- Opowiadanie: maciekzolnowski - Anioły, noże i demony

Anioły, noże i demony

Szort nazywał się wcześniej “Imigrant z nożem latający” i niektórym ten tytuł bardzo pasował. Jednal obecny tytuł lepiej oddaje treść mikroopowiadania. 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

Anioły, noże i demony

Byłem na niemieckim projekcie w magazynie z ciuchami. Metalowe regały, przeciągi, chłód i monotonia. Skaleczyłem się w palec – niby nic, ale krew poleciała porządnie. Das Messer – nie lubię.

Zaprowadzili mnie do faceta od pierwszej pomocy. Chyba Syryjczyk. Chudy, uśmiechnięty, z twarzą kogoś, komu nie powierza się ostrych narzędzi ani cudzej skóry. Nigdy wcześniej ani później go nie widziałem.

Wziął nóż.

Uśmiechnął się.

Ja nie.

Usiadłem.

Przemywał ranę i cały czas się śmiał. Nie ze mnie – tak po prostu. Wesoły. Niepokojąco wesoły.

Żartował.

Mrugał.

Coś nucił pod nosem.

Im bardziej próbował rozładować ciszę, tym bardziej czułem napięcie. Patrzyłem na jego ręce.

Ciemne.

Spokojne – zbyt spokojne.

Przeszło mi przez myśl, że mógłby mnie skrzywdzić. Zaraz poczułem wstyd. Opatrywał przecież delikatnie, staranniej niż niejeden swój.

Założył bandaż i klepnął mnie lekko w ramię.

– Polski? Fertig.

W tym momencie światło w hali na sekundę przygasło, choć nikt nie dotykał instalacji. Kiedy wróciło, miałem dziwne wrażenie, że za jego plecami zobaczyłem coś więcej niż cień. Sam nie wiem, co to było.

Po wszystkim odetchnąłem.

Rana zagoiła się szybciej niż się spodziewałem. Ale czasem – teraz to wiem – wydaje się, że pod skórą coś zostaje. Napięcie, które nie chce minąć.

Nie kaleczyłem się od tamtej pory. Pracowałem jak co dzień w tej ponurej hali. Patrzyłem uważniej niż wcześniej: na ręce, na noże i na maszyny.

A on – uśmiechnięty człowiek, którego już nigdy więcej nie zobaczyłem – został w pamięci. Każdemu życzę takiego… Stróża.

Koniec

Komentarze

Hej!

Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju (a zwłaszcza u niektórych politykierów od siedmiu boleści). I choć przesłanie jest tu jasne (i jedynie lekko zabarwione elementem metafizycznym), to dla rzeczonych politykierów byłoby z pewnością zbyt słabe o jakiś drobny tysiąc niutonów, aby dotarło i spowodowało proces myślowy, który – mam nadzieję – był zamiarem autora. Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Cześć, Maciej

Stróża warto mieć, ale… Właśnie – magiczne słowo: ale, nikt nie siedzi w głowie drugiego i nie wiadomo, kto przypał odstawi.

Tekst bardzo dobry i sprawnie napisany.

Klik

Pozdrawiam

Poważne problemy napisane tak lekkim piórem. Gratuluję 

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Dzięki za tekst!

Oglądałem był kiedyś w tv takowy program naukowy, w którym za pewne udawano, że człek białej rady odczuwa mimowolny niepokój w obliczu np. Murzyna i vice versa. Ergo zetknięcie się z lekarzem tej samej rasy ma być mniej niepokojące niż w przypadku, który tu został opisany.

Zatem, zakodowana “w genach” obawa przed obcym (inżynier Mamoń kłania się:)

Pozdrawiam!

PS białej rasy, rzecz jasna… sorki za literówkę:)

Moje uszanowanie! 

 

Sprawnie napisane, nawet pojawiła się nutka napięcia, mimo krótkości, nomen omen, szorta.

Ciekawi mnie jednak przesłanie, które nie do końca zrozumiałem. Jak należy patrzeć na ten fragment?

 

Rana zagoiła się szybciej niż się spodziewałem. Ale czasem – teraz to wiem – wydaje się, że pod skórą coś zostaje. Napięcie, które nie chce minąć. Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.

Pozdrawiam serdecznie!

 

 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

LesnyLutek

 

Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju

To bardzo ciekawe, opowiedz mi proszę, jakie historyczne, antyimigranckie zachowania miałeś na myśli? 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Już teraz podziękuję za komentarze. Wrócę, by odpowiedzieć każdemu z osobna.

Jedno mnie zatrzymało – tutaj pełna zgoda z Robertem. To zdanie mianowicie: “Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.” nie jest potrzebne. Wpływa na całość przekazu i robi się… dziwnie.

Co do tytułu jeszcze: jest oczywiście żartem, ale bardzo osobliwym żartem. Powinno być być może “Latający imigrant z nożem” (albo “Latający z nożem”), czyli w nieco innym szyku. Latający, bo Anioł. Z nożem, bo na projekcie Pumy czy Adidasa operuje się nożami, i to, kurde, ostrymi. Imigrant, bo przyciąga uwagę. Mnie osobiście tytuł się nie podoba, ale pomysł, by Stróż pojawił się pod postacią Syryjczyka wydaje się interesujący. Rodzi się pytanie, czy taki, dajmy na to, Syryjczyk, Algierczyk, Ugandyjczyk wierzy w ogóle w stróżujące Anioły? I tu wchodzimy w różnice i podobieństwa religijne oraz kulturowe – temat-rzeka. 

Mądralińska AI mi odpowiedziała:

“wiara w duchowych opiekunów jest w Syrii powszechna, choć jej charakter zależy od wyznawanej religii. 

  • Muzułmanie (większość): W islamie wiara w aniołów jest kluczowym dogmatem. Według Koranu każdy człowiek ma swoich aniołów stróżów (zwanych Hafaza), którzy chronią go z woli Allaha, a także zapisują jego dobre i złe uczynki. 
  • Chrześcijanie (znacząca mniejszość): Syryjscy chrześcijanie (m.in. prawosławni, katolicy obrządków wschodnich) wierzą w Anioła Stróża dokładnie tak samo jak chrześcijanie w Polsce – jako w osobistego, przypisanego przez Boga opiekuna i orędownika”.

Krótka to historia, ale ładnie opowiedziana i pełna dobrych myśli. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Serwus,

Fajny szort i przyciągający uwagę, wręcz clickbaitowy tytuł.

Pomysł, że anioł stróż nie musi być białym mężczyzną, jest przedni. Wiadomo przecież, że wszystko, co ważne, dobre i słuszne, powinno być „nasze”, a najlepiej jeszcze „polskie i katolickie”. ;)

Przypomniał mi się przy tym tekst piosenki Siedmiu Nie Zawsze Wspaniałych zespołu Lao Che, w którym podmiot zastanawia się nad Bogiem symbolizowanym przez oko w trójkącie:

„Może oko tylko mydli oko i nawet nie należy do Polaka katolika”.

Pozdroklik

rr

Mnie osobiście tytuł się nie podoba, ale pomysł, by Stróż pojawił się pod postacią Syryjczyka wydaje się interesujący. Rodzi się pytanie, czy taki, dajmy na to, Syryjczyk, Algierczyk, Ugandyjczyk wierzy w ogóle w stróżujące Anioły? I tu wchodzimy w różnice i podobieństwa religijne oraz kulturowe – temat-rzeka. 

W ogóle nie wychwyciłem jakoś anielskiego motywu, zaskoczyłeś mnie:D

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

pisałem o histErycznych, nie histOrycznych zachowaniach ;) A do tego wystarczy włączyć TV i zerknąć na ostatnie wypowiedzi opozycji ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Wszystko fajnie, ale ja ten tytuł to chyba jednak zmienię. :)

 

“Siedmiu Nie Zawsze Wspaniałych” – utwor wpadający w ucho. Humor mi poprawił z rana. Oko Opatrzności mnie osobiście kojarzy się z NWO i z zakonem Iluminatów, ale to podobno błędne skojarzenie. 

a “mnie” się używa w środku zdania czy nie? Mnie się wydaje, że mi się nie używa ;) Ale ja się nie znam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Eeeech. Maciusiu, nie mówię, że nieładne, ani że niemiłe. Ale powiem, że nietrafione. Czy może raczej – zwalczasz partykularne uczucia partykularnymi uczuciami, zamiast zadać parę krytycznych pytań, takich jak: skąd te uczucia się biorą? Bo nie biorą się znikąd… nawet pomijając to, że najprostszym sposobem na skłócenie ludzi jest przekonanie ich, że oni zyskują kosztem nas (nie muszą naprawdę zyskiwać, a my nie musimy naprawdę tracić – wystarczy, żeby co najmniej jedna z grup była o tym przekonana (druga wkrótce też będzie, tylko w swoją stronę)).

I nie rozwiążemy żadnego problemu podniecaniem tych uczuć. Ani w tę, ani we wtę. Chociaż nie rozwiążemy go też, jeśli będziemy ludzkie uczucia lekceważyć, oczywiście.

 

A, tak – aniołowie nie są mężczyznami, nie są też kobietami i nie mają koloru skóry, ponieważ nie mają ciał (przynajmniej ze swojej istoty). Tak ze stanowiska filozofa :P

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

O, fajnie, że Cię tu widzę, Tarnino. Kopę lat! Miło mi. Potem napiszę coś więcej i w temacie. A tytuł oczywiście dałem inny – do bani z takim tytułem. :)

I nie rozwiążemy żadnego problemu podniecaniem tych uczuć. Ani w tę, ani we wtę.

Może przyszłość Europy to przeszłość Hiszpanii. Al Arabia. Już raz tak było. Że chrześcijanie współżyli z muzułmanami. Ci pierwsi wieszali jamony na drzwiach barów, ci drudzy – wymagali płacenia podatku dla (z ich perspektywy) niewiernych.

 

A, tak – aniołowie nie są mężczyznami, nie są też kobietami i nie mają koloru skóry, ponieważ nie mają ciał (przynajmniej ze swojej istoty). Tak ze stanowiska filozofa.

A wiesz po co aniołom skrzydła? By mogli latać między niebem (Niebem) a ziemią. Zadziwiająco oczywista odpowiedź. Choć z drugiej strony… to istoty duchowe. Nie mają niczego, co fizyczne. 

 

Dzięki za komentarz, Tarnino. Serdecznie pozdrawiam. Jesteś moim Aniołem. ;) 

Skrzydeł też nie mają, te skrzydła to metafora XD heart A pisać można duuużo :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Lesnylutek

 

pisałem o histErycznych, nie histOrycznych zachowaniach ;) A do tego wystarczy włączyć TV i zerknąć na ostatnie wypowiedzi opozycji ;) 

Literówka. 

 

Nie mam dekodera. Co mówili?

 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Dzięki za Twój komentarz, Lesnylutek. Jak widzisz odpowiadam. Z opóźnieniem, ale odpowiadam. :)

Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju…

Dlatego postanowiłem dać tytuł bardziej lajtowy. Tekst nie ma charakteru sensacyjnego, więc i tytuł musiał pojawić się… inny. 

Również serdecznie pozdrawiam.

Witaj Hesket! I od razu dziękuję Ci za ocenę i sklecenie kilku zdań. Widzę, że masz teraz inne “zdjęcie profilowe”. No dobra, to nie jest zdjęcie. Tak czy siak kojarzy się ze sztuką, z malarstwem, z teatrem, i dobrze. Pozdrowienia z Wałbrzycha (oj, będzie o czym pisać, będzie; te wszystkie zasypane sztolnie, te opuszczone trakcje). ;) 

Dzięki, Teo; “lekkim”, powiadasz? Pozdrawiam serdecznie! 

Nie produkuj “ekstremalnych zjawisk pogodowych”. (Normalnie nie używam takiej pseudopolszczyzny, ale uch).

Jestem meteorologiem z zamiłowania! 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

To Twój pogrzeb, jak mawiają Anglosasi…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nigdzie się nie wybieram, mimo, że na Mazurach mam przyjemną, rodową kryptę. 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Brzmi nieźle. Zawsze można podnająć wampirowi.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Z moją rodziną pod jednym sklepieniem by nie wytrzymał:D

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Hola, Mehiko (brzmi jak Mexico)!

zakodowana “w genach” obawa przed obcym…

Tarnina coś o tym pisała. Tego się nie przeskoczy. Mówimy np. “swój” o kimś z rodziny albo naszej wioski. Tolerancja tolerancją, ale obawiam się, że podział na “swoich” i “obcych” pozostanie z nami już na zawsze.

Dziwna wydaje mi się w tym kontekście koncepcja demokracji obywatelskiej (proceduralnej). Nadajemy komuś obywatelstwo i już jest nasz. A przecież jest jeszcze coś takiego jak demokracja etniczna. Być może – nie jestem prawnikiem – najlepsze są rozwiązania pośrednie. ??? W Polsce mogłoby się to udać, ale w UK czy Francji chyba raczej nie. Unia nie stanowi pod tym względem monolitu. Ciekawe jak jest w Hiszpanii? I czy istnieje tam nieformalny podział na obywateli I kategorii (Hiszpanie), II (latynosi), III (wszyscy pozostali z wyjątkiem muzułmanów), IV (muzułmanie)? Jako Polak, a więc ktoś spoza kręgu hispanohablantes, czuję się tam nieco mniej komfortowo. Jednak z moich licznych rozmów z Hiszpanami wynika, że najmniej przepadają oni za muzułmanami. Ot, ciekawostka. 

maciekzolnowski

 

A przecież jest jeszcze coś takiego jak demokracja etniczna.

Jest, jest, i jej się trzymajmy.

 

Być może – nie jestem prawnikiem – najlepsze są rozwiązania pośrednie. ???

Co dokładnie masz na myśli?

 

Jako Polak, a więc ktoś spoza kręgu hispanohablantes, czuję się tam nieco mniej komfortowo.

To chyba normalne. Na wakacjach zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że nie jest się u siebie.

 

Jednak z moich licznych rozmów z Hiszpanami wynika, że najmniej przepadają oni za muzułmanami.

 

 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Ekstremalne zjawiska pogodowe – normalnie nie używam takiej pseudopolszczyzny.

He! Mocne. Mocne i dobre. Język żyje, nawet wtedy, gdy umiera. 

Ma to swoje uzasadnienie – nie tylko w genach. Koncepcja cywilizacji Konecznego nie jest modna ani politycznie poprawna, wiem, ale sęk w tym, że nie istnieje coś takiego jak “neutralność światopoglądowa”, bo każde działanie (racjonalne, wolne postępowanie) musi się opierać na jakichś racjach, czyli na jakimś światopoglądzie (inaczej mamy albo losowość albo nic).

A światopoglądy mogą się nie zgadzać. Wtedy też możemy się dogadać – Scruton pisze o tym długo i namiętnie – ale tylko o ile pewien element naszych światopoglądów się zgadza (konkretnie: poczucie, że jesteśmy u siebie i chcemy dbać o relacje z sąsiadami, którzy też są u siebie). To nie jest kwestia krwi – to kwestia podstawowych przekonań. Wspólnoty kulturowej i poczucia tej wspólnoty, tego, że zależy nam na sobie nawzajem (olbrzymią częścią problemu jest to, że większości nie zależy na nikim).

Tutaj problem polega na tym, że – mimo cyberpunkowego enturażu – na Zachodzie trwa bunt niewolników. Ludzie obcy, niezakorzenieni zostali sprowadzeni do czarnej roboty w różnych uberach dla kogoś, na kim im nie zależy, i – kto by pomyślał! – wcale nie mają ochoty jej wykonywać. Nie mam o to do nich pretensji. Mam pretensje do tych, którzy zwalają zdemoralizowanych, wykorzenionych i ogólnie wkurzonych na nas, którzyśmy ich tu nie ściągali i nie wykorzystywali. Mam pretensje do tych, którzy na to pozwalają (kiedy ich obowiązkiem jest pracować dla naszego dobra).

Ponieważ nie da się ludzi ładnie podzielić na tych dobrych i tych złych. Wszyscy jesteśmy zdolni do tego i do tego (i wybieramy, co chcemy zrobić, żeby nie było). A niewolnictwo demoralizuje i pana i niewolnika, patrz Rosja.

Dixi.

Bartkowski, mogę się zadekować w tej krypcie? XD

 

ETA: Dammit, piszecie, kiedy ja piszę :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ma to swoje uzasadnienie – nie tylko w genach.

Na drugim roku lubowałem się w antropologii kryminalnej. devil

 

Dixi.

!!! SOUTHERN MAN THE THUNDERS MUTTER – NORTHERN FLAGS IN SOUTH WINDS FLUTTER !!!

 

 

 

Bartkowski, mogę się zadekować w tej krypcie? XD

Musiałabyś najpierw zostać Panią Bartkowskąkiss

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Jednak z moich licznych rozmów z Hiszpanami wynika, że najmniej przepadają oni za muzułmanami.

Co za przypadek. ;)

To nie jest takie oczywiste. Przez wieki żyli obok siebie. Arabski miał wpływa na hiszpański (8% słownika). Muzyka flameco – nigdy mi się nie podobała – jest pochodzenia mauretańskiego.

W Hiszpanii mamy wciąż lewicę u steru (dogadaną z Katalończykami), ale partia VOX rośnie w siłę. 

Musiałabyś najpierw zostać Panią Bartkowskąkiss

Próbuj, próbuj laugh

To nie jest takie oczywiste. Przez wieki żyli obok siebie.

Właśnie dlatego to jest całkiem oczywiste. Im więcej masz z kimś styczności, tym więcej powodów do kłótni.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

maciekzolnowski

 

Przez wieki żyli obok siebie.

Patrząc ściśle – prawda, ale czy znasz genezę i finał tej rozkosznej “koegzystencji”? 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Podpisuję się pod tym, co napisałaś. Pięknie to ujęłaś. Chylę czoła. 

 

na Zachodzie trwa bunt niewolników…

To fajnie. My w Polsce też mamy tych od czarnej roboty. A propos roboty. Wydajność fabryki Muska we Fremont ma wynieść docelowo 1 milion robotów rocznie (humanoidalne roboty Tesla Optimus). Nie mówcie mi nic o buncie niewolników, please! Wystarczy, że Anglicy przejechali się na tych skolonizowanych. 

My w Polsce też mamy tych od czarnej roboty.

Bo najpierw swoich posłaliśmy tam…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Patrząc ściśle – prawda, ale czy znasz genezę i finał tej rozkosznej “koegzystencji”? 

Nie była rozkoszna. Arabów z Półwyspu wyparto, ale historia toczy się dalej. Wracają. Tu mi ChatGPT mówi, że w samej tylko Katalonii jest ich 660 tys., a w całym kraju 2,5 miliona.

A wiesz, jak się tam znaleźli?

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Ci obecni? Przez politykę m.in. Pedro Sáncheza, ale nie tylko jego. 

  1. Migracja z Afryki Północnej i Maroka. 2. Łączenie rodzin. 3. Polityka kolejnych rządów (tak lewicowych, jak i prawicowych). 4. Starzenie się społeczeństwa i zapotrzebowanie na nowych pracowników. 

Muzułmanie pojawili się w dawnej Hiszpanii już w VIII wieku, a nie dopiero współcześnie.

W 711 roku armia dowodzona przez Tarik ibn Zijad przeprawiła się z Afryki Północnej przez Cieśnina Gibraltarska i pokonała króla Wizygotów Roderyk w bitwie pod Bitwa nad rzeką Guadalete.

W ciągu kilku lat muzułmanie zdobyli większość Półwyspu Iberyjskiego i utworzyli państwo zwane Al-Andalus.

Witaj Reg. Dzięki za wizytę tutaj i ocenę. Wybacz, ale dopiero teraz odczytałem Twój komentarz. Lepiej późno niż wcale. Nie gniewaj się. :)

Witaj Robercie, dzięki Ci i za miłe słowa, i za polecenie (w pewnym sensie polecenie) piosenki. Pozdrawiam. :)

maciekzolnowski

 

W 711 roku armia dowodzona przez Tarik ibn Zijad przeprawiła się z Afryki Północnej przez Cieśnina Gibraltarska i pokonała króla Wizygotów Roderyk w bitwie pod Bitwa nad rzeką Guadalete.

W ciągu kilku lat muzułmanie zdobyli większość Półwyspu Iberyjskiego i utworzyli państwo zwane Al-Andalus.

Otóż to. Islam niemal zawsze szerzył się mieczem, nie inaczej było w przypadku Iberii i morza krwi, które tam przelano w kolejnych wiekach. 

 

Swoją drogą, uważam, że poprzedni tytuł był lepszy!

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Otóż to. Islam niemal zawsze szerzył się mieczem, nie inaczej było w przypadku Iberii i morza krwi, które tam przelano w kolejnych wiekach.

My w Polsce też mamy problem, tylko że jeszcze o tym nie wiemy. Być może to, co dzieje się obecnie w Anglii i Irlandii będzie dla nas pewną nauką. 

Pytałem ostatnio chata, czy państwo (konkretnie UK) w jakiś tam sposób faworyzuje swoich z dziada pradziada obywateli na tle osób naturalizowanych. I okazuje się, że nie. Co daje Brytyjczykowi bycie Brytyjczykiem we własnym kraju. Nic nie daje. Z punktu widzenia prawa i w świetle (w cieniu) demokracji tzw. obywatelskiej, wszyscy są równi: katolicy, muzułmanie, biali, ciapaci, czarni, żółci itp. Ot, filozofia prawa i państwa prawa. :(

Wybacz, ale dopiero teraz odczytałem Twój komentarz. Lepiej późno niż wcale. Nie gniewaj się. :)

Maćku, ja to się cieszę, że w ogóle odczytałeś.

I nie, nie gniewam się, bo raz, że nie ma o co, a po drugie, chyba nie umiem się gniewać. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cieszę się, Reg. Uściski! :) 

maciekzolnowski

 

czy państwo (konkretnie UK) w jakiś tam sposób faworyzuje swoich z dziada pradziada obywateli na tle osób naturalizowanych. I okazuje się, że nie. Co daje Brytyjczykowi bycie Brytyjczykiem we własnym kraju. Nic nie daje. Z punktu widzenia prawa i w świetle (w cieniu) demokracji tzw. obywatelskiej, wszyscy są równi:

Czcze życzenia! Oficjalnie tak, ale wszyscy wiedzą, że rdzenni Brytyjczycy są dosłownie dyskryminowani we własnym kraju. I to już powoli wchodzi na grunty normatywne. 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Masz rację, źle się wyraziłem. Rdzenni Angole nie tyle co są równo traktowani – są ewidentnie dyskryminowani. Zobaczymy jak będzie w Polsce, ale czarno to widzę. Agendy globalistów kurs nam już wyznaczyły.

Wszystko od nas zależy myślę, mimo wszystko. 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Podoba mi się jak przesłanie tekstu nijak się ma do późniejszych komentarzy XD

Ale ja tam wolę nie zdradzać swoich przekonań, więc napiszę po prostu, że spoko tekścik.

You cannot petition the Lord with prayer!

Nowa Fantastyka