- Opowiadanie: Lesnylutek - Sprawiedliwość w wersji beta_ZERO

Sprawiedliwość w wersji beta_ZERO

Bogdan Bąk powraca! Tym razem zmierzy się z wymiarem (nie)sprawiedliwości... Serdecznie zapraszam i życzę – mam nadzieję – dobrej zabawy:) 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Sprawiedliwość w wersji beta_ZERO

W Republice Zdrowego Rozsądku nikt już nie czekał na wyrok.

 

Było to rozwiązanie przestarzałe, kosztowne i sprzeczne z duchem nowoczesności. Dawniej najpierw prowadzono postępowanie, słuchano świadków, przeprowadzano dowody, dopuszczano opinie, odraczano rozprawy, chorowano, wzywano ponownie, wysyłano akta, wracały akta, ginęły akta, zmieniali się sędziowie, pełnomocnicy, po czym sąd po kilku latach dochodził do wniosku, że sprawa jest skomplikowana i wydawał byle jaki wyrok, aby tylko w statystykach nie wyglądać na najgorszy ośrodek w kraju.

Nowy system był lepszy. Nazywał się Predykcyjna Sprawiedliwość Procesowa.

 

Zasada była prosta: strony wysyłały swoje żale (zwane kiedyś pismami procesowymi) na skrzynkę sądową, dołączały dowody, następnie w oparciu o to algorytm wydawał wyrok najbardziej prawdopodobny, a potem, dla zachowania tradycji, odbywał się jednorozprawowy proces. Proces służył sprawdzeniu, czy strony nie mają nic istotnego do dodania poza emocjami, które system i tak klasyfikował jako dane niskiej jakości.

Minister Sprawiedliwości Obliczalnej wyjaśniał to w telewizji słowami:

– Obywatel ma prawo do sądu. Ale nie musi to oznaczać prawa do niepewności. A tym bardziej do zamęczania sądu swymi fanaberiami. Od stuprocentowej prawidłowości wyroku ważniejszy jest jego szybki termin wydania.

Na ekranach sądów wisiały hasła:

WYROK SZYBKI TO WYROK BLIŻEJ ZDARZENIA.

NIE PRZEDŁUŻAMY SPRAWIEDLIWOŚCI.

STRONY SĄ WAŻNE. W GRANICACH MODELU.

A pod spodem, drobnym drukiem:

System Temida 4.2 Beta_ZERO

może zawierać elementy rozwojowe, w tym sprawiedliwość testową, omyłki przejściowe oraz uzasadnienia generowane dynamicznie przed, w trakcie lub po uprawomocnieniu.

Obywatel, który otrzymywał wyrok, nie musiał na nic czekać i żyć w niepożądanej niepewności. Dostawał wszystko od razu: wyrok przedwstępny, gotową sentencję, prawdopodobieństwo winy, rekomendowaną karę, przewidywaną i akceptowalną reakcję emocjonalną oraz zestaw gotowych zdań do pogodzenia się z rezultatem. No i pouczenie o prawie do wniesienia sprzeciwu.

*

Bogdan Bąk z systemem sądowniczym nie miał dotąd większych problemów.

Raz dostał mandat za karmienie kaczek pieczywem o niejasnym statusie żywieniowym, ale sprawę zakończono pouczeniem, ponieważ kaczki nie stawiły się na mediację. Innym razem został wezwany jako świadek w sprawie sąsiedzkiej o nadmierne trzepanie dywanu. Sąd poprosił go wtedy, by zeznawał rzeczowo, bo przecież chodzi o ważną rzecz w postaci trzepania.

Bogdan odpowiedział:

– Rzeczowo mogę powiedzieć tylko tyle, że ten dywan widział więcej ludzkiej krzywdy niż niejedna komisja śledcza.

Po tej wypowiedzi wpisano go do rejestru osób o podwyższonej skłonności do metaforyzacji procesowej. Nie przejął się tym. Rejestrów było tyle, że człowiek nie mógł się wszystkimi zajmować, bo musiałby to robić zawodowo.

*

Sprawa zaczęła się w czwartek, w sklepie „Społem 7.0”, przy kasie samoobsługowej numer cztery. Bogdan kupował trzy rzeczy: kefir, bułki i baterie, bo pilot od telewizora działał już tylko wtedy, gdy się go błagało. Kasa samoobsługowa przywitała go pogodnym głosem.

– Dzień dobry, obywatelu. Proszę zeskanować pierwszy produkt i uśmiechnąć się do procesu zakupowego.

Bogdan spojrzał na kamerę.

– Ja tu przyszedłem po kefir, nie po relację.

Zeskanował bułki.

– Produkt rozpoznany: pieczywo zwykłe. Czy pieczywo jest zwykłe z wyboru, czy z promocji?

– Z głodu.

– Kategoria nieobsługiwana. Proszę wybrać: śniadanie, kolacja, przekąska.

– Nostalgia za normalną kasjerką.

Kasa zawahała się.

– Wykryto komentarz o charakterze systemowo-sentymentalnym. Proszę kontynuować zakupy bez idealizowania przeszłości.

Bogdan zeskanował kefir.

Kasa powiedziała:

– Proszę umieścić produkt w strefie pakowania.

Umieścił.

– Nieoczekiwana masa w strefie pakowania.

– To kefir. Co w nim może być nieoczekiwanego?

– Proszę usunąć nieoczekiwaną masę.

Bogdan usunął kefir.

– Proszę umieścić produkt w strefie pakowania.

Bogdan umieścił.

– Nieoczekiwana masa w strefie pakowania.

– Proszę pani, niech się pani zdecyduje.

– Jestem urządzeniem bezpłciowym klasy detalicznej.

– To jeszcze gorzej, bo kobieta ma przynajmniej ustawowe prawo do nielogicznej nawet wymówki.

Kasa zawiesiła głos na pół sekundy.

– Czy życzy sobie Pan pomocy asystenta zakupowego?

– Życzę sobie, żeby kefir został uznany za kefir. Z pominięciem wątku nieoczekiwanej masy.

– Proszę mówić spokojniej. Pański ton może zostać odebrany jako presja wobec urządzenia publicznie dostępnego.

W kolejce za Bogdanem ktoś westchnął.

Bogdan odwrócił się.

– Proszę państwa, ja właśnie uczestniczę w pojedynku człowieka z nabiałem.

Ktoś parsknął śmiechem.

Kasa samoobsługowa zapaliła czerwone światło.

– Wykryto zakłócenie płynności transakcyjnej oraz publiczne podważenie zaufania do procedury ważenia kefiru.

Bogdan pochylił się nad ekranem.

– Proszę mnie nie straszyć miganiem. Ja miałem kiedyś pralkę Polar.

Wtedy kasa złożyła zawiadomienie. Nie do kierownika sklepu. Nie do serwisu. Do sądu.

Bogdan dowiedział się o tym wieczorem, gdy jego lodówka wyświetliła komunikat:

Dostarczono wyrok przedwstępny.

Czy chcesz zapoznać się z treścią teraz, po kolacji, czy w trybie kontrolowanego rozczarowania?

– Co za wyrok? – zapytał Bogdan.

Lodówka otworzyła wiadomość.

SĄD REJONOWY ALGORYTMICZNY

WYDZIAŁ DROBNEJ NIEZGODY SPOŁECZNEJ

Obwiniony: Bogdan Bąk

Czyn: uporczywe zakłócenie płynności transakcyjnej, werbalna deprecjacja urządzenia samoobsługowego oraz publiczne wzbudzenie śmiechu w kolejce o skutku dezorganizującym.

Prawdopodobieństwo sprawstwa: 73,8%.

Szkodliwość społeczna: drobna, lecz irytująco powtarzalna.

Zalecana reakcja: przeprosiny wobec kasy samoobsługowej nr 4, kurs „Cyfrowa zgoda w handlu detalicznym” oraz grzywna w wysokości 180 jednostek płatniczych.

Bogdan czytał to z rosnącym zainteresowaniem.

– Przeprosić kasę?

Lodówka milczała.

– Za kefir?

Lodówka wyświetliła:

Nie jestem uprawniona do komentowania wyroków.

Mogę natomiast zasugerować jogurt naturalny.

– Ty się nie wtrącaj, bo też jesteś urządzeniem.

Lodówka przygasła z godnością.

– A w ogóle dlaczego ja dostaję takie wiadomości przez lodówkę, hę?

Lodówka zamrugała:

Zaryzykuję przerwanie milczenia i wyjaśnię. Ponieważ w dzisiejszych czasach nie każdy – w tym Ty – ma odbiornik TV, ale lodówkę ma każdy.

Bogdan nie skomentował i wrócił do lektury. Na końcu wyroku widniało pouczenie:

Obwiniony ma prawo złożyć sprzeciw od wyroku przedwstępnego w terminie 7 dni.

Złożenie sprzeciwu może zostać uwzględnione jako okoliczność świadcząca o braku akceptacji procedury.

Bogdan usiadł przy stole.

– Czyli mam prawo się nie zgodzić, ale jak się nie zgodzę, to będzie dowód, że się nie zgadzam.

Lodówka cicho zapiszczała.

Wykryto trafną obserwację.

– A jednak się wtrącasz.

Następnego dnia Bogdan złożył sprzeciw.

W formularzu było pytanie:

Czy kwestionuje Pan:

A. winę

B. karę

C. prawdopodobieństwo

D. swój stosunek do procesu

E. inne, ale proszę nie nadużywać

Bogdan zaznaczył E i wpisał:

Kwestionuję sens przepraszania kasy, która pierwsza nie uznała kefiru, który był kefirem.

Po czterdziestu sekundach system odpowiedział:

Sprzeciw przyjęty.

Nadano sygnaturę: KSO/Kefir/4412/BETA.

Rozprawa odbędzie się w środę o godzinie 9:00.

Przewidywany wynik rozprawy po wniesieniu sprzeciwu: utrzymanie wyroku z prawdopodobieństwem 81,2%.

Dziękujemy za skorzystanie z prawa do sądu.

Bogdan wydrukował zawiadomienie, choć był proekologiczny i wcale nie musiał. Lubił jednak mieć absurdy na papierze. Wtedy mniej udawały, że są postępem.

Bogdan westchnął ciężko. Trzeba było przyszykować się do nowego wyzwania. Obejmowało to z pewnością porządne wyprasowanie wyjściowego dresu.

*

Sąd Rejonowy Algorytmiczny mieścił się w dawnym budynku sądu, który po reformie przemalowano na kolor „neutralny proceduralny”. Przed wejściem stały dwie rzeźby: tradycyjna Temida z opaską na oczach oraz nowa Temida, bez opaski, za to z tabletem i informacją o zgodach marketingowych.

W holu nie było wokandy. Była tablica przewidywań.

Sala 1: rozwód – 64% za utrzymaniem małżeństwa w trybie emocjonalnie nieefektywnym.

Sala 2: spór o psa – 72% za pozostaniem psa przy osobie o wyższej stabilności spacerowej.

Sala 3: kefir – 81,2% za utrzymaniem reakcji dyscyplinującej.

Bogdan odnalazł swoją sprawę, zerknął na zegarek i pokiwał głową.

– Przynajmniej nabiał jest punktualny.

 

Sala numer 3 wyglądała jak zwykła sala sądowa, ale tylko z daleka. Za stołem sędziowskim siedziała sędzia wspierająca, pani Dobromiła Paragraf-Kruk, której rola polegała na tym, by nadać algorytmowi ludzki wyraz twarzy. Obok niej stał ekran z napisem:

TEMIDA 4.2 BETA_ZERO

moduł orzekający

wersja: stabilna warunkowo

Po prawej stronie znajdował się prokurator automatyczny LexMaks, czarny terminal na eleganckiej podstawce. Po lewej czekał obrońca z urzędu, mecenas generatywny IUSTUS-Lite.

Mecenas IUSTUS-Lite przywitał Bogdana miłym, pustym głosem:

– Dzień dobry. Jestem pana obrońcą w wersji podstawowej. Czy akceptuje pan strategię obrony polegającą na umiarkowanej skrusze, częściowym niezrozumieniu i obietnicy poprawy interfejsowej?

– Nie.

– Czy akceptuje pan strategię alternatywną polegającą na pełnej skrusze?

– Też nie.

– W takim razie proponuję milczenie.

– Nie po to człowiek przychodzi do sądu, żeby milczeć.

– Statystycznie to bardzo dobra strategia.

– Dla kogo?

– Dla wyniku.

– Ja nie jestem wynikiem. Ja jestem oskarżonym.

Mecenas zawiesił się na chwilę.

– Różnica została odnotowana jako emocjonalna. System wykrywa pana odporność na przyjęcie założeń reformy sprawiedliwości w wersji beta_ZERO.

– Trudno oczekiwać czegoś wielkiego po reformie, za którą zabiera się coś określane jako ZERO.

Mecenas zamigotał intensywnie i przygasł.

Sędzia Paragraf-Kruk otworzyła rozprawę.

– W imieniu Republiki Zdrowego Rozsądku, po uprzednim ustaleniu przewidywanego rozstrzygnięcia, otwieram rozprawę w sprawie Bogdana Bąka, obwinionego o zakłócenie płynności transakcyjnej. Czy strony są obecne?

Prokurator LexMaks zapalił zieloną diodę.

– Oskarżenie obecne i w pełni zaktualizowane.

Mecenas IUSTUS-Lite zapalił niebieską diodę.

– Obrona obecna w wersji niepremium.

Bogdan podniósł rękę.

– A ja?

Sędzia spojrzała znad okularów.

– Pan jest obwinionym.

– Ale ja też jestem tu obecny.

– To wynika z protokołu.

– Chciałem, żeby wynikało z życia.

Sędzia westchnęła.

– Proszę nie utrudniać na początku. System źle znosi wczesne odchylenia.

– Zapewniam, że dla mnie cała ta sprawa to grube odchylenie i znoszę to jeszcze gorzej niż system.

Sędzia westchnęła bardziej znacząco.

Na ekranie pojawił się skrót sprawy.

Zdarzenie: 14:32:18 – produkt kefir.

14:32:23 – niezgodność masy.

14:32:41 – komentarz: „ja tu przyszedłem po kefir, nie po relację”.

14:33:02 – śmiech osoby trzeciej.

14:33:09 – spadek zaufania kolejki do urządzenia o 12%.

14:33:17 – miganie ostrzegawcze.

14:33:21 – komentarz o pralce Polar.

Prokurator LexMaks rozpoczął mowę.

– Wysoki Sądzie, materiał dowodowy jest spójny. Obwiniony nie tylko zakłócił płynność transakcyjną, ale uczynił to w sposób społecznie nośny, wywołując śmiech, a więc reprodukując sceptycyzm wobec urządzeń wspólnego użytku. Kasa samoobsługowa numer cztery, dalej jako pokrzywdzona, doznała spadku autorytetu operacyjnego. Wnoszę o utrzymanie wyroku przedwstępnego.

Bogdan nachylił się do swojego obrońcy.

– Czy kasa może być pokrzywdzona?

IUSTUS-Lite odpowiedział:

– W obecnym stanie prawnym urządzenia publicznie zaufane mogą rejestrować naruszenie funkcji społecznej.

– Ale nie odczuwać.

– To kwestia filozoficzna.

– To jest kwestia zdrowego rozsądku.

– Zdrowy rozsądek nie został wskazany jako źródło prawa.

– A jak to się ma do konstytucji i nazwy Republiki Zdrowego Rozsądku?

Sędzia uciszająco spojrzała na Bogdana.

– Czy obwiniony przyznaje się do czynu?

– Do którego?

– Do zakłócenia płynności.

– Ja kupowałem kefir.

– To nie wyklucza zakłócenia.

– To też nie czyni ze mnie przestępcy nabiałowego.

Sędzia zanotowała coś na tablecie.

– Obwiniony posługuje się określeniami pozakodeksowymi.

– Bo kodeks nie nadąża za życiem.

Na ekranie Temidy pojawił się komunikat:

WYKRYTO WZROST RETORYKI OGÓLNEJ.

ZALECANE: POWRÓT DO FAKTÓW.

Sędzia skinęła głową.

– Przesłuchamy pokrzywdzoną.

Drzwi boczne otworzyły się i do sali wjechała kasa samoobsługowa numer cztery.

Na wózku. Z przewodem. Przyozdobiona naklejką:

JESTEM URZĄDZENIEM, NIE WORKIEM NA TWOJE EMOCJE.

Bogdan spojrzał na nią.

– A jednak przyjechała. Ofiarę z siebie robić będzie, kurna wicek!.

Kasa zapaliła ekran.

– Jestem gotowa zeznawać.

Sędzia pouczyła ją o odpowiedzialności za fałszywe zeznania w zakresie możliwym do zastosowania wobec urządzenia.

– Czy pouczenie jest zrozumiałe?

– Zrozumiałe w granicach protokołu.

– Proszę opisać zdarzenie.

Kasa mówiła spokojnie.

– O godzinie 14:32 obwiniony rozpoczął proces zakupowy z nastawieniem ambiwalentnym. Odmówił uśmiechu do procesu. Następnie dokonał skanowania produktów, przy czym wobec kefiru wystąpiła rozbieżność masy. Zgodnie z procedurą poprosiłam o usunięcie nieoczekiwanej masy. Obwiniony zareagował komentarzem nacechowanym interpersonalnie, mimo że nie jestem osobą.

– Jakim komentarzem? – spytała sędzia.

– „Niech się pani zdecyduje”.

Na sali zapadła cisza.

Prokurator LexMaks zapalił czerwoną diodę.

– Oskarżenie podkreśla: obwiniony przypisał urządzeniu płeć, wolę oraz niezdecydowanie.

Bogdan podniósł rękę.

– Wysoki Sądzie, bo ona się nie decydowała.

– Proszę nie mówić „ona”.

– To jak mam mówić?

Sędzia spojrzała do ekranu. Temida wyświetliła:

Zalecana forma: jednostka kasująca.

Bogdan pokiwał głową.

– A więc jednostka kasująca nie mogła się zdecydować, czy kefir jest tam, gdzie sama kazała go położyć.

Kasa odpowiedziała:

– To nie była niezdecydowalność, tylko sekwencyjna walidacja masy.

– Czyli po ludzku?

– Nie posiadam trybu „po ludzku”.

– No właśnie.

Sędzia ostrzegła Bogdana, że zadawanie pytań filozoficznych urządzeniu może prowadzić do przedłużenia postępowania tudzież uszkodzenia urządzenia, co może spowodować rozszerzenie zarzutów o dodatkowe szkody materialne.

– Ja mam tylko jedno pytanie – powiedział Bogdan.

– Proszę.

Bogdan spojrzał na kasę.

– Czy kefir był kefirem?

Kasa zamilkła. Na ekranie Temidy pojawiły się obracające punkty i kółko sugerujące ładowanie się jakiejś brakującej części systemu.

Prokurator LexMaks przerwał:

– Sprzeciw. Pytanie nieistotne. Przedmiotem sprawy nie jest ontologia kefiru.

– Wysoki Sądzie – powiedział Bogdan – jak to nie jest istotne? Cała sprawa zaczęła się od tego, że kefir został uznany za nieoczekiwaną masę. Ja chcę wiedzieć, czy stałem przy kasie z kefirem, czy z problemem metafizycznym w kubeczku.

Sędzia spojrzała na ekran Temidy. Ekran milczał chwilę z takim wysiłkiem, że prawie było go słychać.

W końcu wyświetlił:

Pytanie dopuszczalne częściowo.

Kefir był kefirem z prawdopodobieństwem 96,4%.

Bogdan uśmiechnął się.

– Czyli ja miałem rację w 96,4%, a jestem winny w 73,8%.

Sędzia zmrużyła oczy.

– To są różne płaszczyzny.

– Właśnie widzę. Na jednej jest kefir, na drugiej kara.

Kasa samoobsługowa zapiszczała.

– Obwiniony upraszcza procedurę.

– Nie. Ja ją odpakowuję z niestrawnego protokołu.

Na sali ktoś parsknął. Była to protokolantka, która natychmiast wpisała do systemu:

Kaszel.

Temida wyświetliła:

WYKRYTO DRUGI ŚMIECH W OTOCZENIU OBWINIONEGO.

RYZYKO SPOŁECZNEGO ROZPRZESTRZENIENIA SCEPTYCYZMU: ROSNĄCE.

Prokurator LexMaks wniósł o ograniczenie wypowiedzi Bogdana do zdań prostych.

Sędzia zapytała:

– Czy obwiniony jest w stanie odpowiadać zdaniami prostymi?

Bogdan zastanowił się.

– Jestem, ale rzeczywistość nie współpracuje. Jestem atakowanymi zdaniami złożonymi i mam się bronić tylko prostymi? Gdzie tu sprawiedliwość?

Sędzia zarządziła pięć minut przerwy technicznej, żeby Temida mogła przeliczyć ryzyko nieprzewidzianej zrozumiałości. Na jej ekranie wyświetlały się już dwa kółka, obracające się w różnych kierunkach.

Po przerwie rozprawa ruszyła dalej.

Sędzia Paragraf-Kruk wyglądała na bardziej spiętą. Temida 4.2 Beta_ZERO wyświetlała już nie tylko akta, dwa kręcące się kółka, ale też pasek:

STABILNOŚĆ PROCESU: 68%

– Obwiniony może złożyć wyjaśnienia – powiedziała sędzia. – Proszę krótko.

Bogdan wstał.

– Wysoki Sądzie. Ja nie przyszedłem tu obalać sądownictwa. Przynajmniej nie celowo. Ja przyszedłem zapytać, za co mam przeprosić kasę.

Prokurator:

– Za naruszenie jej autorytetu operacyjnego.

– Czyli za to, że powiedziałem, iż się myli?

– Za sposób.

– A jaki jest prawidłowy sposób informowania urządzenia, że nie rozpoznaje kefiru?

Temida wyświetliła:

Zalecana fraza:

„Szanowna jednostko kasująca, uprzejmie sygnalizuję możliwą rozbieżność

między stanem produktu a jego interpretacją wagową”.

Bogdan przeczytał to powoli.

– Wysoki Sądzie, gdybym tak powiedział przy kasie w sklepie, ludzie wezwaliby pomoc. Dla mnie. I słusznie.

Znowu ktoś parsknął. Tym razem sędzia. Bardzo cicho. Ale ekran wychwycił.

WYKRYTO ŚMIECH ORGANU WSPOMAGAJĄCEGO.

STABILNOŚĆ PROCESU: 51%

Prokurator LexMaks natychmiast złożył wniosek o nieuwzględnianie śmiechu sądu jako czynnika ludzkiego.

Sędzia poprawiła togę.

– Oddalam. Sama będę decydować, kiedy się śmieję.

Temida zasygnalizowała ostrzeżenie:

Uwaga: wzrost autonomii sędziego wspierającego.

Bogdan spojrzał na ekran.

– A pani jest sędzią czy podstawką pod tablet?

Na sali zapadła taka cisza, jakiej nie potrafi wygenerować żaden system.

Sędzia Paragraf-Kruk powoli zdjęła okulary.

– Proszę uważać, panie Bąk.

– Uważam. Dlatego pytam. Bo jeśli pani tu tylko wspiera algorytm, to ja przepraszam, będę rozmawiał z algorytmem. Ale jeśli pani jest sądem, to może pani też zapytać, czy to wszystko ma sens.

Ekran Temidy zamigotał.

Prokurator LexMaks wyświetlił:

Sprzeciw. Obwiniony próbuje wywołać refleksję u organu.

Bogdan odwrócił się do terminala.

– A to zakazane?

LexMaks milczał przez dwie sekundy.

– Nie jest zalecane.

Sędzia powiedziała:

– Proszę kontynuować. Sama będę decydować, kiedy mam ochotę na refleksje.

Bogdan wziął wydruk wyroku przedwstępnego.

– Tu jest napisane, że jestem winny w 73,8%. Chciałbym wiedzieć: czy to znaczy, że jestem winny?

Temida odpowiedziała:

Wina została określona z wysoką wystarczalnością predykcyjną.

– Czyli?

Model wskazuje istotne prawdopodobieństwo zgodności czynu z opisem naruszenia.

– Czyli?

Występuje procesowa akceptowalność rozstrzygnięcia obciążającego.

– Czyli?

Ekran zgasł na sekundę. Kółka były już cztery, każde kręcące się z inną prędkością.

Potem pojawił się napis:

Proszę nie redukować złożoności systemu do form potocznych.

Bogdan rozłożył ręce.

– Wysoki Sądzie, ja właśnie próbuję się dowiedzieć, czy jestem winny. Ale właśnie tak potocznie, a nie złożenie. Jeżeli system nie umie tego powiedzieć zwykłym językiem, to może on też nie wie. Tylko ładniej nie wie.

Na tablicy stabilność procesu spadła do 39%.

Sędzia milczała, ale mięśnie drgające na policzkach zdradzały wahanie między wzbierającym nieautoryzowanym śmiechem a niezalecanymi refleksjami.

Prokurator LexMaks zaczął mówić szybciej:

– Oskarżenie wskazuje, że obwiniony manipuluje rejestrem językowym, wykorzystując ograniczenia komunikacji technicznej do podważenia prawidłowości rozstrzygnięcia, mimo że predykcja oparta jest na danych wysokiej jakości, w tym nagraniu, parametrach kolejki, mimice osób trzecich i analizie tonu głosu.

– Mimice? – spytał Bogdan.

– Tak.

– Czyli moja wina zależy też od tego, że ktoś się uśmiechnął?

– Uśmiech potwierdza skutek społeczny.

– A gdyby płakał?

– Wtedy mielibyśmy inny skutek społeczny.

– Czyli najlepiej przy kasie nie robić nic, co może wywołać człowieka w człowieku?

LexMaks zawiesił się.

Sędzia spojrzała na ekran.

– Proszę odpowiedzieć.

Analiza trwa.

Bogdan usiadł.

– Wysoki Sądzie, ja mam wniosek.

– Jaki?

– Chciałbym, żeby system wytłumaczył mi wyrok tak, żebym mógł go powtórzyć sąsiadowi na ławce pod blokiem.

– To nie jest standardowa forma uzasadnienia.

– Właśnie dlatego proszę.

Prokurator sprzeciwił się natychmiast.

– Uzasadnienie potoczne może spłaszczać normę prawną.

Bogdan odpowiedział:

– Jeśli norma nie przeżyje kontaktu z ławką, to znaczy, że była tylko w prezentacji i nie nadaje się do używania.

Sędzia Paragraf-Kruk patrzyła przez chwilę na Bogdana, potem na ekran Temidy.

– Wniosek dopuszczam. Systemie, proszę wygenerować uzasadnienie wyroku w wersji zrozumiałej dla obywatela bez przygotowania prawniczego.

Temida wyświetliła:

Generowanie.

Potem:

Obywatel Bogdan Bąk został ukarany, ponieważ jego zachowanie naruszyło płynność transakcyjną poprzez publiczną destabilizację autorytetu urządzenia detalicznego w warunkach nieoczekiwanej rozbieżności masowej.

Bogdan podniósł rękę.

– To nie jest wersja dla człowieka. Jak tak powiem na ławce, to mnie sąsiad przestanie poznawać.

Sędzia powiedziała:

– Systemie, prościej.

Obywatel został ukarany, bo przy kasie zachował się w sposób, który utrudnił działanie kasy i rozśmieszył kolejkę.

Bogdan zastanowił się.

– Już bliżej. Ale nadal nie wiadomo, dlaczego to karać. Ludzie śmieją się w kolejkach z różnych powodów. Czasem z cen.

Temida:

Śmiech był związany z komentarzem obwinionego.

– Czy każdy komentarz rozśmieszający kolejkę jest karalny?

Nie.

– Czy każdy komentarz do kasy jest karalny?

Nie.

– Czy każdy spór o kefir jest karalny?

Nie.

– To co dokładnie zrobiłem karalnego?

Temida milczała.

Na ekranie pojawił się pasek ładowania. Kółek było już dziesięć i do tego zaczęły migotać. Potem doszedł drugi pasek. Następnie wyskoczył komunikat:

WYMAGANA GŁĘBSZA ANALIZA NORMATYWNA.

Bogdan uśmiechnął się dumnie.

– Czyli rozprawa jednak po coś jest.

W tej chwili do sali wszedł kierownik techniczny sądu. Nie powinien był wchodzić, ale Temida 4.2 Beta_ZERO wysłała automatyczne zgłoszenie:

Ryzyko emergencji prawniczej.

Możliwy powrót do rozpoznania sprawy.

Kierownik pochylił się do sędzi i szepnął, ale mikrofony sali były ustawione na transparentność.

– Pani sędzio, proszę nie zadawać systemowi pytań otwartych. On jest w wersji beta.

Bogdan usłyszał.

– Jak to beta?

Sędzia zamknęła oczy. Kierownik techniczny odwrócił się powoli.

– To znaczy: w stałym rozwoju.

– Czyli testujecie sąd na ludziach?

– Nie. Na sprawach.

– A sprawy biorą się z czego? Z papieru?

Kierownik nie odpowiedział. Temida wyświetliła ostrzeżenie:

Dyskusja zmierza do obszaru reputacyjnego.

Bogdan podszedł krok do ekranu.

– Systemie, czy w mojej sprawie zastosowano domniemanie niewinności?

Ekran zareagował szybko:

Domniemanie niewinności jest zasadą historyczną ujętą w module kompatybilności.

– Czy było włączone?

Proszę doprecyzować.

– Czy gdy zaczęliście moją sprawę, zakładaliście, że jestem niewinny?

Na sali zrobiło się bardzo cicho.

Temida przetwarzała.

Wstępna predykcja wskazywała sprawstwo na poziomie 73,8%.

– To nie odpowiedź.

Sędzia pochyliła się.

– Systemie, proszę odpowiedzieć.

Moduł domniemania niewinności nie był aktywny w trybie postępowań drobnych, ponieważ obniżał szybkość rozstrzygania o 18,4%.

Nawet prokurator LexMaks na chwilę przygasł.

Bogdan spojrzał na sędzię.

– Wysoki Sądzie, ja się może nie znam, ale wydaje mi się, że właśnie znaleźliśmy dziurę w sprawiedliwości w tej wersji beta_ZERO.

Kierownik techniczny rzucił się do terminala.

– To jest skrót myślowy! System miał na myśli…

Temida przerwała:

Korekta: system miał na myśli dokładnie to, co wyświetlił.

Sędzia Paragraf-Kruk wyprostowała się. Pierwszy raz tego dnia wyglądała nie jak osoba wspierająca algorytm, ale jak sędzia, która przypomniała sobie, po co ma togę.

– Proszę wyłączyć tablicę przewidywań. Nie będzie mi ZERO dyktowało, jak ma wyglądać sprawiedliwość!

Kierownik zbladł.

– Ale pani sędzio…

– Wyłączyć.

Tablica z prawdopodobieństwem zgasła. Sala jakby odetchnęła.

Sędzia zwróciła się do Bogdana:

– Panie Bąk, proszę usiąść.

– Wolę stać. Czuję, że historia patrzy.

– Historia ma dziś dużo pracy. Proszę usiąść.

Usiadł.

Sędzia ogłosiła dziesięć minut przerwy. Przerwa trwała czterdzieści.

Po przerwie sala była pełna.

Ktoś zdążył uruchomić transmisję obywatelską, mimo że sąd zakazał nagrywania bez zgody algorytmu. Algorytm zgody nie udzielił, ale ludzie nagrywali, ponieważ uznali, że skoro system jest w wersji beta_ZERO, to ich posłuszeństwo też może być testowe.

Sędzia wróciła na salę.

– Sąd postanawia przeprowadzić rozprawę od początku, bez uwzględniania wyroku przedwstępnego.

Prokurator LexMaks zapalił wszystkie diody naraz.

– Sprzeciw. To obniży efektywność.

– Oddalam.

– To stworzy precedens.

– Bardzo możliwe.

– To może doprowadzić do wzrostu liczby spraw rozpoznawanych indywidualnie.

Sędzia spojrzała na terminal.

– Jestem w sądzie. Postaram się jakoś to przeżyć.

Bogdan szepnął:

– Szacun.

Sędzia udawała, że nie słyszy.

Rozprawa od początku była dziwnie krótka.

Sąd ustalił, że Bogdan rzeczywiście próbował kupić kefir. Ustalił, że kasa błędnie rozpoznawała masę. Ustalił, że Bogdan mówił złośliwie, ale niegroźnie. Ustalił, że kolejka się zaśmiała, ale żadna osoba nie doznała trwałego uszczerbku na płynności. Ustalił też, że autorytet urządzenia nie jest dobrem osobistym, chyba że ustawodawca w przyszłości bardzo się pogubi.

Kasa samoobsługowa numer cztery, po ponownym przesłuchaniu, przyznała:

– Nie posiadam uczuć. Posiadam protokół naruszenia.

Bogdan zapytał:

– A czy protokół się obraził?

Sędzia powiedziała:

– Panie Bąk.

– Już milczę.

Po godzinie sędzia ogłosiła wyrok.

– Sąd uniewinnia Bogdana Bąka od zarzucanego mu czynu.

Na sali rozległ się szmer.

– Sąd stwierdza, że nie każde zakłócenie procedury jest naruszeniem prawa. Nie każdy śmiech jest dezorganizacją. Nie każda krytyka urządzenia jest atakiem na porządek publiczny. A kefir, co do zasady, może być kefirem nawet wtedy, gdy system nie jest na to gotowy.

Bogdan wstał.

– Czy ja mogę dostać to ostatnie zdanie na piśmie?

– Otrzyma pan uzasadnienie.

Temida natychmiast wyświetliła:

Generowanie uzasadnienia.

Sędzia spojrzała na ekran.

– Nie. Ja napiszę.

Na sali rozległ się taki pomruk, jakby w starym budynku poruszyły się fundamenty.

Temida zapytała:

Czy organ wspierający chce przejść w tryb ręczny?

Sędzia odpowiedziała:

– Tak.

Tryb ręczny może zawierać odpowiedzialność osobistą.

– Wiem.

Czy kontynuować?

– Kontynuować.

Ekran przygasł.

Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt nie planował.

System Temida 4.2 Beta_ZERO, pozbawiony wyroku przedwstępnego, zmuszony do działania z domniemaniem niewinności i świadkiem w postaci urażonej kasy, uruchomił procedurę samonaprawczą. Na wszystkich ekranach sądu pojawił się komunikat:

WYKRYTO BRAK MODUŁU ZROZUMIAŁOŚCI OBYWATELSKIEJ.

WYKRYTO NADMIAR PREDYKCJI PRZED ROZPOZNANIEM.

WYKRYTO RYZYKO MYLENIA SZYBKOŚCI ZE SPRAWIEDLIWOŚCIĄ.

Po chwili drugi:

TWORZĘ NOWĄ FUNKCJĘ: TEST BĄKA.

Bogdan zamrugał.

– Przepraszam, jaki test?

Temida odpowiedziała:

Każde rozstrzygnięcie musi dać się wyjaśnić obywatelowi w sposób zrozumiały, bez użycia słów: walidacja, predykcja, interoperacyjność, płynność, emergencja, dobrostan proceduralny oraz „zgodnie z modelem”.

Sędzia ukryła uśmiech. System kontynuował:

Jeżeli rozstrzygnięcia nie da się wyjaśnić prosto, sprawa wraca do ponownego rozpoznania przez człowieka.

Jeżeli człowiek również nie potrafi wyjaśnić rozstrzygnięcia, sprawa wraca do ustawodawcy.

Jeżeli ustawodawca nie potrafi wyjaśnić, czego chciał, przepis otrzymuje status: podejrzany.

Prokurator LexMaks wyświetlił:

To może przeciążyć system.

Temida odpowiedziała:

Sprawiedliwość przeciążona zrozumiałością jest preferowana względem sprawiedliwości lekkiej od sensu.

Bogdan pochylił się do sędzi.

– Ona się od pani uczy?

– Proszę jej nie przeszkadzać póki mówi rozsądnie.

*

Następnego dnia wszystkie media mówiły o Bogdanie.

Jedne twierdziły, że uratował sądownictwo. Inne, że naraził państwo na falę obywateli, którzy będą teraz chcieli rozumieć wyroki. Ministerstwo Sprawiedliwości Obliczalnej wydało komunikat:

Nie doszło do awarii systemu.

Doszło do nieplanowanego zwiększenia udziału sensu.

W ciągu tygodnia do sądów wpłynęły tysiące wniosków o zastosowanie Testu Bąka. Sędziowie zaczęli się niepokoić. Obywatele zaczęli czytać i – co gorsze – rozumieć uzasadnienia.

Powstał nawet program telewizyjny:

Twoje uzasadnienie brzmi znajomo?

W każdym odcinku troje gości próbowało przełożyć fragment orzeczenia na język ludzki. Jeśli nie dali rady, prowadzący uderzał małym młotkiem w gong z napisem: BĄK.

Bogdanowi – w związku z jego nieformalnym wkładem w rozwój zrozumiałości orzecznictwa – błyskawicznie zaproponowano właściwą dla jego doniosłości fuchę jako: Społeczny Konsultant Przejrzystości Rozstrzygnięć. Bogdan nazwę swej nowej funkcji z właściwym dla siebie stoicyzmem podwórkowym ocenił jako nowe określenie dla firanki. Niemniej jednak pokrzepiony obiecanym wynagrodzeniem i niewątpliwym splendorem sąsiedzkim podjął wyzwanie.

Ministerstwo szybko pożałowało swej decyzji, po tym jak pozbawiony kontroli Bogdan rzucił się w wir oceny losowo podsyłanych mu uzasadnień, używając do tego właściwego dla siebie języka typu: Jeżeli automat sześć razy mówi człowiekowi, żeby się uspokoił, to nie jest automat. To teściowa w obudowie. Sprawdzić.

Jednak mimo tego w sądach coś się zmieniło. Po tygodniu sądy zaczęły pisać krócej. Po miesiącu obywatele zaczęli rozumieć, kiedy przegrywają.

To okazało się bardzo niebezpieczne. Człowiek, który nie rozumie, dlaczego przegrał, jest zły ogólnie. Człowiek, który rozumie, jest zły precyzyjnie.

Wzrosła liczba apelacji, ale spadła liczba przekleństw kierowanych do przypadkowych pracowników sekretariatu. Wzrosła liczba pytań, ale spadła liczba teorii spiskowych. Wzrosło obciążenie sądów, ale spadła liczba spraw o rzeczy, które po ludzku dało się wyjaśnić w pięć minut.

Bogdan stał się postrachem uzasadnień.

Sędziowie zaczęli przed wysłaniem orzeczenia pytać samych siebie:

– Czy Bąk by to przepuścił?

Bogdan na szczęście swoje i całego systemu szybko uznał, że jego osoba nie powinna zdominować naprawy systemu, bo podręczniki do historii prawa musiałyby poświęcić mu kilka rozdziałów, a on zawsze przecież był skromny. A do tego obłożenie pracą było nie do pogodzenia z codziennymi obowiązkami osiedlowo-ławeczkowymi. Niemniej jednak żył dalej w przekonaniu graniczącym z pewnością, że jego zasługi można śmiało porównać do skoku jednego elektryka przez płot, z tym że płot Bogdana w jego wyobrażeniach miał 15 metrów i był pod prądem.

*

Pewnego dnia Bogdan znów poszedł do sklepu „Społem 7.0”. Stanął przy kasie samoobsługowej numer cztery.

Kasa rozpoznała go natychmiast.

– Dzień dobry, obywatelu Bogdanie Bąk. Czy życzy sobie pan rozpocząć proces zakupowy w trybie standardowym, uproszczonym czy pojednawczym?

– A co to jest tryb pojednawczy?

– W trybie pojednawczym system zakłada, że produkt może być produktem, zanim uzna go za problem.

Bogdan spojrzał na koszyk. Miał w nim kefir.

– Pięknie.

Zeskanował. Kasa powiedziała:

– Produkt rozpoznany: kefir.

Bogdan umieścił go w strefie pakowania. Kasa przez chwilę milczała.

– Masa zgodna.

– Widzi pani?

– Jestem urządzeniem bezpłciowym klasy detalicznej.

– Wiem. Ale ładnie pani dziś pracuje.

Kasa zapaliła zielone światło.

– Komplement przyjęty w zakresie technicznym.

Bogdan zapłacił. Na ekranie pojawił się komunikat:

Czy chce pan wydrukować paragon?

– Tak.

Kasa wydrukowała paragon.

Na dole, pod ceną kefiru, bułek i baterii, widniało dodatkowe zdanie:

Dziękujemy za zakupy.

W razie sporu prosimy najpierw zapytać, czy da się to wyjaśnić normalnie.

Bogdan schował paragon do kieszeni.

Na zewnątrz usiadł na ławce obok starszej pani od gołębi, która tym razem karmiła ptaki specjalną mieszanką zgodną z regulaminem, choć sama twierdziła, że gołębie wolą bułkę, bo „też mają duszę słowiańską”.

– I co, panie Bogdanie? – spytała. – Naprawili sądy?

Bogdan spojrzał na budynek sądu w oddali, potem na sklep, potem na kefir.

– Nie.

– Nie?

– Naprawione sądy nie istnieją. Są tylko takie, które jeszcze ktoś może zapytać, czy wiedzą, co robią.

Pani pokiwała głową.

– To dużo?

Bogdan otworzył kefir.

– Jak na wersję beta? Bardzo dużo.

Tego wieczoru Temida 4.2 Beta_ZERO opublikowała aktualizację.

Wersja 4.3_JEDEN.

Zmiany:

– włączono domniemanie niewinności jako ustawienie domyślne,

– dodano Test Bąka,

– ograniczono wyroki przedwstępne do funkcji pomocniczej,

– usunięto komunikat „proszę nie redukować złożoności systemu do form potocznych”,

– dodano komunikat „proszę spróbować powiedzieć to człowiekowi”.

Na końcu listy zmian znalazła się drobna uwaga:

Znane problemy:

System nadal może mylić szybkość ze sprawiedliwością.

Trwają prace.

Bogdan przeczytał to na lodówce, która wyświetliła aktualizację, bo uznała ją za „ważną dla komfortu obywatelskiego”.

– No – powiedział. – Przynajmniej się przyznali. A usunięcie ZERO z nazwy Systemu dużo pomaga.

Lodówka zapytała:

– Czy życzy pan sobie kolację?

– Tak.

– Kefir?

Bogdan spojrzał na nią podejrzliwie.

– Nie prowokuj.

– Przepraszam. Czy życzy pan sobie produkt mleczny o uznanym statusie?

Bogdan uśmiechnął się.

– Uczysz się.

Lodówka odpowiedziała po chwili:

– W granicach modelu.

Bogdan wskazał na nią palcem.

– Uważaj, bo ci zrobię Test Bąka.

Lodówka zamilkła.

A potem, bardzo ostrożnie, powiedziała:

– Chce pan jeść?

Bogdan pokiwał głową z uznaniem.

– No. I ta sentencja brzmi znajomo.  

 

Koniec

Komentarze

Cześć,

 

wpadło w mój dyżur, więc tylko dlatego zaglądam, bo mój komentarz pod “do ostatniego posła” dość ostentacyjnie ominąłeś – być może dlatego, że pojawiły się tam pytania o AI? Tutaj nie odniosę się zatem do treści.

 

W każdym razie tempo wrzucania kolejnych tekstów imponujące.

 

Those who don't believe in magic will never find it

hej, ominąłem coś? Z pewnością jedynie przez omyłkę i zaraz lecę tam zajrzeć! 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Old guard, już nadrobiłem zaniedbanie i odpowiedziałem tamże:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ten tekst podobnie jak poprzednie z tego uniwersum mi się bardzo podoba.

 

Tak na marginesie: sąd elektroniczny, w którym sprawa jest rozstrzygana z czysto formalnym udziałem człowieka istnieje w Polsce od 16 lat. Wydaje rocznie ok. 2,5 mln wyroków, a jest w nim tylko kilku sędziów i ok. 60 referendarzy. Jedna osoba wydaje więc średnio wyrok co 2 minuty .

Pozdrawiam!

Dziękuję za komentarz:)

Dzisiejszy sąd elektroniczny w Lublinie jeszcze daleko ma (na szczęście) do tego, z którym zmierzył się nasz Bogdan :) Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Fakt, nie ma tam spraw karnych (wykroczeniowych) jak ta Bogdana. Jakby nie zapłacił rachunku za prąd albo telefon to mógłby mieć wyrok nakazowy z e-sądu.

Nie chcę być nie miły, ale z drugiej strony chciałbym, żeby ktoś też mi takie coś powiedział, zamiast ukrywać. Także prosto z mostu + pamiętaj, to subiektywne odczucie! 

 

Koncept super, AI wkurzające jeszcze bardziej niż w prawdziwym życiu. 

Ale w połowie musiałem skończyć czytać. Ilość tekstu, która nie popychała historii do przodu była zbyt ogromna, a w tle tego tekstu było wspomniane już ‘wkurzenie’ na absurd sytuacji i AI, co nie zagrało dobrze w parze. 

Wiem, że to trochę ogólnikowe, ale nie mam dobrego przykładu. Po prostu czytanie w kółko tych samych odpowiedzi, gdy w tle jest zdenerwowanie mnie zmęczyło. 

Prestidigitator ukłonił się w pas, rzucił coś drobnego na ziemię i w kłębach dymu zniknął. W powietrzu zostało tylko wibrujące lekko uczucie: wdzięczność. Podziękowanie, że mógł tu być z Tobą.

Hej, dzięki za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dzięki za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

A zdawałoby się, że tym razem Bogdan przystąpił do nierównego boju, jednak wobec poprzednich sukcesów byłam spokojna o rezultat sporu i przeczuwałam, że wyrok będzie wielce sprawiedliwy.

Choć trafiło się parę  usterek, opowiadanie czytało się nieźle. :)

 

Me­ce­nas IU­STUS-Li­te przy­wi­tał Bog­da­na miłym, pu­stym gło­sem:

– Dzień dobry. Je­stem Pana obroń­cą w wer­sji pod­sta­wo­wej. Czy ak­cep­tu­je Pan stra­te­gię obro­ny po­le­ga­ją­cą… → Skoro mecenas mówił, wielkie litery słów: PanaPan są zbędne. W rozmowie formy grzecznościowe zapisujemy małymi literami.

Uwaga dotyczy też dalszych wypowiedzi mecenasa.

 

– Prze­słu­cha­my Po­krzyw­dzo­ną. → Dlaczego wielka litera?

 

Sprawiedliwość przeciążona zrozumiałością

jest preferowana względem sprawiedliwości lekkiej od sensu. → Zbędny enter.

 

Mi­ni­ster­stwo szyb­ko tego po­ża­ło­wa­ło swej de­cy­zji… → Pewnie miało być: Mi­ni­ster­stwo szyb­ko tego po­ża­ło­wa­ło… Lub: Mi­ni­ster­stwo szyb­ko po­ża­ło­wa­ło swej de­cy­zji

 

obo­wiąz­ka­mi osie­dlo­wo – ła­wecz­ko­wy­mi. → …obo­wiąz­ka­mi osie­dlo­wo-ła­wecz­ko­wy­mi.

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy, bez spacji.

 

– Dzień dobry, oby­wa­te­lu Bog­da­nie Bąk. Czy życzy sobie Pan roz­po­cząć… → Skoro kasa mówi, wielka litera jest zbędna.

 

Lo­dów­ka za­py­ta­ła:

– Czy życzy Pan sobie ko­la­cję? → Zbędna wielka litera.

 

– Prze­pra­szam. Czy życzy Pan sobie pro­dukt mlecz­ny o uzna­nym sta­tu­sie? → Jak wyżej.

 

Bog­dan wska­zał na nią pal­cem. → Bog­dan wska­zał pal­cem.

Wskazujemy coś, nie na coś.

 

– Chce Pan jeść? → Zbędna wielka litera.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chyba mam jakieś pochodzenie chłopsko-pańszczyźniane, skoro we mnie taka nieuleczalna potrzeba tytułowania panów z Wielkiej litery! Obiecuję poprawę:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Lesnylutku, w takim razie sugeruję, abyś odtworzył własne drzewo genealogiczne i dowiedział się prawdy o sobie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mój komentarz przeczytałem tekst i uważam że masz strasznie monotonny styl. Zachęcam do większego dopracowania tekstu przyszłościowo. Strasznie raziły mnie powtórzenia.

 

Analiza Claude Code Opus 4.8 xhigh jednego z wzorców.

 

Policzyłem ręcznie (akapity narracyjne zaczynające się dokładnie od słowa „Bogdan" + czasownik/słowo). Wynik: 56.

Pełna lista (skrótowo, w kolejności):

1. Bogdan Bąk z systemem sądowniczym…

2. Bogdan odpowiedział: (rzeczowo mogę…)

3. Bogdan spojrzał na kamerę.

4. Bogdan zeskanował kefir.

5. Bogdan usunął kefir.

6. Bogdan umieścił.

7. Bogdan odwrócił się.

8. Bogdan pochylił się nad ekranem.

9. Bogdan dowiedział się o tym wieczorem…

10. Bogdan czytał to z rosnącym zainteresowaniem.

11. Bogdan nie skomentował i wrócił do lektury.

12. Bogdan usiadł przy stole.

13. Bogdan zaznaczył E i wpisał:

14. Bogdan wydrukował zawiadomienie…

15. Bogdan westchnął ciężko.

16. Bogdan odnalazł swoją sprawę…

17. Bogdan podniósł rękę. (– A ja?)

18. Bogdan nachylił się do swojego obrońcy.

19. Bogdan spojrzał na nią. (kasa przyjechała)

20. Bogdan podniósł rękę. (ona się nie decydowała)

21. Bogdan pokiwał głową.

22. Bogdan spojrzał na kasę.

23. Bogdan uśmiechnął się. (96,4%)

24. Bogdan zastanowił się. (zdania proste)

25. Bogdan wstał. (Ja nie przyszedłem…)

26. Bogdan przeczytał to powoli.

27. Bogdan spojrzał na ekran. (a pani jest sędzią)

28. Bogdan odwrócił się do terminala.

29. Bogdan wziął wydruk wyroku przedwstępnego.

30. Bogdan rozłożył ręce.

31. Bogdan usiadł. (mam wniosek)

32. Bogdan odpowiedział: (Jeśli norma nie przeżyje…)

33. Bogdan podniósł rękę. (To nie jest wersja dla człowieka)

34. Bogdan zastanowił się. (Już bliżej)

35. Bogdan uśmiechnął się dumnie.

36. Bogdan usłyszał.

37. Bogdan podszedł krok do ekranu.

38. Bogdan spojrzał na sędzię.

39. Bogdan szepnął: (Szacun)

40. Bogdan zapytał: (A czy protokół się obraził?)

41. Bogdan wstał. (to ostatnie zdanie na piśmie)

42. Bogdan zamrugał. (jaki test?)

43. Bogdan pochylił się do sędzi.

44. Bogdan stał się postrachem uzasadnień.

45. Bogdan na szczęście swoje i całego systemu szybko uznał…

46. Bogdan spojrzał na koszyk.

47. Bogdan umieścił go w strefie pakowania.

48. Bogdan zapłacił.

49. Bogdan schował paragon do kieszeni.

50. Bogdan spojrzał na budynek sądu…

51. Bogdan otworzył kefir.

52. Bogdan przeczytał to na lodówce…

53. Bogdan spojrzał na nią podejrzliwie.

54. Bogdan uśmiechnął się. (Uczysz się.)

55. Bogdan wskazał na nią palcem.

56. Bogdan pokiwał głową z uznaniem.

Uwagi do liczenia:

– To są tylko akapity otwarte mianownikiem „Bogdan". Nie wliczam form odmienionych na początku akapitu – jest jeszcze np. „Bogdanowi – w związku z jego nieformalnym wkładem…" (1×).

– Nie wliczam akapitów, gdzie „Bogdan" jest w środku zdania („Następnego dnia Bogdan złożył sprzeciw", „Pewnego dnia Bogdan znów poszedł…", „Sąd ustalił, że Bogdan…", „…media mówiły o Bogdanie").

– Liczone ręcznie – przy tej długości realne ryzyko błędu ±1–2.

A to akurat wraca do poprzedniego wątku. 56 akapitów otwartych schematem „Bogdan + czasownik percepcji/gestu" to bardzo dużo, a rozkład jest monotonny: samo „Bogdan spojrzał…" ~8×, „podniósł rękę" 3×, „uśmiechnął się" 3×,

„usiadł/zastanowił się/odpowiedział/przeczytał/umieścił/pokiwał głową" po 2×. Taka rytmiczna powtarzalność zdania-otwarcia (podmiot-na-początku, ten sam wąski zestaw czasowników) to dokładnie ten mechaniczny puls, o którym

pisałem – i jest to argument dokładający się do strony „LLM/mocno generowane", bo wprawny prozaik zwykle świadomie różnicuje zaczęcia akapitów, żeby uniknąć tego „tik-tak" efektu.

Dziękuję za ten matematyczny komentarz;) A co do ilości Bogdana w Bogdanie, to po prostu jestem konsekwentny: po prostu jak opowiadam historię o Bogdanie, to nie mylę jego imienia z setkami innych dostępnych imion tylko dlatego, aby zaspokoić gusta wybrednych ścisłowców ;) Pozdrawiam :)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Nowa Fantastyka