- Opowiadanie: Maria Kosaciec - księżycowa klątwa w żyłach

księżycowa klątwa w żyłach

Fanfiction o Remusie Lupinie, postaci z serii książek o Harrym Potterze.

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

maciekzolnowski

Oceny

księżycowa klątwa w żyłach

znów srebrna tarcza wisi nade mną 

zimna obietnica bólu 

czuję jak czas zastyga w gardle 

 

ciało pamięta każdy krzyk 

jestem gościem we własnej skórze 

więzy kości trzeszczą cicho 

noc szepcze moje drugie imię 

którego nigdy nie chciałem nosić 

 

strach ma smak rdzy i soli 

myśli rwą się jak stary pergamin 

 

przyjaciele daleko za progiem 

bym ich nie zranił własnym cieniem 

wstyd rozlewa się po żyłach 

 

jestem bestią zamkniętą w człowieku 

albo człowiekiem w klatce bestii 

księżyc wyciąga po mnie dłonie 

nie pyta czy jestem gotowy 

 

wilcze serce bije w mojej piersi 

nie moje ale przecież moje 

każda przemiana to małe umieranie 

 

rano zbieram siebie po kawałku 

z podłogi zimnej jak wyrok 

liczę blizny zamiast owiec 

i modlę się do pustego nieba 

żeby jutro pamiętać swoje imię

Koniec

Komentarze

No i to się nazywa klimat. Za klimat: 9/10, za oryginalność: tylko 6/10. Czuć tę inspirację motywem wilkołaka, ale potraktowanym bardziej psychologicznie niż horrorowo. To nic złego (a ja tak lubię horrory, ech). Ogólnie wiersz bardzo, bardzo dobry, ale niech wypowiedzą się lepsi ode mnie znawcy. :)

Zazwyczaj nie komentuję poezji, ale ten wiersz szczególnie mi się spodobał.

https://www.wattpad.com/story/406199428-chadowy-pamiętnik

Cześć!

Miło mi przywitać nową użytkowniczkę. Jak zwykle polecam fantastyczny poradnik Drakainy, objaśniający prawie wszystko, co chciałabyś wiedzieć o Portalu NF.

Nijak nie jestem znawcą poezji współczesnej, zdecydowanie więcej miałem do czynienia z tradycyjnymi, rymowanymi i rytmicznymi formami. Tutaj, o ile umiem ocenić, kryje się pewien potencjał, niektóre frazy są nieoczywiste i przemawiają do wyobraźni. Te wprost nazywające uczucia (“strach ma smak rdzy i soli”, “wstyd rozlewa się po [w?] żyłach”) są chyba bardziej błahe, ale to tylko moje zdanie. Stylistyka wydaje mi się nierówna, tekst ogółem podniosły – miejscami może zbyt podniosły – ale są też wersy jawnie komiczne: “księżyc wyciąga po mnie dłonie”, “liczę blizny zamiast owiec”. “Każda przemiana to małe umieranie” – ostatnie, czego chcesz, to żeby czytelnik przypomniał tu sobie francuskie le petit mort. W sumie myślę, że niełatwo coś wycisnąć z Lupina i w ogóle wilkołactwa, żeby taki utwór stał się wartościową przenośnią jakiegoś aspektu realnego życia, a nie wyrazem fascynacji postacią literacką.

Przy okazji przypomniało mi się https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30546. Jeżeli wolno mi spytać, Wy się znacie z Katarzyną? Jest jakiś Olsztyński Klub Miłośników Remusa Lupina?

Pozdrawiam serdecznie,

Ślimak Zagłady

Nowa Fantastyka