Rozpoznaję twoje kroki już z daleka. Miałem piętnaście lat, by się ich nauczyć. Zawsze chodziłaś szybko. Jesteś zdyszana.
Proszę, usiądź tu przy mnie. Chcę ci coś powiedzieć.
Przyniosłaś kwiaty. To tulipany? Czyli przyszła już wiosna? Zawsze wolałaś je od róż. Mówiłaś, że czerwone róże są tandetne. Kiedy dałem ci na imieniny bukiet margerytek, skakałaś ze szczęścia, bo wreszcie ktoś cię zrozumiał. Tak powiedziałaś.
Idziesz jeszcze po świeżą wodę. Dobrze, ustaw ten wazon i potem usiądź. Bardzo cię o to proszę.
Jesteś zmęczona. Nie malowałaś się dzisiaj. Wyglądasz ślicznie, jak zawsze, ale widzę w tobie smutek. Znowu zaczęłaś skubać skórki przy paznokciach. Przybyło ci trochę siwych włosów. Jesteś spięta, prawda?
Trzymasz na kolanach tę wielką torbę i zaciskasz na niej dłonie. Odłóż ją na bok, rozluźnij się. Wiem, że łatwo mi powiedzieć. Zostałaś ze wszystkim sama. Boisz się, czy dasz radę. Zyskałem perspektywę, wiesz? Teraz widzę wszystko zupełnie na trzeźwo. To nic, że płakałaś i krzyczałaś. To ty walczyłaś, a ja się poddałem. Dlatego wiem, że dasz radę.
Jestem przy tobie. Poczułaś ten podmuch wiatru? Na pewno, bo poprawiasz włosy. To byłem ja. Pocałowałem cię na pożegnanie. Bo tak, musisz stąd odejść.
Została nam tylko jedna rzecz.
W słońcu lśni złota nić. Wiąże nam dłonie. Nie widzisz jej, ale ona tam jest. Pociągam mocno, aż pęknie i uwolni serdeczny palec. Nić spada na granitową płytę i zmienia się w proch. Kolejny podmuch go rozwiewa.
Wiem, że trudno wstać i pójść, ale naprawdę musisz. Życie na ciebie czeka.
Podnosisz się, zakładasz włosy za uszy, kładziesz dłonie na biodrach. Znam tę pozycję. Przygotowujesz się na nowe. Dobrze, tak trzymaj. Wyjdź stąd i nie wracaj. Spotkaj kogoś. Uśmiechaj się. Idź na randkę. Trzymaj kogoś za rękę. Powiedz mu, że nie lubisz róż. Niech ci powiesi w końcu ten kwietnik, o który tyle razy prosiłaś. W szafie jest wiertarka. Wyrzuć wreszcie moje ubrania.
Ocierasz łzy i idziesz. Słyszę twoje kroki. Zwalniasz. Przechodzisz przez furtkę i znikasz.
Czyli już przyszła wiosna?
Czyli przyszła już wiosna?
Szybko zdmuchuje go kolejny podmuch.
Kolejny podmuch szybko go zdmuchuje?
Bardzo ciekawa miniaturka, zrobiła na mnie wrażenie. Świetny pomysł na narrację. Uroczy tekst w całym tym swoim mroku i bólu.
Mamy rozumieć, że mąż popełnił samobójstwo, skoro się poddał?
Interesująca refleksja i ciekawe, dość terapeutyczne podejście do tematu. Skłania do rozmyśleń.
Gratuluję udanego tekstu i klikam.
Pozdrawiam.
You cannot petition the Lord with prayer!
Ładne. Smutne, ale bardzo ładne. Zrobiło na mnie spore wrażenie. Klikam.
PS. Pozwolę sobie to tutaj, zostawić (kiedyś opublikowałam dribble w podobnym temacie i Twój tekst mi go jakoś przypomniał):
“Świat się nie zatrzymał. Za oknem ciągle szumiał wiatr, a sznur samochodów zdawał się nie mieć końca. Dziecięcy śmiech też nadal rozbrzmiewał, a przecież nie powinien. Z radia płynęły stare przeboje, ktoś kochał się i śmiał. Życie toczyło się dalej swoim rytmem.
Bo to był Twój, nie mój, koniec świata.”
Czyli już przyszła wiosna?
Czyli przyszła już wiosna?
Szybko zdmuchuje go kolejny podmuch.
Kolejny podmuch szybko go zdmuchuje.
MB, czy ta kolejność naprawdę ma znaczenie?
Those who don't believe in magic will never find it
MichaelBullfinch,
dziękuję za klik i komentarz. Poprawiłam te dwa zdania :)
OldGuard,
również dziękuję. Piękny fragment, naprawdę 
MB, czy ta kolejność naprawdę ma znaczenie?
Nie rozumiem, przecież to są tylko sugestie, nie robię na złość Autorce, że je wypisałem. A przecież często robisz tak samo i wiele Twoich sugestii jest czysto subiektywna. Mnie zatrzymało, to wypisałem. Jak Autorka nie będzie chciała to nie wprowadzi.
A dribble mocny, rzeczywiście pasuje do szorta i również jest refleksyjny.
You cannot petition the Lord with prayer!
Poprawiłam, jak przeczytałam na głos te zdania. Przyznaję, że lepiej zabrzmiał mi rytm po poprawce.
Nie rozumiem, przecież to są tylko sugestie, nie robię na złość Autorce, że je wypisałem. A przecież często robisz tak samo i wiele Twoich sugestii jest czysto subiektywna. Mnie zatrzymało, to wypisałem. Jak Autorka nie będzie chciała to nie wprowadzi.
Jasne, nie był to atak (może powinnam złagodzić zdanie emotikoną, bo słowo pisane można różnie odebrać :P), po prostu pytanie, bo o ile w drugim chyba faktycznie brzmi lepiej, to “już” przed albo po czasowniku nie robi mi osobiście różnicy. Ale może są na to jakieś zasady?
Those who don't believe in magic will never find it
Czy dobrze rozumiem, UnaBombo, że sprawiłaś, iż byłam świadkiem ostatnich, bardzo poruszających słów mężczyzny, któremu żona przyniosła tulipany…
Kolejny podmuch szybko go zdmuchuje. → Nie brzmi to najlepiej.
Proponuję: Kolejny podmuch szybko go rozwiewa.
Wiem, że ciężko wstać i pójść, ale naprawdę musisz. → Wiem, że trudno/ niełatwo wstać i pójść, ale naprawdę musisz.
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Ciezko-a-trudno;19058.html
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
bo o ile w drugim chyba faktycznie brzmi lepiej, to “już” przed albo po czasowniku nie robi mi osobiście różnicy. Ale może są na to jakieś zasady?
Szyk zdania w języku polskim jest dość płynny i wybacza wiele z tego co wiem. To nie jest sztywny angielski. Chodzi o sam styl i naturalność wypowiedzi, do tego rytm tekstu, gdzie mocny nacisk na słowo “już” mnie wybił. Nie jest to błąd, po prostu wydawało mi się nienaturalne. To raczej lekkie czepialstwo, żeby bardzo dobry tekst jeszcze podrasować o szczegóły.
You cannot petition the Lord with prayer!
regulatorzy,
dzięki za to “rozwiewa”. Tego słowa mi brakowało zamiast nieszczęsnego dmuchania.
Dobrze rozumiesz. Przyniosła mu tulipany na grób i chyba wreszcie zacznie prawdziwie żyć.
Bardzo proszę, UnaBombo. I ogromnie się ciesze, że rozwianie uznałaś za lepsze od podmuchu. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Smutny, poetycki tekst. Ja myślę, że chodziło o chorobę, nie o samobójstwo. Pozdrawiam!
Bardzo ładny szort.
Smutny, ale jest w nim też coś pozytywnego, jakaś nadzieja na przyszłość.
„Mamy rozumieć, że mąż popełnił samobójstwo, skoro się poddał?” – hmm, ja zakładałem, że mąż poddał się chorobie.
Pozdrawiam z klikiem
rr
Smutny i poetycki tekst. Powiem szczerze, że zaskoczyłaś mnie, bo taki troszkę nietypowy dla ciebie, ale to dobrze. Mnie bardzo się spodobał dlatego masz kliczek.
Hejka!
Bardzo emocjonalny tekst, ma w sobie dużo czułości i takiego spokojnego bólu. Najbardziej uderzył mnie motyw tej niewidzialnej więzi i moment jej puszczenia/przerwania, bardzo obrazowy i zostaje w głowie.
Wiem, że trudno wstać i pójść, ale naprawdę musisz. Życie na ciebie czeka.
Piękne i tak bardzo smutne jednocześnie. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Całkiem ładny szort, @UnaBomba. Coś kompletnie innego niż do tej pory pisałaś, a ja zawsze doceniam, gdy ktoś ma odwagę wyjść poza swój utarty schemat. Naprawdę poruszający tekst.
Bardzo smutny, melancholiczny, ale bez przesady. Zostawiam w pełni zasłużony klik.
Co się zaś tyczy kwestii podmuchu i zdmuchiwania.
Cytując nieśmiertelnego jerrego gainera(btw, co się z nim podziało? Napisał jedno opko i uciekł). Jak to bywa u początkujących pisarzy – wszyscy popełniamy błędy. To też również i ja się wypowiem, bo lubię dyskusje :)
@MB – Zgodzę się z @OldGuard. Samo przestawienie szyku niczego tu nie rozwiązało. Problemem tego zdania nie była kolejność słów, tylko powtórzenie ("podmuch" i "zdmuchuje"). Takie przestawianie mebli w pokoju niewiele daje. Dopiero zmiana czasownika na "rozwiewa", którą zaproponowała regulatorzy, nadała temu zdaniu właściwy sens i płynność. Ale jak sam piszesz – to czysto subiektywne i "feel free" :) Każdy czyta po swojemu. Co ciekawe pierw już pisałem komentarz, żeby sam to zaproponować, ale reg mnie ubiegła.
Eh. Gdybym tylko ja sam był tak dokładny wobec swoich własnych tekstów.
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Ale nad czym tu się zgadzać, albo nie. Dalej nie rozumiem. No napisałem swoje dwie malutkie poprawki i w moim odczuciu zmienienie szyku pomogło troszkę. A poprawka reg to zupełnie inny temat, mi po prostu to słowo nie wpadło do głowy, całkowicie się zgadzam, że ta poprawka była słuszna.
Nie napisałem tego, żeby wyszczególnić “błędy”, a poprawić lekko rytm, z czym zresztą sama Autorka się zgodziła XD
Ja tam lubię jak ktoś, np. OldGuard wypisuje mi takie subiektywne, kosmetyczne zmiany, najwyżej się nie zgodzę, zresztą już się dogadaliśmy. Dla mnie ten akcent na “już” troszkę wybijał :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Nastrojowy tekst, pisany z sercem i trafiający do serca!
Niech ci powiesi wreszcie ten kwietnik, o który tyle razy prosiłaś. W szafie jest wiertarka. Wyrzuć wreszcie moje ubrania.
Któreś “wreszcie” można zamienić na “w końcu” – szczery, naturalny styl będzie zachowany, a unikniesz powtórzenia.
It is not who I am underneath, but what I do that defines me
Ja tam lubię jak ktoś, np. OldGuard wypisuje mi takie subiektywne, kosmetyczne zmiany, najwyżej się nie zgodzę, zresztą już się dogadaliśmy. Dla mnie ten akcent na “już” troszkę wybijał :D
No ja też, lubię uwagi Old :) I innych, które mogą się wydawać za czepialstwo, ale wcale takie nie są. Bo tylko takie uwagi są cenne :] Bardzo słuszna uwaga :) A z takich dyskusji, pamiętaj, można wiele dobrego wyciągnąć :) Lecz nie ze wszystkimi się musimy zgadzać :)
Nie napisałem tego, żeby wyszczególnić “błędy”, a poprawić lekko rytm, z czym zresztą sama Autorka się zgodziła XD
True, ale poprawiła później na wersję reg :)
Właśnie. Pasuje poprawić swojego księdza :]
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Po prostu napisałeś, że samo przestawienie szyku niczego nie rozwiązało – moim zdaniem troszkę tak, zarówno w jednym jak i drugim przypadku. Nie chce najzwyczajniej w świecie wyjść na czepialskiego, napisałem z dobrymi chęciami.
True, ale poprawiła później na wersję reg :)
I chwała jej za to, bo to była tym bardziej dobra poprawka, co przyznałem. Nie potrafiłem znaleźć w głowie na szybko zamiennika, ale reg jak zwykle niezawodna. Do dzisiaj pamiętam jak dzięki niej zacząłem używać słowa “szynkwas”, bo zupełnie nie miałem pojęcia jak zamienić słowo :D
You cannot petition the Lord with prayer!
O Matko Bosko, rozgorzała prawdziwa dyskusja :D fajnie :D
Poprawiłam tam, gdzie uważałam za konieczne. Mam jeszcze jeden akapit, który mnie wybija z rytmu:
W słońcu migocze złota nić łącząca nasze dłonie. Ty jej nie widzisz, ale ona tam jest. Pociągam za nią, a z twojego serdecznego palca znika pętelka. Nić opada na granitową płytę i zamienia się w proch. Kolejny podmuch szybko go rozwiewa.
Brak mi jednak na niego pomysłu. Szczególnie pierwsze zdanie gryzie mi się z rytmem, bo jest takie… miękkie? Ile razy tego nie przeczytam, tyle razy coś znajdę :)
Dziękuję za komentarze i cieszę się, że tak inna dla mnie forma zyskała uznanie. W tak czułych i delikatnych tekstach dopiero sprawdzam swoje możliwości. Niemniej bardzo chcę się nauczyć :)
Jeszcze odnośnie do interpretacji. W moim zamyśle mąż zmarł, bo przegrał walkę z nałogiem. Stąd patrzenie na wszystko trzeźwo, jego poddanie się, a jej krzyk i płacz. I najlepsze, co ta kobieta może teraz zrobić, to po prostu dalej żyć już swoim własnym życiem. RobertRaks ma rację – jest tu coś pozytywnego.
Po prostu napisałeś, że samo przestawienie szyku niczego nie rozwiązało – moim zdaniem troszkę tak, zarówno w jednym jak i drugim przypadku. Nie chce najzwyczajniej w świecie wyjść na czepialskiego, napisałem z dobrymi chęciami
Nie no do czepialstwa ci jeszcze trochę brakuje. Popatrz na mnie :) Albo na jerrego, on to jest niezły aparat.
I chwała jej za to, bo to była tym bardziej dobra poprawka, co przyznałem. Nie potrafiłem znaleźć w głowie na szybko zamiennika, ale reg jak zwykle niezawodna. Do dzisiaj pamiętam jak dzięki niej zacząłem używać słowa “szynkwas”, bo zupełnie nie miałem pojęcia jak zamienić słowo :D
I na tym zakończmy :P
@UnaBomba, dyskusje sa najlepsze.
Po raz kolejny domagam się discorda dla wszystkich!
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
A właśnie, gdzie jest jerry?
A właśnie, gdzie jest jerry?
Nie wiem, napisał afrykańskie opko, dostał biblio no i wziął, i sobie poszedł :]
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Jeszcze odnośnie do interpretacji. W moim zamyśle mąż zmarł, bo przegrał walkę z nałogiem. Stąd patrzenie na wszystko trzeźwo, jego poddanie się, a jej krzyk i płacz. I najlepsze, co ta kobieta może teraz zrobić, to po prostu dalej żyć już swoim własnym życiem
O, bardzo ciekawe. Czyli źle odczytałem, ale to nie zmienia faktu, że to co najważniejsze odebrałem dobrze.
You cannot petition the Lord with prayer!
W słońcu migocze złota nić łącząca nasze dłonie. Ty jej nie widzisz, ale ona tam jest. Pociągam za nią, a z twojego serdecznego palca znika pętelka. Nić opada na granitową płytę i zamienia się w proch. Kolejny podmuch szybko go rozwiewa.
Brak mi jednak na niego pomysłu. Szczególnie pierwsze zdanie gryzie mi się z rytmem, bo jest takie… miękkie? Ile razy tego nie przeczytam, tyle razy coś znajdę :)
Hm… to zdanie zmiękczył imiesłów przymiotnikowy. A dobry imiesłów to martwy imiesłów 
Potraktowałem to jako wyzwanie inżynierskie, dodałem utwardzaczy i wyszło cuś takiego:
W słońcu lśni złota nić. Wiąże nasze nam dłonie. Nie widzisz jej, ale ona tam jest. Pociągam mocno, aż pęknie i uwolni serdeczny palec. Nić spada na granit i zmienia się w proch. Kolejny podmuch rozwiewa go bez śladu.
Niestety, jak to z polepszaczami bywa, wypaczają produkt, w dodatku na końcu powstała “ryzykowna” metafora, bo zwykle występuje jako “rozwiać się bez śladu” – Reg pewnie ma lepsze wyczucie, czy taka licentia poetica przejdzie.
P.S. edytowane, zmieniłem drugie zdanie na krótsze. A potem poprawiałem w nim anglicyzm ;)
It is not who I am underneath, but what I do that defines me
marzan,
poprawiłam, dzięki :)
Nic już więcej nie zmieniam :P Wystarczy. Już chyba znam ten krótki tekścik na pamięć 
Dzień dobry!
Wzruszające i urocze. Dobrze takie cos przeczytać raz na jakiś czas. Nie wiem dlaczego, gdy podmiot wspomniał wielką torbę na kolanach pomyślałem sobie, że zaraz wskoczy razem z nim do studni i będzie po wszystkim.
Pozdrawiam!
Witaj,
odwiedziny na cmentarzu. Ukochana osoba, zapewne zmarły mąż, 15 lat jak go nie ma, a żyć trzeba, ale teraz to juz tylko starość. Bardzo mnie wzruszył Twój tekst. Pozdrawiam serdecznie:)
Hej!

Bez takich… Myślałam, że to będzie wesoły tekst o randce. Bardzo mnie wzruszyłaś. Udało ci się uchwycić myśli męża w bardzo naturalny sposób. Subtelnie, bez jakiegoś patosu, a jednak emocjonalnie. Fajnie! Podobało mi się :)
Klikam i pozdrawiam.
Podążaj za białym królikiem.
Ta wizyta na cmentarzu bardziej mi się podoba, bardziej subtelna, nie tak traumatyczna jak poprzednia.
Heja.
Myślałem, że to będzie zwyczajny tekst o randce, a dostałem poruszający tekst o przemijaniu.
Pozdrawiam!
Kapibara