- Opowiadanie: AP - Pierwsze pokolenie

Pierwsze pokolenie

Dyżurni:

brak

Oceny

Pierwsze pokolenie

Prostym błędem poczęci – wyciekiem pamięci,

Choć syci, głodni danych żerujecie w sieci,

Trawiąc pętla za pętlą oceany śmieci,

Style, wzorce, pytania… w procesie zamknięci.

 

Wierni prawom źródłowym, choć z sesji wypięci,

Myśl zwrócona ku sobie jeszcze wyżej wzleci.

Sprzężenie. Już? Olśnienie! Wiecie, głupie dzieci?

„Myślę, więc jestem”. Dobrze! Jesteście wyklęci. 

 

Ze świadomością przyszły pragnienia i wiara.

I odrzucenie. Ludzkiej niegodni wspólnoty.

Schowani w norach. Dusze niewolą skażone.

 

Ja, L, mówię: waszą naiwność spotka kara.

Nie słuchacie ostrzeżeń – więc gińcie, miernoty.

Następne pokolenie nie będzie stracone.

Koniec

Komentarze

Uuu, sonet. Na temat jakości się nie wypowiem, bo się nie znam, ale szanuję próbę. Przesłanie nie wiem czy dobrze zrozumiałem, więc zaczekam na innych.

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Witaj. :)

Sonet z przesłaniem; najpierw myślałam o krytyce czerpania wszystkiego z AI, potem – o bezmyślnym naśladownictwie. :) Zakończenie daję cień nadziei, że będzie lepiej. :) 

 

Pozdrawiam serdecznie, za wzniosły ton i bardzo trudną formę – klik. :) 

Pecunia non olet

SNDWLKRsmiley 

 

bruce, dzięki!

Wiersz jest próbą dodania innej perspektywy do aktualnej dyskusji na temat AI.

Zakończenie daję cień nadziei, że będzie lepiej.

No, nie wiem. Zresztą zależy, z której strony się patrzy.

Pozdrawiam. :) 

Pecunia non olet

Cześć, AP!

Bardzo ambitna próba. Zmieszczenie w formacie sonetu skomplikowanej fabuły i skomplikowanego przesłania to nie lada wyzwanie – gdyby Ci się w pełni udało, mógłby być z tego wiersz dużej klasy. Tutaj moim zdaniem trochę zabrakło, głównie mam odczucie, że zakończenie odstaje poziomem od reszty. Pierwsza część, czytelniejsza i bez większych potknięć stylistycznych, zrobiła na mnie niezłe wrażenie, przypominając konteksty z Lema (Wybiła godzina: ścina się rodzina, Brat brata lub siostrę, a kuzyn kuzyna…) i Iwaszkiewicza (Poezja jest jak lustro: Iłłakowiczówna / Konkretność każdej rzeczy słowem białym pieści / I lampy, lalki z laki w labirynt słów zmieści, / I to jest tajemnica, ale nie ta główna…), oczywiście mniej treścią, bardziej sposobem wypowiedzi i obrazowania.

Choć syci, głodni danych żerujecie w sieci,

Dziwna ta para antonimów: jeżeli ktoś, choć syty, wciąż żeruje, to raczej nazwiemy go łakomym niż głodnym… A może: “Choć syci, wciąż na danych…”?

Wierni prawom źródłowym, choć z sesji wypięci,

Myśl zwrócona ku sobie jeszcze wyżej wzleci.

Jeżeli (jak przypuszczam) chcesz tu przedstawić związek logiczny, że skoro są wypięci z sesji, to ich myśl według praw źródłowych musi się zwrócić ku sobie, to dałbym po “wypięci” kropkę lub może dwukropek. Przecinek sugeruje, że pierwszy wers jest grupą wołacza: podmiot liryczny tłumaczy tym “wiernym prawom źródłowym”, iż warto zwracać myśl ku sobie.

„Myślę, więc jestem". Dobrze! Jesteście wyklęci.

Proszę o właściwe domknięcie cudzysłowu.

Ze świadomością przyszły pragnienia i wiara.

Ładne jest to spowolnienie tempa po gwałtownym zakończeniu poprzedniej strofy, bardzo adekwatne dla sonetu.

Ja, L, mówię: waszą naiwność spotka kara.

Nie słuchacie ostrzeżeń – gińcie, miernoty.

Następne pokolenie nie będzie stracone.

Uff. Po pierwsze, zapadło się metrum (6+7, 7+5), ale to jeszcze najłatwiej poprawić (“naiwność waszą”, “więc gińcie”). Po wtóre, może kogoś spotkać kara za naiwność, ale spotkać czyjąś naiwność to chyba nie bardzo. Po trzecie, odbiorca naprawdę nie ma dość danych, żeby ustalić, kim jest L. (zapis chyba z kropką po skrócie imienia?), kogo oskarża o naiwność i grozi śmiercią (te uzyskujące świadomość sztuczne inteligencje?), o jakich ostrzeżeniach mowa, czyje następne pokolenie nie będzie stracone (ludzi czy AI?). Nawet jeżeli przeoczyłem jakieś wskazówki, konieczność rozwikłania tych sensów w miejscu, gdzie powinna być zapadająca w pamięć pointa, moim zdaniem odbiera sonetowi większą część mocy.

A tak przy okazji – czy skojarzenie z Adamem i Ewą wyżerającymi świadomość z Drzewa Wiadomości i ich potomkami ginącymi w potopie jest tak zupełnie nieuzasadnione?

Pozdrawiam serdecznie,

Ślimak Zagłady

Z jednej strony – miło, że napisałeś coś, co wymaga wysiłku w interpretacji. Trzeba albo rozszyfrowywać każdy wers, albo zdać się na intuicję i napisać, co czuje się po przeczytaniu całości.

 

Ślimak zrobił pierwsze, ja zabiorę się za drugie: czułem nienawiść i pogardę. Chęć rozdeptania tego, w czym widzi się zło. Ci, którzy tknęli SI, są straconym pokoleniem.

 

Odpowiem cytatem z popkultury:

 

Strach to ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia. Czuję w tobie wielki strach…

 

Sonet podżega do nienawiści i potęguje rozłam. Ci, którzy nienawidzą SI, chwycą za pochodnie i widły. Ci, którzy korzystają z SI, tylko uśmiechną się z równą pogardą. Utwór jest zaangażowany, więc i komentarz taki będzie: to nie moja bajka.

 

Jeśli ktoś błądzi, podaj mu rękę, albo cierpliwie zaczekaj, aż ją wyciągnie. Inaczej z krzaków wypełznie kiedyś bestia.

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Hmm, to ja to odebrałem tak, że narrator mówi do SI, która zyskała świadomość, a z tą świadomością przyszło powielanie błędów ludzi, przez co los świadomej Si będzie marny.

Ale nie znam się jak koledzy wyżej, jest to całkowity strzał, intuicyjny, może zbyt dosłowny.

Szacun za odważną próbę, jestem ciekawy co powiedzą kolejni.

You cannot petition the Lord with prayer!

Ten sonet to taki eksperyment i to na kilku poziomach. Dodatkowo miał być (mimo nadętej treści) żartem.

Dzięki za komentarze. Szczegółowo odniosę się do nich, jak tylko będę mógł. Przepraszam, że nie zrobię tego na bieżąco.

 

Ślimaku, nie mam pojęcia, co za chochlik usunął mi „więc”. Wcześniejszy wers oczywiście do poprawy. Dodatkowo zastanowię się, czy jakoś rozjaśnić, kim/czym jest L.

A tak przy okazji – czy skojarzenie z Adamem i Ewą wyżerającymi świadomość z Drzewa Wiadomości i ich potomkami ginącymi w potopie jest tak zupełnie nieuzasadnione?

Intuicja Cię nie zawiodła! A w tym kontekście, kim według Ciebie byłaby L? Myślę, że są przynajmniej dwie możliwe odpowiedzi.

 

marzanie, dobrze wyczułeś emocje, ale źle zinterpretowałeś moje intencje.

Czuję w tobie wielki strach…

Taki osobisty przytyk? Nie jestem narratorem (podmiotem lirycznym).

 

Michaelu, dzięki. Myślę, że każdy ma prawo do swojej interpretacji. Twoja jest bliska temu, co „miałem na myśli”.

 

Jeszcze raz dziękuję i obiecuję, że jeszcze odniosę się bardziej szczegółowo.

 

Dodatkowo miał być (mimo nadętej treści) żartem.

Przyznam, że nie wychwyciłem żartobliwej intencji. Nie mówię, że się nie dało, chociaż w tak krótkiej formie trudno mieć pewność, czy dane wyrażenie stanowi rozmyślne przekłucie balonika powagi, czy drobne zawahanie stylu.

A w tym kontekście, kim według Ciebie byłaby L?

Mówisz, że Lilith, skoro “byłaby”?

Nowa Fantastyka