- Opowiadanie: OldGuard - Sambor

Sambor

Lubię dribble, drabble i droubble i dość często po nie sięgam. Tym razem spróbowałam więc czegoś eksperymentalnego – opowiadania podzielonego na fragmenty/sceny zamknięte w 50 lub 200 słowach*.

 

*Okazuje się, że najtrudniejszy jest klasyczny drabble, więc scen na 100 słów nie stwierdzono :)

 

 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

MichaelBullfinch

Oceny

Sambor

24 XI 1868

Późny wieczór

Dziś jest noc, w której porzucę dawne życie i stanę się kimś zupełnie innym – wybranką i najwierniejszą towarzyszką pięknego Sambora o bladym licu i przenikliwym spojrzeniu. Sambora, który właśnie teraz czeka na stacji kolejowej.

Nie mogę jeszcze do niego dołączyć, bo za ścianą słyszę kroki ojca. Tatko o dobrym sercu i ciężkiej ręce nie pochwalałby mego wyboru, gdyby tylko o nim wiedział.

Dlatego nie zdradziłam się ani jednym słowem. Sambor zabronił, powiedział, że tylko w ten sposób możemy być na zawsze razem. A niczego bardziej nie pragnę, niż w końcu się z nim połączyć.

Kroki zza ścianą cichną. Szybko skreślam dla ojca kilka słów wytłumaczenia – znajdzie je rano na stoliku, gdy ja już będę daleko.

Gruba warstwa chmur zasnuwa księżyc, ale wciąż jestem w stanie dostrzec kontury drzew. O tej porze roku są całkiem obnażone, a ich nagie konary przywodzą na myśl kościste dłonie wyciągnięte w moją stronę. Na szczęście stacja kolejowa jest blisko, a z Samborem będę bezpieczna.

Ruszam pędem przez zmarznięte pola. Dobiegam do peronu, ale jest pusty i wymarły. Nagle czuję na ramieniu czyjś lodowaty dotyk.

– Pociąg nie nadjedzie – szepcze mi do ucha Sambor, a w blasku latarni nie dostrzegam jego cienia.

 

 

26 XI 1868

Kuryer Codzienny

Wczorajszego ranka nieopodal stacji kolejowej znaleziono zbezczeszczone zwłoki córki miejscowego czeladnika. Młoda niewiasta zginęła od głębokich ran, lecz na świeżym szronie nie odnaleziono śladów szamotaniny. Ojciec wyznał, że nieboszczka uknuła plan ucieczki z niejakim Samborem. Na dźwięk tego imienia, stojąca obok kobiecina trwożnie się przeżegnała.

 

 

24 XI 1898

Wieczór

Dziś jest noc, podczas której porzucę moje dawne życie i stanę się kimś zupełnie innym – kochanką Sambora i jego najwierniejszą towarzyszką.

Sambor to spełnienie marzeń o miłości, które znałam tylko z opowieści piastunki. Jako dziecko zasłuchiwałam się w tych historiach, a teraz jedna z nich stanie się moim udziałem. Wiem, że on kocha mnie bezgranicznie, a ja jestem gotowa oddać za niego życie. Jutro udamy się do Wiednia, gdzie będziemy cieszyć się szczęśliwym życiem aż do końca naszych dni.

Muszę tylko poczekać, aż matka zaśnie. Za ścianą słyszę jej ciężkie kroki. Mamcia o czystym sercu, ale całkowicie pozbawiona porywów duszy. Dlatego dziś ją opuszczam.

Nie zdradziłam się ani jednym słowem. Sambor mi to odradzał, powiedział, że tylko w ten sposób możemy być na zawsze razem. A niczego bardziej nie pragnę niż codzienności wypełnionej jego miłością.

Matczyne kroki milkną. Wyglądam przez okno. Księżyc w pełni oświetla mroczną noc. Ciemność mnie przeraża, ale park jest niedaleko, a z Samborem będę bezpieczna.

Zarzucam płaszcz na ramiona. Na stoliku zostawiam list, bo mimo wszystko mamcia powinna wiedzieć, dlaczego wybrałam nowe życie. Ruszam pędem. W parku czeka postać o bladym licu.

Padam mu w ramiona, ale zamiast ciepła czuję trupi chłód.

 

 

26 XI 1898

Kuryer Codzienny

Wczorajszego poranka odnaleziono szczątki młodej kobiety. Wstępne oględziny wskazują na mord zadany ręką kochanka, z którym nieszczęsna miała planować ucieczkę do Wiednia. Władze milczą, lecz śledczy drżą na widok ran, bo pomimo braku widocznych cięć, w ciele ofiary nie ostała się ani jedna kropla krwi.

 

 

24 XI 1908

Późny wieczór  

Dziś jest ta noc. Noc, podczas której porzucę moje dawne życie i stanę się kimś zupełnie innym – kochanką Sambora i jego najwierniejszą towarzyszką. Sambora, który skradł moje serce podstępem, nocnymi wizytami, natarczywymi prośbami i obietnicą zmiany losu. Nie mogłam dłużej się opierać jego czarowi.

Dziś nastąpi kres poprzedniego życia, lecz zamiast radości, czuję ogromną pustkę. Żal mi rodziców, których dotknie to odejście. Gdybym tylko mogła cofnąć czas, nigdy nie podniosłabym oczu, aby napotkać jego wzrok. To spojrzenie pochłonęło mnie bez reszty.

Listopadowa noc wdziera się do pokoju. Drżę. Z zimna czy ze strachu? Nie wiem. Pragnę jedynie, aby nastał już ranek. Sambor zabronił mi dzielić się myślami z kimkolwiek. Posłuchałam, bo nie umiem sprzeciwić się jego woli. Powiedział, że tylko w ten sposób możemy być na zawsze razem. A chcę tego mocniej niż czegokolwiek innego. Nawet mocniej niż zmiany przeszłości, w której nigdy go nie spotkałam.

Zza ściany dochodzi pochrapywanie ojca. Przed północą muszę być na stacji. Wyglądam przez okno, księżyc lśni złowrogo. Narzucam płaszcz, ale drżące ręce nie pozwalają dopiąć guzików. Przez łzy spoglądam na dom i ruszam ku przeznaczeniu.

– Dlaczego płaczesz? – pyta, a jego oddech nie skrapla się na mrozie. – Przecież chciałaś zmiany.

 

 

26 XI 1908

Kuryer Codzienny

Wczoraj rano odkryto ciało młodej kobiety, która zmarła bez śladu walki, z grymasem strachu zastygłym na wargach. Żandarmeria jest bezsilna, gdyż na miejscu zbrodni nie zabezpieczono żadnych śladów wskazujących na winowajcę. Doktor zanotował jednak osobliwy fakt – chociaż ciało było nienaruszone, skóra wydawała się całkowicie wyschnięta.

 

 

24 XI 2017

Sambor. Trafiłam na to imię przypadkiem, gdy ślęczałam w bibliotece nad zapiskami o historii rodzinnego miasta. Pojawiało się i znikało, jak krwawa nić snująca się przez stulecia. Czasami tak dawno, że mogło być tylko legendą, innym razem zapisywane w gazetach, ale zawsze w odniesieniu do martwych kobiet.

 

 

1968

Studentka pisała pracę o lokalnych wierzeniach i zabobonach. Księgi, które teraz przeglądam, noszą ślady jej zapisków. Małe i równe litery stawały się z czasem coraz bardziej niechlujne i niewyraźne. Sprawdziłam – zginęła w listopadzie i uznano ją za jedną z ofiar Wampira z Zagłębia.

1918

Pielęgniarka dzieliła się w pamiętniku trudami wojny. Dobra dusza, która starała się pomóc każdemu, ale gdy pod jej opiekę trafił blady i wychłodzony mężczyzna, nie była w stanie nic zrobić – stracił za dużo krwi. Mogła tylko trzymać go za rękę i szeptać uspokajające słowa. Data na jej mogile wskazuje, że zmarła dzień później.

1728

Młoda szlachcianka. Znaleziono ją w otoczeniu rozrzuconych jedwabiów. I chociaż z podróżnej skrzyni nie zniknęły drobne kosztowności, w tym pozłacany medalion z wygrawerowaną literą „S”, uznano, że to niedoszły kochanek połasił się na bogactwo, ale nie chciał zabierać ze sobą utrzymanki.

1698

Wiedźma na procesie miała przekląć swego oprawcę. Mówiono, że w ostatnich chwilach życia splunęła mu pod nogi i wyszeptała słowa, których nikt nie odważyłby się powtórzyć – że skazała go na życie dłuższe, niż powinno przypaść człowiekowi. Życie naznaczone wiecznym palącym głodem, którego nie ugasi przez wieki. Miejscowy kat, Sambor, tylko się roześmiał, ale gdy opuszczał topór, przypieczętował swój los.

 

 

24 XI 2018

Późny wieczór

Dziś jest ta noc. Noc, podczas której poznam rozwiązanie zagadki i dowiem się, kim jest tajemniczy Sambor. Poświeciłam mu kilkanaście ostatnich miesięcy życia. Całkowicie zawłaszczył moje myśli i sny, noce i dnie. Aż do dzisiaj.

Nie powinnam tu być sama. Każdy rozsądny człowiek zamknąłby księgi, zgasił światło i pozwolił tej historii umrzeć wraz z jej dawnymi ofiarami. A jednak stoję teraz na skraju miejskiego parku, w którym przed laty znaleziono jedną z zamordowanych kobiet. Zimno przenika mnie do kości, choć listopad nie jest w tym roku aż tak srogi. Ścieżka prowadzi w głąb między nagie drzewa. Ich konary kołyszą się lekko na wietrze.

– Znalazłaś mnie.

Odwracam się szybko. Zawsze wyobrażałam sobie tę chwilę inaczej. Myślałam, że będę gotowa, że zadam pytania i że zachowam kontrolę. Tymczasem serce na moment zastyga, a potem zaczyna bić szaleńczym rytmem.

Sambor stoi kilka kroków dalej. Blady i wysoki, o spojrzeniu, które przeszywa na wskroś. Jest dokładnie taki, jak opisywano go w listach.

– Poświęciłaś mi tyle czasu.

– Te kobiety…

– One wszystkie chciały tego samego co ty.

– Nie. Ja chcę tylko odpowiedzi.

Podchodzi bliżej. Jego obecność przytłacza.

– Odpowiedzi? Każda z nich była gotowa poświęcić wszystko, co znała, aby doświadczyć czegoś nowego.

 

 

26 XI 2018

Kurier Codzienny

Wczoraj w godzinach porannych odnaleziono ciało młodej kobiety na terenie miejskiego parku. Według wstępnych ustaleń nie stwierdzono udziału osób trzecich. Przyczyną śmierci mogło być wychłodzenie organizmu lub nagłe zatrzymanie akcji serca. Na miejscu zabezpieczono notatki zmarłej, lecz ostatni zapis urywa się w pół zdania – „Sam…”

Koniec

Komentarze

Powiem tak. Jako, że mimo iż czynnie nie pracuje w zawodzie po historii, to nadal uwielbiam dobrze napisane smaczki historyczne.

 

W krótkim szorciku świetnie zawarłaś:

 

Intrygę historyczną, wampira/truposza jak zwał tak zwał, przeszłaś przez kilka wieków i wszystko zmieściłaś 8250 znakach.

 

Jak ty to robisz?:) 

 

Klik. Nie robiłem łapanki, bo nie było sensu, skoro łyknąłem :)

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Cześć

Sambor, gagatek o bladym licu. 

Zaraz… zaraz… To wampir, tajemniczy mag, który wyssał soki życia z kobiet, czy kto to był? Trochę się pogubiłem. Jestem rozczarowany naiwnością pań, które skończyły żywot w tak okrutny sposób. Naprawdę wystarczyło spojrzenie tego typka? Czytanie o nim przez miesiące? 

O, rozpaczy!

Ten świat niszczy kochanków, wrażliwców poszukujących miłości. 

Życie, pełne zasadzek, zawirowań i ciekawości. A wiadomo, że ciekawość, to pierwszy stopień do piekła.

Klik!

Pozdrawiam

Witaj. :)

 

Z technikaliów wpadły mi w oko drobiazgi:

Kroki zza ścianą cichną.

Poświeciłam mu kilkanaście ostatnich miesięcy życia.

 

Klimacik horroru udziela się, narasta, świetnie współgra. :) A fabuła wciąga błyskawicznie! :) Bardzo dobra rzecz, brawa! :)

Pozdrawiam serdecznie, klik. :)

Pecunia non olet

Serwus,

 

Fajny szorcik. Dobry pomysł z powtarzającym się schematem – list, zbrodnia, notatka prasowa. Taka konstrukcja wciąga i buduje napięcie. Dobry klimat, czuć tajemniczość i lekką grozę. Mimo że już po drugiej iteracji wiadomo, co dokładnie się wydarzy, to fabuła jest wciągająca.

To są plusy, ale brakuje mi zakończenia. Czwarta ofiara idzie na spotkanie i ginie – to nie łamie schematu. Brakuje twistu albo innego rozwiązania, które coś po sobie zostawia.

Podział opowieści na dribble, drabble i droubble to fajny koncept i pokaz pewnych umiejętności, ale niczego istotnego nie wnosi – ani na plus, ani na minus. Ot, taka zabawa.

Mimo wszystko podobało mi się.

Pozdrawiam i klikam.

Minimalne czepialstwo poza dwoma literówkami, które już wypisała bruce:

A niczego bardziej nie pragnę, niż w końcu się z nim połączyć.

Wydaje mi się, że przecinek zbędny, bo konstrukcja porównawcza. Aż szperałem w necie, bo długo się wahałem :D

Sambor mi to odradzał, powiedział, że tylko w ten sposób możemy być na zawsze razem.

Hmm. Nie lepiej zamienić pierwszy przecinek na myślnik?

 

No, bardzo dosłownie wzięłaś pseudonim Zdzisława. Mimo że dość przewidywalne, to wciąga. Powtarzalność i rytm powodują, że niby wiemy co się wydarzy, ale jednak chcemy to przeczytać. Warsztatowo świetnie, czyli klasyk dla Ciebie. Zastanawiam się czy drugi rozdział jest potrzebny, jest praktycznie bliźniakiem pierwszego, zmienia się tylko ojciec na matkę i dworzec na park. W trzecim juz rzeczywiście mamy zmianę, wskazującą na to, że nawet jak kobieta nie chciała to on swoim urokiem(?), mocą(?) jakoś doprowadza do tego co chce. Fajny smaczek historyczny na plus. 

Zgadzam się trochę z Robertem, że zakończenie nie było satysfakcjonujące. Schemat taki sam, oprócz tego, że ta sama zaprowadziła się w sidła. Rozumiem, że chodziło o to, że nawet jak ktoś chciał go powstrzymać to nie był w stanie przeciwstawić się jego mocy, ale jednak spodziewałem się większego twistu, szczególnie biorąc pod uwagę, że tekst jest stworzony z drabbli, to powinien być twist na twiście haha. To oczywiście pół żartem, pół serio.

I co do konstrukcji z drabbli – hmm. Popisówka się udała, bo z pewnością nie było to łatwe, szacun, ale… przecież wszyscy wiemy, że jesteś bardzo dobra w drabble, dribble, drouble, a pewnie i w scrabble (XD), ale nie wiem czy to coś wniosło, bo największa moc drabbli, czyli twist, tutaj nie miała prawa bytu.

Ogólnie dobry, ciekawy tekst, pewnie byłbym bardziej zadowolony, gdyby nie to, że sam się źle nastawiłem po przedmowie, i myślałem, że będzie pełno twistów – więc to odbieram jako moją bardzo wielką winę. Oprócz tego i może zakończenia – bardzo dobrze mi się czytało, ciekawy eksperyment, z pewnością potwierdzający Twoje umiejętności i warsztat. Z chęcią polecę do biblioteki.

Pozdrawiam! 

You cannot petition the Lord with prayer!

Nowa Fantastyka