- Opowiadanie: MichaelBullfinch - Szwy

Szwy

Moda na sztuczność kiedyś się skończy. Pytanie tylko co będzie dalej.

 

Troszkę body horror, ale tak troszeczkę.

 

Wiem, że krótkie, ale mam nadzieję, że wystarczająco treściwe. 

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Szwy

– Mamo! Zdobyłam pieniądze! Będziesz miała operację! – krzyczała od progu Agnieszka. – Gdy szef mnie zobaczył, od razu złożył ofertę!

Wbiegła do kuchni. Matka stała przy blacie, a jej łysa głowa odbijała się w szkle witryny. Pierwszy raz od miesięcy ten widok nie sprawił dziewczynie przykrości. W końcu zebrała kwotę, która mogła uratować kobiecie życie.

Matka otworzyła usta, a niedowierzanie rozciągnęło powieki. Nagle upuściła kubek. Ceramika roztrzaskała się o podłogę, rozlewając brunatną kawę po panelach.

– Panie się zmiłuj… córuś… co ci się stało?

Agnieszka odruchowo dotknęła bandaży na szyi.

– To nieważne. Mamo, będziesz żyć.

 

*

 

Chłodnie w Centrum Piękna buczały jednostajnie. Białe światło odbijało się od folii polietylenowej, która szczelnie opinała ludzkie twarze. Każda leżała osobno na styropianowej tacce, zapakowana niczym świeża ryba. Pod spodem widniały etykiety z cenami, datami pobrania i krótkimi opisami.

„Słowiańska modelka, top jeden w uwodzeniu”.

„Idealna linia żuchwy, wzrok silnej kobiety”.

„Symetryczne kości policzkowe, delikatność”.

„Koreańskie rysy, najgorętszy krzyk mody”.

Na każdej etykiecie migał interaktywny kod QR prowadzący do certyfikatów potwierdzających brak wcześniejszych ingerencji chirurgii plastycznej.

„Naturalne” piękno stało się dobrem luksusowym. Rynek wtórny rósł tak szybko, że bogacze mogli przebierać w twarzach dojrzalszych, dostojnych, delikatnych, a nawet skrajnie charakterystycznych, pożądanych głównie przez fetyszystów. Najdroższe i najbardziej poszukiwane były jednak te młode i piękne. Czas od zawsze pozostawał luksusem.

Agnieszka pamiętała jeszcze lata, gdy kobiety pompowały usta, wygładzały zmarszczki i wstrzykiwały silikon gdzie popadnie. Wtedy myślała, że świat osiągnął szczyt próżności. Myliła się. Nowa moda okazała się znacznie okrutniejsza. Teraz bogaci nie chcieli już udawać piękna. Kupowali je od ludzi, których nie było stać, by je zatzrymać.

– Przepraszam?

Agnieszka podniosła wzrok. Przed ladą stała wysoka kobieta w jasnym płaszczu. Pachniała drogimi perfumami. Nie wyglądała na osobę, która przed zakupem patrzy na ceny. Nawet w Centrum Piękna. Uśmiechała się szeroko, podekscytowana jak dziecko przed świętami.

– Poproszę tę. – Wskazała palcem jedną z tacek. – Łał, jest idealna. Widzi pani te policzki? I ten nos… dokładnie o tym marzyłam.

Agnieszka wyjęła opakowanie z chłodziarki. Folia zaskrzypiała pod jej palcami. Długo przyglądała się wybranej przez kobietę twarzy. Była piękna, młoda. Idealna.

Zniecierpliwiona klientka odchrząknęła.

– Doskonały wybór – powiedziała cicho Agnieszka.

Kobieta zaśmiała się nerwowo.

– Mąż zwariuje. Już umówiłam termin przeszczepu. Och! I muszę jeszcze podejść na dział biustu. Do nowej twarzy potrzebuję dużych, naturalnych piersi. W końcu wszystko musi do siebie pasować, prawda?

Agnieszka jeszcze raz spojrzała na twarz zamkniętą pod folią. Słodkie piegi. Malutka blizna przy ustach dodająca twarzy pazura. Kiedyś jej nienawidziła.

– Piękna – szepnęła bardziej do siebie niż do klientki. – Mnie nie było na nią stać.

– Och, pani też wybrała… hm, dość oryginalną twarz – rzuciła klientka, lustrując ją wzrokiem i wyraźnie starając się zabrzmieć uprzejmie.

Agnieszkę coś ścisnęło w gardle. Powoli przesunęła palcami po cienkim szwie, który biegł wokół jej głowy i schodził ku szyi. Niżej, pod materiałem uniformu, wyczuła chłodne, syntetyczne poszycie tymczasowego korpusu socjalnego z odzysku. Z oka spłynęła jej pojedyncza łza.

Ale wtedy pomyślała o matce.

Agnieszka uśmiechnęła się delikatnie, starła wilgoć z policzka i poprawiła sztuczną skórę przy szczęce.

– Zapraszam – powiedziała profesjonalnym, wyuczonym tonem. – Chętnie pomogę dobrać idealny, naturalny biust, który uzupełni nowy wizerunek. Chyba nawet wiem, co pani polecić.

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

 

Tu tylko mam wątpliwość, czy przy Wołaczu nie ma być przecinka, ale ja zawsze i wszędzie bym je wstawiała, zatem mogę się mylić, sorki:

– Panie (TU?) się zmiłuj… córuś… co ci się stało?

 

Gorzkie, mocne, ale – napisane tak, że wygląda, jak prawdziwa rzeczywistość, która może nastąpić całkiem niedługo… W szorcie padło określenie: “okrutniejsze” i ono najlepiej oddaje całość zagadnienia. :)

Pozdrawiam serdecznie, kliczek. ;) 

Pecunia non olet

Cześć, Michael

Szkoda, że tak krótko. 

Z czego wynika chęć udoskonalania się estetycznego? Z potrzeby bycia pięknym, czy może z ukrytych kompleksów? A może jest to modne? Takie czasy? Przypomniałem sobie teledysk Rammsteina, jak wokaliście rozlewa się z twarzy skóra i zszywa to taśmą. Polecam. 

Szort bardzo dobry.

Klik

To jest dobry szort, ale mam wrażenie że czegoś mi zabrakło po przeczytaniu. Puenta jakoś mnie nie uderzyła jak powinna.

Tymczasowy lakoński król

Dobrze się czytało, chociaż było trochę ckliwe na samym początku. Jeżeli moda na sztuczność ma się skończyć, to może jednak nie tak:( 

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Bry!

 

W końcu zebrała kwotę, która mogła uratować kobiecie życie.

Szyk:

→ W końcu zebrała kwotę, która mogła kobiecie uratować życie.

 

a niedowierzanie rozciągnęło powieki.

Mmm… <myśli, ale nic nie może wymyślić>

 

Białe światło odbijało się od folii polietylenowej

od streczu

 

 

których nie było stać, by je zatzrymać.

zatrzymać

 

Kupowali je od ludzi, których nie było stać, by je zatzrymać.

– Mnie nie było na nią stać.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Sprzedaż twarzy jest jedyną opcją na przetrwanie w tym uniwersum? Nie chodzą normalnie do pracy czy coś? W sensie, nie rozumiem, jak ktoś może nie pozwolić sobie na zatrzymanie własnej twarzy? Chyba że Centrum Piękna żerowało wyłącznie na takich ludziach jak Agnieszka, którzy są w trudnej sytuacji życiowej.

 

Hm. Nie wiem, czy mnie to przekonuje. W sensie, jeśli wróci moda na naturalność, to nie wystarczy po prostu sobie jakoś “odsysnąć” tych botoksów i kwasów z twarzy? :P Nie wiem, nie znam się. Jednak znając historię ludzkości w sumie nie można wykluczyć, że ktoś by na taki pomysł wpadł.

 

Sprawnie poprowadzony szorcik, to, co miało być pokazane, zostało pokazane, zbędnymi szczegółami nas nie zalewałeś i zdołałeś zmieścić w tym tragedię jednostki. Kliczek się należy.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Cześć, Michaelu!

 

Mocny króciak. Niepokojąca wizja tego, jak może wyglądać kolejny poziom mody na “upiększanie” własnego ciała.

Do tego sygnalizacja lekko dystopijnego charakteru przyszłości (ten fragment o braku środków na zatrzymanie własnej twarzy), która też robi robotę. 

Szkoda, że tak krótko, ale czasami nie trzeba rozwlekać tekstu, by zrobić wrażenie. Twój zrobił.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Treściwe i przykre. W moim guście :)

 

Obawiam się, że nie jest to wcale takie nierealne fantasy. Próżność, konsumpcjonizm i głupota obecnych czasów, zwłaszcza wśród “elit”, mogą doprowadzić i do takich rozwiązań. Temat-rzeka. Sama staram się nad tym nie główkować za mocno, bo i tak nie mam na to wpływu. Jednak mam w domu małą dziewuszkę i siłą rzeczy czasem się boję tego, co ją czeka w przyszłości. Zwłaszcza jako kobietę.

 

A tak po dłuższym namyśle – może przeredagowałabym wstęp. W porównaniu do dalszej części wypada on dość… miękko? Ckliwie? To tylko drobna sugestia, bo i tak bardzo mi się podoba.

 

Pozdrawiam :)

Hej!

 

Ciekawy pomysł i dobrze napisane. Rzeczywiście, coś jest na rzeczy z tą pogonią za ulepszaniem wyglądu, aż do poziomu groteski. Pokazałeś to w brutalny sposób, ale właśnie taki prowokuje do zastanowienia się. Ekstremalne modyfikacje ciała prowadzą do upiornych konsekwencji. Inne pytanie: na ile wygląd wpływa na naszą tożsamość?

Mała uwaga – na miejscu matki nie zgodziłbym się chyba na takie poświęcenie ze strony córki. 

 

Pozdrawiam!

Dziękuję za wszystkie komentarze i miłe słowa. Postaram się odpowiedzieć na każdy wpis późnym wieczorem!

You cannot petition the Lord with prayer!

Wyjątkowo przerażająca wizja, zwłaszcza że nikomu nie pozwoli zachować twarzy.

 

Matka otwo­rzy­ła usta, a nie­do­wie­rza­nie roz­cią­gnę­ło po­wie­ki. → Próbowałam. Nie udało się. Nie wiem, jak niedowierzanie mogło rozciągnąć kobiecie powieki.

A może miało być: Matka otwo­rzy­ła usta, a nie­do­wie­rza­nie rozszerzyło oczy.

 

– Panie się zmi­łuj… córuś… co ci się stało? → Winno być: – Panie, zmi­łuj się… córuś… co ci się stało?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Myślę, że ta wizja nie jest tak nieprawdopodobna, jak by się zdawało. Myślę tak dlatego, że nie widzę granicy ludzkiej głupoty i ludzkich okrucieństw.

Pozdrawiam.

Przygnębiający tekst. A wizja wydaje mi się możliwa. Niestety.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka