- Opowiadanie: Bardjaskier - Abonament na szczęście

Abonament na szczęście

Hej, 

 

Już od dawna chodziło mi po głowie moje pierwsze opowiadanie umieszczone na portalu. Wtedy przeczytało je kilka osób, a większość z nich już nie widuje na forum. Więc poprawione, a właściwie napisane od zera wraca po 4 latach w formie szorta. 

 

Miłej lektury :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Abonament na szczęście

Filip siedział w fotelu, ukryty przed rzeczywistością. Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał. Patrzył na pasmo reklam emitowanych w przerwie programu, którego już nie pamiętał.

– O! O tak! Cóż za rozkosz. Tylko kilka pociągnięć do spełnienia! – Lektor miał w głosie coś, co przypominało sposób mówienia telemarketera.

Filip patrzył na biust blondynki w przezroczystym staniku. Dopiero po chwili zorientował się, że dziewczyna myje zęby. Wsadziła szczoteczkę w usta i erotycznymi ruchami przesuwa włosiem po szkliwie.

Filip drżącą dłonią chwycił pilota. Drugą ręką wyciągnął okulary z kieszeni flanelowej koszuli i spojrzał przez szkła na klawisze.

– W górę i w dół! – wrzeszczał lektor. – I szybciej! Patrzcie na tę pianę!

Odnalazł odpowiedni przycisk. Ekran telewizora mrugnął. Starzec przez chwilę patrzył na zdjęcie Miłosza ustawione pod plazmowym telewizorem. Poczuł równocześnie zawód, złość i tęsknotę. Przeniósł wzrok na kolorowy wyświetlacz, jednym gestem ucinając niewygodne emocje.

Czerwony kabriolet jechał pustą ulicą. Za kierownicą siedział wysportowany młody mężczyzna w podkoszulku.

– Audi Czterdzieści Tysięcy Maks Turbo!

Filip przez chwilę pomyślał, że to ten sam lektor.

– Z takim samochodem świat jest twój!

Mężczyzna kierujący Audi odwrócił się do kamery – uśmiechał się drwiąco.

– Co za złamas – warknął Filip.

– Masz Audi albo jesteś nikim – stwierdził lektor.

Nim starzec zdążył przełączyć kanał, kierowca roześmiał się i wycelował palec w obiektyw.

Zadzwonił telefon. Filip podniósł aparat. Przeciągnął palcem po ekranie.

„Zły wzór. Zostały ci dwie próby”.

Filip spróbował jeszcze raz.

– Co za cholerstwo! – wycedził przez zęby.

„Została ci ostatnia próba”.

Telefon brzęczał:

„Odbierz, odbierz, odbierz, ooooodbierz”.

Filip odblokował ekran. Dzwonek ucichł.

– Skukinsyn! – ryknął do ekranu.

– Coś w życiu ci nie wyszło? – zapytał lektor.

Filip spojrzał w stronę odbiornika.

– Jesteś sam i nikt cię nie potrzebuje? – Nastolatek szedł przez park ze smutną miną. – Psssssytnij!

Z krzaków wyskoczyli ludzie z puszkami w rękach. Ekran zaroił się od tancerzy – policjantów, strażaków i robotników. Filip dostrzegł zakonnice i bezdomnego pląsających z kimś, kto wyglądał jak zboczeniec.

– Pssssssytnij! – Nastolatek napił się z puszki i przeciągle beknął.

Tłum zaczął ryczeć ze śmiechu.

– A już nie będziesz sam…! – Dzwonek telefonu przerwał lektorowi. 

Filip był przygotowany. Odebrał i podniósł aparat.

– Słucham?

– To ja, tato. – Głos Miłosza brzmiał ponuro. – Przecież telefon wyświetla, kto dzwoni. Możesz mi powiedzieć, dlaczego do ciebie zawsze trzeba dzwonić dwa razy? Tak trudno odebrać za pierwszym?

– Ekran…

– Nieważne. Jadę do ciebie. Wiesz, w sprawie, o której rozmawialiśmy.

– Skąd pewność, że jestem w domu?

– A gdzie masz być? – zapytał syn. – Do zobaczenia za pięć minut.

Starzec odłożył telefon.

– Co się stało? – Filip był pewny, że to ten sam głos co w poprzednich reklamach. – Nikt cię nie rozumie? 

Azjatka o długich nogach w bikini rozłożyła bezradnie ręce i zrobiła smutną minę.

– SpeedSpeak! I możesz nawiązać relację w każdym języku! Teraz również w formie aplikacji!

Azjatka wystawiła głowę spod kołdry. Leżała między facetem z reklamy Audi, a Murzynem. Wyglądała na spełnioną.

– Wystarczy – warknął Filip. – Wystarczy!

Głos zadrżał, gdy szyja zaczęła chować się między ramiona. Zacisnął dłonie na podłokietnikach. Otworzył usta najszerzej, jak potrafił. Chrupnęło – dolna szczęka zawisła na wyłamanych stawach żuchwowych.

Oczy zaczęły swędzieć. Podniósł dłonie, by je przetrzeć. Zobaczył, jak skóra schodzi z palców, które przypominały segmentowane odnóża porośnięte ostrym włosiem. Gałki piekły, więc wydłubał je haczykowatymi pazurami. Rozlały się po twarzy i spadły na flanelową koszulę razem ze skórą odchodzącą od kości policzkowych.

Patrzył na setki małych fragmentów pomieszczenia mozaikowymi oczami wypełnionymi setkami ommatidiów. Kręgosłup pękł pod naporem chitynowego pancerza rozdzierającego mięśnie. Z rogowatych wypustek zwisały resztki flaneli. Długie, jak u szarańczy nogi oderwały ciało od fotela – skoczył i przylgnął do sufitu. Poczuł dławienie. Nie walczył z nim. Pozwolił obłemu jęzorowi wystrzelić z gardła. Wił się i skręcał, gdy z policzków wyrosły szczękoczułki. Żuchwa starego Filipa przez chwilę zwisała na fragmencie skóry, po czym upadła na dywan.

Zabrzęczał domofon. Filip czuł dźwięk całym ciałem, przez ostre włoski porastające głowotułów. Ruszył do ciemnej sypialni i schował się za nadprożem. Czekał.

Drzwi uchylił się, w progu stał facet w garniturze. W prawej ręce ściskał teczkę.

– Cześć, tato! – zawołał.

Nie zdejmując butów, przeszedł przez przedpokój do salonu.

– Tato?! Przyniosłem dokumenty!

Filip po przeobrażeniu był głodny. Bardzo głodny. Ale czekał cierpliwie i obserwował z ciemności, jak krawaciarz kręci się po mieszkaniu. Otwiera teczkę i wyciąga dokument na stolik. Zerka na telewizor i telefon. Podnosi strzępy koszuli, spodni oraz rozerwaną skarpetkę, po czym rzuca je na fotel.

– Tato! Wszystko w porządku?!

 

 

*

 

 

Miłosz podszedł do sypialni, coś zwisało z sufitu. Długi, podłużny kształt, po którym spływała lepka maź na podłogę.

Obły, przypominający tłustą larwę organ drgnął, skręcił się i zwinął.

Miłosz zamarł i patrzył jak rulon znika w czymś pod sufitem.

W mroku usłyszał dźwięk przypominający cykady. W jednej chwili przypomniał sobie słoneczny dzień – jak szedł przez łąkę. Owady brzęczały w źdźbłach, motyle siadały na polnych kwiatach. W oddali szumiały drzewa. A on ściskał dłoń ojca.

W mroku błysnęły wielkie owadzie oczy.

Miłosz pędem ruszył do salonu. Teczką zawadził o framugę. Stracił na chwilę równowagę i potrącił stojak z gazetami, ale nie upadł.

Coś wybiegło z sypialni po suficie, chrobocząc pazurami o tynk.

Miłosz skoczył w stronę kuchni. W korytarzu chwycił klamkę od drzwi łazienki. Wpadł do środka i przekręcił zamek.

Przez mozaikową szybę zobaczył zdeformowaną głowę. Obły kształt uderzył w szkło, przywarł do niego i zaczął pełznąć po śliskiej powierzchni.

Miłosza zrobił krok – nogi oparły się o muszlę klozetową. Usiadł na desce. Chwycił oburącz teczkę, położył ją na kolanach i schował za nią głowę.

Gdy znów spojrzał, na szybie został tylko mokry ślad.

Wstał ostrożnie i podszedł do drzwi. Wytarł przepocone dłonie o klapę marynarki i przekręcił zamek.

Korytarz był pusty. Na suficie zostały jedynie drobne zadrapania.

Ostrożnie wyszedł z łazienki i przeszedł do salonu.

Biegiem ruszył do drzwi.

Długi język wystrzelił zza fotela. Owinął się wokół szyi Miłosza. Mięsień ścisnął gardło, a setki ostrych igieł na powierzchni języka przebiły skórę. Biały kołnierzyk i błękitny krawat powoli nasiąkały krwią.

Miłosz jęknął, gdy nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Upadł na lewe udo. Obły kształt mocnym szarpnięciem przewrócił ofiarę i zaczął ciągnąć ją w stronę fotela.

Miłosz spojrzał wzdłuż organu mokrego od parzącej wydzieliny. Wychodził z gardzieli między dwiema szczękami. Nad nimi zobaczył mozaikowate oczy.

Łeb stwora wyrastał z masywnego cielska pokrytego czarnym chitynowym pancerzem. Widział resztki ubrania zwisające z rogowatych wypustek.

– Tato… – wychrypiał przez ściśnięte gardło.

Szczękoczułki niczym imadło zacisnęły się na głowie Miłosza. Czaszka pękła.

Mieszkanie wypełnił dźwięk przypominający siorbanie, gdy Filip powoli pożerał syna. Drgające ciało podskakiwało na dywanie.

Lewa stopa, wciąż tkwiąca w eleganckim bucie, trąciła stolik.

Akt dziedziczenia, podbity przez notariusza i podpisany przez jedną ze stron, powoli sfrunął na podłogę, tuż pod ekran telewizora.

– A ty już nabyłeś swój abonament na szczęście? – zapytał lektor. – Nie czekaj. Zadbaj, by na starość nawet ta ostatnia chwila była tą najlepszą.

 

 

Ciało Filipa zafalowało, gdy wraz z sokami trawiennymi zwrócił ubranie i kości.

Powoli wszedł po ścianie i przylgnął do sufitu. Zapadł w drzemkę, najedzony i zadowolony.

Koniec

Komentarze

Nie lubię horrorów, ale ten ma w sobie coś ciekawego. 

Na początku się wydaje, że mamy do czynienia z opowieścią o zgryźliwym starcu, od którego syn chce chce przejąć majątek. Bo to akurat już czuć na początku ich rozmowy. Później jednak dzieje się coś tak absurdalnego i jednocześnie przerażającego, że nie można przestać czytać. Trzyma w napięciu. 

Świetnie napisane. Nic nie spowalnia. Tekst wciąga bardzo. Tylko nie zrozumiałem przesłania. 

Świetnie napisane. Może za cztery lata wdrapię się na taką półkę?.. a poza tym, chciałabym zobaczyć film lub animację zrealizowaną według Twojego tekstu. Właściwie – wszystko widać przy czytaniu, ale…

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Cześć Bardziie! Fajnie, że wróciłeś :)

 

Tekst jest naprawdę fajny. Widać, że miałeś pomysł, tekst ma swoje tempo, czuć obrzydliwość gdzieniegdzie i ma puentę.

 

Jedna rzecz mi trochę kulała językowo, ale piszę to bardziej jako uwagę techniczną niż zarzut. Masz miejscami konstrukcje w stylu „robił coś, gdy robił coś innego” albo podobne prowadzenie zdań przez „gdy/kiedy”. To brzmi momentami trochę jak angielska składnia przeniesiona na polski. Nie rozwala tekstu, ale ja to wyczułem i czasem wybijało mnie z rytmu. Dałoby się to miejscami uprościć albo przepisać bardziej naturalnie po polsku.

 

Nie mniej to dość czeste u ciebie, ale raczej to element twojej maniery i chyba literatury angielskiej ;] 

 

Mimo to klik, bo nie czytałem tego wcześniej i nawet pomyślę o nominacji na koniec miesiąca ;) 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Witajcie :)

 

jfrydr

 

Miło mi, że się podobało i szkoda, że przesłanie uciekło.

 

 

Teo Max

 

Eeee tam, dobrze piszesz, wystarczy szlifować warsztat i tyle. A czy dobrze jest napisane… czuję oddech Tarniny na karku ;). Jak masz możliwość wygenerowania, to proszę bardzo – tylko daj znać gdzie można zobaczyć:)

 

me­len­du­r88

 

Nigdzie nie odchodziłem:). Można powiedzieć, że odpoczywam. Kurcze, nie spodziewałem się, że tak się spodoba, choć pomysł uważam za niezły:)

 

Chodzi Ci na przyklad o:

 

„Miłosz jęknął, gdy nogi odmówiły mu posłuszeństwa"

 

Można– Miłosz jęknął. Nogi odmówiły mu posłuszeństwa. 

 

Można dodać "następnie" albo "w chwili". Ale wtedy tekst jest albo zbyt skrótowy albo zbyt rozwleczony. Ale może też być tak, ze przesadziłem z natłokiem gdy/kiedy… No to też takie opowiadanie gdzie dużo dzieje się w jednej chwili. Po angielsku potrafię zamówić piwo ale to wszystko :D Więc polegam na Tobie w sprawie angielskiej budowy zdań:)

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Po angielsku potrafię zamówić piwo ale to wszystko :D Więc polegam na Tobie w sprawie angielskiej budowy zdań:)

Nie no. Ja anglistą nie jestem, ale umiałem lepiej w small talk z brytolami w Grecji na wczasach niż po polsku o pogodzie :P Czuję, że wzorem AI-a nauczyłem się na Tarninie tekst z anglicyzmami, ale kiedy mi wskazała to, to zacząłem zwracać zwyczajnie na to uwagę. Inna rzecz, że mam styl pisania sam bardziej polską stylizację, więc to mnie wytrąca. 

nie spodziewałem się,

 

Ja też, bo uważam, że fantasy piszesz lepiej, ale masz podobne jak ja podejście do fantasy, w tym sensie, że jesteś człekiem przygody i akcji :] Pewnie temu, chociaż horrory mimo, że tak średnio czytam (za to oglądam namiętnie), to tutaj tą akcje i dialog widziałem, to mi weszło dość gładko.

 

W mroku usłyszał dźwięk przypominający cykady.

Aha i jeszcze – serialu FROM się naoglądał?:P 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

 Nie znam :D. Muszę nadrobić seriale ;). 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Hej! Przeczytałem, trochę przypadkiem, bo nie jestem fanem horrorów, a nie zauważyłem kategorii. 

Trochę się zdziwiłem, gdy w środku, ni z gruchy ni z pietruchy nastąpiła przemiana, zakładam, że taki był zamysł, ale autentycznie przeczytałem pierwszą część dwukrotnie, żeby wyłapać gdzie coś mi umknęło. I nadal nie wiem, pewnie nie muszę wiedzieć, jako czytelnik, ale męczy to autystyczną część mojej duszy, hah :D

W każdym razie ciekawy opis transformacji, krótka, zwięzła forma bez zbędnego przedłużania na plus! 

Prestidigitator ukłonił się w pas, rzucił coś drobnego na ziemię i w kłębach dymu zniknął. W powietrzu zostało tylko wibrujące lekko uczucie: wdzięczność. Podziękowanie, że mógł tu być z Tobą.

Hej 

 

A dziękuję :). Miałem nadzieję, że ta grucha lub pietruch będą widoczne, na ale w szorcie trzeba dużo upychać :).

 

Fajnie, że się podobało I czytajcie horrory bo też są fajne :P

 

 

Pozdrawiam. 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Nie jestem największym fanem horrorów, ale ten mnie zaciekawił, wciągający tekst. Pozdrawiam :)

Hej, 

 

Skoro trzech horrorowych sceptyków doceniło tekst, to chyba jest ok :) – dzięki. To teraz może ktoś, dla odmiany, kto lubi horrory. 

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Cześć, Bardjaskier

Polecam przejrzeć tekst jeszcze raz, masz literówki i drobne błędy. 

I bardzo dobrze! Synalek dostał to, na co zasłużył, a tatko przynajmniej się najadł. A dlaczego tak brutalnie? A dlaczego nie? 

Bo kto zasłużył sobie na samotność? Chłop siedział i miał jedynie telewizor za kompana.

Przpomniałeś mi film Mucha.

Klik!

Pozdrawiam

Hej Hesket

 

Dzięki za klika :). Jak znajdę chwilę rzucę okiem na tekst – dzięki. Miło mi, że nazwałeś sprawy po imieniu, bo czy to jest szort o zjadaniu syna ( też;)) ale głównie o samotności i barku zrozumienia :).

 

I miło mi, że jednak to widać:)

 

Pozdrawiam. 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Czołem Bardzie – Królu Horrorów!

Fajnie, że jesteś!

Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał.

Powtórzonko?

– To ja, tato. – Głos Miłosza brzmiał ponuro. – Przecież telefon wyświetla, kto dzwoni. Możesz mi powiedzieć, dlaczego do ciebie zawsze trzeba dzwonić dwa razy? Tak trudno odebrać za pierwszym?

Legendarne pytanie, które moja mama zawsze może zadać mi, ale mnie nigdy nie wolno zadać go jej, choć oboje odbieramy przeważnie za drugim razem laugh

Akt dziedziczenia, podbity przez notariusza i podpisany przez jedną ze stron, powoli sfrunął na podłogę, tuż pod ekran telewizora.

Ejże, co to za notariusz, co podbił apd podpisane przez jedną stronę :)

 

Przede wszystkim tekst jest przykry (i w tej przykrości znakomity). Wyposażyłeś osobę starszą, samotną, wykorzystaną i przytłoczoną w broń w postaci braku kontroli własnej przemiany w potworka. I tu jest podwójnie przykra refleksja. Po pierwsze, sam fakt opuszczenia starszego człowieka w tym cyfrowym świecie i nawet wykorzystania go, a po drugie to, że gdy dać mu możliwość obrony przed tym, to jest to taka dość agresywna obrona. Tak jakby nie było dobrego wyjścia. A z trzeciej strony, może jest, może to po prostu zemsta i lekcja by nikogo nie porzucać.

 

Tak czy inaczej, jak na szorta, to imponujący tekst.

 

Klikam bibliotecznie, zobaczymy, czy wydarzy się coś innego jeszcze :)

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Lubię horrory. Jednakowoż przeczytawszy tę historię czuję się ogłupiała i zachodzę w głowę, co sprawiło, że Filip przeistoczył się w osobliwego owada, bo nijak nie potrafię się tego domyślić.  

 

 Był bar­dzo zmę­czo­ny i głod­ny. To były ostat­nie po­trze­by… → Nie brzmi to najlepiej.

 

Mężczyzna kierujący audi odwrócił się… → Mężczyzna kierujący Audi odwrócił się

 

– Masz audi albo jesteś nikim… → – Masz Audi albo jesteś nikim

 

Le­ża­ła mię­dzy fa­ce­tem z re­kla­my audi, a mu­rzy­nem. → Le­ża­ła mię­dzy fa­ce­tem z re­kla­my Audi, a Mu­rzy­nem.

 

Długi, po­dłuż­ny kształt, po któ­rym spły­wa­ła lepka maź na pod­ło­gę. → Czy powtórzenie jest konieczne?

A może: Po­dłuż­ny kształt, po któ­rym na podłogę spły­wa­ła lepka maź.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

reg, a to przeistoczenie nie było, że tak powiem “tak po prostu”? W sensie przy takim krótkim tekście, który jest, przynajmniej według mnie, pewną refleksją na trudny temat, nie musi chyba być wytłumaczone wszystko logicznym ciągiem?

Może Filipa skręciło w środku z frustracji na świat i się przemienił. Może wszyscy tak mamy, a my po prostu jeszcze aż tak się nie sfrustrowaliśmy nigdy ;)

 

Bardzie, jeśli moja ścieżka interpretacyjna uwłacza Twoim założeniom do tekstu, to wybacz, nie chcę Ci świadczyć niedźwiedziej przysługi oczywiście

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Beeeecki, dziękuję za próbę wyjaśnienia zajścia, ale szczerze mówiąc, przeistoczenie się Filipa „tak po prostu” jakoś mnie nie przekonuje. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy, 

Myślę, że oglądanie tv na okrągło w połączeniu z samotnością, przeistoczyć może w gorsze stwory :-)

O to to, Heskecie!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Heskecie, w ogóle nie oglądam telewizji i rzadko bywam sama, a jeśli to na krótko. Może dlatego nie przeistaczam się w żadnego stwora i tylko robię się coraz starsza. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hej 

 

Beeeecki, regulatorzy 

 

 

Dziękuję za wyłapanie wpadek :). Mam nadzieję, że Murzyni i kierowcy Audi się na mnie nie obrażą :). 

 

Wasze komentarze są bardzo ciekawe bo pokazują jak różnie czytelnicy podchodzą do tego samego tekstu :). 

 

Tak, chciałem opowidzieć o samotności, niezrozumieniu świata gdy ten pędzi zbyt szybko i wściekłości, którą przedstawiłem w postaci przemiany :). 

 

W skrócie, szort, w moim zamyśle, jest metaforom tego jak może wyglądać starość, gdy rzeczywistość traktuje nas przedmiotowo:)

 

Postaram się poprawić błędy choć będzie to trudne bo nie mam komputera od jakiegoś czasu, a na telefonie jest to dość trudne… może przynajmniej nazwy własne, na początek:)

 

Dziękuję za poświęcony czas :) 

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardzie, dziękuję za wyjaśnienie. 

Dobrze, że choć jestem stara, nikt nie traktuje mnie przedmiotowo, bo nie wiem w co mogłabym się przeistoczyć… :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe czy Filip wiedział w co się zamieni? Pewnie nie, to wyszło samo :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

regulatorzy, 

Stare, to są drzewa, i to nie wszystkie ;-)

Hej, jakoś nie wyłapałem istoty (a bardziej przyczyny, czy też może związku przyczynowo – skutkowego) przemiany jednego ciała w inne ciało… Bardzo to przypomina film Mucha, ale tam przyczyna była oczywiście-genetyczna. W tej części sprzed przemiany brakuje mi choćby minimalnego powiązania z przedmiotem przemiany, nie wiem, może więcej reklam o środkach owadobójczych?;) 

 

To mnie zastanowiło pod kątem techniczno-budowlanym: Coś wybiegło z sypialni po suficie. Skoro wybiegło z sypialni (do salonu), to musiało chyba przejść przez drzwi? A nad drzwiami jest zawsze nadproże i kawałek ściany? Bo nie zakładam, że dom emeryta był jakiś nietypowy, czyli wysokość drzwi równała się wysokości pomieszczeń? Ot, taka uwaga techniczna;) 

 

Poza tym tekst mi się podobał, z “zastrzeżeniami” j.w. 

Pozdrawiam  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Stare, to są drzewa, i to nie wszystkie ;-)

Heskecie, kiedy się przeżyło trzy ćwierci wieku, można mówić o starości. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hej Le­sny­lu­tek

 

Tak, nie tylko Ty. Sam też nie przepadam za tekstami w stylu "Co autor miał na myśli". Można tekst potraktować jako body horror i już. Można też spróbować wejść w skórę Filipa, ale tego już nie mogę oczekiwać od czytelników :). Przemiany nie powoduje jedna sytuacja, a raczej wszystko co się dzieje. Samej przemiany nie traktowałem dosłownie – jak w filmie Mucha, gdzie mamy naukowo przedstawioną metamorfozę. 

 

Druga część komentarza – staram się być dość szczegółowy w opisach ale też skracać to co oczywiste. Wiec pisanie – wbiegł do sypialnie po suficie przez nadproże, ominął lampę… – sprawia, że już nie mamy pościgu, a opis sufitu, tylko, że każdy wie jak sufit wygląda, a więc zostawiłem to wyobraźni czytelnika.

 

Można więc zadać pytanie czemu Miłosz wpada na stojak na gazety. By nadać dynamiki scenie By pokazać, że mieszkanie ma coś więcej niż ściany i sufit. Wybrałem do tego element bardziej oczywisty i ofiarę, bo trudniej jest utożsamić się z biegnącym stworem po suficie ;).

 

Miło mi, że opowiadanie się podobało :)

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

regulatorzy

 

Heskecie, kiedy się przeżyło trzy ćwierci wieku, można mówić o starości. :)

Moż też powiedzieć długowieczna :).

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Moż też powiedzieć długowieczna :).

Bardzie, o długowieczności zacznę mówić, kiedy przekroczę setkę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

bardjaskier – kontynuuję, ponieważ bawi mnie wątek budowlany :) Chodzi mi nie o dokładność opisu, ale o techniczną możliwość danej czynności. Nie da się przecież przebiec z sypialni do salonu PO SUFICIE, jeśli po drodze są wspomniane wcześniej przeszkody w postaci drzwi, nadproża i ściany nad nim. Chyba że osiągnięta przez Ciebie dynamika była tak wielka, że bohater przebił się przez ścianę nad nadprożem, wtedy się zgodzę – był w stanie przebiec z sypialni do salonu PO SUFICIE :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ok, można napisać– przekroczył nadproże i ruszył po suficie za Miłoszem. Ale traktujesz sytuację zbyt dosłownie. To jak napisać– wszedł do mieszkania przekraczając próg – bo przecież mógł się potknąć o niego. Albo – wszedł na drzewo – czy to oznacza, że nie miało gałęzi? Oczywiście można też dodać – chwytając się gałęzi.

 

Każdy zwraca w tekście uwagę na coś innego – ktoś będzie się domagał metafor, ktoś inny dokładnych opisów. 

 

Tak to już jest :). 

 

Za to teraz zastanawiam się nad opisem pościgu po suficie z pełnym opisem przeszkód, bo to może być bardziej ciekawe niż myślałem podczas pisania szorta :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Wspomniane uwagi natury inżynierskiej mi nie przeszkadzały. Dla gigantycznego karalucha w niskim mieszkaniu przejście z pomieszczenia do pomieszczenia to przecież bieg przez niskie płotki. Ma sześć odnóży.

 

Horror w starym stylu. W scenie, w której syn jej w łazience zauważyłem, że opisujesz nogi jako autonomiczną część bohatera i tam się zatrzymałem, ale poza tym w miarę płynnie. Robię dziś dzień bez łapanek językowych i może dobrze :)

 

Chętnie doklikam, bo uwagi lektora reklam przeplatane z akcją są zabiegiem wartym uwiecznienia ;)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Dziękuję bardzo :) Przyjrzę się nogom bohatera :)

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał.

Słoń, czy to Ty? Absurd za absurdem, a i krwi i flaków nie zabrakło. Ale jakież to wciągające. Podobało mi się. By się jeden z drugim gnojkiem zastanowił jak traktować innych. 

Miałem przez chwilę uczucie, jakbym oglądał odcinek Chojrak, tchórzliwy pies. I jest to komplement, bo za dzieciaka mnie to straszyło.

Jedyny minus, że nie poczułem w pełni tej frustracji i samotności Filipa, aż tak, jak może bym chciał, biorąc pod uwagę tak drastyczną resztę opowiadania, jak już się wkurzył. Ale to nie znaczy, że nie poczułem wcale, więc to bardzo mały minus.

Reklamy fajnie pokazane, da się uśmiechnąć. 

Bardzo chętnie dobiję do biblioteki i mam nadzieję, że częściej będziesz coś wrzucać.

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Mi­cha­el­Bul­l­finch

 

A dziękuję :). Szkoda, że nie poczułeś emocji Filipa :(. Ale to nic :) O co chodzi z tym słoniem? 

 

Pozdrawiam

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Szkoda, że nie poczułeś emocji Filipa :(.

Halo, halo. Napisałem, że połowicznie :D

O co chodzi z tym słoniem? 

Mimo że sam nie słucham rapu, to myślałem, że tego chłopa każdy zna haha. Dużo w tym opowiadaniu z jego horrorowych tekstów.

You cannot petition the Lord with prayer!

Oooo, raper, który rymuje w horrorowym klimacie, to musi być dziwne ;). Ale sprawdzę:) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Cześć, Bardjaskier.

 

Powiem ci, że na początku trochę nie załapałem przemiany i musiałem przeczytać tekst dwa razy. Nie zmienia to jednak faktu, że praca mi się podobała.

 

Osobny plus za reklamy. Nie wiem jak to opisać, ale było w nich coś, co bardzo mocno dodaje do historii.

 

Pozdrawiam! 

Kapibara

A dziękuję Krzysz­tofie Ka­pi­ba­ra :)

 

Fajnie, że reklamy pasują bo to ważna część historii :)

 

Pozdrawiam 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Przyjemny horrorek. Mnie też wydaje się, że przemiana zachodzi bez jakiegoś czytelniczego ostrzeżenia.

Bieganie po suficie. W pierwszej chwili pomyślałam, że spoko, można przecież biegać przez płotki. Ale w drugiej – że w biegu po ziemi przeszkody się przeskakuje, a na dół biegnącego ściąga grawitacja. W sytuacji Filipa nie można na nią liczyć. W rezultacie przez przeszkody trzeba przełazić, a nie przebiegać, ale to mało istotny szczegół.

Babska logika rządzi!

Hej :)

 

Dobrze, że chociaż horror wyszedł dobrze, dzięki za odwiedziny i komentarz

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał. 

Byłoza.

 

Filip dostrzegł zakonnice i bezdomnego pląsających z kimś, kto wyglądał jak zboczeniec.

Jedna zakonnicę czy wiele? Jak zboczeniec, czyli jak?

 

Zadbaj, by na starość nawet ta ostatnia chwila była tą najlepszą.

Wywaliłabym ta. 

 

Czyli starość może być całkiem szczęśliwa. Perfidnie to sobie wymyśliłeś.

teksty generowane komentuję z AI

Dziękuję:) Choć jakoś mnie ta perfidia nie cieszy. Dzięki za odwiedziny. 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

 

Filip siedział w fotelu, ukryty przed rzeczywistością.

O, pierwsze zdanie i już jakie dobre!

 

Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał.

Może:

Czuł zmęczenie i głód; ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał.

 

Filip patrzył na biust blondynki w przezroczystym staniku. Dopiero po chwili zorientował się, że dziewczyna myje zęby. Wsadziła szczoteczkę w usta i erotycznymi ruchami przesuwa włosiem po szkliwie.

Czyżby nawiązanie do filmu “Dzień świra”?

 

Przeniósł wzrok na kolorowy wyświetlacz, jednym gestem ucinając niewygodne emocje.

Jaki to był gest?

 

„Została ci ostatnia próba”.

Telefon brzęczał:

„Odbierz, odbierz, odbierz, ooooodbierz”.

Filip odblokował ekran. Dzwonek ucichł.

Eee. Ale przecież jak telefon dzwoni, to nie trzeba odblokowywać ekranu…

 

pląsających z kimś, kto wyglądał jak zboczeniec.

A jak wygląda zboczeniec?

 

– Słucham?

– To ja, tato. – Głos Miłosza brzmiał ponuro. – Przecież telefon wyświetla, kto dzwoni.

Ale Filip nie zapytał przecież: “kto mówi?”

 

Tak trudno odebrać za pierwszym?

– Ekran…

To, co już wspomniałam wcześniej.

 

Azjatka o długich nogach w bikini

Nogi były w bikini?

 

Oczy zaczęły swędzieć.

Łatwo wpaść w pułapkę nadużywania “zaczął, zaczęła, zaczęli”, dlatego lepiej unikać tych słów, gdzie tylko się da.

→ Oczy zaswędziały.

 

Drzwi uchylił się

→ Drzwi uchyliły się

 

Miłosz zamarł i patrzył jak rulon znika w czymś pod sufitem.

→ Miłosz zamarł i patrzył, jak rulon znika w czymś pod sufitem.

 

W mroku błysnęły wielkie owadzie oczy.

Miłosz pędem ruszył do salonu.

Hm, mało naturalna reakcja. Nie krzyknął, nie zabiło mu mocniej serce ani nic?

 

 

Tekst przypomniał mi o Twoim znakomitym horrorze Ciemny las: Tom i Kevin.

Trochę nie rozumiem, co reklamy miały wspólnego z przemianą bohatera w robala, ale podobało mi się ich przedstawienie. Faktycznie większość reklam jest seksualizowana i sugeruje, że jesteś gorszy, bo czegoś nie masz i musisz coś kupić, żeby być lepszym od innych.

 

No i swoista zemsta, nawet satysfakcjonująca.

Pozdrawiam!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Nadleciałaś na smoczych skrzydłach szyb­ciej niż mogłem się spodziewać:) 

A więc witaj :)

 

O, pierwsze zdanie i już jakie dobre!

Dziękuję.

 

 

Może:

 

→ Czuł zmęczenie i głód; ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał.

 

Tak, tak też może być:)

 

 

Czyżby nawiązanie do filmu “Dzień świra”?

 

Raczej nie, tam był – "Wyciąg z fiuta" ;)

 

 

 

Przeniósł wzrok na kolorowy wyświetlacz, jednym gestem ucinając niewygodne emocje.

 

Jaki to był gest?

 

To jest ten gest – przeniesienie spojrzenia.

 

Eee. Ale przecież jak telefon dzwoni, to nie trzeba odblokowywać ekranu…

Zgadza się ale to jest o starym człowieku, którego przerasta technologia i otaczających świąt, którego nie potrafi i nie chce zrozumieć.

 

 

 

A jak wygląda zboczeniec?

 

Dla każdego inaczej :)

 

 

Ale Filip nie zapytał przecież: “kto mówi?”

 

Tak, ale niektóre osoby tak zaczynają rozmowę Słucham? – Kto dzwoni? 

 

 

To, co już wspomniałam wcześniej.

No właśnie:)

 

 

 

Azjatka o długich nogach w bikini

 

Nogi były w bikini?

 

No też :)

 

 

 

Oczy zaczęły swędzieć.

 

Łatwo wpaść w pułapkę nadużywania “zaczął, zaczęła, zaczęli”, dlatego lepiej unikać tych słów, gdzie tylko się da.

 

→ Oczy zaswędziały.

 

 

Dobra rada – zapamiętam

 

 

 

Drzwi uchylił się

 

→ Drzwi uchyliły się

 

Literówki! Są jak mrówki, zawsze jakąś się znajdzie 

 

 

 

Miłosz zamarł i patrzył jak rulon znika w czymś pod sufitem.

 

→ Miłosz zamarł i patrzył, jak rulon znika w czymś pod sufitem.

 

No i przecinki :P

 

 

 

W mroku błysnęły wielkie owadzie oczy.

 

Miłosz pędem ruszył do salonu.

 

Hm, mało naturalna reakcja. Nie krzyknął, nie zabiło mu mocniej serce ani nic?

 

To są bardzo nadużywane zabiegi lepiej zostawić to w domyśle – zbudować akcje tak by cztelnik sam sobie to dopowiedział – nie twierdzę, że mi to wyszło;D

 

 

 

 

 

Tekst przypomniał mi o Twoim znakomitym horrorze Ciemny las: Tom i Kevin.

 

Trochę nie rozumiem, co reklamy miały wspólnego z przemianą bohatera w robala, ale podobało mi się ich przedstawienie. Faktycznie większość reklam jest seksualizowana i sugeruje, że jesteś gorszy, bo czegoś nie masz i musisz coś kupić, żeby być lepszym od innych.

 

Patrzymy na nie oczami Filipa i bardziej chciałem pokazać jak bohater nie odnajduje się w świecie niż wyśmiać rzeczywistość– to tak wyszło bonusowo ;)

 

 

 

No i swoista zemsta, nawet satysfakcjonująca.

 

Zemsta na kim? Na synu? Chyba nie, to raczej jest klęska Filipa, gdy zamiast naprawić relacje z synem postanawia je zniszczyć. No tu pokazałem to jako pożarcie potomka :)

 

Pozdrawiam!

Ja też :)

 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Raczej nie, tam był – "Wyciąg z fiuta" ;)

No, ale tak mi się skojarzyło :)

 

To jest ten gest – przeniesienie spojrzenia.

Hm…

Myślałam, że gest może być wykonany tylko ręką, ale z definicji wynika, że chyba niekoniecznie.

https://sjp.pwn.pl/slowniki/gest.html

 

Tak, ale niektóre osoby tak zaczynają rozmowę Słucham? – Kto dzwoni? 

Ale on nie :P

 

Zgadza się ale to jest o starym człowieku, którego przerasta technologia i otaczających świąt, którego nie potrafi i nie chce zrozumieć.

Rozumiem, ale ekran odblokowuje się automatycznie, gdy ktoś dzwoni. Jeśli chcesz pokazać nieporadność Filipa, to możesz wspomnieć, że, nie wiem, może tym palcem nie umie wycelować i nie umie przesunąć słuchawki na ekranie czy coś.

 

Dla każdego inaczej :)

No tak, ale to określenie nic nie mówi, bo zboczeniec nie ma wypisanego na czole, że jest zboczeńcem, wygląda jak normalny człowiek.

 

Literówki! Są jak mrówki, zawsze jakąś się znajdzie 

To prawda.

 

Patrzymy na nie oczami Filipa i bardziej chciałem pokazać jak bohater nie odnajduje się w świecie niż wyśmiać rzeczywistość– to tak wyszło bonusowo ;)

Rozumiem :)

 

Zemsta na kim? Na synu? Chyba nie, to raczej jest klęska Filipa, gdy zamiast naprawić relacje z synem postanawia je zniszczyć. No tu pokazałem to jako pożarcie potomka :)

A, myślałam, że to zemsta za to, że syn chce przejąć majątek czy coś.

Akt dziedziczenia, podbity przez notariusza i podpisany przez jedną ze stron, powoli sfrunął na podłogę, tuż pod ekran telewizora.

 

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Masz rację, syn doprowadził do przemiany ale nie musiał go zjadać:) 

Pomyślę nad resztą uwag :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Hej!

Po opowiadaniu „Nieproszony gość” miałem chyba bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę, więc siłą rzeczy ten tekst zrobił na mnie trochę mniejsze wrażenie. Nadal jednak czytało mi się go bardzo dobrze.

Najbardziej podobał mi się początek. Motyw reklam i ich nachalnego, drwiącego komentarza do życia Filipa wypadł naprawdę super. Kilka tekstów lektora aż zostaje w głowie. Całość dobrze oddaje poczucie osaczenia i samotności.

Jak zwykle imponuje mi też twój warsztat. Krótkie, rytmiczne zdania, bardzo płynna narracja i konkretne obrazy sprawiają, że przez tekst dosłownie się płynie.

Tym razem trochę mniej przekonała mnie sama przemiana. W „Nieproszony gość” miałem poczucie, że potwór wyrasta z emocji bohatera i można go odczytywać na wielu poziomach. Tutaj przemiana w owada wydała mi się bardziej dosłowna i nie do końca potrafiłem uchwycić, co dokładnie symbolizuje. Być może coś mi umknęło.

Mimo tego bardzo lubię Twój styl.

Dzięki za kolejną lekturę! 5!

PS znalazłem jedną literówkę:

– Skukinsyn! – ryknął do ekranu.

Hej No­mad­From­No­whe­re

 

Dziękuję za kolejne odwiedziny i pozytywny komentarz :). Chyba wiem na czym polega różnica. Tu mamy bodyhorror z elementami weird, a w Nieproszonym horror psychologiczny. To zupełnie inne gatunki, więc możesz mieć wrażenie jakbyś po słodkim ciastku zjadł śledzie:)

 

Pozdrawiam :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

To zupełnie inne gatunki, więc możesz mieć wrażenie jakbyś po słodkim ciastku zjadł śledzie:)

Haha chyba tak właśnie się poczułem :) A że wyjątkowo nie lubie śledzi, to efekt był wzmocniony ;) Chyba zacznę jednak patrzeć na tagi z większą uwagą.

 

Pozdrawiam również!

Nowa Fantastyka