Zachwyciłam się drabble. Napisałam. Fantastyki tu tyle, co kot napłakał. I choć wygląda jak autobiografia, tekst nie jest komentarzem do rzeczywistości, ale zadumą nad magią codzienności.
Zachwyciłam się drabble. Napisałam. Fantastyki tu tyle, co kot napłakał. I choć wygląda jak autobiografia, tekst nie jest komentarzem do rzeczywistości, ale zadumą nad magią codzienności.
W piątek, trzynastego, przebiegł mi drogę czarny kot.
List. Sięgam do kieszeni. Wypadł mi. Patrzę za siebie – gdzie upadł mój list? Świat zwolnił bieg w odbiciu kałuży.
Czarny kot, ten sam, z białymi skarpetkami i rękawiczkami, powoli wraca tą samą drogą – jakby w poczuciu obowiązku odczarowania pecha. Wskakuje na ławeczkę i spokojnie myje swoją lewą łapkę, tę z dłuższą rękawiczką.
List. List. Gdzie go szukać? W której stronie świata? Kot spojrzał na mnie z głębokim zrozumieniem.
Jest jeszcze… Jest piąta strona świata. Torebka. Zamykam oczy. Otwieram. Szukam kluczy w torebce, znajduję je – i list.
Kot odszedł. Nawet się nie obejrzał.
Cześć
To musiał być ważny list :-)
Dobry drabble.
Pozdrawiam
Dzięki :)