- Opowiadanie: marzan - Wyzwanie #53 Wcale nie było tak, jak myślisz!

Wyzwanie #53 Wcale nie było tak, jak myślisz!

Po całej serii długaśnych wyzwań, tym razem ćwiczymy krótkie formy (i niechcący umiejętności społeczne).

W wyzwaniu staramy się wpakować jak najwięcej zaskakującej/zabawnej/budzącej niepokój treści w króciutkie teksty. Pomaga nie tylko w przekonującym tłumaczeniu, ale również w budowaniu pointy, zaskoczenia, zamknięcia lub otwarcia opowiadania jednym intrygującym zdaniem lub fragmentem, a także w zaskakiwaniu czytelnika.

 

Termin zamknięcia: 21 czerwca (niedziela) włącznie!

(Spóźnialscy muszą się przekonująco wytłumaczyć)

Oceny

Wyzwanie #53 Wcale nie było tak, jak myślisz!

 

Wytłumacz w zwięzły, ale kreatywny sposób partnerowi/rodzicom/dowódcy/pielęgniarzowi itp., dlaczego nie wróciłeś/łaś na noc.

 

Jeśli tłumaczysz się z jednej nocy, masz jedno zdanie.

Jeśli tłumaczysz się z tygodnia, możesz użyć dribble (50 słów).

Jeśli nie było cię miesiąc – użyj drabble (100 słów)

Rok lub dłużej – droubble (200 słów)

Koniec

Komentarze

Akurat przypomniał mi się Fredric Brown i jego Najkrótszy horror świata. No wyzwanie jest, powiem szczerze, mega trudne.

Wow! aleś wymyślił :) Jedno zdanie za nieobecność w nocy? no, rozumiem – więcej nie zdąży …

no, rozumiem – więcej nie zdąży …

 

W pierwszej wersji ilustracji bohaterka miała wałek do ciasta za plecami i chytry uśmieszek – mógłby nie zdążyć ;)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Super! Będę kombinować! :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Rozumiem, że klasyczne “Kochanie, nie pytaj, o której się wraca do domu, bo ja wcale nie wracam, tylko po gitarę wpadłem” nie przejdzie? ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, sprytny wybieg taktyczny, nie powiem! Chyba zezwolimy na wielokrotne próby, a tą mnie rozśmieszyłaś do łez. Jak widać Tarnina ma strzelbę, więc z nieudanymi damy sobie radę :P

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

 

Stał na ganku. Ręce nawykłe do żelaza teraz drżały. Barwinek oplótł kolumienki, podtrzymujące lichy daszek i splątany zwisał spod okapu. Dom się zapadł, wypaczył.

Ile mnie nie było? Rok? Dwa?

Opanował drżenie i zastukał. Wewnątrz zaszurały kroki. W progu stał chłopiec, który spoglądał nieufnie spod jasnej grzywki.

– Mieszkałem tu kiedyś… wiesz, gdzie jest moja Pene? Może wyjechała?

Chłopiec pokręcił głową.

– Zawołaj kogoś, sam zapytam.

Chłopiec odwrócił się i zniknął w głębi. Wojownik ruszył za nim. Znajome skrzypienie podłóg zaprowadziło go do jadalnego. Wszystko było podobne do tego, co pamiętał, a jednak dziwnie obce. Do pokoju weszła kobieta w czarnej sukni, o bladej, niegdyś bardzo pięknej twarzy. Patrzyła niewidzącym wzrokiem, przytrzymując się ścian.

Z piersi wyrwał mu się krzyk.

- Pene! To ja! 

– Ktoś ty?!

Przestraszona cofnęła się i skuliła.

– To ja, Janis. Powiedz, że mnie nie zapomniałaś!

Podbiegł i chwycił ją w ramiona. Była wychudzona i mizerna.

– To już dziesięć lat! Każdy by zapomniał!

Wyrwała mu się.

– Dziesięć?

Wojownik stał osłupiały. Milczał.

Sięgnął za pazuchę i wyjął szklany flakonik ze złotym płynem. Włożył go w ręce kobiety.

– To woda życia. Wyleczy ci oczy. Weź ją, a potem… potem żyj bez żalu – szepnął.

 

 

A takie coś mi wyszło ale w 200 słowach się nie zmieściłem 

 

Bilbosz Frodowski wszedł do pierwszego baru, który zobaczył. Nim się zorientował, jaki przybytek odwiedził, usłyszał Trollskigo:

– Bilbosz!

– Dobrze cię widzieć. – Frodowski zaklął i spróbował czmychnąć przed Ogrem.

– Miałem powiedzieć to samo. – Ciężka łapa spoczęła na ramieniu Bilbosza. – Pożyczyłeś sto dukatów na pewną inwestycję. Gwarantowałeś zwrot środków i podział zysków. Przyznam, że gdy zniknąłeś na prawie rok, zacząłem wątpić w twoją szczerość. Ale oto jesteś, dokładnie w ostatni dzień, który jeszcze cię chroni przed łamaniem kolan.

– Co ty nie powiesz. – Frodowski odwrócił się z szerokim uśmiechem, lekko spocony. – Co za zbieg okoliczności. Ale mieliśmy się spotkać „Pod Rozbrykanym Smokiem”.

– No i się spotykamy. – Ogr spojrzał spod byka na niziołka. – Gandalfson tydzień temu zmienił nazwę na „Pod Rozbrykanym Czarodziejem”.

– No, proszę! Co za niespodzianka! – Bilbosz zachichotał nerwowo.

– Nie widziałeś szyldu? – warknął Trollski.

– Widziałem, widziałem, ale… eee… pomyślałem, że to literówka.

– Gdzie moje pieniądze i zyski z inwestycji? – uciął Ogr.

– No więc… – zaczął Frodowski. – Tak jak było planowane. Zabiliśmy smoka i zdobyliśmy skarb. Po opłaceniu podatku za odstrzał gada, uiszczeniu rekompensaty za uszkodzenia Ereboru podzieliliśmy resztę kwoty na czternaście części.

– To dobre informacje. – Ucieszył się Trollski.

– Ale to nie jest najlepsze.

– Nie?

– Po drodze spotkałem gościa. Handlarza pierścieni, ale nie byle jakich.

– A jakich?

– A no takich, które jak się nałoży…

– Ale że wszystkie? – dopytywał Ogr.

– Nie, tumanie. Jednego. To facet znika.

– Całkiem?

– Nie całkiem, tylko dla innych kobiet. Jedynie żona dalej go widzi. Ten handlarz nazwał je, eee, Jedynymi.

– Ładnie.

– Zapytałem, ile ma takich błyskotek. A on, że dwadzieścia. Znasz mnie, nie przepuszczę okazji do dobrego interesu, więc zainwestowałem nasze pieniądze w ten biznes.

– Hmmm.

– Nic się nie bój, to pewny interes. Będziesz bogaty. Tylko jest mały problem, zabrakło nam stu dukatów na logistykę.

Ogr uniósł górną wargę i zacisnął pięści.

 

 

*

 

Bilbosz Frodowski wyszedł z baru z pełnym mieszkiem i od razu skierował się do portu, skąd zamierzał popłynąć gdzieś bardzo daleko.

– Co za idiota – mówił pod nosem. – Przecież żaden facet przy zdrowych zmysłach tego nie założy.

 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

chal­bar­czyk

 

Ładnie, że wrócił. Nie widzę, nic do poprawy :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Z hukiem zatrzasnęłam drzwi. Czekałam tydzień.

– Idź sobie! – krzyknęłam przez łzy.

Podbiegłam do okna, żeby go zobaczyć po raz ostatni. Tomek spokojnie poprawił kołnierz. Potem odwrócił się do okna i spojrzał na mnie. Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo. Wytrzeszczyłam oczy. Naprawdę mieli awarię antygrawitatorów?

Inspiracja: ilja Warszawski “Kaczka w śmietanie” w “Kroki w nieznane” rok wyd. 1970

Teo Max

 

Dobry pomysł. Tylko czegoś jest za dużo.

 

Z hukiem zatrzasnęłam drzwi. 

– Czekałam tydzień! Idź sobie! – krzyknęłam przez łzy.

Podbiegłam do okna, żeby go zobaczyć po raz ostatni. Tomek spokojnie poprawił kołnierz. Potem odwrócił się do oknaspojrzał na mnie. Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo. Wytrzeszczyłam oczy. Naprawdę mieli awarię antygrawitatorów?

 

Za dużo okna i się :) – wykreślone zdanie jest zbędne, a z oszczędzonych słów można coś wymyślić :)

 

 

 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Dzięki, Bardjaskier

 

Z hukiem zatrzasnęłam drzwi. Czekałam tydzień.

– Idź sobie! – krzyknęłam przez łzy.

Podbiegłam do okna, żeby go zobaczyć po raz ostatni. Tomek spokojnie poprawił kołnierz. Potem odwrócił się w stronę mojego domu. Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo. Czułam – szczeka mi opadła. Naprawdę mieli awarię antygrawitatorów?

 

Bez powtórek, ale czy ładniej?..

Ptysiu miętowy, skoro ciągle o to pytasz, to siódmego dnia po prostu się załamałem, ale pomyślałem, że dam ci jeszcze jedną szansę.

 

Zainspirowane Lao Che, Hydropiekłowstąpienie

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

marzan, gdybyś nie dopisał inspiracji, zastanawiałabym się tylko nad tym, czy przeżył. A tak – podziwiam niejednoznaczność :) 

 

Nauka dla mnie: nie wzięłam pod uwagę zdania wielokrotnie złożonego :))

 

 

Bardzie!

 

Po heroicznej walce – zmianach zwrotnych na niezwrotne, patroszeniu zdań ze wszystkiego, co zbędne i próbach zachowania oryginalnego brzmienia wyszło mi cuś takiego na symboliczne 300 słów:

 

Bilbosz Frodowski wszedł do pierwszego lepszego baru. Nim się zorientował, jaki przybytek odwiedził, usłyszał Trollskiego:

– Bilbosz!

– Dobrze cię widzieć. – Frodowski zaklął i spróbował czmychnąć.

– Miałem powiedzieć to samo. – Ciężka łapa ogra spoczęła na ramieniu Bilbosza. – Pożyczyłeś sto dukatów na pewną inwestycję. Gwarantowałeś zwrot środków i podział zysków. Przyznam, że gdy zniknąłeś na prawie rok, zacząłem wątpić w twoją szczerość. Ale oto jesteś, dokładnie w przeddzień łamania twych kolan.

– Co ty nie powiesz. – Frodowski odwrócił się z szerokim uśmiechem, lekko spocony. – Jaki zbieg okoliczności. Ale mieliśmy się spotkać „Pod Rozbrykanym Smokiem”.

– No i się spotykamy. – Ogr spojrzał spod byka na niziołka. – Gandalfson tydzień temu przemianował na „Pod Rozbrykanym Czarodziejem”.

– No, proszę! Jaka niespodzianka! – Bilbosz zachichotał nerwowo.

– Nie widziałeś szyldu? – warknął Trollski.

– Widziałem, ale… eee… pomyślałem, że literówka.

– Gdzie moje zyski z inwestycji? – uciął ogr.

– No więc… – zaczął Frodowski. – Zgodnie z planem zabiliśmy smoka i zdobyliśmy skarb. Po opłaceniu podatku za odstrzał gada, uiszczeniu rekompensaty za uszkodzenia Ereboru podzieliliśmy resztę na czternaście części.

– To dobre informacje. – Ucieszył się Trollski.

– Ale to nie jest najlepsze.

– Nie?

– Po drodze spotkałem gościa. Handlarza pierścieni, nie byle jakich.

– A jakich?

– A no takich, które jak się nałoży…

– Ale że wszystkie?

– Nie, tumanie. Jeden. To facet znika.

– Całkiem?

– Nie całkiem, tylko dla innych kobiet. Jedynie żona dalej go widzi. Handlarz nazwał je, eee, Jedynymi.

– Ładnie.

– Zapytałem, ile ma takich błyskotek. A on, że dwadzieścia. Znasz mnie, nie przepuszczę okazji do interesu, więc zainwestowałem nasze pieniądze.

– Hmmm.

– Nic się nie bój, to pewny zysk. Będziesz bogaty. Tylko jest mały problem, zabrakło stu dukatów na logistykę.

Ogr uniósł górną wargę i zacisnął pięści.

 

 

*

 

Bilbosz Frodowski wyszedł z baru z pełnym mieszkiem i od razu ruszył do portu, skąd zamierzał popłynąć gdzieś bardzo daleko.

– Co za idiota – mówił pod nosem. – Przecież żaden facet przy zdrowych zmysłach tego nie założy.

 

Z pomniejszych uwag – sprawdziłem, że nazwy ras piszemy małą literą, a był niziołek i Ogr – czemu Trollski taki ważny? :P

 

Podobał mi się żart na końcu i liczne nawiązania – taki wesoły, lekki tekst, który dobrze się czyta i zostawia czytelnika w dobrym nastroju (ciekawe, co z czytelniczkami? :) )

 

 

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Chalbarczyk – ładny tekst, który w końcowej części zmusza czytelnika do myślenia, co się właściwie wydarzyło i dlaczego ich wersje się różnią. Ten element podobał mi się w kontekście zaskakiwania i poruszenia nie tylko szarych komórek, ale i emocji. Niejednoznaczność dla niektórych będzie wadą, dla niektórych zaletą ;)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Teo,

 

Może ładniej, bo zachowana jest esencja pomysłu, a 50 słówek i tak się znalazło!

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

marzan – esencja pomysłu to skrzyżowanie obrazka na górze i “Kaczki w śmietanie” 

Mam swoją wersję obrazka, ale nie umiem wkleić :(

 

Mam swoją wersję obrazka, ale nie umiem wkleić :(

Da się wkleić z dysku:

-klikamy na obrazek (ostatnia ikonka po prawej)

– wybieramy “wyślij”

– klikamy “przeglądaj” a potem “wyślij”

– staramy się minimalizować rozmiar (to ode mnie – bo przez te wszystkie wielkie obrazki mamy zawalone serwery, musimy prosić SI o pomoc w przeglądaniu, a każdy obrazek zżera energię i surowce. Więc Twój wnuczek będzie polował z dzidą i piekł kaczki przy ognisku, bo daliśmy za dużo za wielkich obrazków – ufff, wyłożyłem moją spiskową teorię dziejów przyszłych)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

 Podobał mi się żart na końcu i liczne nawiązania – taki wesoły, lekki tekst, który dobrze się czyta i zostawia czytelnika w dobrym nastroju (ciekawe, co z czytelniczkami? :) )

No, 300 słów wygląda ładnie, nie wiem ile dokładnie było wcześniej ale teksty po podchudzeniu nic nie stracił więc na plus:) 

 

To taki stary żart, po ślubie kiedyś dyskutowałem tym poco nosić obrączkę i z tej dyskusji wyszła puenta, którą tu starałem się przekazać– czyli obrączka to taki Jedyny, który sprawia, że znikasz tylko dla części istot :). 

 

Końcówka sprawia, że żart faktycznie skręca w męską stronę, ale brakowało mi domknięcia. No cóż, a może to tylko nam się tak wydaje :D, zobaczymy co powiedzą czytelniczki :).

 

 

 Teo Max

 

Czasem tak jest i wtedy trzeba wrzucić na stronę, która udostępnia link i tak jak dodajesz zdjęcie do postu tak wybierasz "Adres obrazka w Internecie" i powinno być git :)

 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

 

Bardzie

Zabawne i pomysłowe :)

 

marzanie

Słodkie i filuterne :)

 

Teo

Twarde SF :)

Nie powiem, żebym się jakoś wysiliła, ale potrzebuję parę dni na rozruch :D stęskniłam się :D

 

 

Wyszłam tylko po fajki. Przed klatką czekał Chińczyk.

– Pani wejdzie.

Wepchnął mnie na tylne siedzenie czarnego sedana. Ostanie, co widziałam, to chmura brokatu. Obudziłam się w różowej fabryce.

W centrum hali był ogromny hologram. Olśniło mnie.

– Rozporowy korek analny!

– Premiera, maj frend, nowy!

Testy wyszły całkiem obiecująco.

A już myślałem, że wszyscy oddają się wątkom o AI :).

 

 

Chyba nie zrozumiałem szorta – ale może to dobrze skoro występuje tam hologram korka analnego ( co kolwiek to jest, to brzmi strasznie :D)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Szkoda, że nie uwierzyłeś, iż nie ma tam już czego szukać, lecz dobrze, że ostatecznie odesłano cię do domu – nawet jeśli brutalnie – ponieważ jak na trzydzieści trzy lata narobiłeś sobie wielu wrogów, synu.

You cannot petition the Lord with prayer!

Bardzie, bardzo dobre i zabawne, szczególnie zakończenie.

chalbarczyk, ciekawe, do zastanowienia się.

Teo, fajne, pomysłowe.

marzan, Lao Che heart wystarczyło “ptysiu miętowy”, wiedziałeś jak mnie zachęcić do napisania czegoś w wyzwaniach XD

UnaBomba, nie zrozumiałem również, ale myślę dalej o co chodziło, nie poddaję się!

You cannot petition the Lord with prayer!

Marzan – ja przegapiłem Twój, a raczej Twoje zdanie :D. Dobre i faktycznie ptyś miętowy już zawsze będzie od Spiętego;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Mi­cha­el­Bul­l­finch – ciekawe, pasowało by do Bibli :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Wyszła dobra interakcja, nawiązanie do nawiązania, oba biblijne i oba w ramach wyzwania :)

 

Trochę się obawiałem, że małe limity zniechęcą, a widać, że zachęcają do kreatywności. Krótkie formy będą jeszcze wracać :)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Wyszła dobra interakcja, nawiązanie do nawiązania, oba biblijne i oba w ramach wyzwania :)

Fakt! Już takie moje zboczenie, że łatwo mnie na wędkę złowić, jak się Biblii jako przynęty użyje :D A jak Lao Che to już nie ma zmiłuj.

Krótkie formy będą jeszcze wracać :)

Hurra!

You cannot petition the Lord with prayer!

Do Ani rzekł Franek z Gdyni:

„Spędziłem noc z ludźmi innymi!"

Zbladła nagle jak kreda:

„To sąsiadka Eda,

szefowała wyborom gminy."

Czesanie uskutecznimy później, na razie cztery dni (w tym dwa fantasy i dwa SF)

 

Kotku… to był naprawdę ogromny troll.

 

A kto mi demona w mapę zaklął?

 

Cóż… kto by pomyślał, że wehikuł czasu trzeba serwisować…

 

Przepraszam, ale wiesz, ile papierkowej roboty jest po zniszczeniu planety.

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Guru, brawo za formę rymowaną – oryginalne!

Mam jednak wrażenie, że dla niektórych tłumaczenie może wymagać… tłumaczenia. Bo pointę rozszyfrowywałem na kilka sposobów.

 

Tarnino, dałaś poczwórną frajdę czytającym !

 

Pierwsze – ma podwójne dno, pod warunkiem, że wypowiada to kobieta.

Drugie – bezwzględnie śmieszne, świetna inspiracja do opowiadania.

Trzecie i czwarte – cała Ty, pomysł i sarkazm. Nie, nie piszę, że składasz się tylko z pomysłów i sarkazmów :P

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Fajnie piszecie, fajnie. Tylko zwykle umyka mi puenta :( 

 

W moim prywatnym rankingu wygrywają teksty jednozdaniowe :))

 

 

Pierwsze – ma podwójne dno, pod warunkiem, że wypowiada to kobieta.

Mądrze zaczynają… XD

Drugie – bezwzględnie śmieszne, świetna inspiracja do opowiadania.

Ale mniej oryginalne, niż Ci się zdaje XD

Trzecie i czwarte – cała Ty, pomysł i sarkazm. Nie, nie piszę, że składasz się tylko z pomysłów i sarkazmów :P

Mam jeszcze sokole oko i krótką cierpliwość :P

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

– Przepraszam, naprawdę, no, działo się, jakby ci to wytłumaczyć, hm, lepiej nie, może tylko zapytam: zimnokrwistość ci nie przeszkadza, prawda, kochanie? 

 

– Panie profesorze, nie przyszłam wczoraj, ale chciałam dogłębnie zbadać temat, no i okazało się, że przemiana w zombie jest nieodwracalna i ostateczna… 

 

chalbarczyk

Ręce nawykłe do żelaza teraz drżały.

Hmmm. 

Barwinek oplótł kolumienki, podtrzymujące lichy daszek i splątany zwisał spod okapu.

Przecinki: Barwinek oplótł kolumienki podtrzymujące lichy daszek i splątany zwisał spod okapu.

Znajome skrzypienie podłóg zaprowadziło go do jadalnego.

Hmmm. W sumie… 

– Pene! To ja! – Z piersi wyrwał mu się krzyk.

Zamieniłabym miejscami: Z piersi wyrwał mu się krzyk: – Pene! To ja!

Hmm, czyli wybrał się po lekarstwo dla niej? Więc powinna wiedzieć, czemu nie wraca ranki i wieczory… chociaż z drugiej strony… do apteki mogło być dalej, niż myślała…

 

Bardjaskier

dokładnie w ostatni dzień, który jeszcze cię chroni przed łamaniem kolan

Hmm. Dokładnie ostatniego dnia… ale dalej nie wiem.

Po opłaceniu podatku za odstrzał gada, uiszczeniu rekompensaty za uszkodzenia Ereboru podzieliliśmy resztę kwoty na czternaście części.

Po opłaceniu podatku za odstrzał gada i uiszczeniu rekompensaty za szkody w Ereborze podzieliliśmy resztę na czternaście części.

– To dobre informacje. – Ucieszył się Trollski.

– To dobre wiadomości – ucieszył się Trollski.

A no

Łącznie.

zabrakło nam stu dukatów na logistykę

?

Grunt to biznesplan XD

 

Teo Max

Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo.

Hmmm… ten imiesłów…

Chyba nie mieli awarii… ;)

 

marzan

 

UnaBomba

Ostanie

Literówka.

I komu ona się tłumaczy?

 

MichaelBullfinch

To reakcja na tłumaczenie (być może) (i to nie tłumaczenie, dlaczego się tak długo nie wracało, chyba wręcz odwrotnie), a nie tłumaczenie.

 

TheGuru

Eeee… siekierap :)

 

JolkaK

 prawda kochanie

Zjadłaś przecinek ^^

Fajne XD Obydwa ;)

 

 sprawdziłem, że nazwy ras piszemy małą literą, a był niziołek i Ogr – czemu Trollski taki ważny? :P

Bo na początku zdania XD

dlaczego ich wersje się różnią

Wyraźna dylatacja czasu (może magiczna).

Więc Twój wnuczek będzie polował z dzidą i piekł kaczki przy ognisku, bo daliśmy za dużo za wielkich obrazków – ufff, wyłożyłem moją spiskową teorię dziejów przyszłych)

To dawać te obrazki! 

zobaczymy co powiedzą czytelniczki :).

XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

– Gdzieś się szlajał przez tydzień?

– Wiedźma mnie wysłała na Xterrę zaklęciem. Tam się zorientowali, że jestem człowiekiem i następnego dnia odesłali na Ziemię.

– I zjawiasz się po tygodniu?

– Bo tam czas inaczej płynie.

– Takie teksty to na NF, nie dla mnie. Co stoi przed domem?

– Grawilot, bo nie znają magii.

“Grawilot, bo nie znają magii.” – cudne zdanie :)) reszta też fajna :)

Pozdrawiam :)

Tarniana 

“Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo.” gorsze niż “Powoli oderwał się od ziemi i bezszelestnie wzniósł się w gwiazdy”? Może i tak. Ale w takim razie kiedy stosować imiesłów?..

 

Pozdrawiam :)

JolkoK,  ładne, choć w obu powiało chłodem (a w drugim nawet trupim chłodem) – w pierwszym są dwa “może” blisko siebie.

Nawet w pojedynczych zdaniach czuć lekkość stylu ;)

 

Koalo, aż się prosi o podwójną pointę – może wyśle go po więcej grawilotów, byle różowych? Poza tym nawet nie zapytała, jaka wiedźma i jak ją poznał – czyżby cała gadka o Xterre miała odwrócić uwagę? ;)

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Tarnino, przecinek poprawiony, z Twoich drugi i czwarty najlepsiejsze! :)

marzanie, dzięki za zwrócenie uwagi,  już się pochylam nad bliskością słów… (ładnie to brzmi… :D)

Koalo, lubię Twój grawilot, i ten czas inaczej płynący… takie proste!

Misiowi nie ma co poprawiać, więc wpisałam się osobno ;)

Ale w takim razie kiedy stosować imiesłów?

Imiesłowy współczesne – kiedy mowa o jednoczesności (pamiętając – o, właśnie – żeby agens był ten sam dla imiesłowu i orzeczenia), na przykład:

 

Trąc cukinię na placki, nuciła najnowszy przebój.

 

Ale nie, kiedy mowa o przyczynach i warunkach, jak to się robi w języku angielskim (nie mam pewności, czy w angielskim to nie jest naprawdę gerundium, bo u nich gerundium wygląda identycznie z imiesłowem).

 

Imiesłowy uprzednie – kiedy czynność opisywana imiesłowem już się skończyła (i jej zakończenie może być warunkiem rozpoczęcia tej, o której mówi orzeczenie), na przykład:

 

Utarłszy cukinię, odmierzyła mąkę.

 

Więcej informacji: https://academicon.pl/imieslowy/ 

Moje rozważania o gerundium nieodróżnialnym od imiesłowu: http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842899 

Poza tym nawet nie zapytała, jaka wiedźma i jak ją poznał 

XD Sukces!

 

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wszystkie próby są przyjemne, ale podejście Tarniny i JolkiK wydaje mi się najlepiej pasować do podanych założeń i ducha wyzwania, przy tym ta lapidarność i niedopowiedzenia naprawdę mogą bawić. Zwłaszcza “A kto mi demona w mapę zaklął?” genialne, braku oryginalności niestety nie rozpoznaję. Obawiam się, że Wam nie dorównam, ale zobaczmy… TheGuru, świetny pomysł, żeby to zrobić w formie limeryku, oczywiście też muszę podjąć wyzwanie!

 

Limeryk:

– Na postoju we wschodnim Paysandú

z ciężarówki uciekło nam nandu,

więc ścigałem je z Janem

aż do trzeciej nad ranem,

nim zgłosiliśmy “mission abandoned”.

 

Fantasy:

– Moja najdroższa, kiedy znowu zobaczysz tego leprechauna, daj mu ode mnie po buzi, bo to na końcu tęczy to nie był żaden garniec ze złotem, tylko teleport na miejsce zbiórki powstańczej!

 

Sci-fi:

– Przepraszam, dostałam wiadomość od asystenta automatycznego, że jeżeli nie wykonam do ósmej rano w poniedziałek jeszcze 27 728 kroków, to podwyższą mi stawkę ubezpieczenia zdrowotnego.

 

Horror:

– Dobry wieczór, pani doktor, już jestem z powrotem, proszę pozwolić, że ucałuję pani dłoń, naprawdę pamiętałem o zaleceniach, tylko nie mogłem się oprzeć chęci przechadzki w świetle księżyca…

Ślimaku – cieszy Twe uczestnictwo! 

Ale żeby od razu horror, przecież to miły wilkołak jest, nie wolno tylko głaskać pod włos ;)

 

Podobało mi się krzywe zwierciadło w Sci-fi (czyżby inspiracja obrazkiem z kolejnego wyzwania) i mieszanie gatunków w fantasy – wbite w tak krótką formę dają dobry efekt.

 

Limeryk zaś wzorowy pod względem rytmu i rymu… i tyle :P Radość miałem bardziej z zerkania, jak wpasowałeś zgrabny wierszyk w limit, więc to taki limeryk dla piszących.

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Limeryk

Cudny ^^

teleport na miejsce zbiórki powstańczej!

XD I co, wyklęty powstał lud ziemi? :)

jeżeli nie wykonam do ósmej rano w poniedziałek jeszcze 27 728 kroków, to podwyższą mi stawkę ubezpieczenia zdrowotnego

… to już wkrótce nie będzie fantastyka… ;)

proszę pozwolić, że ucałuję pani dłoń

… ja bym nie pozwoliła :D

Zwłaszcza “A kto mi demona w mapę zaklął?” genialne, braku oryginalności niestety nie rozpoznaję.

Wakfu. Były tam takie demony zaklęte w rozmaitych przedmiotach, jeden w mapie – bohaterowie wykorzystywali go jako GPS, z nieco mniej korzystnym skutkiem ("chciałaś przystań, nie mówiłaś, że ma być działająca przystań").

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

Tarnina – dzięki za wyjaśnienia. Kiedyś nie zgadzałam się z twerdzeniem, że język polski jest trudny :)

 

Sprawdźmy, czy zrozumiałam: 

“Powoli oderwał się od ziemi, bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo.” :(

“Bezszelestnie wznosząc się w nocne niebo, powoli oderwał się od ziemi,” :)

 

Nie chodzi mi o to, czy zdanie jest mądre :)) tylko o zasadę. No i czy przecinek jest konieczny?

Pozdrawiam :)

Piguło o sercu łagodnym, choć słowie chłodnym, biegłem do ciebie przez noc straszną na nogach miękkich, drżąc o kule pożyczone bom podczas sprintu gumki z nich zgubił, a wyszedłem li tylko po jedną chmurkę – daleko była stacja, jak to na prowincji, a Raczysław nielitościwy nikotyny potrzebuje, więc o wyrozumiałość i kroplówkę błagam.

Kiedyś nie zgadzałam się z twerdzeniem, że język polski jest trudny :)

Trudność jest względna :)

Nie chodzi mi o to, czy zdanie jest mądre :)) tylko o zasadę. No i czy przecinek jest konieczny?

Przecinek jest niezbędny, tak (oddziela imiesłowowy równoważnik zdania, który pełni rolę zdania podrzędnego), ale problem nie leży w składni, tylko w semantyce.

Wyraźnie widać, że oderwanie i wznoszenie są powiązane nie czasowo, tylko przyczynowo – ich jednoczesność jest wtórna (i niepełna, bo wznoszenie trwa dużo dłużej od jednorazowego oderwania). Czyli nie, tutaj w ogóle nie powinno być imiesłowu.

heart

ETA:

Piguło o sercu łagodnym…

XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnina

Dzięki za wyjaśnienia :) 

Teraz mam nadzieję, że trafię na Wyzwanie (lub coś podobnego) na imiesłowy. 

 

Pozdrawiam :)

 

heart Zobaczymy, co będzie następne :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ślimaku, limeryk fajny, jak zawsze limeryki, choć właściwie bez fantastyki. Natomiast następne już sugerują znacznie więcej, niż jest napisane! Dla mnie najlepsza wersja to fantasy. :) 

Pan Kratzek, dobra dynamika w jednym zdaniu, dużo treści, może mało fantastycznej, nieco zagubiłam się w gumkach zgubionych i chmurce, ale wyobraźnia coś tam podpowiedziała. :)

Właśnie, co będzie następne???

Dziękuję za podzielenie się wrażeniami co do moich prób, zgadzam się, że “horror” wyszedł najsłabiej. Ślimak ruszający łebkiem uroczy!

XD I co, wyklęty powstał lud ziemi? :)

Pomysł pewnie zyskałby na wyraźniejszej podpowiedzi, że leprechaun wspiera któreś z historycznych powstań irlandzkich, ale trudno to zrobić w jednym zdaniu.

Nie chodzi mi o to, czy zdanie jest mądre :)) tylko o zasadę.

Na ogół szyk zdania można ułożyć w obie strony:

Przeraźliwie jodłując, powoli oderwał się od ziemi.

Powoli oderwał się od ziemi, przeraźliwie jodłując.

Ważne jest to, żeby podane wiadomości łączył głównie zakres czasowy – jeśli są między nimi inne istotne związki, zwykle lepiej użyć konstrukcji okolicznikowej (np. przyczyny, celu, warunku, przyzwolenia).

trudno to zrobić w jednym zdaniu

No, tak :)

Ważne jest to, żeby podane wiadomości łączył głównie zakres czasowy – jeśli są między nimi inne istotne związki, zwykle lepiej użyć konstrukcji okolicznikowej (np. przyczyny, celu, warunku, przyzwolenia).

Otóż to właśnie.

heart

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nowa Fantastyka