- Opowiadanie: melendur88 - Procesja św. Pafnucego

Procesja św. Pafnucego

Pomysł ten urodził się w mojej głowie w trakcie rozmowy z dwoma – a jakże – inteligentymi damami, które, oczywiście nieświadome – są matkami tego tekstu, ale tak per procura. Bo poprowadziło mnie to do kolejnego pomysłu, który urodził inny pomysł. I tak dalej i tak dalej.

Rzecz oparta na faktach, z historii opowiedzianej przez moją matkę w moim dzieciństwie. 

Fabularyzowane i podkręcone.

Czemu wiedźmin? A bo tak, bo mi pasował :)

 

Objaśnienia:

* Wipper– w świecie wiedźmińskim, wielki wąż, pływający na bagnach, terenach podmokłych

* Święty Pafnucy to mój wymysł.

* Koenrad z Mirtu, to postać wymyślona przeze mnie.

* Hierarcha Hemmelfart i Novigrad to świat wiedźmina. Ale ulice, procesja, zdarzenie już wymyśliłem :) 

 

Oceny

Procesja św. Pafnucego

Wiedźmin Koenrad z Mirtu wyszedł właśnie ze wspaniałego, pachnącego drogimi perfumami apartamentu czarodziejki Margarity Laux-Antille. Odebrał zapłatę za zlecenie. Wbrew jego nadziejom, nagrodą była sakiewka i kokieteryjny uśmiech. Zamierzał więc jak najszybciej przeciąć ulicę Bubelową. Niestety, wpadł wprost na gęstniejący, cuchnący potem szpaler, który całkowicie zagrodził mu drogę. Zapowiadała się długa farsa.

– Złoto rozdają, czy kogoś wieszają? – zagadnął zgryźliwą staruchę.

– Bluźnisz, odmieńcze! – warknęła dewotka, międląc w dłoniach religijny amulet. – Toż to słynna, coroczna procesja Świętego Ognia! Sam hierarcha Hemmelfart tędy przejeżdża! Niesie do głównej świątyni bezcenną relikwię! Święty Napletek Błogosławionego Pafnucego, którym to ów prorok udławił wielkiego Wippera!

Koenrad uśmiechnął się krzywo, patrząc jak tłum układa w błocie dywan z róż dla korowodu, który blokował teraz pół miasta.

– Ten sam Hemmelfart, co to palić na stosach elfów, krasnoludów chce, waszych sąsiądów? Bo parszywymi nieludźmi są?

Starucha nabrała tchu, by wezwać straże, gdy nagle, tratując rzucone kwiaty, przemknął konny herold.

– Rozejść się! – ryknął. – Jego Świątobliwość poczuł się gorzej po wieczerzy i wciąż nie opuścił wychodka! Odwołano procesję!

Tłum westchnął z zawodem i zaczął rzednąć. Wiedźmin przeniósł rozbawiony wzrok na swoją rozmówczynię.

Kobieta splunęła soczyście, trafiając w środek rozgniecionej róży.

– A srał ich wszystkich pies – burknęła i odeszła. – Tyle stania na nic.

Koniec

Komentarze

Serwus,

Zabawne smiley

Czy przy Łososiowej apartamentu nie miała Margarita?

Bardzo zabawna, celnie zgryźliwa scenka, w której sacrum przegrywa z prozą jelit, a wiedźmin nawet nie musi wyciągać miecza.

https://www.wattpad.com/story/406199428-chadowy-pamiętnik

Cześć. Bardzo przyjemny i przewrotny drabellek z nutką cynizmu i absurdu.

Hmmm. Mało samodzielny ten utworek. A przynajmniej tak mi się wydaje. Scenka, którą można wpleść gdzieś między dwie wiedźmińskie przygody.

Babska logika rządzi!

W jakimś sensie malosamodzielny ? No to “scenka z życia”.  Nie miała na celu być przygodowa a scenką;) Pochodzi z moich fankikowych serii ale nie wymaga szczególnej wiedzy z jej zakresu.  Ale dzięki za pomysł. Może wykorzystam kiedyś. (Ponoć to cecha drabble) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Reszta :

 

@Czarna2 – MIło, że wpadałaś, i miło że się spodobało :)

 

@d.pankovski :) Ciesze się, że przeczytałeś dokładnie to co chcałem pokazać :) Miło :)

 

@Robert Raks – 

Siema chłopie ;) Jak żem obiecał, wiedźmin nie zniknie, choć skupiam sie na innym projekcie, jak wiesz :) Tak tak, wychodził właśnie stamtąd :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

W ja­kimś sen­sie ma­lo­sa­mo­dziel­ny ?

No, że to taki epizodzik bez znaczenia. Nic się nie kończy, nic się nie zaczyna. Odwołano jedną procesję, mnóstwo kwiatów się zmarnowało.

Babska logika rządzi!

Fajne, zabawne i dobrze napisane. Jako fanfik działa bardzo dobrze.

bogjelen

Hej,

 

jest dosadne ostatnie zdanie, co lubię w takich króciakach. Ogólnie całkiem udany tworek. Trochę zgodzę się z Finklą, że mogłaby to być scenka w opowiadaniu, ale jednocześnie jako samodzielny droubbel też się broni, więc jedno nie wyklucza drugiego :)

 

parszywymi nieludziami są?

 

specjalnie to “nieludziami”? Nie powinno być “nieludźmi”? 

Those who don't believe in magic will never find it

Melendurze, obawiam się, że nie napisałeś wszystkiego, albo napisałeś a dużo, gdyż powyższy tekst to nie jest ani drabble, ani droubble, liczy sobie bowiem sto siedemdziesiąt dziewięć słów i w obecnej postaci można go nazwać jeno SZORTEM. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

to nie jest ani drabble, ani droubble, liczy sobie bowiem sto siedemdziesiat dziewięć słów i w obecnaj postaci można go nazwać jeno SZORTEM.

 

Raz nie policzyłam słów, bo założyłam, że ograłeś to na tip-top <grożenie palcem>, a tu wtopa. Dopisz więc czym prędzej te 21 słów (oczko!), żebym mogła podtrzymać to zdanie:

 

ale jednocześnie jako samodzielny droubbel też się broni,

 

;)

Those who don't believe in magic will never find it

Raz nie policzyłam słów, bo założyłam, że ograłeś to na tip-top <grożenie palcem>, a tu wtopa. Dopisz więc czym prędzej te 21 słów (oczko!), żebym mogła podtrzymać to zdanie:

To chyba był jakiś znak. Zapytam asysenta czy mi coś z tego wyczaruje i czy to jakieś mityczne znaki.

nieludziami

No właśnie się zastanawiam. Gdyby to był długi twór i było ich więcej takich wyrażeń bym zostawił bo to celowe. Z drugiej strony tutaj występuje raz i może to zatrzymać. Co z tego, że powiem, że “celowe” jak i tak zatrzymuje. No zmienię. Choć to było celowe, bo odzywał się właśnie w sposób potoczny :) 

 

<grożenie palcem>

 

Dziekuję za szansę poprawy ;)

 

można go nazwać jeno SZORTEM. :(

 

Dorzuciłem te 21 słów, bo chcę, żeby to był drabble ;) Dzięki reg za zaznaczenie swej obecności :) 

 

No, że to taki epizodzik bez znaczenia. Nic się nie kończy, nic się nie zaczyna. Odwołano jedną procesję, mnóstwo kwiatów się zmarnowało.

Pewnie mógłbym to zrobić w innym klimacie, bo jak wspomniałem, to historia z życia. No ale nie byłbym sobą, jakbym nie zrobiłtego na swój pokraczny sposób ;) Rozumiem punkt widzenia Finklo, ale jednak obracając ten zarzut, jakbym wrzucił to w coś większego tę scenkę to równie dobrze można by srtwierdzić, że ta scena jest z czapy i niczego nie wnosi i zbędny zapychacz. 

A tutaj o koncówą puentę chodzi o czym trafnie wspomina OldGuard i w sumie to co (o dziwo) d.pankovski mówi o pewnym absdurdzie i gortesce rzeczonej sytuacji ;) Cięzko by mi było z tego zrobić większą historię. Ale rozumiem też Ciebie i tak dziękuje, za zostawienie swojej obecności u mnie, dużo to dla mnie znaczy. 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Melendurze, choć dodałeś na początku nieco woni drogich perfum, nie zdusiły one wychodkowego smrodku z końca opowiastki. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Melendurze, choć dodałeś na początku nieco woni drogich perfum, nie zdusiły one wychodkowego smrodku z końca opowiastki. :)

No cóż, moze taki był w sumie tego wydźwięk, że choć chcemy by wszystko ładnie pachniało i było wyniosłe, wyglądało pięknie, to jednak na końcu okazuje się, gdy opadną kotary zostaje jedynie brzydki zapach :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Samo życie, Melendurze, samo życie… :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka