Saami Endiokrez nieco nerwowo usiadła w ławce. Wydawało jej się, że wszyscy inni robią to z anielskim spokojem.
Ale nikt więcej nie był świadkiem egzekucji ojca.
Pośpiesznie zawiązała zawiązaną już kitkę – jej czarne, lekko kręcące się włosy i tak upierały się, by wypaść z gumki.
Uważnie spojrzała na mównicę.
Metalowa, stała jeszcze pusta. Za nią rozciągał się duży holoekran.
Wyświetlił obraz.
Wielki napis: LOGIKA SYSTEMOWA
Mniejszy: SEMESTR I i II
EGZAMIN
Saami wzięła głęboki oddech.
Nagle salę zalała ostra cisza.
Spojrzała w bok.
W wejściu pojawił się starszy mężczyzna o poważnej twarzy i ona.
Ciemnowłosa kobieta o brązowych oczach.
Szaroniebieska garsonka idealnie wyprana i wyprasowana. Brązowe, łagodnie lśniące buty na obcasach.
I ten krok.
I to chłodne spojrzenie.
I ten głos:
– Dzień dobry państwu.
Bez emocji.
Saami przebiegł dreszcz po plecach. Uśmiechnęła się kwaśno.
– Dziś otrzymacie pierwszą szansę, by zaliczyć przedmiot bez zdawania egzaminu – oświadczyła kobieta, wchodząc na mównicę. – Nazywam się Shira Novida i jestem prokuratorem. Tylko dziś poprowadzę z wami zajęcia. Ewentualnie na koniec, ale to od doktora Ristiego Charlanderinga będzie zależało. Profesorze?
Saami zamknęła oczy.
Ten głos tak bardzo przypominał jej dzień.
Dzień zero.
Albo wszystkie dni zero.
Risti mówił coś, a dziewczyna gapiła się przed siebie.
Słowa docierały, ale były głuche i niewyraźne.
I wtedy ostro, metalicznie wdarła się Shira:
– Zaczynamy.
Starszy mężczyzna usiadł z boku.
Sala zamarła.
– Czym jest fakt? – rzuciła.
Sekunda milczenia.
Dwie.
Shira podniosła brew do góry.
Trzy.
– Czy mam wam kazać wrócić do podstawówki? – spytała lodowato. – Wyjmijcie dryty i sprawdźcie definicję.
Studenci wykonali rozkaz.
– Zatem umiecie korzystać z technologii – skomentowała prokurator. – Czy umiecie również z głowy?
Nikt nie odpowiedział.
Shira zerknęła na blat.
– Hmm – mruknęła. – Pani Lavinia Gistrop. Czym jest fakt?
– Yyy… proszę pani… fakt to… eee… – zarumieniła się. – To coś, co miało miejsce! Po prostu.
– Dobrze. A więc miało miejsce to, że się pani odezwała na moje życzenie. Pani słowa były niepewne, urywane, ale koniecznie chciała pani odpowiedzieć. Co w moim opisie jest faktem, a co interpretacją?
Chłopak z końca sali:
– Fakt to to, że się odezwała? I w jaki sposób? I dlaczego?
– A w jaki sposób jej odpowiedź wskazuje na dlaczego?
– Bo… eee… emocje były widoczne w jej głosie?
I wtedy prokurator uśmiechnęła się.
Saami rozszerzyły się oczy.
Dokładnie tak patrzyła na jej ojca, gdy sędzia wymówił: skazuję Penetra Endiokreza na śmierć przez powieszenie.
Nie, pomyślała z rozpaczą.
Drżąc mimowolnie, podniosła rękę.
– Taaak? – w głosie prokurator było zimne zainteresowanie.
– Emocja – zaczęła Saami, błagając, by jej strach nie był widoczny – to nie jest fakt. Fakt jest widoczny. Emocja nie.
– Ale przecież słychać to w głosie! – odezwała się blondynka z boku. – Drżenie to strach!
– Cz–czyyy j–jaaa się w–waaasss b–boooję? – zapytała prokurator głosem pełnym bólu i strachu. Głosem kogoś, kto stał przed gvarzystą i wiedział, że ten zaraz go aresztuje.
Albo gorzej.
– Nie, nie sądzę – odparła Saami.
Saami, przypomniała sobie głos matki, jeśli kiedykolwiek spotkasz Shirę Novidę, to nie okazuj jej strachu. Ona tych, co się jej boją zabija z miejsca. Pozostałych wodzi na pokuszenie.
– To, co niewidoczne jest naszą interpretacją – odparła Saami głosem głęboko zamyślonym. – Drżenie głosu jest… faktem. Ale… emocje…
– Jeśli ja powiem, że czuję strach przed wami, to nie uwierzycie. Ba, nie uwierzyliście, gdy zagrałam tę emocję, prawda?
Studenci pokiwali głową.
– Nasze przeczucia są, istnieją. Dla Magulonów będą najważniejsze. Ale dla nas istotne jest to, co widać. Wszystko to, co układa się w całość. Jeśli coś nie jest logiczne, należy się temu przyjrzeć. Za faktem coś idzie. Za interpretacją idzie marzenie, ułuda i porażka. Prokurator nie ma na to usprawiedliwienia. Weźmie pod uwagę emocję, ale nie może jej traktować jako fakt. Bo kto udowodni autentyczność strachu, jeśli to tylko manipulacja? Jaki dowód wziąć?
– Drżenie głosu i ciała – podjęła blondynka.
– Oskarżona jest aktorką, jest mistrzynią w tej roli. Skąd wiesz, że teraz nie gra?
– Bo… ja… eee… kto by się nie bał prokuratury i Gvary?
Znowu to spojrzenie.
Weźmie cię na pokuszenie, ale można z tego wybrnąć, tłumaczyła matka Saami w jej głowie.
Dziewczyna przełknęła ślinę.
Za głośno.
Ale cisza zapraszała ją do głosu.
– Wie pani – zaczęła studentka, starając się zachować spokojny ton – nie mam dowodu, że oskarżony nie gra. Nie mam też dowodu, że gra. Mogę ufać jedynie… temu, co zachodzi. Jeśli ciało drży, to po prostu drży. Powód jest nieistotny. Liczy się efekt…
– Zaliczone.
Saami zamrugała.
– Gratuluję, ma pani zaliczony egzamin – wyjaśniła Shira.
Cisza.
– A zatem, dziękuję państwu – powiedziała prokurator i spokojnym krokiem wyszła z sali.
– Co to było? – wyrwało się komuś z końca sali.
Morderca, odpowiedziała w myślach Saami.
I zostawiła to dla siebie.
Teraz starszy mężczyzna, który siedział z boku wstał i podszedł do mównicy.
Milczał trochę długo.
– Jak myślicie, rozmawiali państwo z socjopatką czy psychopatką? – zapytał wreszcie.
A jeśli powiem prawdę?, zastanawiała się dziewczyna. Czy nadal będę zwolniona z egzaminu?
– Jaka szkoda – mruknął profesor. – Prawnik, a zwłaszcza prokurator, musi być odważny. Tego wymaga śledztwo i prawda. I choć nasz system nie lubi emocji czy interpretacji, to bez nich byśmy daleko nie dotarli. Bo to zwycięzca pisze historię, a każdy z was, skoro jest na tej sali, chce nim być. Wy jesteście kolejnym rocznikiem prawa, które napisze historię zwycięstwa nad Magulonami.
Saami zamknęła oczy.
Może ci się nie udać, Saami, mówiła jej matka we wspomnieniach. Ale jeśli nie pójdziesz, nigdy nie dowiesz się, czy możesz przestać być obiektem dla Shiry Novidy i jej podobnych. Idź zatem kochanie, mój duch cię w tym błogosławi.
Aleksandro, niespełna sześć tysięcy znaków to jeszcze nie opowiadanie. Bądź uprtzejma zmienić oznaczenie na SZORT.
Na tym portalu opowiadania zacvzynajś sie od dziesięciu tysięcy znaków.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.