkurzają, jeżdżąc po domu i tak wtedy sobie myślałem: dlaczego są okrągłe, przecież nie mieszkamy w wigwamach lub igloo, niby jak to czyści kąty? Ale przynajmniej koty mogą na nich jeździć. 

Lubię tradycję… Nie ma to jak koszenie czterosuwem pierwszej trawy. Dlaczego też pozbawiać się tej przyjemności i zaprzęgać robota? Chyba chodzi o czas, bo często spotykam ludzi i nikt go nie ma. 

Podobnie pewnie z tym księdzem, też chłop zabiegany, to robota posadźmy w konfesjonale. 

Klik!

Pozdrawiam

@Jim, niezmiernie ciesze się, że przeczytałeś opko i nie pozostawiłem ci związku z tym uczucia zmęczenia :)

 

Tak, te opisane przykłady już znałem od dawna. Natomiast nadal to są jednostkowe przypadki, ergo, nie jestem specem do spraw kościelnych bo mnie w ogóle nie interesują, ale chyba potrzebny jest sobór do legalizacji ai/spowiedzi online :P Oczywiście w ten sposob kościół tradycyjnie sobie strzela moim zdaniem w kolano, ale cóż. Nic na siłę. 

Jim, poruszyłeś bardzo interesujący wątek i kradnąc od ciebie kwestie – odniosę się do tego wieczorem :)

 

@Robert, fajnie że się spodobało opko :) No cóż, miałem to napisane już jakiś czas temu, ale jeszcze nie miałem jakoś chęci wrzucić. Plus jeszcze nie miałem do końca wizji spowiedzi, musiałem mieć na flow i pomysł. W końcu nadszedł :) Dziękuję za pozdroklika :)

 

@Heseket

 

Tobie również dziękuje za wizytę :)

 

Z twojej wypowiedzi jest słowo klucz:

Chyba chodzi o czas, bo często spotykam ludzi i nikt go nie ma. 

It’s always the matter of time :)

 

Śmieję się, że w w moim zawodzie wszyscy jesteśmy leniami. Generalnie piszemy skrypty/automayzacje, żeby sie nie narobić :). Ale z czego to wynika? Bo, my, ludzie chcemy wszystko szybciej, sprawniej, żeby ogarniać inne tematy. Jak się ogarnie ten jeden temat, to zaczynamy kolejny. Ale się okazuje, że chce się mieć więcej czasu jeszcze na to. Klasyczny wyścig wynalazków i pomysłów. Samonapędzający się mechanizm.

 

A to że nie ma czasu na nic, to te czasy to tylko pokazują. W jednej z firmie z którą współpracuje, jest nakaz wykorzystania AI, bo trzeba poprawiać wydolność i dostarczanie rozwiązań :) 

 

I co gorsza, nie uciekniemy od tego. Najważniejsze, żeby nie zwariować… Natomiast tym opkiem chciałem pokazać, że AI wbrew pozorom, nie niesie tylko zagrożeń. Potrafi rzeczy mówić bardzo mądre.

 

Tak jak AI-owy ksiądz z ambony :)

 

Dziękuje za klika ;)

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Czołem melendurze!

Parę kwestii, co rzuciły mi się w oczy. Mogą być nietrafione, bom trochę zmęczon.

Matka mówiła mi, że we wsi, do starzejącego się proboszcza nadciągnęły posiłki w postaci nowych spowiedników.

We wsi nadciągnęły posiłki? Do wsi lub ze wsi raczej.

Matka mówiła mi, że we wsi, do starzejącego się proboszcza nadciągnęły posiłki w postaci nowych spowiedników. Podobno jeden z nich, wiernie cytuje matkę – jest wręcz modelowy. Że mądrze opowiada i życiowy jest.

Życiowy ksiądz ?

Nadmierna spacja przez pytajnikiem.

Tak wo­gó­le

Celowo?

Wolałbym, żeby w mojej obecnej, nieco ponurej sytuacji ( przecinek?) uśmiechała się ta młoda panna.

Moja mama wierzy w taką ewidencję dobrych uczynków, choć ja nigdy nie miałem do niego zaufania.

Podmiotem jest ewidencja, więc raczej “do niej”. Tylko wtedy wyjdzie, że do matki, więc rozważyłbym przemodelowanie zdania.

– No… nie mam kalkulatora. Ale licząc 52 tygodnie w roku przez jedenaście lat… 

Raczej liczebniki słownie, wszystkie.

Po prostu nie chce być sam.

Chcę?

Ale…nie doszło do, że tak to ujmę…finalizacji transakcji.

Spacje po wielokropkach?

Tego było już za wiele. Ten dźwięk wentylatora wzbudził we mnie podejrzenie, które tylko we mnie narastało.

Nie zaczynałbym dwóch zdań z rzędu od “tego” i “ten”.

Czytałem gdzieś o tym modelu jakiś czas temu, jak testowali to w jakiejś bananowej parafii w Warszawie

Wiem, że to styl narracji, ale mi jednak przeszkadza.

No tak, po za księżmi, to ministrantów też powoli brakuje.

poza?

ważne.Nurkuję pod ławki, szukając tej cholernej baterii. Nie ma.

Spacja po kropce.

Ale…Najpierw zrestartuję tego robota

Spacja po wielokropku.

Przepraszam. Modelowy ksiądz. I moja własna matka się na to nabrała. 

Wibruje mój smartfon.

Gdybym miał oceniać tylko pomysł, to jest to super. Tzn. spójność + idea + przesłanie.

Natomiast do mnie osobiście nie do końca trafił styl. Nie czytało mi się płynnie, tempo troszkę skakało. Ta narracja pierwszoosobowa była tu konieczna, ale jakoś mi nie “siadła”. Zaimków się napatoczyło bardzo dużo, choć to pewnie też celowo.

Klimat w porządku, oddałeś taką małą społeczność i jej mentalność. Dało się wyobrazić ten kościół.

 

No i sakramentalne pytanie – gdzie tu fantastyka? Nie no, jest. Subtelna, ale jest.

 

Na pewno nieoczywisty tekst, miałeś rację, że “coś innego”.

 

Doklikam, zastanów się tylko nad tymi kwestiami powyżej.

Chyba, że klika Ci nie trzeba, to cóż…

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A, nie dodałem, że duży plus za tytuł i “Gemini-Santo-Subito 4.0” laugh

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Natomiast do mnie osobiście nie do końca trafił styl. Nie czytało mi się płynnie, tempo troszkę skakało. Ta narracja pierwszoosobowa była tu konieczna, ale jakoś mi nie “siadła”. Zaimków się napatoczyło bardzo dużo, choć to pewnie też celowo.

Tak, celowo. Mam świadomość, że może nie siąść. Pamiętaj – zawsze trzeba wychodzić, chociaż na chwilę ze swojej bańki. Osobiście nie jest to mój styl, ale chciałem zobaczyć jak mi idzie w innym stylu. Jak byłem gówniarzem pisałem w podobny sposób… Napisałem kiedyś coś podobnego. W ogóle, to nie lubię 1osoby. Staram się jej unikać, bo i tak się wtedy czuje jakbym pisał o swoim życiu:) Ale może to opko coś mnie nauczy :)

 

Jak zawsze rad jestem, że wpadłeś :) 

 

Dziękuje mimo wszystko za łapankę. Trzy z uwag były aktualne :)

 

Chyba, że klika Ci nie trzeba, to cóż…

 

Chyba już nie :) Chyba, że do piórka, ale to nie jest opko piórkowe. Bądźmy szczerzy :) Ale wrzuć tak w razie czego(do biblio) :) Jak nie, to jakiś piórkowiec/lożanin kliknie :) 

 

A, nie dodałem, że duży plus za tytuł i “Gemini-Santo-Subito 4.0” laugh

Taki był cel :)

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Interesujący tekst. Faktycznie, trochę inny.

Stylistycznie trochę kuleje.

Że w konfesjonale siedzi komputer, to było wiadomo dość wcześnie, ale twist z zawieszeniem zadziałał należycie.

Jedenaście lat nie byłem do spowiedzi.

A to jeszcze nie poprawione.

Kątem oka dostrzegam ją dostrzegam.

Nadmiar dostrzeżeń.

Babska logika rządzi!

Interesujący tekst. Faktycznie, trochę inny.

Dziękuję :) Powitać lożankę :) 

 

Że w konfesjonale siedzi komputer, to było wiadomo dość wcześnie, ale twist z zawieszeniem zadziałał należycie.

Czyli rozsądnie zostawiałem ślady. Miło, że odczytałaś :) (chociaż tag był wystarczającym sygnałem :])

 

Poprawki – zrobione. Jeszcze raz miło, że wpadłaś @Finklo :) 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Nigdy nie patrzę na tagi, bo czasami można spotkać paskudny spojler.

Babska logika rządzi!

Nigdy nie patrzę na tagi, bo czasami można spotkać paskudny spojler. 

I bardzo dobrze. Ja też w sumie nie patrzę na tagi :) Ale taguje bo poradnik tak sugerował :]

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Ja też taguję – żeby tekst się pokazywał na liście, jeśli ktoś kliknie na przykład na XIX wiek. I jeśli fakt, że bohater jest, powiedzmy, wampirem, to nie kluczowy w fabule twist.

Babska logika rządzi!

Aż mnie natchnęło i dokonałem aktu edycji na tagach :) Dziękuje za skuteczne zhakowanie mojego systemu, Finklo :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Jest OK, kilka dobrych testów, można się trochę pośmiać.

Tymczasowy lakoński król

Dziękuje @OneTwo za przeczytabnie i miły komentarz :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Witaj melendur88!

 

Tak wogóle, to mieszkam w stolicy

W ogóle

Cóż. Każdy ma potrzeby, ale żeby od razu niemieckie? To chyba największy grzech.

Dobre.

Chce mi dać cukierka, czy zgwałcić?

:D

Moja mama wierzy w taką ewidencję dobrych uczynków, choć ja nigdy nie miałem do niego zaufania.

“Do niej” – do tej ewidencji.

Bo jednej strony intencja jest kluczowa.

brakuje “z”

 

Ok, jestem w miejscu gdzie klika i słychać po raz trzeci wentylator i domyślam się kto, a może co, jest za konfesjonałem. ;) Zobaczymy czy zgadnę.

CZY CHCESZ OCENIĆ JAKOŚĆ POSŁUGI?

Posługi zamiast usługi – pasuje.

wyspowiada mnie model językowy. Przepraszam. Modelowy ksiądz.

Udana gra słowem “model”. 

 

Ogólne wrażenia:

Fajny flow, czuć było, że dobrze się bawiłeś pisząc. Chyba Wielkanoc mocno “weszła”. ;) I mi sie udzielił humor. 

Tekst na czasie, bo rzeczywiście, jest kryzys powołań. Jednocześnie zestawiłeś ucieleśnienie bezduszności z tym, co powinno być centrum interakcji duchowej. I ten kontrast nasyca absurd sytuacji. Odniosłem wrażenie, że kilka kwestii modelowego księdza rzeczywiście wygenerował model AI. 

Podobało mi się!

 

 

 

Hej,

 

Dziękuję OldGuard za szybką betę :) 

Betą to trudno nazwać, bo beta jednak wymaga wyłapania jakichś potknięć, literówek itd, na co niestety nie miałam czasu. Ot, rzuciłam okiem na tekst wcześniej niż inni :)

 

A tekst sam w sobie ciekawy, inny. Fajnie, że wyszedłeś poza swoją bańkę, jak widać, dobrze się to sprawdza. Niby fantastyka, ale za kilka lat może się okazać, że już niekoniecznie. Jest jeszcze trochę problem z przecinkami czy jakieś nie do końca wygładzone zdania, ale nie będę “zołzą” i nie będę ich punktować.

 

Biblio jest, więc zostawiam wirtualnego klika. 

Those who don't believe in magic will never find it

. Niby fantastyka, ale za kilka lat może się okazać, że już niekoniecznie. Jest jeszcze trochę problem z przecinkami czy jakieś nie do końca wygładzone zdania, ale nie będę “zołzą” i nie będę ich punktować.

Oj tam :) Mi zawsze można powiedzieć wszystko, przecież wiesz :)

 

Dzięki za komentarz i mimo wszystko `nomen-omen` usunąłem bo tam był zgrzyt, więc jakaś była ;) 

 

Co do przyszłości, się zobaczy. W zamyśle to lata 30-tce w opku, a czy tak będzie?:) Znając instytucję KK wątpie :) Ale opko to też satyra :)

 

Fajny flow, czuć było, że dobrze się bawiłeś pisząc. Chyba Wielkanoc mocno “weszła”. ;) I mi sie udzielił humor. 

Tekst na czasie, bo rzeczywiście, jest kryzys powołań. Jednocześnie zestawiłeś ucieleśnienie bezduszności z tym, co powinno być centrum interakcji duchowej. I ten kontrast nasyca absurd sytuacji. Odniosłem wrażenie, że kilka kwestii modelowego księdza rzeczywiście wygenerował model AI. 

Podobało mi się!

 

Dzięki kronosie za wizytę ;) 

 

Z życia wzięte, bym rzekł :) Pytanie o listę opuszczonym niedziel zdarzyło się naprawdę i zmusiło mnie do opuszcania następnych :) Nie ukrywam, że temu napisałem to opowiadanie.

że kilka kwestii modelowego księdza rzeczywiście wygenerował model AI. 

Jedno. Takie, które chciałem żeby brzmiało najbardziej ejajowo, ale i tak musiałem poprawić :]

 

. Twój aparat poznawczy wykazuje wysoką zdolność do hamowania impulsów, co jest godne odnotowania. Zgadzam się z tobą, że brak finalizacji transakcji to istotny czynnik łagodzący.

Konkretniej to. Nie byłem w stanie już wymyślić, żeby brzmiało najbardziej głupio i absurdalnie :) 

 

Resztę juz bylem sam w stanie pamiętać, rozmowy z AI-em się pamieta ;P 

 

(Błędy wskazane przez ciebie poprawione, dziękuję za wychwycenie)

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Podobno jeden z nich, wiernie cytuje rodzicielkę – jest wręcz modelowy.

Jeśli dobrze rozumiem, to bohater cytuje matkę, więc literówka – cytuję? 

Zastanowiłbym się, czy nie lepiej przecinek zamienić na pauzę:

Podobno jeden z nich – wiernie cytuję rodzicielkę – jest wręcz modelowy.

Nie wiem jak innych, mnie lekko wybiło z rytmu. Ale może prawda taka, że ja nie lubię takich dopowiedzeń, i całe to “wiernie cytuję rodzicielkę” bym wywalił XD

Kościół we wsi, z której pochodzę jest mały.

Przecinek po “pochodzę”?

Ludzi mniej niż piętnaście lat temu, ale mają dwa konfesjonały.

Hmm, rozumiem dlaczego tak zapisujesz, biorąc pod uwagę jakim językiem mówi narrator, ale zastanawiam się, czy “jest” nie jest tu konieczne.

Zostali tu sami starcy.

są znacznie bardziej smaczne

Smaczniejsze? 

Ostatni raz byłem jedenaście lat temu.

Może warto doprecyzować, że w spowiedzi, bądź na mszy. Chyba, że to celowo tak, przez zakłopotanie.

Ale licząc 52 tygodnie w roku przez jedenaście lat… 

Liczebniki słownie.

Cisza potrwała ułamek sekundy za długo

Nie lepiej “o ułamek sekundy za długo”?

A potem usłyszałem odpowiedź w tym dziwnie, perfekcyjnym tonie.

Nie jestem przekonany co do konieczności tego przecinka. Co innego, gdyby było “dziwnym”, a nie “dziwnie”.

To nie była tylko tragedia, to była utrata stabilizacji, całkowite zerwanie połączeń w twoim systemie wsparcia. To surowe, bezlitosne doświadczenie. To, że przestałeś rozmawiać z Panem Bogiem, jest całkowicie zrozumiałe.

Może celowe, ale wypiszę, gdyby jednak nie było.

Człowiek.. liczy

Jedna kropka się zapodziała.

Nie ma jej, w ułamku sekundy.

Poprzedni podmiot to “człowiek”.

Na chwile zapadła cisza.

chwilę.

dwadziescia pięć

Literówka.

Na jednym mruga czerwona dioda, od awarii zasilacza

Moim zdaniem przecinek zbędny.

nieprzeszkadzanie księdzu proboszczowi

To aż tak ten robot z konfesjonału awansował?

W szkole bym na nią nawet nią spojrzał, a teraz…

Coś tu się podziało.

zmarchwystał!

Z marchwi wstał? :D Literówka i to podwójna.

I moja własna rodzicielka się na to nabrała. 

Wibruje mój smartfon.

Hmm. Mam mieszane uczucia. Co do humorystycznych wstawek – mniej więcej połowa mi siadła, połowa średnio. Co do tych bardziej ukrytych, poważniejszych – te już bardziej, fajna scenka “spowiedziowa”. Ale za to brakuje mi w tekście refleksji innej niż “tak może kiedyś być”. Bo to, że tak może być, będzie, albo nawet powoli jest, nie jest niczym odkrywczym – brakowało mi może trochę rozwinięcia sytuacji bohatera, ona wydawała się w tym wszystkim dla mnie najciekawsza. 

Nie odbierz tego jakoś negatywnie, opowiadanie mi się podobało, ciekawa, luźna narracja. Szacun za czas teraźniejszy. Po prostu czegoś mi brakowało, niektóre myśli, wspomnienia, sytuacje mogły być rozwinięte. A tak to zostałem z refleksją, która, przynajmniej moim zdaniem, jest wyłożona kawa na ławę i już była.

Cieszę się, że wychodzisz poza swoją strefę komfortu jaką jest Wiedźmin i celujesz w coś nowego, do tego jeszcze gdzieś tam przebija się religia, może następnym razem przypowieść, bo czuję się samotny w tych tematach na forum haha :D

Gdyby brakowało klika, miałbyś mój miecz, czy tam touchpada XD

Pozdrawiam!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Melendyrze, przypuszczam, że jeszcze trochę i ta historia przestanie być fantastyką.

Jeśli pominąć usterki, czytało się całkiem fajnie. ;)

 

Szybki rzut okiem na drugi konfesjonał. → Szybki rzut oka na drugi konfesjonał.

Nie rzuca się okiem! A zwrot „rzut oka” to to związek frazeologiczny, czyli forma ustabilizowana, utrwalona zwyczajowo, której nie korygujemy, nie dostosowujemy do współczesnych norm językowych ani nie adaptujemy do aktualnych potrzeb piszącego/ mówiącego.

 

– No… nie mam kalkulatora. Ale licząc 52 tygodnie… → – No… nie mam kalkulatora. Ale licząc pięćdziesiąt dwa tygodnie

Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach.

 

– Zatem powiedz mi, dlaczego przestałeś praktykować? – odezwał się po chwili. Zmarszczyłem brwi. → Narracji nie zapisujemy z didaskaliami. Winno być:

– Zatem powiedz mi, dlaczego przestałeś praktykować? – odezwał się po chwili.

Zmarszczyłem brwi

 

– Było ciężko – rzuciłem. → – Było trudno – rzuciłem.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Ciezko-a-trudno;19058.html

 

Człowiek.. liczy, że kogoś znalazł. → Wielokropkowi brakuje jednej kropki. Wielokropek ma zawsze trzy kropki.

 

Znowu poczułem szum wentylatorów. → Szum to dźwięk i można go usłyszeć, ale chyba nie poczuć.

Proponuję: Znowu poczułem powiew wentylatorów.

 

Alenie doszło do, że tak to ujmęfinalizacji transakcji. → Brak spacji po wielokropkach.

 

Nie odmawiaj niepotrzebnych, powtarzalnych litanii…. → Zbędna kropka po wielokropku. Po wielokropku nie stawia się kropki.

 

wzbudził we mnie podejrzenie, które tylko we mnie narastało. → Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …wzbudził we mnie podejrzenie, które tylko narastało.

 

po kiego im dwadziescia pięć portów w konfesjonale? → Literówka.

 

 AleNajpierw zrestartuję tego robota… → Brak spacji po wielokropku.

 

próbując ukryć wewnętrzny pożar pod skórą moich policzków… → Zbędny zaimek.

 

Ksiądz zmartwychwstał! Ludzie, ksiądz zmarchwystał! → Literówka.

 

Aż sam się zaśmiałem z własnej myśli pod nosem. → Miał myśl pod nosem.

A może: Aż zaśmiałem się podnosem z własnej myśli.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@reg i @MB

 

Dzięki za wychwycenie błędów i opinię :) Z głębszym komentarzem – poprawkami – pewnie na majówkę wrócę.

 

Dziękuję wam obu za przeczytanie i obiecuję wrócę czym prędzej. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Ubawiłam się szczerze. Zwariowana opowieść, śmieszna, choć na dnie osiadł smuteczek, czy niepokój. AI zastąpi wszystkich, nie sądzę?! Niemniej cieszę się, że wpadłam.

delulu managment

Ubawiłam się szczerze. Zwariowana opowieść, śmieszna, choć na dnie osiadł smuteczek, czy niepokój. AI zastąpi wszystkich, nie sądzę?! Niemniej cieszę się, że wpadłam.

Nie mam tutaj mojego kłaniającego się szkota, ale odpowiem jedynie:

 

It was my honour :)

 

Co do AI – sam pracuje z nim na codzień i chyba to pisanie jest dla mnie odskocznią od tego. Powtarzałem w swoim zespole, że ai nam roboty nie zabierze. Ale ludzie go sprawnie wykorzystujący już tak. Bo będą bardziej wydajni i interdyscyplinarni.

 

AI zrobić świat jeszcze szybszym, niż był. Smutne. Ale też są plusy :)

 

@Reg, poprawione. Miło jak zwykle cię zobaczyć pod swoimi opowiadaniami :) 

 

Fajnie, że się podobało :)

 

Z marchwi wstał? :D Literówka i to podwójna.

Dobre! :D Poprawione część z tego co mówiłeś.

 

@MB odnośnie oceny ogólnej.

 

Właśnie takie opinie lubię, nie głaskanie a szczera ocena tekstu za co ci dziękuję.

 

No nie jest to mój styl i sci-fi ciężko mi się pisze. Near future, albo kto jak woli klimaty black mirror trochę mi bardziej pasują, bo sam pracuję z tym ustrojstwem to też łatwo mi był oto wszystko opisać naturalnie. Nie wiem, czy chce tak pisać :) To był test, ale wychodzę z założenia, że rozwijanie się to też wychodzenie na chwilę z bańki, ale nie musisz jej opuszczać. Bo doświadczenie jakie zbierzesz, jest spore. Nawet jak się nie uda.

Najlepiej się uczymy na błędach.

Próbując, starając sie.

. A tak to zostałem z refleksją, która, przynajmniej moim zdaniem, jest wyłożona kawa na ławę i już była.

Nie umiem jeszcze w refleksje tak dobrze, jak ty :] Jestem człowiekiem akcji,(pewnie przez bycie graczem i mistrzem rpg od lat), a nie melancholii, choć lubię to czytać co jakiś czas, a bytność tutaj mi pokazuje, że warto próbować różnych rzeczy. Coś tam się staram. Przelewanie uczuć na papier jest dla mnie poniekąd wyciąganiem siebie, a z tym zawsze miałem problem i w życiu :] ale robię co mogę. Natomiast nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda to zrobić, bo jestem człowiekiem akcji, że tak to ujmę, przygody and all of this stuff.

 

Co do humoru, to jak w życiu. Niektórym siądzie, niektórym nie – trudno. Świat się nie załamał :) A mimo to przyszedłeś i przeczytałeś i za to jestem ci wdzięczny :) 

 

 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

No witam :]

 

Hmmm ładnie napisane, zabawne i pomysłowe. Tylko trochę się zasiedziało. Najmocniejszy momentem opowiadania jest, gdy tytułowy ksiądz okazuje się Fujitsu Santo Subito, a potem jest jeszcze ta scena z ministrantem, która nie dosięga poziomem humoru do poprzedniej części opowiadania i nie wprowadza tak naprawdę niczego nowego – moim zdaniem trzeba było to skończyć na wysokim “C”.

 

Pozdrawiam i klik


że we wsi, do starzejącego się proboszcza

Nie wydaje mi się, żeby ten przecinek był uzasadniony.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

@GalicyjskiZakapior

 

Dzięki, że wpadłeś i za opinię :) Być może ten ministrant zdawał się być wlepiony na siłę, ale wizję chciałem zrobić taką, że sarkastyczny black mirror, ale z dobrym zakończeniem :)

 

Pozdrawiam i klik – 

Hm…wirtualny zdaję się ale i tak dziękuję :) Liczy sie intencja.

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Hm…wirtualny zdaję się ale i tak dziękuję :) Liczy sie intencja.

A tak – chciałem kliknąć, ale wyszło, że masz już pięć. Chyba że mi strona się buguje? Nie mam tego knefla w każdym razie.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Tekst już w biblio. Wtedy ten… knefel, powiadasz? znika, bo nie jest już potrzebny.

Babska logika rządzi!

To był test, ale wychodzę z założenia, że rozwijanie się to też wychodzenie na chwilę z bańki, ale nie musisz jej opuszczać. Bo doświadczenie jakie zbierzesz, jest spore. Nawet jak się nie uda.

Najlepiej się uczymy na błędach.

Próbując, starając sie.

Zgadzam się całkowicie. Ale nie byłbym taki krytyczny, to naprawdę fajny tekst. A jak na pierwsze kroki w sci-fi to tym bardziej.

Nie umiem jeszcze w refleksje tak dobrze, jak ty :]

Aj, przestań :D

Jestem człowiekiem akcji,(pewnie przez bycie graczem i mistrzem rpg od lat), a nie melancholii, choć lubię to czytać co jakiś czas, a bytność tutaj mi pokazuje, że warto próbować różnych rzeczy. Coś tam się staram. Przelewanie uczuć na papier jest dla mnie poniekąd wyciąganiem siebie, a z tym zawsze miałem problem i w życiu :] ale robię co mogę. Natomiast nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda to zrobić, bo jestem człowiekiem akcji, że tak to ujmę, przygody and all of this stuff.

Myślę, że jeszcze nieraz zaskoczysz fajną refleksją. A dobrze napisana akcja to duzy atut. Ja za to z tym mam problemy zazwyczaj. 

Co do humoru, to jak w życiu. Niektórym siądzie, niektórym nie – trudno. Świat się nie załamał :) A mimo to przyszedłeś i przeczytałeś i za to jestem ci wdzięczny :) 

I wyszedłem całkiem zadowolony, więc cacy!

You cannot petition the Lord with prayer!

Cześć. Przyjemne opowiadanie. Fajna zagrywka z użyciem słowa "modelowy". Moim jedynym zarzutem jest to, że dość szybko udało mi się zorientować, o co chodzi. Z ciekawości – teksty "księdza" faktycznie zostały wygenerowane przez AI, czy samemu nad nimi siedziałeś? Pozdrawiam!

Kapibara

Z ciekawości – teksty "księdza" faktycznie zostały wygenerowane przez AI, czy samemu nad nimi siedziałe

Tak, w komentarzach nawet to wskazywałem, aż tak głupich niektórych odpowiedzi nie byłbym w stanie wymyślić. Ale oczywiście je odpowiednio obrobiłem :)Konkretnie wie z nich wygenerowane – te gdzie widać ewidetny bełkot AI. Reszta to ja sam, co chyba widać po błędach i naturalności zdań.

 

Moim jedynym zarzutem jest to, że dość szybko udało mi się zorientować, o co chodzi. Z

To znaczy, że jesteś mądry gość :) 

 

Cześć. Przyjemne opowiadanie. Fajna zagrywka z użyciem słowa "modelowy"

 

 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Cześć, Melendurze Rocznik Osiemdziesiąty i Ósmy!

 

W sumie sztuczna inteligencja w kościele brzmi sensownie. Przy tym całym kryzysie powołań i wchodzeniu w XXI wiek…

 

Trafił do mnie humor, lekko cyniczny, w moim stylu. Narracja sprawia wrażenie lekko urywanej przez nagromadzenie krótkich zdań i równoważników, ale pasuje do tematyki i sprawnie buduje tempo, więc ostatecznie szafa gra.

 

W zasadzie moim głównym (i w sumie jedynym) zarzutem jest to, że całość to raczej scenka, a nie pełnoprawne opowiadanie. Jest garść spostrzeżeń narratora, minimum rysu historycznego w dialogach oraz twist z AI księdzem, ale jako takiej historii mi troszkę zabrakło.

 

Niemniej, czytało się dobrze gdzieniegdzie uśmiechnęło, a do tego pobudziło do przemysleń, więc w mojej skromnej opinii biblioteka w pełni zasłużona.

 

Pozdrawiam!

 

 

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Nowa Fantastyka