Dzisiaj tak lekko i wesoło :)
Dzisiaj tak lekko i wesoło :)
Od tygodnia nie wychodzę z domu. Nie myję się. Śmierdzę. Piję wodę. Kiedy jest mi słabo, jem makaron. Bo mam. Nie chcę nikogo widzieć. Nie mam już siły. Chcę zasnąć i się nie obudzić. Przykrywam się kołdrą. Idę spać.
Nie wiem, jaki jest dzień tygodnia, ale wiem, do cholery, że coś mi siedzi na stopach. Leżę cała pod kołdrą. Nic nie widzę, ale czuję. Co, jeśli wyjdę spod kołdry? Co to może być? Lub kto?
– Anka, przecież widzę, że nie śpisz. Wstawaj. Wyłaź spod kołdry.
Nie znam tego głosu. To jakiś chłop.
– Mam cię wyciągnąć za nogę?
Szybko wychodzę i siadam w kącie łóżka. Faktycznie, to chłop. W białej sukience.
– Anka, idziemy się myć.
– Kim jesteś?
– Twoim aniołem stróżem.
– Kim jesteś i jak się tu dostałeś?
– No poważnie ci mówię. Patrz. Jestem, a teraz mnie nie ma.
To mówiąc, zniknął. Zaraz znowu się znikąd pojawił.
– Czy wreszcie umarłam?
– Jeszcze nie, ale jesteś blisko. Wstawaj.
– Nie chcę.
– Wstawaj, coś ci pokażę. Tylko się umyj, bo śmierdzisz jak żul.
Anioł z węchem, jasne.
– Kiedy się materializuję, mam zmysły jak każdy człowiek. I umiem czytać w twoich myślach.
W sumie co mam do stracenia. Może naprawdę wreszcie umarłam i tak wygląda święty spokój?
Patrzę na niego i sama nie wiem. Chłop jak chłop. Wielki nos, krótkie włosy, niebrzydki, ale i nie jakiś ładny. Ubrany w białe prześcieradło.
– Masz skrzydła?
– Jak się umyjesz, to ci pokażę.
– Stoi.
Miał być szybki prysznic, ale ta gorąca woda jest tak kojąca. Trochę mi zeszło. Wychodzę w szlafroku. Anioł siedzi na krześle. Włączył sobie telewizor i ogląda jakiś paradokument na Polsacie.
– Pokazuj.
Wstaje, prostuje się i nagle zza jego pleców wyrastają wielgachne, białe skrzydła. Ledwo się mieścimy w kawalerce na Bałutach.
– Dobra, wierzę. Możesz je schować.
Na podłodze zostało kilka białych piór. Podnoszę jedno.
– Robota u ciebie nie jest najprostsza. Trudno mi utrzymać formę. Dobra, zaczynamy.
Daje mi do ręki pilot.
– Włącz siódemkę.
– Po co?
– Rób, co mówię.
Włączam. Zamiast TVN widzę jednak na ekranie siebie. Pamiętam to. Wracam rowerem ze szkoły. Płaczę. Dostałam jedynkę za pracę domową. Ale się wtedy bałam. Po chwili ekran miga i widzę kolejną scenkę. Płaczę w swoim pokoju, bo dostałam straszne lanie.
– Wejdź tam teraz.
– Co?
– Podejdź do telewizora i włóż tam rękę.
Robię tak. Moja dłoń znika i po chwili pojawiam się w tym swoim starym pokoju. Chłop stoi obok.
– Ona cię nie widzi. Podejdź i ją przytul.
Kładę się na łóżku obok małej siebie i obejmuję ją. Czuję, jak drży jej ciało przy każdym szlochu. Biedulka. Nigdy nie rozumiała matematyki. W domu nikt jej nie pomógł w lekcjach. A za każdą jedynkę dostawała takie lanie, że nie mogła potem siadać na tyłku. Biedna mała ja.
– Dobra, idziemy dalej.
Znowu jesteśmy w moim mieszkaniu.
– Włącz teraz zero.
Klikam.
Znowu widzę siebie. To już pokój w nowym domu. Czyli liceum. Uczę się na olimpiadę geograficzną. Pamiętam tę noc. Chyba do czwartej siedziałam przy książkach, a o szóstej miałam wstać. Zaspałam wtedy. Obraz po chwili się zmienia. Mama mnie wyciąga z łóżka i strasznie krzyczy. Że jestem leniem i nieukiem. Zrzuca mnie ze schodów. Na dole jest ojciec. Przytula mnie i krzyczy na matkę. Jest pijany. Zaczynają się kłócić. Chowam się w łazience.
– Idź tam.
Wchodzę. Już bez poleceń obejmuję nastoletnią siebie. Siedzimy razem na podłodze. Czuję, jak tamta Ania dygocze, nie może złapać tchu. Cała się trzęsie. Tulę ją. Szepczę, że to nie jej wina. Że każdemu może się zdarzyć zaspać. Że nie zrobiła nic złego. Że jest mądra, piękna, utalentowana i wartościowa. Że nie jest gorsza od innych.
– Dobra, już wystarczy.
Wracamy do mnie.
– Gdzie teraz?
– Teraz ty mnie zabierzesz w przyszłość.
– Zobaczę, co mnie czeka?
– Nie, pokażesz mi, co chcesz, aby cię czekało.
– Ale ja nie wiem, czego chcę.
Chyba się zdenerwował. Usiadł na krześle. Podrapał się po głowie.
– No to nie wiem. Myślałem, że to zadziała. Nie chcę stracić tej roboty.
– Jak umrę, to chyba trafisz do kogoś innego?
– Niby tak, ale jesteś już moją trzecią. Poprzednie dwie się zabiły. Jak ty zrobisz to samo, ześlą mnie do Czyśćca.
– To źle?
– Tragedia. Degradacja.
Szkoda mi się robi tego chłopa. Nie jego wina, że tak źle trafiał.
– Dobra, spróbujmy.
Biorę pilot i wciskam jedynkę. Na ekranie pojawia się moja kawalerka. Biorę anioła za rękę i wchodzimy.
– Ale tu czysto.
Rzeczywiście. Wróciły kwiaty, które kiedyś uprawiałam. Wróciło akwarium. Czuję zapach kawy. Mam czyste włosy. Pachnie. Widzę, że jest zestresowany.
– Patrz teraz – mówię i ruchem głowy wskazuję na kuchnię.
Anioł zagląda tam i się uśmiecha.
– Ale zapachy!
– Drożdżówka z rabarbarem. Zaraz ukroimy po kawałku, usiądziemy przy kawie i pomyślimy, co dalej. Jest problem, znajdzie się i rada. Moja babcia zawsze tak mówiła.
Ale się wzruszyłam :)
Pozdrawiam sredecznie :)
Historia zaczyna się ospale, bez pompy. Przychodzi Anioł który zmusza do refleksji. Przynajmniej powinien. Jest trochę wzruszająco, powiedziałbym – te właśnie momenty w którym Anioł każe dorosłej kobiecie pocieszać samą siebie z okresu dziecięcego jest mocny, przyznaję, że to mnie chwyciło trochę, trochę zostanie to opowiadanie, bo ten fragment był najlepszy w twoim wykonaniu.
Gorzej wypada zakończenie bo liczyłem na jakiś lekki twist albo mocną puentę. Jakoś też jej nie wychwyciłem na końcu, ale to nie ujmuje tekstowi, lecz trochę rozczarowuje po bardzo dobrym rozwinięciu i kulminacji.
Gdyby nie końcówka, nawet bym sobie zapisał do ewentualnych co mięsięcznych nominacji. Zastanowię się jeszcze. Ale napewno KLIK!.
Przestawiając się na mniej poważny typ;
Trochę przypomniało mi to dwa filmy.
Pierwszy z nich to “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. Tam też był Anioł straż :) I fajna scena.
https://www.youtube.com/watch?v=NkRBntponpk
Drugim jest “Anioł w Krakowie” który też zmuszał do refleksji.
Twoje też, mimo wszystko zmusza, z wyłączeniem tego zakończenia.
Brawo UnaBombo :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Dzisiaj tak lekko i wesoło :)
Taaaa :P
Ładna historia o uzdrawianiu wewnętrznego dziecka. Anioł może nie ma lekko, ale na pewno się nie nudzi. Klikam.
Those who don't believe in magic will never find it
Sympatyczne. Czasem trzeba wpuścić taki promyczek. :)
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Serwus,
Bardzo fajna historyjka. Zaciekawiła mnie już od pierwszych zdań. Pomysłowa, ciepła, zabawna, a jednocześnie skłaniająca do refleksji.
Końcówka faktycznie mogłaby być ciut „bardziej”, ale tak też jest OK.
Podobało mi się.
Klikam
rr
Dobry tekst: depresja, anioł w prześcieradle, TVN i drożdżówka z rabarbarem, czyli terapia niebiańska w wersji bałucko-domowej.
https://www.wattpad.com/story/406199428-chadowy-pamiętnik
Ładne i pozytywne.
– Masz skrzydła?
– Jak się umyjesz, to ci pokażę.
Sprytnie aniołek zagrał.
Chyba się zdenerwował. Usiadł na krześle. Podrapał się po głowie.
– No to nie wiem. Myślałem, że to zadziała. Nie chcę stracić tej roboty.
I drugie celne zagranie. Coraz bardziej mi się ten anioł podoba. :)
– Niby tak, ale jesteś już moją trzecią. Poprzednie dwie się zabiły. Jak ty zrobisz to samo, ześlą mnie do Czyśćca.
Anioły do czyśćca nie trafiają, ale niech będzie. ;) Może trochę jej nakłamał, ale w dobrej sprawie?
Podoba mi się pomysł na anioła, który pokazuje się od “ludzkiej” strony. Przez chwilę nawet pomyślałem, że role się odwrócą, anioł się posypie i to dziewczyna będzie go ratowała. :)
No ale może aniołek tak sprytnie to wszystko sobie wymyślił, żeby na nią wpłynąć. Wówczas powinien dostać awans.
Pozdrawiam!
Ciekawy pomysł na anioła – nie takiego rodem z historyjek na religii, tylko bardziej jak Anioł Straż z Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Dobrze pokazałaś, jak traumy z dzieciństwa potrafią stać się źródłem depresji. Historia ma też kilka bardzo ludzkich detali, dzięki którym nie wypada generycznie: drożdżówka z rabarbarem, TVN czy sam anioł, który ewidentnie nie ma lekko w swojej robocie :).
bogjelen