- Opowiadanie: Jerzy Trzciński - Mel (Wspomnienie Stanisława Lema)

Mel (Wspomnienie Stanisława Lema)

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Mel (Wspomnienie Stanisława Lema)

Młody człowiek w szarym mundurze zastukał trzy razy do drzwi gabinetu swojego szefa. Usłyszał krótkie i stanowcze.

– Wejść!

Żołnierz bez wahania energicznie otworzył drzwi i wszedł do środka. Wzorowo wyprężył się w pozycji zasadniczej. 

– Panie majorze, melduję się…..– pełnym głosem rozpoczął wygłaszać regulaminową prezentację i powitanie. Nie dokończył. 

Siedzący przy biurku łysiejący, niemłody już mężczyzna, ubrany był w podobny mundur. Jego uniform różnił się tym, że na pagonach był przystrojony błyszczącymi gwiazdkami i białymi tasiemkami, a w okolicach lewej piersi oficera, różnokolorowymi baretkami. To wszystko świadczyło o dużym doświadczeniu, a zapewne również o licznych zasługach starszego żołnierza. Oficer z pewnym zniechęcenie machną ręką, aby w ten sposób uciszyć młodego człowieka. Po krótkiej chwili z wyższością skinął prawą dłonią, by tamten usiadł na krześle naprzeciw niego. Gdy młodszy stopniem żołnierz spoczął, oficer spojrzał na niego dokładnie go lustrując.

– Tyle razy ci mówiłem bar… – tu oficer urwał i zamilkł na pół sekundy. bo najwidoczniej chciał użyć nieregulaminowego określenia.

– Masz wchodzić do środka bez pukania. Czy tu jest hotel albo jakiś burdel. Zawsze szeregowy musicie pamiętać, że pracujecie w poważnej jednostce wywiadowczej– starszy stopniem zakończył swój przydługi wywód. W tym czasie młody żołnierz siedział spokojnie i bez ruchu.

– To z czym przychodzisz Młody? – zapytał oficer.

– Melduję, że w końcu mam rozwiązanie sprawy. To jest po prostu rewelacja – niezrażony wcześniejszymi połajankami podekscytowany młody człowiek, w końcu mógł podzielić się wiadomościami, które napawały go dumą.

Spojrzenie przełożonego było jednoznaczne. Zdawało się ono autorytatywnie twierdzić, że oficer nie liczy, a tym bardziej nie wierzy w jakiekolwiek rewelacje odkryte przez Młodego. Ale ponieważ w wojsku obowiązują regulaminy, zapewne jedynie dla spokoju sumienia i uzyskania całkowitej pewności, co do zgodności swojego osądu z rzeczywistością, postanowił pozwolić podwładnemu na przekazanie posiadanych informacji.

– No to gadaj szeregowy, co to za rewelacje? – powiedział stanowczo

– W końcu mam, znaczy znaleźliśmy rozwiązanie – odpowiedział entuzjastycznie. 

– Rozkodowaliśmy nagranie. No wie pan panie majorze, ten zapis o kryptonimie XZ 1214. Nareszcie udało nam się w znacznej części go odczytać. Panie majorze, po tylu latach ślęczenia i starań różnych ekip. To nam się udało. Aby to osiągnąć zastosowałem to nowe oprogramowanie, a tak właściwie wykorzystałem sztuczną inteligencję. To są zupełnie inne możliwości. Pan rozumie – powiedział szeregowy, chociaż to ostatnie stwierdzenie było nie na miejscu, a na pewno nieregulaminowe. Starszy stopniem zawsze wszystko rozumie.

Twarz oficera była enigmatyczna i przejawiała symptomy oczekiwania. Dlatego młody żołnierz nie czekał. 

– Panie szefie proszę posłuchać – powiedział szeregowy i postawił na biurku miniaturowy japoński dyktafon, jednocześnie włączając go. Obaj siedzący bez słowa wsłuchali się w dźwięki płynące z urządzenia.

Po krótkiej chwili z urządzenia popłynęły pierwsze słowa.

– MEL 1253, odbieracie? No odezwijcie się wreszcie – wybrzmiał nieprzyjemnie zimny, a zarazem mechaniczny głos. Nie można było mieć pewności do kogo właściwie należał. Równie dobrze mógł to być stosunkowo cienki głos mężczyzny lub trochę zbyt gruby głos kobiecy. Lecz w tym momencie nie było to najważniejsze. Istotna była treść rozkodowanej rozmowy. 

– Tak centrum, słucham. Tu MEL 1253 – po krótkiej chwili odezwał się o wiele bardziej przyjemny, a przy tym zdecydowanie męski głos. Odpowiadający był wyraźnie zmęczony, a jeszcze bardziej zniechęcony. 

– To się odzywajcie, jak was wywołuję. Ile mam na was czekać? Przypominam, że ta transmisja zwrotna w ramach waszej misji M 1253 jest naszym ostatnim kontaktem.

– Jak to? Ostatnio umawialiśmy się inaczej – odpowiedział zaniepokojony mężczyzna. 

Mechaniczny Głos milczał.

– To widzę, że nie zostało mi już wiele czasu. Mówiłem, że nie zakończyłem jeszcze kilku bardzo ważnych projektów. Potrzebowałbym jeszcze rok, a najlepiej dwa. Po prostu się nie wyrobię– MEL uzupełnił wcześniejsze słowa. 

– Jak zwykle! Te wasze projekty! A czy choć trochę dotyczą one naszej misji?  Bo nie wydaje mi się. Od początku prawie wszystko co robicie MEL, znacznie wykraczało poza cele misji. Nie rzadko też nie miały one z nimi nic wspólnego. Wasze działania były z gruntu nieodpowiedzialne, a do tego samowolne – z pasją perorował mechaniczny głos.

Teraz to Mel nie skomentował usłyszanych słów.

– Co prawda Wysoka Rada kilkakrotnie dała się wam przekonać, a właściwie zmanipulować, że to niby rodzaj kamuflażu. Ale ja wiem, że tak nie było i niestety nie jest. Po prostu robicie, co chcecie. Moim zdaniem za daleko się posuwacie MEL 1253. Ale jak Rada wam pozwoliła, to ich problem. My z pionu operacyjnego inaczej, można powiedzieć, bardziej trzeźwo, patrzymy na różne sprawy – powiedział dobitnie. 

– Jak to za daleko? Moim celem zawsze było, jest i będzie dobro misji. To, że przy okazji chciałem ich przygotować na to, co może przynieść im przyszłość, to zupełnie inna sprawa. Ale poniekąd czułem się w obowiązku, a Wysoka Rada mnie rozumie, a nawet poparła mój punkt widzenia – tłumaczył MEL.

– MEL uspokójcie się. Więcej słuchajcie, a mniej mówcie. Znam ja tę waszą metodę przekonywania. Mało, kto może dotrzymać wam kroku w tej kwestii. Ale nie ze mną takie zabawy. Znowu zaczynacie te wasze gierki. Jak zawsze zapominacie, kto tu wydaje rozkazy, a kto powinien je wykonywać. Nigdy nie chcecie pamiętać, że jesteście jedynie szeregowym Wysłannikiem na prawach Obserwatora. Tyle i aż tyle – mechaniczny głos skwitował w ten sposób wcześniejsze wywody mężczyzny. Było wyraźnie słychać, że z trudem panuje nad sobą.

– Tak też wypełniam swoje obowiązki i się zachowuję, a do tego… – mężczyzna umilkł, bo Mechaniczny Głos mu przerwał

– MEL, do czarnej dziury! Powtarzam, Wysokiej Radzie możecie mydlić oczy, ale nie mnie. Wy MEL chyba czujecie się, a i czasami zachowujecie, jak człowiek. A nigdy nim nie będziecie. Musicie zawsze pamiętać, że jesteście z innego, naszego, i ma się rozumieć lepszego świata.

– To co mówicie dowódco, to przesada i błędna interpretacja moich poczynań. Nie ma na to żadnych dowodów. A z resztą tłumaczyłem się przed Wysoką Radą i ta przyznała mi rację. Chyba, że to Rada się myli, według was, oczywiście. Panie dowódco – z odrobiną ironii w głosie odpowiedział MEL.

– No, no mówiłem, żebyście nie próbowali być mądrzejszym ode mnie, waszego dowódcy. Powiem wam coś jeszcze, MEL dla mnie, jesteście po prostu zdrajcą. Bo kto, jak nie zdrajca podaje obcym na tacy, tajemnice własnego świata. Zapominacie, że tu na Ziemi żyje obca, potencjalnie niebezpieczna dla nas cywilizacja – słowa, które popłynęły z japońskiego urządzenia, a wypowiedziane przez Mechaniczny Głos jasno wskazywały, że ten się prawie że zagotował.

 – Jakie tajemnice? Jakie zdradza? Możliwe, że przybliżyłem im pewne fakty i procesy. To właśnie na tej podstawie mogłem poczynić interesujące obserwacje, co do ich prawdziwej natury, znaczy ludzi. Okazało się, że moje przypuszczenia były słuszne. Ludzie niczego nie zrozumieli. Wszystko czego się dowiedzieli potraktowali jako coś, co może jest interesujące, ale jedynie, jako rozrywka. Niczego nie zrozumieli, dlatego nie uznali za naprawdę interesujące – ze smutkiem argumentował mężczyzna. Na chwilę zapadła cisza.

– To chyba jest najcenniejsza wiedza, jaką mogliśmy o nich zdobyć. Po prostu ludzie są tak zadufani w sobie, że nie potrafią właściwie interpretować oczywistych faktów, a nawet zagrożeń – niestrudzony MEL odpierał ataki dowódcy.

– MEL wy niczego nie rozumiecie. Może kiedyś, gdy ludzie dotrą do naszego świata, to skorzystają z tych, jak to mówicie niepoważnie potraktowanych informacji. A wtedy to my możemy znaleźć się w niebezpieczeństwie. Niezależnie też, jeżeli kiedyś w przyszłości nasz świat będzie gotowy wykorzystać przeciwko nim zaimplementowane przez nas technologie, to ludzie mogą być w większym stopniu odporni na nasze działania. I to przez was MEL – stwierdził Głos.

– Zaraz, zaraz. Wbrew pozorom wśród ludzi też od czasu do czasu trafiają się, co prawda bardzo rzadko, inteligentne jednostki. Przez minione wieki trwania ich przeróżnych cywilizacji, ludzie do wielu praw i rozwiązań doszli sami – odpowiedział mężczyzna.

– MEL nie będę się z wami spierał. Tak jak powiedziałem wasza misja i tak się kończy i wracacie do Centrum przed oblicze Wysokiej Rady. Już oni was ocenią i rozliczą– a potem głos uspokoił się i dodał – Ale za zdradzenie ludziom nazwy planety Solaris, to mam do was prywatnie wielką pretensję….

W tym momencie urządzenie odtwarzające rozmowę zamilkło.

Zaniepokojony oficer spojrzał na Młodego.

– Co jest do cholery? – warknął.

– Spokojnie panie szefie. Tu niestety zmienili sekwencję kodowania przekazu. Musieli zastosować system, który, co pewien czas, dokonywał konwersji szyfrowania transmisji. Ale już nad tym pracujemy – podwładny jakby ciągle oczarowany, tym co obaj panowie usłyszeli niespiesznie odpowiedział.

– No dobrze. Ale co to właściwie było? Jakieś dyrdymały skończone – przełożony z niesmakiem spojrzał na podwładnego.

– Ja wiem? Czy o tym można powiedzieć dyrdymały? Z tego, co ustaliłem, był to zarejestrowany kontakt pomiędzy przedstawicielami obcej cywilizacji. Jeden z rozmówców był gdzieś na statku kosmicznym, prawdopodobnie zacumowanym w okolicach drugiej strony Księżyca. Drugi natomiast, to agent, przebywający tu na Ziemi – podwładny nie usiłował się bronić, a raczej głośno zastanawiając się, przekonywał dowódcę do swoich racji. 

Przełożony przez chwilę nie odzywał się. Jakby nad czymś się zastanawiał., dlatego zachęcony tym faktem Młody kontynuował.

– Po precyzyjnym rozpracowaniu podejrzewamy, że agentem mógł być podający się za człowieka mężczyzna, który posługiwał się dokumentami wystawionymi na nazwisko Stanisława Lema. Nota bene to znany polski pisarz SF. To ci dopiero idealny kamuflaż, Niestety nie możemy go zapytać, o co w tym wszystkim chodzi i z kim rozmawiał, bo od pewnego czasu został uznany za nieżyjącego. Chociaż w tym kontekście i okolicznościach, należałoby to nazwać zupełnie inaczej. Dlatego obecnie najintensywniej pracujemy nad precyzyjnym zlokalizowaniem miejsca, z którego emitowany był sygnał z tym mechanicznym głosem.  Nie wykluczone, że Obcy mają bazę na ciemnej stronie Księżyca – z wyraźną ekscytacją, ale i tryumfem zakończył młody żołnierz.

Natomiast żołnierz starszy stopniem oraz wiekiem i doświadczeniem, zmarszczył czoło i poczerwieniał. Była obawa, że ze złości lada chwila wybuchnie. A mówiąc po wojskowemu, eksploduje. Na szczęście dla wszystkich, to się nie wydarzyło. 

– Ja wam dam pisarza SF. Tyle czasu pracujecie nad tą sprawą, żeby teraz przedstawić mi takie bzdury. Na kilometr widać, że ta rozmowa została przez was sfabrykowana. Jak się dowiem, że poszliście z tymi głupotami do mediów, to marny wasz los. A z ciepłą posadką, którą teraz zajmujecie, szybko się pożegnacie. Odmaszerować i weście się w końcu do roboty – wykrzyczał major niezwykle grubiańskim głosem. 

Młody żołnierz jak rażony piorunem wstał, wyprężył się i wyszedł z pokoju. Oficer opadł na swój fotel, a stopy oparł na biurku. Lecz nie było mu dane długo odpoczywać i rozmyślać. Po krótkiej chwili na jego biurku odezwał się brzęczek telefonu. Major niespiesznie opuścił nogi na podłogę, a potem sięgnął po słuchawkę, podniósł ją i stanowczym ruchem przyłożył do ucha. 

– Halo?! – wychrypiał ciągle jeszcze podnieconym głosem. 

Gdy oficer usłyszał w słuchawce znany, Mechaniczny Głos, dalsze słowa ugrzęzły w jego wojskowej krtani. 

– MK 1313, co tam do czarnej dziury się u was dzieje? – stanowczo dopytywał się Głos. 

Na chwilę zapanowała nieprzyjemna cisza. Oficer nie potrafił wykrztusić słowa.

– Zapewnialiście, że wszystko macie pod kontrolą. Coś nam się widzi MK 1313, że nie radzicie sobie na tej wysuniętej, najbardziej newralgicznej placówce wywiadowczej. Nie wiem co z wami zrobić. Będziemy musieli o wszystkim powiadomić Wysoką Radę. Niech Ona zadecyduje. Oszołomiony oficer dalej milczał – Głos bez ogródek wyżywał się na majorze.

– Może to już czas, aby was wygasić – z niewielką empatią stwierdził głos. 

Zasłużony oficer, a może raczej Wysłannik obcej cywilizacji, posłusznie słuchał i ciągle nie potrafił wydusić z siebie słowa. Natomiast Głos kończąc połączenie zrezygnowany powiedział do siebie: – Co ja mam z tym personelem na tej cholernej Ziemi. To chyba przez tą dziwną i najbardziej niestabilną w okolicy planetę. Wszyscy tam po krótkim czasie służby po prostu głupieją.

Żołnierz w mundurze przystrojonym licznymi gwiazdkami i baretkami, jeszcze długo stał z słuchawką przy uchu. Wyglądał jakby się zapowietrzył. Gdy w końcu spróbował się odezwać, połączenie już dawno zostało zerwane. 

Koniec

Komentarze

Mam nadzieję, że w końcu to opowiadanko chociaż odrobine przypadnie Wam do gustu. 

Halo?! Lecz, gdy z drugiej strony usłyszał znany, Mechaniczny Głos, dalsze słowa ugrzęzły w jego wojskowej krtani. Głos stanowczo dopytywał się – Co tam u was, do czarnej dziury, się dzieje MK 1313? – a potem przeszedł do nieprzyjemnej tyrady oskarżeń i gróźb – Zapewnialiście, że wszystko macie pod kontrolą. Coś nam się widzi MK 1313, że nie radzicie sobie na tej wysuniętej, najbardziej newralgicznej placówce wywiadowczej. Nie wiem co zrobić. Będziemy musieli powiadomić Wysoką Radę. Niech Ona zadecyduje, co z wami zrobić. – a potem z niewielką empatią, Głos dodał – Może to już czas, aby was wygasić. Zasłużony oficer, a może raczej wywiadowca obcej cywilizacji, posłusznie słuchał i nie śmiał nawet się odezwać. Natomiast Głos kończąc połączenie, jakby do siebie zrezygnowany powiedział – Co ja mam z tym personelem na Ziemi. To chyba przez tą dziwną, nieposkładaną i najbardziej niestabilną w okolicy planetę wszyscy tam głupieją. Żołnierz w mundurze przystrojonym licznymi gwiazdkami i baretkami, jeszcze długo stał z słuchawką przy uchu. Wyglądał jakby był zapowietrzony i dlatego nie bronił się. Gdy w końcu się odezwał, połączenie już dawno zostało zerwane. 

Może by i przypadło, a serio masz posklejane te dialogi :) 

 

Patrz kilka razy co wrzucasz. Opisy zdają się być interesujące, ale ściana tekstu całkowicie odrzuca. 

 

Może jak będę miał czas wieczorem to wygospodaruje czas, żeby przeczytać. Albo zapytam AI, żeby poprawił te dialogi i wtedy przeczytam :]

 

I to nie chodzi o tekst, a zlepki dialogowe które ci się robią z przeklejaniu z edytora do edytora. 

Hint – GoogleDocs i Word przechodzą bez problemów, nie rozwalając enterów.

 

Z innych webowych edytorów, wiem, że potrafi to zepsuć. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Grochem o ścianę…

 

To moja ostatnia wizyta u Ciebie. Jeśli utrzymasz tempo i jutro też będziesz wrzucać opowiadania (więc wpadną w mój portalowy dyżur), to biorę na klatę niewykonanie normy i po prostu je ominę. 

 

Są tu te same problemy, co wcześniej – ściany tekstu czy źle zapisane dialogi. Możesz to olać, Twoja wola, ale skoro wrzucasz opowiadania, to chyba zależy Ci na czytelnikach, a takim podejściem skutecznie ich zniechęcasz.

Those who don't believe in magic will never find it

OldGuard i Melendur 88

 

Dziękuję i przepraszam, że tak Was męczę. Nie napisałem tych tekstów wczoraj, dlatego po nie sięgam, lecz obiecuję, że jutro się powstrzymam od publikacji kolejnych. Rozumem, że forma utworu jest istotna, podnosi walory treści i zapewnia komunikatywność. O ile w ogóle można mówić takowe są. Czyli walorach tekstu. Moim błędem jest to, że najbardziej pochłania mnie w pisaniu pomysł i to co piszę. Dlatego nie skupiam się nad formą. A widzę, że to grzech, którego w żaden sposób nie odpuścicie mi.

I dobrze. Prawdę mówiąc, męczą mnie dialogi, w których wygłaszane przez bohaterów kwestie rozpoczynają się od myślnika. Doszedłem do przekonania, że lepiej jest poprzedzić każdą wypowiedź w pewnym sensie opisaniem w jaki sposób coś jest powiedziane. Wam to w żaden sposób nie odpowiada. Rozumiem. Nie pozostaje mi nic innego jak skorzystać z waszych rad, lecz jednocześnie robić wszystko w sposób, który również mnie odpowiada. Oczywiście nie jestem literatem, może nawet grafomanem, bo tego też nie mogę wykluczyć, ale do czasu, gdy pisanie sprawia mi przyjemność będę próbował robić to coraz lepiej. Znaczy uprawiać to moje grafomaństwo. 

Pozdrawiam

I dobrze. Prawdę mówiąc, męczą mnie dialogi, w których wygłaszane przez bohaterów kwestie rozpoczynają się od myślnika.

Rozumiem, że cię męczą. No ale niestety żyjemy w kraju, jakim żyjemy, portal został założony przez polskiego wydawcę, przez Polaków no i piszesz w języku polskim, no i niestety wszyscy uczyliśmy się w tym najtrudniejszym a może najwspanialszym języku świata i na złość wszystkim, dialogi zaczynamy od półpauz etc.

Anglosasi mają cytaty dialogach. No my mamy to półpauzy od następnej lini. Był też taki jeden, tutaj na tym portalu, co zaczynał dialogi od tyld. Skończył tak, że w sumie już tu nie publikuje, bo czytać nie chciał i też domagał się oceny kontentu. Tylko, żeby ocenić kontent to jednak wymaga żeby tekst był czytelny. Obecnie nie jest.

Nauczeni jesteśmy czytać częsciowo. Fragmentami. Akapitami. To też zalecam ci, żebyś porobił akapity częściej.

O grafomanię cię nie posądzam, lecz mimo to postaraj się zrobić ten zapis dialogów tak, żeby inni przeczytali, bo tracisz czas na napisanie tych komentarzy, zamiast usprawnić tekst, by był łatwiejszy w odbiorze ;) 

 

Jak poprawisz, przeczytam i ocenie fabułę. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Cześć,

Ściana tekstu faktycznie utrudnia czytanie i szybko męczy. Trudno się też połapać, co jest czym.

Również dołączam do prośby o przeredagowanie tekstu na bardziej „tradycyjną”, przyjazną czytelnikowi formę – taką, w której dialogi zaczynają się od nowej linii, a treść jest podzielona na akapity.

W obecnej formie dotarłem mniej więcej do połowy, więc trudno mi powiedzieć coś konkretnego o samym opowiadaniu.

Pozdrawiam

rr

melendur88 –  i ja miałam problem z edytorem w swoich dwóch pierwszych tekstach. To może być problem nie tylko Jerzego, ale wielu nowaryszy i świeżynek :) Może warto o tym, co pisałeś w pierwszym komentarzu (że edycja może się posypać), napisać w dziale dla początkujących autorów? Tam jest o dialogach i innych ważnych sprawach. Może wystarczy zwrócić uwagę także na edycję?

Od trzeciego tekstu sprawdzam edycję (i nie tylko) w kopii roboczej, aż uzyskam oczekiwany efekt.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 

 

Moim błędem jest to, że najbardziej pochłania mnie w pisaniu pomysł i to co piszę. Dlatego nie skupiam się nad formą.

Szanowny Autorze, zapewniam Ciebie, że nie jest żadną sekretną ani też wielką sztuką jednoczesne z pisaniem nadawanie odpowiedniej formy tekstowi. Jasne, za pierwszym razem może to być trudne, za drugim też, ale te trudności znikają, w miarę nabywania wprawy.

 

Zwabił mnie tytuł. Coś o Lemie? Muszę przeczytać… Zrobiłem to i przyznaję, że pomysł na uczynienie z Mistrza agenta obcej cywilizacji podobał mi się. Zdekonspirowanie majora jako też agenta nie było złe… Wracając do Lema: wyciągał daleko idące wnioski z postępów nauki i technologii. Szkoda, że nie ma godnych siebie następców.

Pozdrawiam.

Nie wiem, czy przeredagowany tekst przynajmniej w części zadowoli OldGuarda. Ale próbuję. 

A ja trzymam kciuki, bo jestem fanką Lema:) pozdrawiam serdecznie:)

Czy obecny tekst jest przeredagowany? Jeśli tak, to widzę, że nadal wolisz mniej standardowy sposób zapisu dialogów, czyli nie od nowej linii. Ciekawe, ale do mnie nie trafia. Wybacz, ale nie dokończę czytania.

pozdrawiam i powodzenia życzę

rr

rr

Potwierdzam i zachęcam do przeczytania.

 

Ściana tekstu utrudnia czytanie, ale przebrnęłam :) Bardzo interesujące. Oczywiście, że Lem wcale nie pisał SF, tylko pamiętniki, no i wcale nie umarł , tylko wrócił do swojej cywilizacji:) Też mam tekścik o tym, ale na szczęście całkiem inny (nie – lepszy czy gorszy, tylko inny) mam nadzieję, że kiedyś skończę :)) i liczę, że przeczytasz :)

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 

Teo Max

Dziękuję za dobre słowo.

Ale prawdę mówiąc ciągle nie wiem, o co chodzi z tą ścianą tekstu. I to mnie martwi. Tekst piszę w Timsem 12 odstęp między wersami 2, robię akapity. Tak tekst wklejam. Na moim ekranie tekst nie wygląda jak ściana, a ciągle jest z tym problem. Nie wiem już co źle robię. Ale widocznie coś robię nie tak. A co do opowiadanka. Lubię Lema. Zawsze lubiłem. Dlatego lubię go czytać, oraz o nim napisałem. Czekam na Twój tekst.

pozdrawiam 

Siedzący przy biurku łysiejący, niemłody już mężczyzna, ubrany był w podobny mundur, lecz jego uniform na pagonach przystrojony był błyszczącymi gwiazdkami. Do tego różnokolorowe baretki w okolicy lewej piersi świadczyły o dużym doświadczeniu, a zapewne również o jego licznych zasługach. Oficer z pewnym zniechęcenie machną ręką, aby w ten sposób  uciszyć młodego człowieka. Po krótkiej chwili prawą dłonią z wyższością skinął, by ten usiadł na krześle naprzeciw niego. Gdy młodszy stopniem żołnierz spoczął, oficer ostro i dosadnie rozpoczął tyradę:

– Tyle razy ci mówiłem bar… – Najwidoczniej chciał użyć nieregulaminowego określenia, dlatego się powstrzymał, lecz bez zająknięcia kontynuował: – żeby nie pukać do drzwi. Masz wchodzić i już. Czy tu jest hotel albo jakiś burdel. Zawsze musicie pamiętać, że pracujecie w poważnej jednostce wywiadowczej.

Starszy stopniem zakończył swój przydługi wywód. A potem zapytał:

– To z czym przychodzisz Młody?

 

Nie ma za co.

delulu managment

Już Philip K. Dick zorientował się, że Lem nie jest człowiekiem. Inni też mieli wątpliwości. Podejrzewali, że to księżycowy moduł (Lunar Excursion Module), ale mało prawdopodobne, by to urządzenie umiało pisać. 

Ściana tekstu to ciąg zdań bez podziału na akapity. Przeredagowanie tego tekstu, tak jak to pokazała Ambush, ułatwiłoby innym czytanie. Wstawienie enterów w odpowiednich miejscach nie stoi w sprzeczności z Twoim przekonaniem, że “lepiej jest poprzedzić każdą wypowiedź w pewnym sensie opisaniem w jaki sposób coś jest powiedziane”.

 

Jerzy, to Twoja decyzja, której rady posłuchasz i czy w ogóle jakiejś rady potrzebujesz. Ale w tym opowiadaniu masz świetny koncept i dobre pióro. Jeśli inne też są tak dobre, to szkoda by było, gdyby miały zostać w szuladzie. 

 

AP – czyli Obcy nie mają tak dobrego kamuflażu, jak można by się było po nich spodziewać :)) Muszę odszukać swoje opowiadanie o Lemie :) pisane po tym, jak Starlink nieprawidłowo deorbitował nad Poznaniem :)) mam nadzieję, że nie skasowałam :))

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Obcy nie mają tak dobrego kamufarzu

Łatwo ich rozpoznać, jak się ma odpowiednie okulary.

 

Do tekstu o Lemie zawsze chętnie sięgnę.

melendur88 i OldGuard

 

Przepracowałem MEL-a zgodnie ze wskazówkami. Mam nadzieję, że w końcu będzie ok. 

 

pozdrawiam

Tekst ciekawy, sam w sobie pomysł całkiem niezły. Też bardzo lubię Lema, więc nie będę się znęcał dalej nad formą, ale…

Dam Ci jedną, ważną wskazówkę. Skoro mówisz, że nie widzisz błędów u siebie, ściany tekstu i błędu w zapisach dialogów, które powinny ZAWSZE zaczynać się od nowego akapitu, to polecam przeczytać to co wrzucasz jeszcze raz, od razu kiedy wklejasz tekst. I nie u siebie w Wordzie, czy gdzie tam piszesz, tylko TUTAJ. Jeśli jest to kwestia generujących się błędów przy wklejaniu, czytanie tekstu w Wordzie nic nie da, to tutaj ma to wyglądać dobrze. Zapisy dialogów to sztywna zasada, bruce wysłała Ci w poprzednim tekście poradnik odnośnie zapisu dialogów. Możesz twierdzić, że taki zapis Ci się nie podoba. Ale zdradzę Ci tajemną wiedzę, tylko nikomu nie mów: jestem głęboko przekonany, że przy tak stałych rzeczach jak zapis dialogów, nikogo nie obchodzi czy podoba Ci sie poprawny zapis. On po prostu musi być poprawny, jeśli chcesz żeby ludzie przychodzili, czytali i podziwiali. A tak jak mówiłem, pomysł masz tu fajny i ciekawy, wiec chyba super jakby więcej osób przeczytało zamiast odbijać się od tekstu. 

Czytanie i komentowanie innym to kolejna zasada, żeby pozyskać sobie czytelników, do czego gorąco zachęcam. A i nauczyć się z tego można wiele. 

Pozdrawiam! 

You cannot petition the Lord with prayer!

Dziękuję ci MichaelBullfinch za dobre i wskazówki. Oczywiście, trudno dyskutować z wypracowanymi i stosowanymi zasadami. Na portalu w zasadzie jestem dopiero dwa tygodnie. Powoli się wdrażam. Może kiedyś  Bryce, a nawet Regulator zapomną o pretensjach do mnie. Pracuję nad tym. Opowiadania piszę od kilku lat, ale wychodzi na to, że przed zamieszczeniem na portalu muszę każdorazowo przepracować je pod wymogi portalu. Powyższy tekst wydawał mi się już w znacznym stopniu ok. To co piszesz o dialogach tak jest poprowadzone. Nie wiem, gdzie jeszcze jest nie tak, jak być powinno. Pracuję obecnie nad przygotowaniem kolejnego utworu, lecz się nie spieszę. Zamieszczę, jak będę całkowicie pewny, co oczywiście nie gwarantuje, że wszystko będzie ok. Nad Twoimi tekstami chętnie się pochylę i napiszę, co o nich myślę. 

pozdrawiam 

Nowa Fantastyka