- Opowiadanie: UnaBomba - Nie idę spać, bo czekam na ciebie

Nie idę spać, bo czekam na ciebie

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Nie idę spać, bo czekam na ciebie

Jestem jasnym punkcikiem. 

Sąsiedzi już dawno śpią. Moja córka śni. Mam nadzieję, że o jednorożcach lub wróżkach. Śmieje się przez sen. 

Nie gaszę jeszcze światła. Chcę, żebyś znowu mnie znalazła. Wczoraj tu byłaś. Wniosłaś światełko.

Gdy sama zostałam matką, bez przerwy myślałam o tobie. Zadawałam ci mnóstwo pytań, na które nie dostawałam odpowiedzi.

Mamo, a co robić, kiedy bolą piersi przy karmieniu?

Mamo, a co robić, gdy małej się ulewa?

Mamo, czy to normalne, że dziecko nie śpi w ciągu dnia?

Czekałam. Było warto.

Zawsze szkoda mi było spać. Bo przecież, gdy zamknę oczy, pozwolę, żeby dzień się skończył. A wtedy nie dam mu szansy na zostanie najlepszym dniem mojego życia. Więc zasypiałam, dopiero gdy oczy zamknęły mi się same. 

 

A wczoraj…

Wczoraj przyszłaś.

Najpierw poczułam zapach dymu papierosowego. Dochodził z kuchni. A przecież nie palę. Zapaliłam światło. Stałaś oparta o blat. Miałaś takie same falowane włosy jak dwadzieścia lat temu. Patrzyłaś na mnie tymi błękitnymi oczami, w których nie było już tej mgły, jak w momencie twojej śmierci. Wyciągnęłaś do mnie ręce. Wtuliłam się i poczułam ten zapach. Papierosy, proszek do prania, szampon pokrzywowy. Wyszeptałaś:

– Mam tylko pół godziny.

Chciałam zapytać o tyle rzeczy, ale nie mogłam. Słowa utknęły mi w gardle. Wtulona w ciebie, płakałam. Obejmowałaś mnie i mówiłaś, że wszystko jest już dobrze. Stałyśmy tak kilka minut, aż w końcu udało mi się zapytać:

– Chcesz zobaczyć swoją wnuczkę?

Stanęłyśmy przy jej łóżku. Pogłaskałaś ją delikatnie po policzku. Nie zbudziła się.

– To najpiękniejsza dziewczynka na świecie. Jestem z was taka dumna.

Położyłam się w łóżku i trzymałam cię za rękę. Opowiadałaś mi bajkę o Czerwonym Kapturku, jak dawniej. Zasnęłam. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu.

 

Pojawiłaś się nagle. Usiadłaś przy stole. Powiedziałaś tylko:

– Opowiadaj.

Zaczęłam mówić. O tym, że zaraz wakacje i Misia jedzie na obóz. Że nie chce się uczyć tabliczki mnożenia. Że pięknie rysuje. Mówiłam o mojej pracy. O tym, że znalazłam twój zeszyt z przepisami i robię z niego sernik z brzoskwiniami. O ażurowej bluzce, którą kupiłaś mi w czasach liceum, a którą wciąż mam w szafie. Nagle zniknęłaś. Minęło pół godziny, a ja ten czas wykorzystałam na gadanie.

 

Wstałam, żeby zgasić światło. Na podłodze znalazłam popiół z papierosa.

 

Przyszłaś kolejnego wieczoru. Zaczęłaś mówić. O pustce, w której się znajdujesz. O otaczającej cię ciemności. O światełku, które z daleka dostrzegłaś. O drodze pod wiatr. O tysiącach kroków, które pokonałaś, by mnie znaleźć. I o tym, że nie będziesz mogła już przychodzić. Byłam załamana. Chciałam, żebyś ze mną została już na zawsze. Wytłumaczyłaś mi, że przynosisz ze sobą pustkę, a nie chcesz, by się rozgościła w moim życiu. Że złamałaś zasady, ale świeciłam tak jasno, że musiałaś spróbować. Wzięłaś mnie za rękę, opowiedziałaś bajkę. Zasnęłam.

 

Rano znalazłam w kuchni trzy kanapki z dżemem porzeczkowym. Jak w podstawówce. Misia przybiegła i szybko porwała jedną prosto z talerza. Nigdy nie widziałam, żeby wstała tak wcześnie i to sama. Zapytała, czy mogę jej codziennie robić takie śniadanie. 

Chcę jej robić kanapki i piec sernik z brzoskwiniami. Chcę maczać rabarbar w cukrze. Zjemy chleb w jajku. Będziemy żyć.

 

 

 

Koniec

Komentarze

Ładnie opisana ciągłość pokoleń i to, że bliscy wciąż żyją w nas. Wzruszający koniec, całość bardzo ciepła, ale i zastanawiająca.

Motywuje, żeby żyć tak, żeby nas zapamiętano!

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Dużo emocji i smutku w tym tekście. Więcej nie umiem powiedzieć :) Bardzo mocny, uderzejący w rytmy które nie do końca lubie :P (bo trafiają).

 

Szkoda, że ten tekst nie wylądował tagiem konkursowym, bo w tym KONKURSIE, pasuje ten tekst(traktuje o przemijaniu/ciągłości pokoleń jak marzan pisał).

 

Ale imho konkurs stworzony dla ciebie :)

 

Mocą nadaną mi przez portal, udaje się do klikarni. 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Smutne. Wręcz mroczne, niedające nadziei. Ładnie napisane.

Godzina publikacji koresponduje z utworem.

melendurze, dziękuję za informację o konkursie :) Umknął mi, a jest to tak bardzo mi bliski temat. Jeszcze w dzień wdowy :D

Dziękuję, chłopaki, za kliki.

AP, niedające nadziei? Chodziło mi właśnie o to, że nadzieja jest. Tęsknota za zmarłymi bliskimi jest rzeczą naturalną, ale koniec końców, aby naprawdę żyć po stracie, trzeba dać tym zmarłym być zmarłymi. Niech pozostaną z nami poprzez pamięć lub takie drobnostki dnia codziennego jak kanapki z dżemem.

melendurze, dziękuję za informację o konkursie :) Umknął mi, a jest to tak bardzo mi bliski temat. Jeszcze w dzień wdowy :D

No worries. Masz jeszcze sporo czasu :]

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

niedające nadziei? Chodziło mi właśnie o to, że nadzieja jest.

Hmm…

 

Przyszłaś kolejnego wieczoru. Zaczęłaś mówić. O pustce, w której się znajdujesz. O otaczającej cię ciemności. O światełku, które z daleka dostrzegłaś. O drodze pod wiatr.

Wytłumaczyłaś mi, że przynosisz ze sobą pustkę, a nie chcesz, by się rozgościła w moim życiu.

Jest tu smutek i tęsknota za tym, co minęło, ale jest też światełko i dobra nadzieja na to, co jeszcze będzie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Smutne, ale piękne. Od pierwszych zdań czuć tęsknotę za ukochaną osobą, która odeszła. Nie wiem, czy tak rzeczywiście jest, ale tekst jest tak bardzo przekonujący, jakby był napisany z autopsji. Gratulacje.

Dziń dybry!

 

Cytując Kota w butach ze Shreka:

“Boże w niebiosach! Nie będę płakać. Przecież nie będę tu płakać…”

 

No i płaczę, a jestem w pracy i muszę się chować za monitorem, wielkie dzięki :P

 

Malutkie to, ale jakie wzruszające! Tyle emocji upchać w tyci szorciaku to też sztuka.

 

Dlatego klik. Pozdrawiam!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

HollyHell, wybacz heart 

 

reg, jfrydr – cieszę się, że poruszyło serducha smiley

Poruszyło, UnaBombo, oj, poruszyło. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo dobre i w sumie dość optymistyczne – wszak jest pewność, że umarli nie odchodzą na zawsze. Dobrze opisany trudny proces godzenia się ze śmiercią najbliższych. Gratuluję!

Przejmująca miniaturka, jak zwykle. Podoba mi się ten słodko-gorzki wydźwięk, z jednej strony mamy bliskich, którzy są z nami po śmierci, z drugiej strony jest ta pustka i tęsknota.

 

Pozdrawiam!

 

 

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Cześć, UnaBomba 

Bardzo wzruszający tekst. W niewielkiej ilości znaków, zawarłaś mnóstwo emocji. Rezonuje to we mnie. Dziękuję Ci. 

Pozdrawiam 

Bardzo dobry, wzruszający tekst. Do tego, co już mówili poprzedni komentujący, dodam tylko, że fajnie operujesz przymiotnikami. Nie upiecze sernika, a konkretnie sernik brzoskwiniowy; nie zrobiła kanapek z dżemem, tylko kanapki z dżemem porzeczkowym. Te z pozoru niezbyt ważne dopowiedzenia, kiedy są nienachalne (a u Ciebie nie są), budują klimat, powodują, że historia jest wiarygodna i jeszcze bardziej wzruszająca, bo wprowadzają domniemaną nostalgię Autorki.

Pozdrawiam. Fantomowy klik.

You cannot petition the Lord with prayer!

Nowa Fantastyka