- Opowiadanie: Grzesiek12 - Spotkanie z Kleopatrą

Spotkanie z Kleopatrą

   Jedną z pierwszych książek o podróży w czasie w historii fantastyki naukowej jest słynny “Wehikuł czasu” H. G. Wellsa. Podróżnik, za sprawą skonstruowanej przez siebie machiny przenosi się w odległą przyszłość, w której przetrwała jedynie zdegenerowana rasa ludzka, która składa się z pozornie beztroskich, skarlałych Elojów i drapieżnych, żyjących pod ziemią, w ciemności Morloków. Ta niepokojąca książka w młodości wywarła na mnie wielkie wrażenie. 

   Inna powieść, którą pamiętam z dzieciństwa, to przygody chłopca, który nieostrożnie uruchomił maszynę czasu w pracowni pewnego naukowca i też przeniósł się w przyszłość, dosyć dziwaczną. Jest to dzieło, dobrze znanego w naszym kraju, rosyjskiego autora Kiryła Bułyczowa pt. “Było to za sto lat”. 

   Moje krótkie opowiadanie raczej beztroskie, ma formę żartobliwą. 

 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Spotkanie z Kleopatrą

 1. 

Zatrzymałem swój czerwony poduszkowiec marki Honda przed wejściem do oszklonego budynku z napisem “Instytut Czasowy”, znajdującego się w centrum miasta, wśród wielopiętrowych wieżowców. 

Wahałem się chwilę, ale w końcu wszedłem do środka i skierowałem się ku recepcji, zgodnie ze strzałką. W pomieszczeniu dostrzegłem wiele dużych roślin w donicach: palm i kwitnących storczyków. Byłem tu pierwszy raz. 

Elegancka pani o długich włosach, która siedziała za biurkiem przed logiem informatycznym uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. 

– Proszę siadać – powiedziała miłym głosem, wskazała fotel. – Jestem Laura. Czym mogę panu służyć? 

Usiadłem wygodnie. Kiedy Laura na mnie popatrzyła zza długich rzęs, spuściłem wzrok. Poczułem się niezbyt pewnie. 

– Jestem Marek – podałem jej dłoń. – Chciałbym kupić jakąś podróż w czasie. 

– Świetnie! Mamy bardzo dobrą ofertę. Jaką epoką jest pan zainteresowany? 

– Chciałbym coś niedrogiego na początek. 

– Cena usługi zależy głównie od czasu trwania podróży. Godzinny pobyt w przeszłości oferujemy już w cenie od 200 kredytów. 

– Jestem w stanie tyle zapłacić. 

– Nasze podróże w czasie obejmują całą historię od pierwszych epok życia na Ziemi: lasów karbońskich, ery dinozaurów, prapoczątków człowieka w jaskiniach, epokę lodowcową z polowaniami na mamuty, po epoki historyczne: starożytne cywilizacje: Egipt, Mezopotamia, Grecja, Rzym, średniowiecze, epokę baroku, oświecenia, romantyzmu, XIX wiek itd. Można wybrać dowolne wydarzenie historyczne np. średniowieczne krucjaty, turnieje rycerskie, koronacje sławnych władców, krwawą rewolucję francuską, październikową w Rosji, pierwszą lub drugą wojnę światową. Oferujemy podróże we wszystkie miejsca na Ziemi: do starożytnej Grecji, Europy, Ameryki Północnej i Południowej… – mówiła Laura bez zająknięcia. 

– Interesuje mnie starożytność. 

– Epoka starożytna jest nieco droższa, panie Marku, ale chyba mamy jakieś promocje dla nowych klientów, by ich zachęcić do następnych podróży. Proszę o więcej szczegółów – pracownica Instytutu Czasowego położyła smukłe palce z pomalowanymi na żółto paznokciami na hologramowej klawiaturze, wyświetlającej się nad blatem biurka. 

– No cóż… – zawstydziłem się nieco swojego życzenia, choć wszystko sobie dokładnie przemyślałem przed wyjściem z mieszkania. – Chciałbym… spotkać osobiście Kleopatrę, królową Egiptu. 

– To nic zdrożnego – Laura uśmiechnęła się wyrozumiale. – Mieliśmy już wcześniej podobne życzenia: Kleopatra, Joanna d`Arc, królowa Wiktoria i inne sławne kobiety bardzo interesują naszych klientów. Panie chcą się spotykać z Aleksandrem Wielkim, Markiem Antoniuszem lub Dantem Aligherim. Dostarczamy klientom jak najlepszej rozrywki w przystępnej cenie. A przy tym zdobywają oni pożyteczną wiedzę o historii. 

Z przyjemnością wyślemy pana do czasów Kleopatry, jeśli ma pan na to ochotę. To dla nas nic trudnego. Robimy to na co dzień. 

– To świetnie! – ucieszyłem się. – Chciałbym zobaczyć na własne oczy jedną z najpiękniejszych kobiet starożytności i z nią porozmawiać. Zawsze o tym marzyłem! 

– Muszę pana uprzedzić, że królowe bywają kapryśne i złośliwe. Proszę podać swoje dane i przelać odpowiednią kwotę na nasze konto. O wszystkie szczegóły podróży zadbamy sami. Na pewno pan się nie zawiedzie! – zapewniła recepcjonistka odgarniając z wdziękiem swoje długie włosy. 

 

2. 

 Brodaty technik w przybrudzonym kombinezonie roboczym i czapeczce z daszkiem na głowie zaprowadził mnie długim korytarzem do dużej sali, w której umieszczono maszynę czasu. 

Było to bardzo duże, skomplikowane urządzenie, zajmujące większą część pomieszczenia. Dostrzegłem wiązki długich kabli. Szafy pełne elektronicznych podzespołów z agregatami chłodzącymi. Migające wielobarwnie diody. Pulpit sterowniczy z komputerowymi ekranami. Pod sufitem obracały się wiatraki systemu wentylacyjnego. 

Technik wskazał mi kabinę, do której wchodził turysta czasowy. Wyświetlała się na niej obecna data i data podróży w przeszłość. Licznik odliczał lata wstecznie. 

– Nasze urządzenie działa na zasadzie pola tachionowego. Tachiony to pozbawione masy osobliwe cząstki, które potrafią poruszać się wstecz w czasie tworząc czasoprzestrzenny tunel w czwartym wymiarze. Maszyna czasu emituje strumień tachionów i potrafi nim sterować. Jej sercem jest komputer kwantowy, który dokonuje bardzo szybko odpowiednich obliczeń. Dzięki niemu tunel czasowy jest stabilny i podróżnik dociera dokładnie w wyznaczony punkt w czasie, w odpowiednie miejsce. Za sprawą udoskonaleń pochłania to coraz mniej energii. Mamy już spore doświadczenie w przenoszeniu ludzi w przeszłość, choć początkowe próby bywały nieudane. Dlatego możemy prowadzić działalność komercyjną – chwalił się technik, patrząc z dumą na swoją maszynę. – Podróże w przyszłość są obecnie niemożliwe, ale niewykluczone, że kiedyś i one staną się dostępne. 

– To bardzo ciekawe – skłamałem. Nie mogłem się doczekać spotkania z Kleopatrą, widoku jej hipnotyzującej urody. – Czy podróż jest bezpieczna? Czy wrócę do swojej epoki zdrów i cały? 

– Istnieje mała możliwość awarii. Każde urządzenie jest zawodne. A szczególnie skomplikowane – technik podrapał się w głowę z zakłopotaniem. – To małe prawdopodobieństwo. Niech pan się nie martwi. Już wiele osób szczęśliwie wysłaliśmy w przeszłość. Wróciły zadowolone i opowiadały swoim znajomym o tym co zobaczyły. Wrażenia są niezwykłe, niech pan mi wierzy. 

– Strumień tachionów nie wymknie się spod kontroli? 

Technik przecząco pokręcił głową. 

– Potrafimy nad nim panować dzięki stabilizatorom pola. 

– Czy nie zaszkodzi mi szkodliwe promieniowanie? – nie ustępowałem. Jestem z natury strachliwy i podejrzliwy. 

– Nie zagrozi pana zdrowiu. Po powrocie z podróży zostanie pan dokładnie przebadany przez naszych lekarzy. 

– Co z paradoksami czasowymi? – dopytywałem dalej. – Czy nie zmienię przeszłości? 

– Pańska ingerencja będzie tak nieistotna, że nie wywoła dostrzegalnych zmian. Inaczej nie wysyłalibyśmy ludzi w przeszłość. Podróżują także badacze, historycy, którzy gromadzą wiedzę o różnych epokach. Turystyczne podróże i reklamy pomagają nam finansować naszą działalność naukową. Osoby, które pan spotka, szybko zapomną o panu. Panujemy nad tym! 

– A gdybym na przykład… uśmiercił Kleopatrę? 

– Mamy nadzieję, że będzie pan rozsądny. 

– A jeśli w przeszłości przytrafi mi się coś złego? Na przykład strażnik Kleopatry przebije mnie sztyletem? 

– Proszę na siebie uważać. Nie odpowiadamy za takie wypadki. Chyba, że pan się oddzielnie ubezpieczy. Ryzyko sprawia, że podróż w czasie staje się bardziej ekscytująca. Nasi klienci to lubią. W przeszłości będzie pan zdany tylko na siebie. Nikt panu nie pomoże. 

 – Jeśli jest pan już gotowy, proszę wejść do kabiny i zamknąć za sobą drzwi. Za chwilę znajdzie się pan w prawdziwym starożytnym Egipcie – technik położył mi krzepiąco rękę na ramieniu. 

Z mocno bijącym sercem usiadłem w ciasnej kabinie. 

Aparatura ożyła dziwacznie szumiąc. Na hologramie przede mną ukazywały się migające coraz szybciej liczby. Zegar wstecznie odliczał godziny, dni, lata i stulecia. Gdy dotarł do roku zerowego, zaczął przeciwnie odliczać lata przed naszą erą rosnąco. Wyświetliły się współrzędne miejsca docelowego. Komputer kwantowy pracował z pełną mocą. Otoczył mnie tęczowy wir świetlistych cząstek, jak w jakimś magicznym portalu. 

 

3. 

Kabina maszyny czasu zniknęła niby widmowy obraz.

Znalazłem się niespodziewanie w dużej, królewskiej komnacie. Królowa przed lustrem w złotych ramach czesała swoje długie włosy. Miała na sobie bogatą szatę. Coś jednak się nie zgadzało. Istotnie, był to starożytny Egipt: dostrzegłem hieroglify na ścianach i zasłonach, wizerunki egipskich bogów o zwierzęcych głowach. Popiersia władców Egiptu. 

Królowa odłożyła błyszczącą szczotkę, pogłaskała białego kota i usiadła przy stole. Zaczęła jeść wykwintne potrawy; mięso, owoce, słodkie desery, piła wino. Brała jedzenie smukłymi palcami. Przy tym cicho podśpiewywała. Była sama. 

– Skąd się wziąłeś!? – Na mój widok gniewnie poderwała się z krzesła. – Dlaczego przeszkadzasz mi w porannym posiłku? Lubię chwile samotności. Mam dzisiaj wiele obowiązków. Muszę rozsądzać spory. Wysłuchać kapłanów. Wziąć udział w rytuałach w świątyni. Zająć się dziećmi. 

– Jesteś Kleopatrą? 

– Jestem Kleopatra I, żona Ptolemeusza! Nie wiesz o tym? Powinieneś się ukłonić i przynieść mi dary. Jeśli nie dasz mi spokoju, zawołam swojego małżonka, a on da ci nauczkę. Pożałujesz! Jest bardzo surowy. Może nawet kazać ściąć ci głowę. 

Wszystko jasne! Spotkałem się z inną Kleopatrą. Nie tą, z którą chciałem, lecz wcześniejszą. Nie, słynną kochanką rzymskiego wodza, Marka Antoniusza, która zginęła samobójczą śmiercią, ukąszona przez węża.

Ta Kleopatra była już lekko podstarzała, miała zmarszczki na twarzy, jej włosy zaczynały siwieć, a na dodatek była dosyć otyła. Wiele straciła z powabu młodości. 

– Przypuszczam, że to pomyłka – powiedziałem szybko. – Już sobie idę. 

Wyszedłem na pałacowe korytarze i wałęsałem się po nich smętnie, unikając strażników, chuderlawych kapłanów i egipskich kapłanek, aż w końcu przeniosłem się z powrotem do maszyny czasu, gdy upłynęła godzina. 

– Wysłaliście mnie do niewłaściwej Kleopatry, we wcześniejszy rok niż chciałem! – zwróciłem się z pretensjami do technika, który spytał mnie, czy nic mi nie jest. 

– Jak to się mogło stać? Czasem pomyłki się zdarzają – tłumaczył się technik. – Zaraz wszystko naprawimy. 

Mężczyzna usiadł przed pulpitem sterującym. Wprowadzał nowe dane, patrzył na ekran. Gdy skończył, ponownie wszedłem do kabiny. 

 

 4. 

 Znów byłem w bogato zdobionej starożytnej komnacie z egipskimi hieroglifami na ścianach, choć nieco innej. Od blasku złota i srebra rozbolały mnie oczy. 

W łożu z baldachimem, na miękkiej pościeli odpoczywała piękna kobieta w półprzezroczystej szacie. Tak, to była na pewno właściwa Kleopatra. 

– Kim jesteś? – otworzyła oczy na mój widok. – Niewolnikiem? Przynieś mi coś do jedzenia. Zgłodniałam. 

– Nie jestem niewolnikiem – odrzekłem niezbyt pewnie. 

– Istotnie. Nie wyglądasz na niewolnika – królowa usiadła na łożu, ziewając leniwie. – Nosisz dziwne ubranie. Przybyłeś z jakiejś odległej krainy? 

– Pochodzę z przyszłości – wyjaśniłem zgodnie z prawdą. 

– Nie rozśmieszaj mnie! Nie jestem aż tak głupia, żeby w to uwierzyć – prychnęła drwiąco królowa. 

Kleopatra była nieziemsko piękna. Historyczne przekazy nie przesadzały. Pod lekką szatą uwidaczniały się prowokująco doskonałe kształty: piersi, biodra, zgrabne nogi. Włosy Egipcjanki były lśniąco czarne jak pióra kruka. Tkwiły w nich złote spinki z ornamentami. Królowa nosiła bogatą biżuterię: naszyjnik, bransolety na rękach i nogach oraz pierścionki z kamieniami szlachetnymi. Jej ciało pachniało olejkiem jaśminowym. 

– Dlaczego mi się tak przyglądasz? 

– Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem w życiu! – z trudem zdobyłem się na komplement. 

– Naprawdę tak uważasz, nieznajomy? – zmarszczyła czoło Kleopatra. 

– Jesteś najpiękniejszą kobietą wszystkich epok! – dodałem odważnie. 

 – Ty też jesteś niebrzydki i zadbany, choć mało umięśniony. Nalej mi czerwonego wina. Stoi na marmurowym stoliku, obok kolumny… Zbliż się do mnie! 

… 

 

 5. 

Po godzinie wróciłem zadowolony do swojej epoki. Podróż okazała się warta wydanych pieniędzy, mimo problemów. Jednak nie zdradziłem nikomu szczegółów swojego spotkania z królową. 

 Miesiąc później w opracowaniu naukowym historyka starożytności prof. Henryka Alberta Krzywickiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie odnalazłem ciekawą wzmiankę o domniemanym synu Kleopatry VII i nieznanego mężczyzny, Arkadiuszu, który, gdy dorósł, został wielkim wodzem, wygrał wiele bitew i podbił ze swoją armią rozległe krainy. 

 

Koniec

Komentarze

Ubawiałam się Twoją historyjką :) szkoda, że to SF, mam swoje ulubione epoki :))

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Dziękuję za szybką lekturę i pozdrawiam!

 

Witaj. :)

 

Nade wszystko podziękowania za nawiązanie w Przedmowie do „Wehikułu czasu”. :) Tradycyjnie, ja nie znam książki, ale za to – adaptacje filmowe; szczególnie silne wrażenie wywarła na mnie ta z 1960 roku, którą parokrotnie oglądałam jako dziecko. :)

 

Kwestie językowe i sugestie oraz wątpliwości co do nich (zawsze – tylko do przemyślenia):

Zatrzymałem swój czerwony poduszkowiec marki Honda przed wejściem do oszklonego budynku z napisem “Instytut Czasowy”, znajdującego się w centrum miasta, wśród wielopiętrowych wieżowców. Wahałem się chwilę, ale w końcu wszedłem do środka i skierowałem się w kierunku recepcji, zgodnie ze strzałką. – czy aliteracja (i kolejne) celowa?

Wahałem się chwilę, ale w końcu wszedłem do środka i skierowałem się w kierunku recepcji, zgodnie ze strzałką. – styl?

Elegancka pani o długich włosach, która siedziała za biurkiem przed logiem informatycznym (przecinek?) uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. 

– Nasze podróże w czasie obejmują całą historię Ziemi od pierwszych epok życia na Ziemi: lasów karbońskich, ery dinozaurów, prapoczątków człowieka w jaskiniach, epokę lodowcową z polowaniami na mamuty, po epoki historyczne: starożytne cywilizacje: Egipt, Mezopotamia, Grecja, Rzym, średniowiecze, epokę baroku, oświecenia, romantyzmu, XIX wiek itd. – powtórzenie?

Można wybrać dowolne wydarzenie historyczne np. średniowieczne krucjaty, turnieje rycerskie, koronacje sławnych władców, krwawą Rewolucję Francuską, Październikową w Rosji, I lub II Wojnę Światową. – wprawdzie kiedyś była taka tendencja i sama podobnie pisałam, lecz obecnie te terminy chyba raczej pisze się małymi literami, a liczebniki w wypowiedzi – słownie?

– Epoka starożytna jest nieco droższa, panie Marku, ale chyba mamy jakieś promocje dla nowych klientów, by ich zachęcić do następnych podróży. Proszę padać więcej szczegółów – pracownica Instytutu Czasowego położyła smukłe palce z pomalowanymi na żółto paznokciami na hologramowej klawiaturze, wyświetlającej się nad blatem biurka. – błędny zapis dialogu i literówka?

Mieliśmy już wcześniej podobne życzenia: Kleopatra, Joanna D`arc, królowa Wiktoria i inne sławne kobiety bardzo interesują naszych klientów. – tu jest niestety błąd rzeczowy, bo tak nie zapisuje się tej bohaterki

Panie chcą się spotykać z Aleksandrem Wielkim, Markiem Antoniuszem lub Dantem Aligheri. – tu podobnie – rażący błąd rzeczowy

Możemy dostarczyć klientom jak najlepszej rozrywki w przystępnej cenie. – niepoprawna składnia zdania?

Z przyjemnością wyślemy pana do czasów Kleopatry, jeśli ma pan na to ochotę. To dla nas nic trudnego. Robimy to na co dzień. – czemu ta część wypowiedzi jest zapisana jako narracja?

 Brodaty technik w przybrudzonym kombinezonie roboczym i czapeczce z daszkiem na głowie zaprowadził mnie długim korytarzem do dużej sali, w której umieszczono maszynę czasu. Było to bardzo duże, skomplikowane urządzenie, które zajmowało większą część pomieszczenia.

– powtórzenie?

Tachiony to pozbawione masy osobliwe cząstki, które potrafią poruszać się wstecz w czasie (przecinek?) tworząc czasoprzestrzenny tunel w czwartym wymiarze.

– Podróże w przyszłość są obecnie niemożliwe, ale nie wykluczone, że kiedyś i one staną się dostępne. – ortograficzny?

Każde urządzenie jest zawodne. Szczególnie jeśli jest skomplikowane – technik podrapał się w głowę z zakłopotaniem. – powtórzenie?; błędny zapis dialogu?

Już wiele osób szczęśliwie wysłaliśmy w przeszłość. Wrócili zadowoleni i opowiadali swoim znajomym o tym co zobaczyli. – mam dylemat, bo to wprawdzie wypowiedź, ale – skoro „osób” (rodzaj żeński), to czemu potem jest „wrócili zadowoleni i opowiadali, co zobaczyli” w rodzaju męskim? – usterki składniowe?

– Potrafimy nad nim panować, dzięki stabilizatorom pola. – zbędny przecinek?

Osoby, które pan spotka (przecinek?) szybko zapomną o panu.

 

– Proszę na siebie uważać. Nie odpowiadamy za takie wypadki. Chyba, że pan się oddzielnie ubezpieczy. Ryzyko sprawia, że podróż w czasie staje się bardziej ekscytująca. Nasi klienci to lubią. W przeszłości będzie pan zdany tylko na siebie. Nikt panu nie pomoże. 

 – Jeśli jest pan już gotowy, proszę wejść do kabiny i zamknąć za sobą drzwi. Za chwile znajdzie się pan w prawdziwym starożytnym Egipcie – technik położył mi krzepiąco rękę na ramieniu. 

– błędny zapis dialogu, nie rozumiem też rozdzielenia wypowiedzi technika na dwie różne, a do tego – skoro można się dodatkowo ubezpieczyć, to czemu on twierdzi, że nie można pomóc takiemu klientowi? – jedno wyklucza drugie i jest nielogiczne.

 

Za chwile znajdzie się pan w prawdziwym starożytnym Egipcie – technik położył mi krzepiąco rękę na ramieniu. – literówka?

Na hologramie przede mną ukazywały się zmieniające się coraz szybciej liczby. – powtórzenie?

Otoczył mnie tęczowy wir świetlistych cząstek, jak jakimś w magicznym portalu. – czy to „w” nie miało być wcześniej? – składniowy?

Otoczył mnie tęczowy wir świetlistych cząstek, jak jakimś w magicznym portalu. 

3. Kabina maszyny czasu zniknęła jak widmowy obraz. – powtórzenie?

Królowa przed lustrem w złotych ramach czesała swoje długie włosy. – mam wątpliwość, czy Kleopatra sama czesała sobie włosy…

– Skąd się wziąłeś!? – na mój widok gniewnie poderwała się z krzesła. – znowu błędnie zapisany dialog, a zatem dialogi do generalnej poprawy, ja już reszty przykładów nie podaję

Ta Kleopatra była już lekko podstarzała, miała zmarszczki na twarzy, jej włosy zaczynały siwieć (przecinek?) a na dodatek była dosyć otyła.

– Jesteś najpiękniejszą kobietą (przecinek?) jaką widziałem w życiu! – z trudem zdobyłem się na komplement. 

Jednak nie zdradziłem nikomu szczegółów swojego spotkania z Królową. – ortograficzny? – czemu tu nagle wielką literą?

 

Dość zaskakujące zakończenie. :) I końcówka ogólnie mocno przyspieszyła. :) Pomysł fajny, ale niestety błędów za dużo, w tym – rzeczowe.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Dziękuję Ci za uważną lekturę wkrótce po wrzuceniu opowiadania na stronę i liczne uwagi. Poprawiam błędy, kiedy mam na to czas. Trudno uniknąć pomyłek i wpadek w długim tekście. tym bardziej, że zwykłem pisać spontanicznie, pośpiesznie, długim ciągiem, odręcznie, po tym jak zaświta mi w głowie pomysł. To po prostu mój nawyk. Inni może piszą powoli, bardziej uważnie. Co nie znaczy, ze nie zastanawiam się w ogóle nad tym, co piszę. Mam w głowie dużo różnych pomysłów.

 

 

Nowa Fantastyka