W tekście nie wspominam o upałach, ale wyobraź sobie, że idziesz do szefa w związku z nimi.
W tekście nie wspominam o upałach, ale wyobraź sobie, że idziesz do szefa w związku z nimi.
„Władza psuje charaktery”. Wbijano nam to do głów przed wysyłaniem na Ziemię. Mieliśmy być tylko obserwatorami, ale kilkoro jakimś zrządzeniem losu stało się władcami i potem były wojny, którymi kierowali, sami nie biorąc w nich udziału. Zwykli obserwatorzy, jak ja, żyją skromnie. Pracują w różnych firmach, żenią się z Ziemiankami. Nie mogą mieć z nimi dzieci, więc adoptują, gdy żony tego chcą.
My cenimy dzieci, bo każde dziecko ma w sobie nieznany potencjał, więc popieramy adopcję.
Charakterystyczne jest to, że nie chorujemy. Tego nam oszczędzono. Jesteśmy odporni na ziemskie choroby, z wyjątkiem starzenia się. Nie wolno się jednak przyznawać, że nie jesteśmy Ziemianami. Nie możemy też wykorzystywać umiejętności, które ludzie interpretowaliby jako moce magiczne. Żyłoby się wszystkim łatwiej, ale wojskowi chcieliby wykorzystać naszą wiedzę do prowadzenia swoich wojen.
Więc żyję jak zwykły człowiek. Żona czasem narzeka:
– Pozwalasz się wykorzystywać. Dowalają ci roboty za te same pieniądze. Idź, postaw szefowi ultimatum: “Albo podwyżka i awans, albo odejdę”. Taki fachowiec, jak ty, bez trudu znajdzie pracę.
Wtedy jej tłumaczę:
– Niełatwo o pracę, gdy się już nie jest świeżym absolwentem z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.
Gorzko śmiejemy się oboje.
Następnego dnia idę jednak do szefa i po kilku minutach rozmowy podejrzewam, że też nie jest człowiekiem, ale władza zepsuła mu charakter i szef zachowuje się jak zwykły Ziemianin. Wracam do domu z niczym.
Najgorzej jest, gdy spóźnię się z mentalnym raportem do centrali. Jakby było co przekazywać, gdy nic się u mnie nie działo. Zaraz następnej nocy dostaję telepatyczny ochrzan z groźbą, że zostanę odwołany z Ziemi. Nic to, że żona, Ziemianka, mnie kocha i ja ją, i byłaby nieszczęśliwa, gdybym zniknął.
Rzucałem się na łóżku, więc moja ukochana obudziła się i uspokajała, szepcząc:
– Znowu koszmar cię męczył? Śniła ci się praca? Za dużo pracujesz.
A ja już wiem, że władza psuje charaktery nie tylko na Ziemi.
Mentalny raport brzmi super.
Ubawiłeś mnie ;)
teksty generowane komentuję z AI
Łowuszko, o to chodziło. ;)
Bardzo uziemił się ten kosmita. Całe szczęście, że nie grozi mu zapaść czy inne porażenie, skoro odporny na choroby, a składanie mentalnych raportów brzmi wstrząsająco.
Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.
Hej! Koala75
Spoko pomysł na pokazanie Ziemi oczami kogoś, kto jest jednocześnie "swój" i "obcy". Już sam motyw obserwatorów żyjących incognito wydał mi się ciekawy. Aż chciałoby się dowiedzieć o tym świecie trochę więcej.
Szczególnie uśmiechnąłem się przy zdaniu:
„O pracę nie jest łatwo, gdy już nie jest się świeżo po studiach z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.”
Bardzo celna i niestety aktualna obserwacja. :)
„A ja już wiedziałem, że władza psuje charaktery nie tylko na Ziemi.”
Fajnie domyka całość i pokazuje, że ten problem jest znacznie bardziej uniwersalny.
Jedyne, czego mi zabrakło, to rozwinięcia. Chętnie przeczytałbym dłuższą wersję i bardziej zżył się z bohaterem.
Dzięki za lekturę! 5!
Interesujące, że rasa bohatera składała się chyba z samych samców, a mimo to jakoś trwała. Ale może tylko ich wysyłano na misje wywiadowcze. Znaczy się… do pracy. :D
Przyjemny szorcik, dzięki za możliwość lektury!
“Interesujące, że rasa bohatera składała się chyba z samych samców, a mimo to jakoś trwała. Ale może tylko ich wysyłano na misje wywiadowcze” – może Obcy mają inne niż na Ziemi sposoby podtrzymania gatunku :))
świetnie się czytało :) niewątpliwie Obcy są wśród nas :))
Pozdrawiam serdecznie :)
Miisiu, to dla mnie? ^^

przed wysyłaniem na Ziemię
Wysłaniem, bo chyba wysłali ich tylko raz.
My cenimy dzieci, bo każde dziecko ma w sobie nieznany potencjał, więc popieramy adopcję.
Troszkę jakby skrótowe.
Charakterystyczne, że nie chorujemy.
Hmm. Charakterystyczne jest to, że nie chorujemy.
Tego nam oszczędzono. Jesteśmy odporni na ziemskie choroby, z wyjątkiem starzenia się.
To sugeruje, że a) choroby są elementem projektu (i to niekoniecznym) i b) starzenie jest chorobą. Hmm?
Nie wolno jednak przyznawać się
"Się" nie akcentuj 
Również nie możemy wykorzystywać umiejętności, które by ludzie interpretowali jako moce magiczne.
Nie możemy też wykorzystywać umiejętności, które ludzie interpretowaliby jako moce magiczne.
Żyło by
Miśku, razem! To jest cecha trybu przypuszczającego.
wojskowi chcieliby wykorzystać naszą wiedzę do prowadzenia swoich wojen
Hmmm.
Gorzko śmiejemy się oboje.
Coś ten szyk jakiś taki dziwny.
posiadana władza zepsuła mu charakter
"Posiadana" niepotrzebne, nie psuje władza, której się nie ma.
Najgorzej jest, gdy spóźnię się z mentalnym raportem do centrali.
Na końcu wlazła druga spacja: Najgorzej, kiedy się spóźnię z mentalnym raportem do centrali.
A ja już wiedziałem, że władza psuje charaktery nie tylko na Ziemi.
Hmm. Na pewno czas przeszły?

Dzięki, puchate ^^
A mój szef nie jest cudotwórcą XD Rezydujemy w tzw. przez Scrutona śmieciowej architekturze, czyli budynku nie do ogrzania zimą, nie do ochłodzenia latem, brzydkim jak nieszczęście i nie pasującym do otoczenia, ale za to dużo taniej (było go zbudować, bo wynajmować w nim lokal to już niekoniecznie). Czasami ludzie nie dają Ci tego, czego byś chciał, z uzasadnionych powodów 
Interesujące, że rasa bohatera składała się chyba z samych samców, a mimo to jakoś trwała.
Jak krasnoludki z Kingsajzu XD
Ale może tylko ich wysyłano na misje wywiadowcze. Znaczy się… do pracy. :D
Też możliwe ^^
może Obcy mają inne niż na Ziemi sposoby podtrzymania gatunku :))
Klony? XD Strobilizacja mogłaby zdziwić Ziemian XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Obcy, a taki swój, no wprost nie z tej ziemi! :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Takie conocne składanie raportów musi chyba być męczące. Ciekawe, czy ci obcy mają urlopy od czasu do czasu
Na szczęście władza nie korumpuje wszystkich. Mój szef jest w porządku. :-)
Jak na mój gust, trochę tu za dużo zwyczajnych Ziemian, a za mało obcych.
Babska logika rządzi!

Dwaj obcy i kotek ^^
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Jastku, uziemił się, ale gdyby nie raporty żyłby bez koszmarów ;)
NFW, wystarczy, myślę, że uruchomisz swoją wyobraźnię. :)
Barniuszu, nie napisałem, że wysyłani byli tylko wywiadowcy, mogą też być wśród nas obserwatorki Obce. ;D
Teo, też tak myślę i pozdrawiam. :)
Tarnino, trafnie przypuszczasz. Sugestie wykorzystałem, z dwiema ośmielę się polemizować.
Nie sugerowałem, że byli wysłani raz, mogli/mogły być wielokrotnie pod różnymi postaciami.
Być może starzenie się jest u nich nieznane albo jest chorobą, na którą nie mają remedium. ;)
Stare budynki mają niestety takie wady. Za to są niezwykle trwałe. :(
Reg,

Pusiu, nie napisałem, że mentalne raporty były conocne. :)
Finklo, to chyba kwestia perspektywy. ;)
Tarnino, Obcy tak delikatni, jakby nie byli dla kota obcy. :)
Obcy lubią kotki XD A budynki tego typu trwałe nie są, to nie piramida, tylko barak :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Koalo: To całe szczęście!
Tarnina: Obcy wiedzą, co dobre!
Tarnino&Pusiu, strach się bać, co rozumiecie przez
Obcy lubią kotki.
Obcy wiedzą, co dobre!

Kotki XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnino, obaj/oboje nie wyglądają na Obcych. ;)
A są! :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Ej, fajne! Ale właśnie, z czego te raporty składać, jak żyje normalnym życiem, jak i my wszyscy!
You cannot petition the Lord with prayer!
Ale kosmici żyją inaczej i są ciekawi :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Ale kosmici żyją inaczej i są ciekawi :D
Są ciekawi, ale w tekście żyje jak normalny Ziemianin, życiem Ziemianina, z Ziemianką. Ziemianin do potęgi XD
You cannot petition the Lord with prayer!
I zdaje z tego sprawę kosmitom XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Czy możesz przestać wytykać mu inność? Co jeszcze musi zrobić, żebyśmy go traktowali jak swojego? XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Zacząć prowadzić program w telewizji? XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Kosmitofobka! XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Niektórzy z moich najlepszych przyjaciół są kosmitami! XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnino , przypuszczasz? Czy wiesz? Jak rozpoznać?
W końcu porozumiewamy się na falach sub-eta 
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Też chciałbym takie urządzenie. :)
W każdym sklepie z urządzeniami sub-eta :D
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Centuś liczy… :(
Jak to w Krakowie 
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Albo mam udar albo po prostu nie zrozumiałem, co autor miał na myśli :(
Mogę tylko dodać, że napisane sprawnie, ale sensu ni widu ni słychu.
Subiektywne uwagi:
– “Jesteśmy odporni na ziemskie choroby, z wyjątkiem starzenia się.” – to chyba nie choroba? ;)
– “O pracę nie jest łatwo, gdy już nie jest się świeżo po studiach z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.” tu pewnie miała zagrać ironia, czyli bardziej “jeśli nie jest się świeżo po studiach, jednocześnie posiadając dziesięcioletnią praktykę w zawodzie”.
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
“jeśli nie jest się świeżo po studiach, jednocześnie posiadając dziesięcioletnią praktykę w zawodzie”.
Ooooj… nie. To jest gramatycznie odrapane jak moje pięty od nowych trampek. Oryginalna fraza Misia dałaby się rozjaśnić przecinkiem:
O pracę nie jest łatwo, gdy już się nie jest świeżo po studiach, z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.
Ale może lepiej by było:
Niełatwo o pracę, gdy się już nie jest świeżym absolwentem z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Kurczę jakoś mi to nie pasuje – brakuje podkreślenia, że warunkiem zdobycia pracy jest i bycie świeżo po studiach i posiadanie 10-letniego stażu.
Ale to moje, być może spaczone (zezowate?), spojrzenie ;)
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
To w ogóle jest trudno upchać w jedno zdanie… hmm. Może ktoś ma lepszy pomysł?
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Syn koleżanki twojej mamy.
Edit: W sensie, on dopiero co skończył studia, mając przy okazji na koncie dziesięcioletni staż pracy. A nie że on zna odpowiedź. :D
… Jędrek? Ale on w radiu pracuje XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Obawiam się, że takie są realia, nie fantastyka. :(
Tarnino, wykorzystałem Twoją sugestię. :)
Szmaragdowy, u nas starzenie się nie jest chorobą teraz, ale… :)
Miśku, “czy starzenie to choroba” to nie kwestia nauki, tylko przyjętych założeń metafizycznych. Co nie znaczy, że kosmici nie mogą mieć akurat tych, przy których tak jest. Ale to nie są dobre założenia :)
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnina
A może tak?
O pracę nie jest łatwo, zwłaszcza jeśli nie jest się świeżo upieczonym absolwentem studiów wyższych z co najmniej dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
Szafirowy, studia mogą być przeszkodą (suchar). :)
Koala75
Dobrze, że to familiadowy żart, bo już się bałem, że kompletnie nie zrozumiałem, co autor miał na myśli i wymyślam jakieś łamańce słowne kompletnie bez sensu ;)
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
O pracę nie jest łatwo, zwłaszcza jeśli nie jest się świeżo upieczonym absolwentem studiów wyższych z co najmniej dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.
Całkiem nieźle 
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnina
No miło mi niezmiernie :)
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.