Fanfiction o Remusie Lupinie, postaci z serii książek o Harrym Potterze.
Fanfiction o Remusie Lupinie, postaci z serii książek o Harrym Potterze.
znów srebrna tarcza wisi nade mną
zimna obietnica bólu
czuję jak czas zastyga w gardle
ciało pamięta każdy krzyk
jestem gościem we własnej skórze
więzy kości trzeszczą cicho
noc szepcze moje drugie imię
którego nigdy nie chciałem nosić
strach ma smak rdzy i soli
myśli rwą się jak stary pergamin
przyjaciele daleko za progiem
bym ich nie zranił własnym cieniem
wstyd rozlewa się po żyłach
jestem bestią zamkniętą w człowieku
albo człowiekiem w klatce bestii
księżyc wyciąga po mnie dłonie
nie pyta czy jestem gotowy
wilcze serce bije w mojej piersi
nie moje ale przecież moje
każda przemiana to małe umieranie
rano zbieram siebie po kawałku
z podłogi zimnej jak wyrok
liczę blizny zamiast owiec
i modlę się do pustego nieba
żeby jutro pamiętać swoje imię
No i to się nazywa klimat. Za klimat: 9/10, za oryginalność: tylko 6/10. Czuć tę inspirację motywem wilkołaka, ale potraktowanym bardziej psychologicznie niż horrorowo. To nic złego (a ja tak lubię horrory, ech). Ogólnie wiersz bardzo, bardzo dobry, ale niech wypowiedzą się lepsi ode mnie znawcy. :)
Zazwyczaj nie komentuję poezji, ale ten wiersz szczególnie mi się spodobał.
https://www.wattpad.com/story/406199428-chadowy-pamiętnik
Cześć!
Miło mi przywitać nową użytkowniczkę. Jak zwykle polecam fantastyczny poradnik Drakainy, objaśniający prawie wszystko, co chciałabyś wiedzieć o Portalu NF.
Nijak nie jestem znawcą poezji współczesnej, zdecydowanie więcej miałem do czynienia z tradycyjnymi, rymowanymi i rytmicznymi formami. Tutaj, o ile umiem ocenić, kryje się pewien potencjał, niektóre frazy są nieoczywiste i przemawiają do wyobraźni. Te wprost nazywające uczucia (“strach ma smak rdzy i soli”, “wstyd rozlewa się po [w?] żyłach”) są chyba bardziej błahe, ale to tylko moje zdanie. Stylistyka wydaje mi się nierówna, tekst ogółem podniosły – miejscami może zbyt podniosły – ale są też wersy jawnie komiczne: “księżyc wyciąga po mnie dłonie”, “liczę blizny zamiast owiec”. “Każda przemiana to małe umieranie” – ostatnie, czego chcesz, to żeby czytelnik przypomniał tu sobie francuskie le petit mort. W sumie myślę, że niełatwo coś wycisnąć z Lupina i w ogóle wilkołactwa, żeby taki utwór stał się wartościową przenośnią jakiegoś aspektu realnego życia, a nie wyrazem fascynacji postacią literacką.
Przy okazji przypomniało mi się https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30546. Jeżeli wolno mi spytać, Wy się znacie z Katarzyną? Jest jakiś Olsztyński Klub Miłośników Remusa Lupina?
Pozdrawiam serdecznie,
Ślimak Zagłady