Pierwsze opowiadanie. Wyszło ponuro. Bardziej niż planowałem. Za dużo negatywnych inspiracji.
Pierwsze opowiadanie. Wyszło ponuro. Bardziej niż planowałem. Za dużo negatywnych inspiracji.
Zastanawiał się jak wygląda ciemność. Nie taka zwykła: noc za oknem, tunel kolejowy, zamknięte powieki. Tamta była zawsze tylko warstwą. Pod spodem było coś jeszcze: wiedza, że wystarczy poczekać lub otworzyć oczy i świat wróci.
Teraz wiedział, że świat może przestać istnieć naprawdę.
Na ekranie – jeszcze widocznym – migało powiadomienie: “Przypomnienie: zaległość w płatności – 3 okresy rozliczeniowe. Funkcja Vision+ zostanie ograniczona w ciągu 72 godzin.”
Zawsze zaczynali uprzejmie.
Kiedyś to była jednorazowa operacja. Szybki zabieg: laser, korekta, dziękujemy. Tak to wyglądało w opowieściach jego rodziców, w czasach, gdy zakup nie był początkiem zobowiązania.
Potem przyszły aktualizacje.
Najpierw drobne: poprawa kontrastu, tryb nocny, filtr antysmogowy. Potem coś więcej – dynamiczna ostrość, adaptacja do światła, redukcja zmęczenia. „Twoje oczy, tylko lepsze” – mówiła reklama.
A potem już tylko abonament.
Nie pamiętał momentu, w którym podpisał umowę. To było jak zgoda na regulamin – jedno kliknięcie, żeby świat przestał być rozmazany. Miał wtedy pracę, mieszkanie, żonę. Miał przyszłość, więc nie czytał szczegółów.
Teraz czytał wszystko. Znał każdy punkt. Każdy paragraf, który tłumaczył, że Vision+ nie jest usługą medyczną, lecz rozszerzeniem percepcyjnym, a brak płatności skutkuje „powrotem do parametrów bazowych”.
Parametry bazowe. Brzmiało niewinnie.
Lekarz, który wykonywał zabieg, powiedział mu kiedyś półgłosem:
– Parametry bazowe to marketing. Oni usuwają więcej, niż przywracają.
Nie zrozumiał wtedy.
Pierwsze ograniczenia przyszły cicho.
Kolory wyblakły. Nie od razu – raczej jakby ktoś zdjął warstwę lakieru ze świata. Czerwień przestała być czerwona, stała się… przypomnieniem czerwieni. Zieleń była tylko sugestią.
Potem ostrość zaczęła falować.
Na początku myślał, że to zmęczenie. Zbyt długie patrzenie w ekran, zbyt mało snu. Ale potem zauważył, że rozmycie przychodziło falami, dokładnie co kilka minut. Jakby jakiś proces w tle budził się na chwilę i sprawdzał ile jeszcze można mu odebrać.
Algorytm testował granice.
Na ekranie pojawiło się kolejne powiadomienie: “Aktywuj plan ratunkowy: Vision+ Basic – tylko 49 kredytów miesięcznie.”
Zaśmiał się. 49 kredytów. Miał siedem.
Telefon zadzwonił tylko raz. Numer nieznany.
– Kontaktujemy się w sprawie zaległości. Chcemy pomóc znaleźć rozwiązanie.
Głos był spokojny, neutralny. Ludzki tylko na tyle, na ile trzeba.
– Nie potrzebuję rozwiązania – powiedział. – Potrzebuję pracy.
– Rozumiemy trudną sytuację. Dlatego proponujemy plan przejściowy. Ograniczona funkcjonalność, ale zachowanie podstawowej percepcji.
– Co to znaczy “ograniczona”?
Krótka pauza.
– Zmniejszona rozdzielczość obrazu, brak wsparcia dla niskiego oświetlenia, ograniczona stabilizacja.
– A jeśli nie zapłacę?
Tym razem pauza była dłuższa.
– Nastąpi powrót do parametrów bazowych.
Rozłączył się.
Zaczął chodzić więcej.
Miasto wyglądało inaczej bez filtrów. Brudniej. Ostrzej, ale nie w sensie szczegółów – raczej w sensie znaczeń. Widział rzeczy, które wcześniej były wygładzone: pęknięcia na ścianach, zmęczenie na twarzach, ludzi, którzy też patrzyli trochę niepewnie.
Poznawał ich po sposobie chodzenia: lekko zwolnionym, ostrożnym, jakby każdy krok był negocjacją z rzeczywistością. Niektórzy jeszcze płacili. Inni… już nie.
Trzeciego dnia przyszła wiadomość końcowa.
“Vision+ zostanie dezaktywowany o 23:59. Dziękujemy za dotychczasowe korzystanie z usługi.”
Dziękujemy.
Usiadł przy oknie.
Próbował zapamiętać wszystko. Kształty budynków. Linie kabli. Twarz kobiety po drugiej stronie ulicy. Nie znał jej, ale z jakiegoś niezrozumiałego powodu chciał mieć tę twarz w pamięci.
Strach nie był nagły. Był rozciągnięty, powolny.
Nie bał się ciemności. Bał się tego, co będzie po niej – życia bez niej. Bez punktu odniesienia.
O 23:58 świat jeszcze istniał.
O 23:59 coś kliknęło.
Nie było bólu.
Najpierw zniknęły krawędzie. Potem kolory – całkowicie. Na końcu światło. Zostało tylko coś szarego, pulsującego. Jak echo obrazu. I to też zgasło.
Siedział jeszcze długo.
Nie wiedział, czy minęła minuta, czy godzina.
W pewnym momencie usłyszał coś nowego. Dźwięki. Kroki na klatce schodowej. Krople wody w rurach. Szum miasta, którego wcześniej nie słyszał, bo był zajęty patrzeniem.
Świat nie zniknął. Po prostu przestał być dla niego widzialny.
Następnego dnia przyszło powiadomienie. Już go nie zobaczył, ale telefon odtworzył je na głos:
“Specjalna oferta powrotna: pierwszy miesiąc za darmo.”
Słuchał w ciszy. Nie odpowiedział.
Cześć,
przyjemny debiut.
Przypomina mi klimatem serial Black Mirror i nie będę zaskoczony, jeśli potwierdzisz, że była to jedna z inspiracji
To co nazywasz ponurymi inspiracjami, niestety musimy powoli nazywać rzeczywistością.
Przebija się na końcu promyczek nadziei. Darmowy miesiąc to okazja do znalezienia pracy 
Cześć
Widzę tu śmierć. Strach przed nią. Zwykła ciemność, gdy mogę otworzyć powieki, ale co będzie, jeśli zamknę je po raz ostatni? Dla mnie to teskt z głębokim przesłaniem. Dziękuję Ci za to.
Wyjustuj.
Klik
Pozdrawiam
Dobry ponurak. Pozdrawiam:)
LL
No witam i gratuluję debiutu :]
Po pierwsze, sprawa techniczna: zmień proszę oznaczenie tekstu z OPOWIADANIE na SHORT. Za opowiadanie uznajemy tu tekst o minimum 10k znaków. Shorty łatwiej przyciągają czytelników, więc wyjdzie Ci to też na zdrowie :)
A co do tekstu.
Bardzo udany szorcik, szczególnie jak na debiut. Mamy tu myśl przewodnią, mamy napięcie od pierwszych paragrafów, językowo jest w porządku. Ciężko się do czegokolwiek przyczepić – owszem, fabuła jest szczątkowa, ale pasuje do tego, co chciałeś powiedzieć, no i w takiej krótkiej formie trudno, żeby było inaczej.
Pozdrawiam i klik
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
Dziękuję za uwagi i pozytywne komentarze.
Oznaczenie zmieniłem na SHORT.
Justowanie – hmm, w FAQ jest zalecenie « Wyrównanie: najlepiej do lewej (przy wyjustowaniu tworzą się tzw. „białe spacje”). » Na razie nie zmieniłem.
Black Mirror – nie jedyne źródło, ale z pewnością jest gdzieś we mnie.
Hej,
całkiem ok, ale mocno mi pachnie momentami AI. Z kilku powodów.
Po pierwsze, zdania ładne, ale jak się w nie wgryźć, to nie mają sensu:
Nie taka zwykła: noc za oknem, cień pod stołem, zamknięte powieki. Tamta była zawsze tylko warstwą. Pod spodem było coś jeszcze: wiedza, że wystarczy otworzyć oczy i świat wróci.
Dopowiedzenie, że “wiedza, że wystarczy otworzyć oczy” pasuje wyłącznie do “zamkniętych powiek”. Otworzysz oczy nocą i nadal jest ciemno, więc świat “nie wraca” (jeszcze).
Kiedyś to była jednorazowa operacja. Szybki zabieg: laser, korekta, dziękujemy. Tak to wyglądało w opowieściach jego rodziców, w czasach, gdy rzeczy się posiadało.
Jak w naszych czasach (bo zgaduję, że nasze czasy można uznać za czasy rodziców bohatera), posiada się laserową korektę wzroku?
Ale potem zauważył, że rozmycie przychodziło falami , dokładnie co kilka minut. Jak oddech.
Czyli w tym świecie oddychają raz na kilka minut?
Czerwień przestała być czerwona, stała się… przypomnieniem czerwieni. Zieleń była tylko sugestią.
Co oznacza “sugestia” zieleni?
Twarz kobiety po drugiej stronie ulicy. Nawet jeśli jej nie znał – chciał mieć jakąkolwiek twarz w pamięci.
Miał żonę, którą gdzieś gubimy po drodze, więc dlaczego chciał zapamiętać twarz obcej kobiety? AI generuje tekst słowo po słowie, przewidując najbardziej prawdopodobny następny wyraz. Przez to świetnie radzi sobie w obrębie jednego zdania (brzmi ono gramatycznie i ładnie), ale często zapomina, co napisało trzy zdania wcześniej i np. na krótkim odcinku gubi żonę.
Po drugie, rytm zdań typowy dla LLMów
Strach nie był nagły. Był rozciągnięty, powolny
Świat nie zniknął. Po prostu przestał być dla niego widzialny.
Ile AI jest w tym tekście, nie wiem. Na pewno wystarczająco dużo tropów AI-podobnych, aby rzucało się w oczy. Może to taki styl, bo w końcu modele językowe na czymś się uczyły, ale ostatnio na forum sporo generycznych treści i gdy ma się z nimi trochę do czynienia, to widać.
Those who don't believe in magic will never find it
Dziękuję za uwagi. Zmodyfikowałem wskazane fragmenty.
AI jest moim pierwszym recenzentem. Wiele sugestii uwzględniałem. Muszę być bardziej krytyczny.
Hej, kasper.sola
Smutny, dobry tekst. Łapanki nie robiłem, bo dobrze płynęło mi czytanie.
Pomysłowo, chodź motyw dobrze znany.
Pozdrawiam i klikam.
Hej! Dobry szorcik. Właściwie, podobnie mógłby się czuć ktoś, kto traci wzrok i nie ma pieniędzy na operację. Ale ładnie napisane i dobrze skomponowane, mimo, że szybko można się domyśleć o co chodzi. Wstęp zajawkowy, który ustawia resztę. Pozdrawiami i klikam!