Wszystko zaczęło się od błędu projektowego.
Jak większość problemów w historii Polski…
Rok 1226
Konrad Mazowiecki miał problem z Prusami. Prusowie mieszkali na północy i od pokoleń realizowali strategię rozwoju opartą na prostym założeniu: "Jeżeli coś nie jest przybite gwoździami, zabierzemy to." Jeżeli było przybite, zabierali również gwoździe. Prusowie regularnie przeprowadzali nieautoryzowane operacje wejścia na teren systemu. W dokumentacji określano to jako "najazdy". W dzisiejszej terminologii nazwalibyśmy to penetracyjnymi testami bezpieczeństwa, tyle że bez zgody administratora.
Konrad próbował wszystkiego: restartów, łatek bezpieczeństwa, modlitw, a jednego razu nawet planowania. NIC nie działało. System był niestabilny. Potrzebował zewnętrznego wsparcia.
Wtedy pojawił się pomysł. Jak większość pomysłów w historii Polski, początkowo wydawał się rozsądny. Ktoś zaproponował Krzyżaków. Była to organizacja konsultingowa z Niemiec, specjalizowała się w bezpieczeństwie, zarządzaniu oraz przejmowaniu projektów klientów.
Konrad zaakceptował ofertę przeczytawszy tylko pierwszą jej część.
To był błąd.
Krzyżacy byli Niemcami, ale w średniowieczu nie uważano jeszcze tego za sygnał ostrzegawczy. Przybyli w idealnym porządku. Każdy miał identyczny płaszcz i miecz. Przywieźli pełną dokumentację, regulaminy, procedury, certyfikaty, mapy procesów, instrukcje wdrożeniowe oraz trzy wozy formularzy. Już pierwszego dnia sporządzili spis wszystkiego, drugiego – spis spisów, a trzeciego utworzyli urząd do przechowywania spisów.
Polacy byli zachwyceni. Nigdy wcześniej nie widzieli ludzi, którzy wiedzieli, co będą robić za trzy miesiące. Polacy tradycyjnie dowiadywali się tego po fakcie.
Pierwsze wdrożenie przebiegło wzorowo. Prusowie zostali usunięci z backlogu, granicę ustabilizowano, liczba incydentów spadła, bezpieczny handel kwitł. Zarząd projektu był zadowolony.
Po roku okazało się jednak, że Krzyżacy uznali całe wdrożenie za projekt własny, a klienta za zasób systemowy. Wdrożyli niezwykle skuteczne rozwiązanie, które każdy problem zamieniało w procedurę, każdą procedurę w formularz, każdy formularz w podatek, a każdy podatek w nowy zamek. Zaczęli dzięki temu budować zamki. Dużo zamków, podejrzanie dużo.
Historycy przez wieki sądzili, że zamki miały znaczenie militarne. Nieprawda – one były serwerowniami. Malbork był głównym centrum przetwarzania danych. W wieży północnej znajdował się klaster administracyjny. W wieży południowej backup. W wieży zachodniej dział zgodności procedur.
Najbardziej przerażające miejsce stanowił jednak dział audytu. Nie wracał stamtąd NIKT!
Każdy komtur był administratorem, a Wielki Mistrz pełnił funkcję Głównego Administratora Systemu. Główne hasło brzmiało "DeusVult123" i nie zmieniono go przez ponad 200 lat!
Rok 1308
System zaczął się sam rozbudowywać. Powstawały nowe zamki, twierdze, podatki. Krzyżacy przejęli Pomorze Gdańskie. Oficjalnie tymczasowo. Nieoficjalnie uruchomili procedurę:
MOVE C:\POMORZE\*.* D:\ZAKON\
Polska zgłosiła reklamację. Krzyżacy odpowiedzieli, że zgłoszenie zostało przyjęte do realizacji. Przewidywany czas odpowiedzi: NIGDY.
Pewnego dnia zakon ogłosił, że część ziem polskich należy do nich.
– Dlaczego? – zapytano.
– Ponieważ mamy dokument.
– Kto go wystawił?
– My.
– A kto potwierdził?
– Też my.
– To chyba nie działa w ten sposób.
– W naszym systemie działa.
Polska rozpoczęła procedurę reklamacyjną, która trwała 150 lat. Nie przyniosła rezultatów. Powstawały pozwy, odwołania, załączniki, aneksy, kontrpozwy, suplementy do aneksów, uzupełnienia suplementów.
W pewnym momencie liczba dokumentów przekroczyła liczbę mieszkańców Europy. Nikt już nie wiedział o co chodzi, ale wszyscy nadal prowadzili spór.
Najbardziej cierpiał Wielki Mistrz. Każdego ranka otrzymywał nowe raporty. Miał ich tyle, że zaczął śnić w formacie CSV. Regularnie budził się zlany potem i krzyczał:
– Nie można używać średnika jako separatora!
Bracia zakonni byli przerażeni.
Rok 1386
W systemie pojawił się nowy użytkownik. Nazywał się Jagiełło i przybył z Litwy. Krzyżacy początkowo uznali go za zwykłego użytkownika. To był błąd klasy krytycznej.
Jagiełło nie był użytkownikiem. Był aktualizacją systemową. Według ich danych Litwa miała być pogańska, tymczasem Jagiełło właśnie przyjął chrzest. System nie był na to przygotowany. Przez kilka miesięcy Malbork wyświetlał komunikat "Wystąpił nieoczekiwany wyjątek". Administratorzy byli bezradni.
Potem wydarzyło się coś jeszcze gorszego. Jagiełło najpierw połączył Polskę z Litwą. Potem zmienił architekturę całej platformy.
Powstało środowisko rozproszone.
Ogromne.
Niestabilne.
Trudne do zarządzania.
Działające w sposób całkowicie sprzeczny z podręcznikami.
A mimo to działające.
To właśnie najbardziej niepokoiło Krzyżaków. W Malborku powołano specjalny zespół analityczny. Przez pięć lat próbowano zrozumieć Polskę. Po pięciu latach zespół przedstawił raport. Raport składał się z jednego zdania:
"Nie udało się odtworzyć błędu."
15 lipca 1410 r.
W pewnym momencie stało się jasne, że konfrontacji nie da się uniknąć. Doszło do niej pod Grunwaldem.
"Ordnung muss sein", zatem Krzyżacy przygotowali wszystko:
– diagramy,
– procedury,
– checklisty,
– harmonogramy,
– modele danych,
– analizy ryzyka,
– macierze odpowiedzialności,
– plan rollbacku,
– plan recovery,
– plan disaster recovery,
– plan recovery dla planu recovery.
Byli gotowi.
Po stronie polskiej sytuacja wyglądała inaczej. Polacy przygotowali wóz z jedzeniem, kilka chorągwi i ogólne przekonanie, że jakoś to będzie.
– Jaki jest plan? – zapytał jeden z rycerzy.
– Wygramy.
– A szczegóły?
– Będą generowane dynamicznie.
Bitwa rozpoczęła się zgodnie z planem, planem Krzyżaków. Procedury działały, harmonogramy realizowano, checklisty odhaczano. Potem wkroczyła rzeczywistość. A ta od dawna była po stronie Polski. Krzyżackie analizy zderzyły się z polsko-litewskim improwizowaniem. Historycy długo próbowali ustalić, co wydarzyło się pod Grunwaldem. Nie znaleziono jednoznacznej odpowiedzi. Zachował się jedynie pewien raport krzyżacki. Ostatni wpis przed awarią systemu brzmiał:
10:03 – wszystko pod kontrolą.
10:17 – sytuacja stabilna.
10:31 – sytuacja nadal stabilna.
10:45 – Litwini uciekają.
10:47 – Litwini nie uciekają.
10:49 – dlaczego wracają?
10:53 – kto zatwierdził tę funkcjonalność?
10:57 – SYSTEM ERROR
10:58 – GENERAL PROTECTION FAULT
10:58 – Abort, Retry, Fail?
11:00 – …
Po bitwie administratorzy Malborka przez wiele miesięcy próbowali odzyskać dane.
Bezskutecznie. Część archiwów została nadpisana, część zgubiona, część zjedzona przez myszy. Były to pierwsze znane przypadki utraty danych w Europie Środkowej.
Od tego momentu zakon działał już wyłącznie siłą rozpędu niczym źle napisane programy, które potrafią funkcjonować jeszcze długo po utracie sensu. Ale siła owa nieuniknienie malała. Każda aktualizacja rzeczywistości osłabiała system, każde pokolenie zwiększało liczbę błędów
W końcu powstał krytyczny wyjątek…
Rok 1525
Ostatni Wielki Mistrz spojrzał na system, na logi, raporty. Spojrzał na stos dokumentacji sięgający chmur i wykonał to, czego jego poprzednicy bali się od trzystu lat. Kliknął File – Exit, “nie zapisuj zmian”.
Nastąpiła sekularyzacja, powstały Prusy Książęce. Tak zakończyła się historia Zakonu Krzyżackiego. A przynajmniej oficjalnie. Niektórzy twierdzą bowiem, że gdzieś głęboko pod Malborkiem nadal działa stary serwer Novell NetWare. Od czasu do czasu budzi się w nocy, mruga kontrolką i próbuje odzyskać utracone Pomorze z kopii zapasowej wykonanej w 1408 roku…
Świetny pomysł :) tak opowiedzianą historię to nawet mój siostrzeniec polubiłby :))
Pozdrawiam serdecznie :)
Czyli Agile jest lepsze;). Bardzo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam!
Nie dość tego, że prawdziwe historycznie, to okraszone humorystycznymi komentarzami i opisami. Oby tak dalej, szanowny Autorze.
Pozdrawiam.
Dziękuję bardzo za opinie. Będzie "tak dalej", szanowny Recenzencie. Draft już od dawna mi skowyczał w szufladzie, by go dopracować. Nie on jedyny, ale on póki co doczekał się. Potrzebuję tylko "trochę" czasu, by oporządzić kolejnego futrzaka. I kolejnego. I… ;).
https://platczolowy.blogspot.com
noo, i to jest historia! Czekam na Potop szwedzki:)
LL
Opowiadanie z pozoru zabawne, jest jedną wielką bzdurą. Oczywiście można wszystko uprościć, a nawet wyśmiać. Lepiej jednak poczytać o faktach, a nie tworzyć niepotrzebnych nikomu półprawd.
Jagiełło i Witold byli wybitnymi władcami. W pewnym momencie panowali nad nieomal jedną trzecią kontynentu. Państwo, które stworzyli funkcjonowało kolejnych trzysta lat. Nie dali mu rady cesarz, carowie i Złota Orda Nie dlatego, że jakoś im się udawało. Rzeczpospolitą Obojga Narodów. rządzona przez Jagiellonów niczego nie robiła, na zasadzie jakoś się uda. A do Bitwy pod Grunwaldem przygotowania rozpoczęto jesienią 1409. “Ucieczka” Litwinów z pola bitwy nie była improwizacją lecz uzgodnionym i świadomym manewrem taktycznym. Można by jeszcze wiele rozwodzić się na temat działalności polskich posłów w Rzymie u papieży, co też w tamtym czasie miało soje znaczenie. Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie nie rekrutował się z samych Niemców. Tworzyło go rycerstwo z całej Europy zachodniej. Proponuję dzieciom przedstawiać prawdziwą historię, a nie spłaszczać jej. Oczywiście przy okazji przedstawiając Polaków w niezbyt korzystnym świetle.
Szanowny Panie Jerzy Trzciński – dziękuję za tych parę pańskich słów powyżej. Przeanalizowałem je dogłębnie i wyciągnąłem z nich wnioski. Zostaną one w mojej pamięci już na zawsze.
14:37 – Abort, Retry, Fail?
https://platczolowy.blogspot.com
Witaj. :)
Ze spraw technicznych – sugestie oraz wątpliwości (tylko do przemyślenia):
Wyraz „zakon” masz zapisywany czasem małą, a czasem wielką literą, co niepotrzebnie tworzy błędy ortograficzne, np.:
Pewnego dnia zakon ogłosił, że część ziem polskich należy do nich. – czy tu w ogóle nie powinno być: „do niego”?
Od tego momentu zakon działał już wyłącznie siłą rozpędu niczym źle napisane programy, które potrafią funkcjonować jeszcze długo po utracie sensu.
Tak zakończyła się historia Zakonu Krzyżackiego.
Każda aktualizacja rzeczywistości osłabiała system, każde pokolenie zwiększało liczbę błędów – brak kropki na końcu zdania lub brak dokończenia zdania?
A – ponieważ ogromnie lubię się czepiać także spraw historycznych – mam jeszcze następujące wątpliwości:
Po bitwie administratorzy Malborka przez wiele miesięcy próbowali odzyskać dane. – dość dziwnie to brzmi, a nie zajmowali się kilkumiesięczną obroną podczas oblężenia?
Polska rozpoczęła procedurę reklamacyjną, która trwała 150 lat. Nie przyniosła rezultatów. – i niczego nie dała przez ten czas? Serio? :))
Rok 1386 W systemie pojawił się nowy użytkownik. Nazywał się Jagiełło i przybył z Litwy. – gwoli ścisłości unia jest zawarta wcześniej, zatem i ten „użytkownik” pojawia się wcześniej. :)
Tak zakończyła się historia Zakonu Krzyżackiego. – a jak się zaczęła?
Tak zakończyła się historia Zakonu Krzyżackiego. – czy aby na pewno to koniec całego Zakonu?
Cóż, mam dość mieszane odczucia, bo granica między satyrą i świetnym dowcipem a prześmiewczą kpiną z narodowych dokonań i kart naszej historii zawsze jest dość płynna… :) Przypomniała mi się słynna „Teka Stańczyka”, zbiór jadowitych pamfletów, niegdyś obarczający naród polski winą za utratę niepodległości i wszelkie możliwe nieszczęścia, jakie nas spotkały w dziejach. Mam wielką nadzieję, że kolejne odsłony Twojej historii Polski, dotyczące np. klęsk i tragedii, nie będą wspomnianej granicy przekraczały. :)
Ja jestem osobą starej daty. :) Pewne treści względem Polski i Polaków z pewnością uznam za zbyt przesadne. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Nie ma sprawy. Proponuję zapoznać się z “Dziejami Polski – Tom 3: 1340–1468 Królestwo zwycięskiego orła” (2017) – autorstwa prof. Andrzeja Nowaka. Można się wiele dowiedzieć o tamtych czasach, a do tego jest to dobrze napisana opowieść. Pozostałe tomy są równie ciekawe.
Cześć,
Fajny pomysł na opowiadanie. Traktuje je jako rozrywkowe, a nie naukowe, więc się nie napinam o autentyczne fakty historyczne. No, może poza pominięciem próby wgrania przez Polaków patcha: Chojnice_1454, zakończonej głębokim rewertem oraz Świecie_1462, która okazała się enablerem do kolejnych aktualizacji.
Z technikaliów bruce wychwyciła już chyba wszystko. Poza wskazanymi przez nią przypadkami zakonu i nieuzgodnionych podmiotów [ ich/jego], reszta jest ok imho.
Ciekawa wprawka. Zobaczymy jak Waszmość sobie poradzi w czymś trochę dłuższym i bardziej ambitnym :D.
pozdro
M.
Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!
Bruce – dziękuję za uwagi. “zakon”, a w innym miejscu “Zakon” itp – oczywiście poprawię się. Wielokrotnie wertowałem tekst szukając takich właśnie drobiazgów. Dziękuję jeszcze raz.
Co do zgodności z oficjalnymi ustaleniami historycznymi – pamiętajmy, że publikuję w Nowej Fantastyce. Zalecam każdemu przymrużenie oka. “Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu”. ;)
Na koniec dygresja. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że współczesna młodzież w większości (niestety) nie ma bladego pojęcia o Prusakach, sekularyzacji, wręcz o historii z niemal dowolnego okresu. Jeśli ktokolwiek po przeczytaniu powyższego, zainteresuje się faktycznymi ustaleniami historycznymi, zajrzy do “googla”, uznam to za osobisty sukces. Poukrywałem tu parę easter eggów. Tym większą frajdę być może sprawię.
https://platczolowy.blogspot.com
Morderco bez serca – na czymś ambitniejszym póki co poległem właśnie. “Historia” zrobiła się zbyt techniczny, wątków namnożyło się “jak mrówków”. Czyta się w miarę lekko, ale zdaję sobie sprawę, że bełkot informatyczny, zawiłości itp muszą zostać po prostu uproszczone. Zresztą 1410 na początku też bełkotem właśnie był. Dziękuję za łaskawe potraktowanie szorta. :)
“Zobaczymy jak Waszmość sobie poradzi w czymś trochę dłuższym i bardziej ambitnym :D” – rękawica podjęta. ;)
https://platczolowy.blogspot.com
Co do zgodności z oficjalnymi ustaleniami historycznymi – pamiętajmy, że publikuję w Nowej Fantastyce. Zalecam każdemu przymrużenie oka. “Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu”. ;)
Przepraszam, ale nie rozumiem – co to ma do rzeczy i czemu ja mam o tym pamiętać? :) Absolutnie nie mam o tym pojęcia, bo niby czemu miałabym mieć? :) Nie widzę info w Przedmowie, zerknęłam na tekst historyczny i go skomentowałam według moich osobistych odczuć. :)
Oczywiście gratuluję Ci tego, że tam publikujesz (jak zresztą każdemu, kto tam publikuje, żeby nie było…
), ale fakty to fakty. :)
Jeśli ktokolwiek po przeczytaniu powyższego, zainteresuje się faktycznymi ustaleniami historycznymi, zajrzy do “googla”, uznam to za osobisty sukces.
Jeżeli rzeczywiście zainteresujesz takimi szortami młodzież, świetnie. :) Forma jest nader ciekawa i pomysł także przedni. :) Mam tylko obawy, aby żart nie przeistoczył się w kpinę.
Często wylewano – za przeproszeniem – pomyje na naszych rodaków, choćby za udział w powstańczych zrywach niepodległościowych. Ja takiego postępowania nie pojmuję. Po prostu. :)
Można oczywiście, w granicach zdroworozsądkowych, krytykować (mądrze, z logicznym argumentowaniem), lecz kpić i niszczyć za to, że przelewali krew, choćby z samego szacunku dla nich, nie wolno. :)
I ja dziękuję. :)
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w dalszej twórczości. :)
Pecunia non olet