- Opowiadanie: Kurojatka - Zdrada

Zdrada

A taki pomysł.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

Zdrada

Kiedyś byłem piękny. Istotą czystości, nienaruszalnym monokryształem, uosobieniem ideału. Ale przytrafiło się życie, a życie to czas. Jest on torturą wiecznych doświadczeń. To dobrze, że wszystkie te bóle przychodzą jeden za drugim, bo gdyby zwaliły się na mnie za jednym razem, pewnie z miejsca starłyby mnie na proch. Ale ponoć w proch się obrócę. Wszystko obróci się w proch, tak mówią. Nawet gówno.

Kiedyś byłem pięknym monolitem, ale te czasy dawno minęły. Skóra na mnie stwardniała, rosła zacierając pierwotne kształty, maskując wszelkie piękno. Z czasem, stałem się już tylko tym osadem. Owszem, w środku wciąż mam kryształ, lecz z zewnątrz jestem już tylko skorupą. Historia okrywa piękno warstwą niemożliwą do przeniknięcia.

Kiedyś byłem delikatny, ale to już minęło. Teraz jestem twardy. Takie są wymogi świata. Wszystkie rany i pęknięcia bliźnią się, przekształcając w zbroję. Przeżyłem burze, susze i powodzie. Wszystko to odciskało swe piętno, rysowało, aż w końcu doznałem oderwania. Zdrada ta była fizycznym naruszeniem mojej integralności. Porzucony, zraniony tak bardzo, że mogę myśleć już tylko o rozpadzie. Czy może być coś gorszego, od utraty połówki samego siebie? Patrzałem, jak odeszła, widziałem, co się z nią dzieje.

Co gorszego może mnie jeszcze spotkać?

Mężczyzna zdjął kask i podrapał się po spoconych, czarnych kudłach. Ręką otarł słone krople z oczu. Westchnął.

– O ja jebię – powiedział do siebie, chociaż był otoczony kolegami.

Rozejrzał się, po czym założył okrycie głowy.

– Lont jest? – spytał.

– Lont jest, tak jest!

– No i dobra. Pomóż mi z tą wiertnicą i odpalamy! Trzeba się pozbyć tego kloca.

– Może najpierw lunch, John?

– Nie! Coś czuję, że tym razem znajdziemy fortunę! Tuż pod tym brudnym skurwysyństwem!

Koniec

Komentarze

Cześć,

 

Kiedyś byłem piękny. Istotą czystości, nienaruszalnym kryształem, uosobieniem czystego ideału

 

Przeczytałam i w sumie tyle mogę o tym powiedzieć. Pierwsza część podobała mi się bardziej od drugiej ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Dzięki, poprawiam. 

 

Pierwsza część podobała mi się bardziej od drugiej ;)

Nie dziwię się. Pomyślałem sobie, że warto przełamać te jęki na wstępie czymś pozbawionym przemyśleń.

Hej,

Spocone, czarne kudły przywołały w mojej wyobraźni Orka przebrzydłego, sama nie wiem dlaczego, może też ta skorupa, ten zewnętrzny chłód, a w środku złamane serce. Przeciez tak być może… nikt raczej nie opisał historii miłosnych Orków. Ale to moja interpretacja, chyba kiepska i nietrafiona. Przyznam, że nie wiem, gdzie podąża tekst, ale śledzę z zainteresowaniem. Pozdrawiam

Przeczytałam. Nie zrozumiałam. :(

 

Ro­zej­rzał się, po czym ubrał okry­cie głowy. ->W co ubrał nakrycie głowy???

Pewnie miało być: Ro­zej­rzał się, po czym założył okry­cie głowy.

https://aniakubica.com/2021/04/20/problemowe-ubrac-rozebrac-wlozyc-zalozyc/

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

MarnoscMarnosc42

Nie myślałem o orku, ale czemu nie :-)

Każda interpretacja jest dobra, jak mi się zdaje. W końcu każdy ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń. Jeśli więc się podobało, to jest dobrze!

 

regulatorzy

Przeczytałam. Nie zrozumiałam. :(

Uznałem, że porównanie złamanego serca i generalnie miłosnych i życiowych zawodów do głazu będzie całkiem ciekawe.

Bezpośrednio przeczytałaś historię kryształu, który latami obrastał kolejnymi warstwami osadów. Te skryły jego naturę, zmieniając powierzchownie w zwykłego kamlota. W końcu przychodzą ludzie i próbują go rozłupać wierząc, że pod spodem skrywa się jakiś drogocenny dla nich samorodek, czy co tam chca pod głazem znaleźć. Skruszyli młotami, potłukli, aż w końcu nawiercili otwór i wcisnęli do środka dynamit.

Metaforyczne złamane serce, a tuż potem ślepe dążenie do celu (ludzi), bez zastanowienia na tym, co robią. Przy okazji, czy oni niszczą, czy nieświadomie uwolnią kryształ?

 

Dziękuję za wizytę i pozdrawiam!

Kurojatko, bardzo dziękuję za wyjaśnienia, ale nie taję, że w opowiadaniach metaforycznych, w dodatku z drugim dnem, tu akurat wnętrzem, nie czuję się najlepiej. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy – ja też. To może być głównym powodem :-)

Istotnie, Kurojatko. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj. :)

Zakończenie mnie mocno zaskoczyło. Też nie zrozumiałam tego szorcika, lecz ważne, że ostatnie słowa zwiastują pozytywne rozstrzygnięcie w postaci fortuny, :) 

Nie przepadam za wulgaryzmami, jednak tym razem zacytuję:

“Coś czuję, że tym razem znajdziemy fortunę! Tuż pod tym brudnym skurwysyństwem!”

z miejsca przypomniało mi słowa Mickiewicza:

 

"Nasz naród jak lawa

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…".

 

Pozdrawiam serdecznie. :) 

 

 

Pecunia non olet

Wulgaryzm był o tyle istotny, że dość brutalnie pokazuje, jak oceniany jest kamień po samym tylko wyglądzie… 

Tytuł też pewnie swoje robi. Miał wprowadzić w konsternację, ale widzę, że nie było to potrzebne. Powinien być czymś w stylu “Skała”…

 

Dziękuję za odwiedziny!

I ja dziękuję, pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Hej! 

 

Ostatnio natknąłem się na filmik, w którym ktoś rozłupywał niepozorne, szare kamienie i pokazywał kryjące się w nich piękne kryształy. To świetnie pasuje do metafory zranionego człowieka, który może przywdziać zbroję i zgorzknieć, ale w środku nadal skrywać się coś bardzo wartościowego. Udana pierwsza część! Ale o co chodzi z Johnem motocyklistą… to niestety nie wiem. :D 

 

z miejsca skruszyłby mnie na proch.

A może starłyby na proch? 

 

Pozdrawiam! ;) 

 

 

Podążaj za białym królikiem.

To świetnie pasuje do metafory zranionego człowieka, który może przywdziać zbroję i zgorzknieć, ale w środku nadal skrywać się coś bardzo wartościowego.

To właśnie był ten pomysł. 

John goldminer z kolegami widzi tylko skorupę głazu, który potrzebuje usunąć. Sam ten patent to scenka z “niesamowity jeździec” ;-) Tyle, że w paskudnej formie…

 

Rzeczywiście starły brzmi lepiej. Dziękuję!

Bardzo piękna metafora odnośnie ludzkiego życia.

Jedyne co mi nie pasuje to:

“Istotą czystości, nienaruszalnym kryształem, uosobieniem ideału. Ale przytrafiło się życie, a życie to czas”.

 Tu bym zmieniła na węgiel ponieważ ekstremalne warunki w ziemi zmieniają go w diament, mimo że początkowo jest dość miękki i kruchy. Wydaje mi się, że bardziej by tu pasowało.

 

 

Dzień dobry! Cieszę się, że się podobało. 

Zmieniłem na monokryształ, ale nie wiem, czy to ma sens :/ Bo znowu nienaruszalny wegiel? ;-P

Nowa Fantastyka