- Opowiadanie: barniusz - Usuniemy to panu hurtowo

Usuniemy to panu hurtowo

Dzień dobry.

Wydaje mi się, że pomysł na tekst leży gdzieś przy granicach tego, co można jeszcze uznać za fantastykę. Jeżeli linia demarkacyjna przebiega bliżej – przepraszam rozczarowanych! 

 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Usuniemy to panu hurtowo

Maciej Tomczyk siedział w skórzanym fotelu na środku salonu. Na stoliku obok, w kryształowej popielniczce, tlił się na wpół wypalony papieros. W pokoju, oprócz Macieja, był jeszcze Andrzej Perliński – jego kolega z sejmowej ławy oraz najlepszy kumpel od podstawówki.

Panująca cisza była pełna napięcia, którego centrum stanowiła leżąca na oparciu fotela komórka Macieja. 

Wreszcie ekran rozświetlił się i telefon zawibrował.

Tomczyk odetchnął, odczekał dwa sygnały i – mając nadzieję, że głos mu nie zadrży – odebrał.

– Tak, panie prezesie?

Przez chwilę w pokoju słychać było tylko niewyraźny męski głos przewodniczącego partii. Tomczyk co jakiś czas kiwał głową. Nieświadomie sięgnął wolną ręką do koszuli i poluzował krawat. 

– Oczywiście, panie prezesie – odezwał się po dłuższej chwili. – Tak, jak najbardziej. Dziękuję.

Odłożył telefon. Andrzej wpatrywał się w niego z wyczekiwaniem.

– Jest tak, jak mówiłeś – powiedział Maciej Tomczyk. – Mam zastąpić Strzelecką. Będę prezydentem.

 

***

 

Kiedy nazajutrz rano wybrał się na przebieżkę po Łazienkach, trochę po to, by na spokojnie pomyśleć, a trochę, by przewietrzyć skacowaną głowę, uzmysłowił sobie, że użył wczoraj niewłaściwych słów. Żeby zostać prezydentem, będzie musiał najpierw wygrać wybory.

Zerknął na zegarek, aby sprawdzić tętno. Poczuł, że spocona grzywka zaczyna mu się lepić do czoła.

Jeszcze nie ogłoszono oficjalnie, że Strzelecka rezygnuje z udziału w wyborach, choć opinia publiczna była przekonana, iż jest to tylko kwestią czasu. Po tym, jak do prasy wyciekły zdjęcia, bezsprzecznie dowodzące romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna. Nie, kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce. 

Tomczyk musiał przyznać, że ich przeciwnicy polityczni tym razem stanęli na wysokości zadania. Nie minęło pół dnia od publikacji artykułu, a aferą żył już cały kraj.

Zwolnił, by przepuścić wychodzącą z bocznej uliczki kobietę z wózkiem. 

– Dziękuję – powiedziała. – O! Dziękuję, panie pośle! – poprawiła się, gdy go rozpoznała. Uśmiechnęła się i ruszyła w przeciwną stronę.

Maciej Tomczyk nie mógł pozbyć się myśli, że nie był to uśmiech wyrażający sympatię. Ta kobieta śmiała się z jego spoconych, przywierających do głowy włosów.

 

***

 

Jeszcze raz przejrzał się w częściowo zaparowanym lustrze i poprawił grzebieniem fryzurę. Poranne bieganie dobrze na niego wpłynęło. Całe szczęście, że spotkał tamtą kobietę – gdyby nie ona, nie wpadłby na tę oczywistą rzecz: będzie teraz na świeczniku. Skoro udało im się ze Strzelecką, będą chcieli zrobić to samo z nim. Znaleźć brudy i skompromitować, aby ich nudny jak flaki z olejem kandydat wygrał przez brak konkurencji.

Szczotkując zęby, robił w myślach rachunek sumienia. Żony nigdy nie zdradził, bo jej nie miał – zbyt szybko i mocno zaangażował się w politykę. Tyle że nie tylko niewierność można w takiej sytuacji wykorzystać. Czy zdjęcia z osiemnastki Perły są jeszcze gdzieś w necie? Czy ktoś pamięta, co powiedział po pijaku na wyjeździe komisji? Czy da się jeszcze usunąć komentarze z forum Legii z dwa tysiące siódmego?

Wyszedł z łazienki i usiadł w fotelu z laptopem. Od czego zacząć?

Kompromaty? Nie, nikt tak nie mówi.

Jak usunąć brudy na siebie – wpisał w przeglądarkę i nacisnął enter.

Pierwsze wyniki nie były obiecujące. Wyświetlały się głównie reklamy środków czyszczących i jakiś temat z forum medycznego o przebarwieniach skóry. Maciej już miał zrezygnować i spróbować przypomnieć sobie, jakiego maila używał do logowania się na stronie Legii dwadzieścia lat temu, gdy trafił na jedną interesującą stronę. 

TheCleanacja – odmienimy twoje życie.

Kliknął.

TheCleanacja to firma z długoletnią historią, głosił nagłówek. Niczego nie zostawiamy przypadkowi.

W TheCleanacji wierzymy, że człowiek nie powinien być definiowany przez chwilę słabości. Chcemy, aby nasi klienci mogli cieszyć się nieskazitelną opinią każdego dnia. Przeszłość zostaw w tyle, przyszłość zaczyna się z nami.

Przebiegł wzrokiem po stronie. Wyglądało na to, że znalazł, czego potrzebował. Wypełnił formularz kontaktowy i postanowił czekać na telefon. Komórka zadzwoniła, zanim zdążył nalać sobie whisky. 

– Jesteś gotowy? – Tomczyk zastygł, zaskoczony. Dopiero po chwili zrozumiał, że rozmawia z Jankiem Brackim, prawą ręką prezesa. – Dziś chcemy wypuścić ogłoszenie. Ogarnąłeś już sobie zastępstwa? 

Tomczyk poczuł, że serce mu przyspiesza. Jak to – dzisiaj? Tak szybko? Przed oczami stanęły mu nagłówki, które mogły zacząć pojawiać się w prasie. Kandydat na prezydenta chciał odebrać prawa wyborcze przeciwnikom Legii. Albo: Pijany w sztok Tomczyk na kolanach innego mężczyzny. Co z tego, że to tylko głupie zdjęcie z imprezy sprzed lat. Pismaki mu nie odpuszczą. 

– Nie sądzę, żeby dziś był dobry moment – powiedział, starając się zapanować nad drżeniem głosu. Przypomniał sobie ofertę ze strony TheCleanacji. W trzy dni do czystości. – Po weekendzie. Myślę, że lepiej będzie ogłosić to w poniedziałek.

Nie wspomniał, że na sobotę umówione miał jeszcze badania, na które czekał od kilku miesięcy. Na prezesie i tak nie zrobiłoby to najmniejszego wrażenia.

Po drugiej stronie zaległa całkowita cisza. Tomczyk był przekonany, że Bracki wyciszył się i rozmawia z kimś na żywo. 

– To nie jest takie głupie, Maciek. – Słysząc to, odetchnął z ulgą. – W sobotę jest finał Pucharu Polski, na który prezes ma już bilety. Chciałby móc skupić się na meczu. Bądź pod telefonem.

– Bę… – zaczął, ale Bracki już się rozłączył.

 

*** 

 

Konsultant z TheCleanacji zadzwonił po godzinie. Tomczyk czytał akurat podesłany przez Brackiego tekst przemówienia, które miał wygłosić zaraz po upublicznieniu jego kandydatury. 

– Wybaczy pan konieczność oczekiwania. – Głos konsultantki był nieskazitelny, miły dla ucha. – Przed telefonem wykonaliśmy wstępne rozeznanie w pana temacie. Proszę powiedzieć, który poziom usługi pana interesuje?

Tomczyk nie zastanawiał się długo. Oczami wyobraźni ujrzał zmizerniałą, zapadniętą twarz Strzeleckiej. 

– Najwyższy. 

– Czy chce pan, abym odczytała teraz wszystkie warunki usługi? Są także dostępne na naszej stronie internetowej. Jeśli nie odczytam ich teraz, poświadczy pan zapoznanie się z nimi podpisem elektronicznym przy zawieraniu umowy.

Trzy dni, pomyślał Tomczyk. Ani chwili do stracenia.

– Proszę przesłać na maila. Kiedy go otrzymam?

– Jeżeli jest pan zdecydowany, mogę go przesłać natychmiast.

– Jestem zdecydowany.

Usłyszał piknięcie informujące, że w jego skrzynce mailowej pojawiła się nowa wiadomość. 

– Kiedy zaczniecie państwo działania?

– Niezwłocznie po otrzymaniu dokumentów. 

 

*** 

 

Wypełnił dokumenty, czytając je tylko pobieżnie. Oprócz podpisu i płatności, ludzie z TheCleanacji oczekiwali jeszcze listy nicków, jakimi posługiwał się w sieci, adresów mailowych, z których korzystał i kilku innych rzeczy. W piętnaście minut było po wszystkim.

Teraz dopalał papierosa na balkonie, czekając na Strzelecką. Z oczywistych przyczyn nie mógł zaproponować jej spotkania na mieście. Stanowiłoby to niebezpieczeństwo dla jego wizerunku.

Gdy przyszła, zauważył, że nawet mocny makijaż nie był w stanie ukryć zmęczenia.

– Jak cię dopadli? – zapytał bez ogródek, gdy przywitali się i usiedli. 

– Nie wiem, Maciej – odpowiedziała powoli. – Serio. Byłam cholernie ostrożna.

Maciej milczał, wpatrując się w nią.

– Nie spotykaliśmy się na mieście. Zawsze u niego albo u mnie. Nikomu o tym nie mówiłam. Te zdjęcia… Maciej, on mieszka na siódmym piętrze, a zdjęcia zrobili nam przez okno. 

Przełknął ślinę. Skoro nie powstrzymało ich dwadzieścia metrów wysokości, czymże był prosty research w sieci?

Rozmowa ze Strzelecką utwierdziła go w przekonaniu, że nie jest bezpieczny. Nawet zaproszenie jej tutaj nie było mądre. Gdy wyszła, obszedł całe mieszkanie, zasłaniając okna.

Otworzył laptop i wszedł na forum Legii. Wpisał w wyszukiwarce swój nick. Zero wyników. Upewnił się, czy nie zrobił literówki i ponownie nacisnął enter. Nadal nic.

TheCleanacja zaczęła działać błyskawicznie.

Wszedł jeszcze na Facebooka i wyszukał profil Perlińskiego. Przejrzał udostępnione albumy. Kilka kolekcji z meczów żużlowych, którymi Perła jakiś czas temu się zainteresował. Wakacje w Chorwacji. Nigdzie zdjęć z osiemnastki. 

Hej, Perła. Zmieniałeś ostatnio coś w ustawieniach prywatności na fejsie? 

Sms z odpowiedzią przyszedł niemal natychmiast.

Nie, panie prezydencie. ;)) Prawie już tam nie wchodzę, tylko X. I dupeczki na Instagramie ;)) Słyszałem, że ogłoszenie w poniedziałek. Dajesz!!!

Tomczyk odpisał krótko i odłożył telefon. 

Po raz pierwszy od porannej wizyty w Łazienkach pozwolił sobie odetchnąć z ulgą.

 

***

 

Nazajutrz rano skrzynkę mailową miał pełną nowych wiadomości. Przede wszystkim z partii. Gratulacje, bo wieść o jego wyborze szybko rozniosła się w strukturach. Instrukcje od PRu. Harmonogram spotkań na najbliższy tydzień. 

Raport cząstkowy | TheCleanacja – zauważył wśród wiadomości.

Szanowny Panie Tomczyk,

uprzejmie informujemy, że nasi Czyściciele rozpoczęli działania zgodnie z treścią umowy podpisanej dnia trzydziestego kwietnia bieżącego roku.

Załączamy raport cząstkowy. W razie pytań, pozostajemy do pańskiej dyspozycji.

Tomczyk otworzył plik PDF podpięty do wiadomości.

Zidentyfikowano i usunięto 47 wystąpień frazy powiązanej z nickiem użytkownika.

Zneutralizowano 12 materiałów graficznych.

Ograniczono dostępność 3 źródeł wtórnych.

W toku: analiza osób trzecich.

Tomczyk był pod wrażeniem. Nie zdawał sobie sprawy, że w sieci dało się znaleźć aż tyle powiązanych z nim potencjalnie ryzykownych treści. I to w zaledwie jedną noc. Nie żałował, że zdecydował się na pakiet premium. 

 

*** 

 

Z telewizji dobiegały głosy ekspertów w studio, którzy w przerwie dyskutowali o kontrowersyjnej decyzji sędziego. Tomczyk nie był fanem piłki nożnej, ale chcąc utrzymywać dobre relacje z prezesem, musiał pozostawać na bieżąco.

Zadzwonił telefon. Nieznany numer.

– Tomczyk, słucham.

– Maciek, wiesz, gdzie jest Perliński? – Dzwonił jeden z partyjnej masy. – Miał spotkać się ze mną dziś rano, ale nie dotarł. 

– Nie mam pojęcia. Nie gadaliśmy od wczoraj.

– Dobra, dzięki. Powodzenia w poniedziałek.

Tomczyk zakończył połączenie i spróbował zadzwonić do Perły. Abonent nieosiągalny. Może był na meczu. Albo po prostu wyłączył telefon, żeby cieszyć się ostatnim wolnym weekendem, zanim kampania wyborcza wejdzie w nową fazę i wszystko stanie na głowie.

 

***

 

– Dziwna sprawa. – Lekarka spojrzała na niego znad okularów. – W systemie nie mam żadnej dokumentacji medycznej przypisanej do pana numeru PESEL. 

– Pani doktor, przecież mnie pani zna. Widzimy się co najmniej dwa razy w roku.

– Mówię jedynie, że zniknęła cała dokumentacja. Możliwe, że to awaria systemu. – Spojrzała na monitor. – Ale z tego co widzę, wszystko inne działa poprawnie. 

 

*** 

 

Z samochodu zadzwonił do TheCleanacji. 

– Dzień dobry, panie Tomczyk – w zestawie głośnomówiącym rozbrzmiał perfekcyjny głos konsultantki. – W czym mogę pomóc?

– Usuwaliście moją dokumentację medyczną?

– Chwileczkę… Tak, obawiam się, że tak. Nasi specjaliści przeanalizowali pana wyniki z ostatnich trzech lat. Zachodzi realna obawa, że jeszcze w czasie trwania najbliższej kadencji prezydenckiej rozwinie się u pana cukrzyca. Możliwe są także problemy z sercem. Gdyby takie informacje trafiły do opinii publicznej, mogłyby panu poważnie zaszkodzić. Ludzie chcą widzieć w przedstawicielach władzy okazy siły i zdrowia. 

Tomczyk w ostatniej chwili wyhamował na czerwonym świetle.

– Zaraz, chwilę. Grozi mi zawał?

– Nie jesteśmy placówką medyczną, proszę pana. Mówię jedynie, iż nasi specjaliści ocenili, że pana wyniki można zinterpretować w ten sposób.

– Proszę przywrócić moją dokumentację. Powinienem się zbadać!

– Przykro mi, ale to niemożliwe. Czytał pan regulamin przy zawieraniu umowy. Jesteśmy skuteczni także dlatego, że działamy nieodwracalnie.

Samochód z tyłu zatrąbił przeciągle. Tomczyk zmełł w ustach przekleństwo i ruszył z piskiem opon.

– A Perła? To znaczy Andrzej Perliński. Macie coś wspólnego z jego zniknięciem?

Poczuł, że się poci.

– Przeprowadziliśmy analizę osób trzecich. Pan Andrzej Perliński posiadał wiele związanych z panem wspomnień, których ujawnienie mogłoby pana skompromitować.

– Na Boga, to mój przyjaciel od dziecka. Oczywiście, że zrobiliśmy razem dużo głupich rzeczy, ale przecież…

– Jesteśmy skuteczni, ponieważ działamy nieodwracalnie, panie Tomczyk. Czy mogę pomóc w czymś jeszcze? 

Serce łomotało mu w piersi. Zakończył połączenie i zjechał na pobocze. 

 

***

 

Rodzice Tomczyka mieszkali w niewielkim domku pod Warszawą. Maciej zaparkował na podjeździe i przez chwilę siedział w samochodzie, opierając ręce o kierownicę. Bezmyślnie wbijał wzrok w przednią szybę, przez którą widział bordowe Renault Megane ojca.

Po rozmowie z konsultantką wyłączył telefon. Wcześniej wysłał sms do Brackiego, w którym informował, że źle się czuje i dziś będzie nieosiągalny, ale w poniedziałek odmelduje się już zdrów jak ryba. 

Potrzebował odciąć się na chwilę. Gdyby został sam w mieszkaniu, zwariowałby. Na szczęście na rodziców zawsze mógł liczyć. Byli dla niego oparciem w najgorszych chwilach. Matka słuchała z troską, gdy w liceum zwierzał jej się z problemów miłosnych, a ojciec był wyrozumiały, zawsze gdy Tomczyk prosił go o pomoc w naprawie w mieszkaniu czegoś, z czym nie dawał sobie rady.

Zgasił silnik i, nieco podniesiony na duchu tymi myślami, ruszył przez podwórze. Drzwi wejściowe nie były zamknięte na klucz.

– Niespodzianka! – krzyknął z korytarza. – Mam nadzieję, że jak zwykle ugotowałaś za dużo na obiad! Hej, jesteście? Mamo, tato! Mamo…? 

Koniec

Komentarze

Cześć, barniusz

Dobre opowiadanie. Dlaczego? Bo nie lubię polityków i polityki :-) I bardzo dobrze, że wszyscy zostali anihilowani. Szkoda, że bohatera nie wyparowałeś, coś jak był, a następnie pufff i chłopa nie ma. Wielka szkoda. Niby facet niczego wielkiego złego nie zrobił, ale już sam fakt, że zaczął się bawić w politykę sprawił, że wcale nie westchnąłbym ze smutkiem, gdybyś go postanowił wrzucić do studni.

Pozdrawiam

Hej, Hesket,

cieszę się, że tekst sprawił Ci przyjemność – powodów nie oceniam. ;) 

Cześć!

Świetny tekst. Bardzo mi się podobało. Dopadła mnie refleksja, że bardzo by się przydały wybory negatywne – czyli głosowanie na najbardziej znienawidzonego polityka/czkę, żeby go/ją nieodwracalnie wykasować.

Pozdrawiam! 

Dzięki, Grzesiek_W!

Mam nadzieję, że tekst nie będzie stanowić wody na młyn dla obecnych dyskusji, które toczą się w Hyde Parku. :D

Dobrze napisane, fajnie się czytało. No i mam nadzieję, że jeszcze tak wyspecjalizowanych firm nie ma :) bo a nóż znam jakiegoś przyszłego polityka…

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Witaj. :)

 

Fragmenty, które zatrzymały mnie przy czytaniu (sugestie oraz wątpliwości – jedynie do przemyślenia):

Kiedy nazajutrz rano wybrał się na przebieżkę po Łazienkach, trochę po to, by na spokojnie pomyśleć, a trochę, by przewietrzyć skacowaną głowę, pomyślał, że użył wczoraj niewłaściwych słów. – powtórzenie?

Po tym, jak do prasy wyciekły zdjęcia (przecinek?) bezsprzecznie dowodzące romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna.

Nie (i tu?) kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce. 

Co z tego, że to tylko głupie zdjęcie z imprezy sprzed lat. – czy to nie zdanie pytające?

– Dziwna sprawa – lekarka spojrzała na niego znad okularów. – W systemie nie mam żadnej dokumentacji medycznej przypisanej do pana numeru PESEL. – błędny zapis dialogu?

Wcześniej wysłał sms do Brackiego, w którym informował, że źle się czuje i dziś będzie nieosiągalny, ale w poniedziałek będzie już zdrów jak ryba. – powtórzenie?

Zgasił silnik i (albo tu też przecinek, albo kolejny usunąć?) nieco podniesiony na duchu tymi myślami, ruszył przez podwórze.

 

Ogólnie w całym tekście jest też mnóstwo innych powtórzeń (czyli błędów stylistycznych), szczególnie wyrazów: że, żeby, np.:

Kiedy nazajutrz rano wybrał się na przebieżkę po Łazienkach, trochę po to, by na spokojnie pomyśleć, a trochę, by przewietrzyć skacowaną głowę, pomyślał, że użył wczoraj niewłaściwych słów. Żeby zostać prezydentem, będzie musiał najpierw wygrać wybory. Zerknął na zegarek, żeby sprawdzić tętno. Poczuł, że spocona grzywka zaczyna mu się lepić do czoła. Jeszcze nie ogłoszono oficjalnie, że Strzelecka rezygnuje z udziału w wyborach, choć opinia publiczna była przekonana, że jest to tylko kwestią czasu. Po tym, jak do prasy wyciekły zdjęcia bezsprzecznie dowodzące romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna. Nie kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce. Tomczyk musiał przyznać, że ich przeciwnicy polityczni tym razem stanęli na wysokości zadania.

 

Wstrząsające. Znakomity pomysł na thriller psychologiczno-polityczny, brawa! Zakończenie dosłownie mrozi krew w żyłach. :)

Jeszcze tak naprawdę nie nadszedł poniedziałek, a już tyle się stało… I to – nieodwracalnie! :)

Klik, pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Dziękuję,  Bruce, za łapankę! Przejrzę jutro tekst pod kątem błędów, na które zwróciłaś uwagę. (Dziś wzywają już prace w ogrodzie – jutro ma lać). 

Cieszę się, że pomimo potknięć, które utrudniały Ci lekturę, tekst się spodobał.

Pozdrowienia! :)

To była bardzo ciekawa lektura, zapewniam, a usterek znalazłam naprawdę niewiele. :) Zresztą – to jedynie sugestie, mogę się mylić :)

My też z Córą dziś szybko kosiłyśmy w ogrodzie, póki nie leje. :)) 

Pozdrawiam, dzięki, miłego ogrodowania. :) 

Pecunia non olet

jakimi posługiwał się w Sieci

,,Sieci” chyba z małej, to nie cyberpunk.

Faktycznie, fantastyka dość umowna, taka na poziomie konspiracyjnych thrillerów (mało to ludzi ,,zniknięto” IRL?), co jednak nie przeszkadza poczuć ciarek. Morał – przeczytaj umowę zanim ją podpiszesz.

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Siema @barniuszu,

 

Panująca cisza była pełna napięcia

Coś mi nie gra w tym zdaniu, ale nie potrafię powiedzieć, co. Chyba po prostu sformułowałbym to inaczej. Mam wrażenie, że ma to związek z “była”.

Poczuł, że spocona grzywka

Podejrzewam, że może to być tylko moja perspektywa, ale jakoś moja uwaga dziwnie została skierowana na tą grzywkę a nie na włosy ogółem, że spodziewałem się, że zostało to zrobione celowo. Jednak nic się z tą grzywką finalnie nie stało.

romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna. Nie kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce

To zgrabne.

Ta kobieta śmiała się z jego spoconych, przywierających do głowy włosów.

Wydaje mi się, że za duży skrót myślowy. Nie wiem, czemu jego spocone włosy miały być śmieszne, więc raczej jak w nich wyglądał.

W ogóle, na małej przestrzeni trzykrotnie odnosisz się do jego włosów. Po tytule opowiadania spodziewam się, że pierwsze, co się stanie, to że będzie zaraz łysy.

aby ich nijaki, nudny jak flaki z olejem kandydat

To nie jest błąd, ale wydaje mi się, że osiągnąłbyś więcej gdybyś użył bardziej zróżnicowanych określeń. Te dwa niosą niemal tą samą informację. 

Czy da się jeszcze usunąć komentarze z forum Legii z dwa tysiące siódmego?

Forum Legii w tamtych latach, to było wyjątkowe miejsce. xD

TheCleanacja

Ładna gierka słowna.

W TheCleanacji wierzymy, że człowiek nie powinien być definiowany przez chwilę słabości. Chcemy, aby nasi klienci mogli cieszyć się nieskazitelną opinią każdego dnia. Przeszłość zostaw w tyle, przyszłość zaczyna się z nami.

Mnie przekonali.

gładki, miły dla ucha.

Podobnie jak z nijakim i nudnym.

zobaczył zmizerniałą, zapadniętą

zzz

Teraz dopalał papierosa na balkonie, czekając na Strzelecką. Z oczywistych przyczyn nie mógł zaproponować jej spotkania na mieście. Stanowiłoby to niebezpieczeństwo dla jego wizerunku.

Gdy przyszła, zauważył, że nawet mocny makijaż nie był w stanie ukryć zmęczenia.

Mam trochę mało informacji, żeby wyobrazić sobie jakoś tą kobietę, a tu chyba byłoby na to dobre miejsce. Dwa słowa, wysoka/niska, postawna/drobna, etc.

Tomczyk zmełł w ustach przekleństwo

To najbardziej nadużywana reakcja w tekstach fantastycznych zaraz po “wzruszył ramionami”.

bordowe Renault Megane

To jest dobry konkret, dziwi mnie tylko, że chyba jedyny na cały tekst.

naprawie w mieszkaniu czegoś

O, tu miejsce na konkret. xD

 

Jak widzisz, wszystkie moje uwagi to tylko subiektywne kwestie, gdzie widziałbym miejsce, by pójść nieco “bardziej”. Trochę konkretniej, trochę więcej fantazji.

Napisane tak, że czyta się to łatwo i przyjemnie. Warsztatowo na żadnym zdaniu się nie wywalałem i fabułę śledziłem zaciekawiony, choć raczej spodziewający się do jakiego końca to zmierza. Finał skojarzył mi się z biedną Hermioną, która zobliviatowała swoich rodziców.

Mimo ilości znaków, a przez poziom skomplikowania fabuły i bohaterów traktuję, to bardziej jako szorta i w swojej formule wypada bardzo dobrze. 

 

 

 

 

 

 

Dobrze napisane, świetna puenta. Podobało mi się. Choć szkoda, że brakuje fantastyki.

bruce, u mnie było sadzenie kwiatów. :D Dziś już na szczęście pogoda zatrzymała mnie w domu, więc naniosłem poprawki. 

ac, dzięki za lekturę. Poprawiłem część fragmentów, na które zwróciłeś uwagę. Zabawne, że zwróciłeś uwagę na Renault, bo przy pisaniu tego zdania także naszła mnie myśl, że kurczę, chyba wcześniej zabrakło takich konkretnych obrazków. Ważna notatka na przyszłość. :)

SNDWLKR, pusia, zakładam, że najbardziej fantastyczne mogły być metody działania TheCleanacji, ale cóż – działali w cieniu.

Nowa Fantastyka