- Opowiadanie: maciekzolnowski - Imigrant z nożem latający

Imigrant z nożem latający

Możecie potraktować to jako żart, możecie jako lekką prowokację. :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Imigrant z nożem latający

Byłem na niemieckim projekcie. Magazyn z ciuchami. Metalowe regały, przeciągi, chłód i monotonia. Skaleczyłem się w palec – niby nic, ale krew poleciała porządnie. Das Messer – nie lubię.

Zaprowadzili mnie do faceta od pierwszej pomocy. Chyba Syryjczyk. Chudy, uśmiechnięty, z twarzą kogoś, komu nie powierza się ostrych narzędzi ani cudzej skóry. Nigdy wcześniej ani nigdy później go nie widziałem.

Wziął nóż.

Uśmiechnął się.

Ja nie.

Usiadłem.

Przemywał ranę i cały czas się śmiał. Nie ze mnie – tak po prostu.

Żartował.

Mrugał.

Coś nucił pod nosem.

Im bardziej próbował rozładować ciszę, tym bardziej czułem napięcie. Patrzyłem na jego ręce.

Ciemne.

Spokojne – zbyt spokojne.

Przeszło mi przez myśl, że mógłby mnie skrzywdzić.

Zaraz poczułem wstyd. Opatrywał przecież delikatnie, staranniej niż niejeden swój.

Założył bandaż i klepnął mnie lekko w ramię.

– Polski? Fertig.

W tym momencie światło w hali na sekundę przygasło, choć nikt nie dotykał instalacji.

Kiedy wróciło, miałem dziwne wrażenie, że za jego plecami zobaczyłem coś więcej niż cień. Sam nie wiem, co to było.

Po wszystkim odetchnąłem.

Rana zagoiła się szybciej niż się spodziewałem. Ale czasem – teraz to wiem – wydaje się, że pod skórą coś zostaje. Napięcie, które nie chce minąć. Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.

Nie kaleczyłem się od tamtej pory. Pracowałem jak co dzień w hali pełnej przeciągów i metalowego chłodu i patrzyłem – uważniej niż wcześniej – na ręce, na noże, na maszyny, na ludzi.

A on – uśmiechnięty człowiek, którego już nigdy więcej nie zobaczyłem – został w pamięci. Każdemu życzę takiego… Stróża.

Koniec

Komentarze

Hej!

Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju (a zwłaszcza u niektórych politykierów od siedmiu boleści). I choć przesłanie jest tu jasne (i jedynie lekko zabarwione elementem metafizycznym), to dla rzeczonych politykierów byłoby z pewnością zbyt słabe o jakiś drobny tysiąc niutonów, aby dotarło i spowodowało proces myślowy, który – mam nadzieję – był zamiarem autora. Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Cześć, Maciej

Stróża warto mieć, ale… Właśnie – magiczne słowo: ale, nikt nie siedzi w głowie drugiego i nie wiadomo, kto przypał odstawi.

Tekst bardzo dobry i sprawnie napisany.

Klik

Pozdrawiam

Poważne problemy napisane tak lekkim piórem. Gratuluję 

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Nowa Fantastyka