się, chowają, wynurzają się nowe. Kostka obraca się, pokazując nowe strefy.
005…
Wiem. Skądś wiem, że to wizualizacje dowolnych momentów rzeczywistości
z linii czasu poszczególnych wieloświatów. Szpony to w istocie coś w rodzaju
pilotów sterujących ekranami w celu kontroli i dokonania ewentualnych poprawek.
004…
Epizod. Jeden z ekranów powiększył się nagle i w zatrzymanym kadrze
pokazał grupkę żołnierzy unoszących się do ataku na bunkier wroga.
Najwyżej uniesiony, oficer, za chwilę zginie od pocisku zmierzającego
prosto w czoło…
003…
Tak. Za femtosekundę zginie w tamtym wieloświecie, jednak subtelne drgnięcie
szponu Istoty i zawirowanie błękitnej energii w tym samym momencie linii czasowej
otwiera bliźniaczy wieloświat, w którym żołnierz unika postrzału i w jakimś celu żyje
nadal…
002…
Zdumienie. Jak bardzo był podobny ten obraz do ziemskiej rzeczywistości.
001…
Czuję jego myśli w głowie…
000…
Haker!?… Precz do swojego wieloświata!
PYK
– Halo! Panie Karolu! Proszę się obudzić…
– Panie Karolu, jak się pan czuje? Panie Karolu…
Słyszę głosy i z trudem unoszę nieco ciężkie powieki…
– Jedziemy!
Koniec
Komentarze
Przycupnę i zobaczę, co się z tego rozwinie, bo na razie nie wiem, o co chodzi :P ale że pada hasło “drabbelki”, to jednak jestem zainteresowana :))
Those who don't believe in magic will never find it
Sprawa jest nieskomplikowana. Bierzesz mój tekst od pyk do pyk i po swojemu
rozwijasz go z 1500 znaków do powiedzmy 5-6 tysięcy. Pozostaje tylko czekać
na te kilogramy nie-nagród…
Miło że zajrzałaś.
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
No, ja też nie skumałam, o co chodzi bez dodatkowego komentarza.
Babska logika rządzi!
????heh…przecież komentarz dłuższy od drabelka…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
No to komentarz jest zrozumiały. Ale w przedmowie trudno mi było się zorientować. Jeśli to oficjalny konkurs, to czemu nie w HP?
Babska logika rządzi!
Bo to jest nie-konkurs z nie-nagrodami. Oficjalny, wiadomo – musi mieć regulamin,
solidne jury et cetera. A tak naprawdę chodzi o to, aby pewien cwany Fascynator
pozbył się dwudziestu kilogramów wartościowej literatury aby zrobiło się miejsce
na planowane nowe, wartościowe zakupy… W miarę szybko i bez biurokracji.
Na zasadzie satrapy: to, to i to mi się podoba i już!…
Kłaniam śnieżnobiałą panamą wszystkim, którzy zechcą pomóc opróżnić te półki.
Zdradzę jeszcze tylko, że te 12 kg to 23 tomy bardzo krwawej space opery…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Hejka!
Karol jest zwykłym człowiekiem, który podczas snu, śmierci, zaburzenia świadomości, eksperymentu dostał się tam, gdzie nie powinien, a istota traktuje go jak intruza? Czy już coś przekombinowałam w interpretacji?
Ciekawe przyznam.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Wyjaśnienie tej zagadki może się kryć w pewnej niedawno wydanej biografii (i "snusach") ;)
Those who don't believe in magic will never find it
Zrozumiałem niewiele – zarówno z tekstu, jak i z zasad nie-konkursu. :D Tekst mimo wszystko zostawił w głowie jakieś obrazy, a w odczuciach emocje. Nie wiem, o czym to było, ale coś mi zrobiło. ;)
Ja tam coś na ten nie-konlurs mam, ale forum się zepsuło i nie pozwala publikować ^^
Those who don't believe in magic will never find it
@betweenthelines
Hejka! Dobrze kombinujesz, jednak kobiety jakby szybciej “łapały” pewne niuanse…
Teraz tylko nieco rozdmuchać temat i – wierzę – czekać na kuriera z paczką…heh
@OldGuard
Jak wyżej… Awaria długo nie potrwa.
@barniusz
Zasady uproszczone pod komentarzem Finkli. Dodam tylko dlaczego wizja, ponieważ
nie jest to zwykła mara senna czy jakaś sugestia. Wizja to zawsze wrażenie osobistego
uczestnictwa w jakimś wydarzeniu. I tak było.
Miło, że zajrzeliście. Pozdrawiam.
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Hmm, forum się zepsuło i nie chce się naprawić, więc wrzucam swój twór w komentarzu :P
TYTUŁ: Lizak, który rządzi wieloświatem
Jestem.
Ta myśl pojawia się pierwsza i długo nie ma następnej. Nie wiem, jak się nazywam, skąd się tutaj wziąłem, ani który jest rok. Wiem, że jestem i coś trzeba z tym zrobić.
Podnoszę dłoń do twarzy.
Mam dłoń, mam twarz, mam więc i ciało. A to już niezły początek. Pod plecami czuję chłodny beton. Bardziej zgaduję, niż wiem to na pewno, bo wokół panuje ciemność, którą rozświetla jedynie wirująca w powietrzu kostka.
Zwracam ku niej wzrok, a w odpowiedzi światło natychmiast staje się intensywniejsze, jakby samo moje spojrzenie było sygnałem do przebudzenia. Powierzchnia obiektu zaczyna się zmieniać. Pokrywają ją liczne ekrany, które pojawiają się jeden po drugim, aż w końcu tworzą całą bryłę. Obrazy, napisy w różnych alfabetach, gadające głowy, abstrakcyjne esy-floresy.
Nic z tego nie rozumiem.
Dźwigam się na nogi i niepewnie podchodzę bliżej. Powietrze pachnie ozonem, jak po burzy. Okrążam kostkę wokoło i po drugiej stronie trafiam na coś. “Coś” to pewnie obraźliwe określenie istoty, która lewituje przede mną, wyprostowana jak struna. Jest niewielka, zdecydowanie mniejsza od kostki, a jej ciało ma szaroniebieską barwę. Przynajmniej tak wygląda w migoczącym świetle ekranów, które nieustannie zmieniają kolory i rzucają na wszystko refleksy.
Istota wygląda… karykaturalnie. Głowa absurdalnie wielka, szyja wiotka, smukły tułów. Całość przypomina gigantycznego lizaka osadzonego na cienkim patyku. Szarawego, dość brzydkiego lizaka, który wpadł pod łóżko i przeleżał w kurzu kilka tygodni.
Znęcałbym się nad tą istotą w myślach dłużej, ale wielka głowa mruga z wolna i wlepia we mnie oczy. Lśnią czernią głębszą niż otaczająca nas przestrzeń. Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, obcy albo duszy nie ma, albo jest przeżarty złem do szpiku. Nie czuję jednak lęku. Skoro wciąż żyję, chyba nie ma wobec mnie niecnych zamiarów.
Zresztą może nie ma wobec mnie żadnych zamiarów. Istota nie wygląda na zainteresowaną moją obecnością, a jeśli cokolwiek zaprząta jej uwagę, z całą pewnością nie jestem to ja.
Prawdopodobnie dlatego, że jest dość zajęta. Jej długie ręce zakończone złotymi szponami otacza delikatna błękitna poświata. Palce poruszają się tak nieznacznie, że niemal tego nie dostrzegam. A jednak za pomocą drobnych ruchów manewruje kostką. Ekrany powiększają się, chowają, w ich miejscu pojawiają się nowe. Kostka obraca się wokół własnej osi, pokazując kolejne strefy.
Zgaduję, że jestem w sterowni. Tak przynajmniej podpowiada mi intuicja. Wpatruję się jak zahipnotyzowany w migające przede mną ekrany. Boli mnie głowa i gdzieś z tego bólu rodzi się świadomość – skądś wiem, że to obrazy różnych odprysków rzeczywistości, znajdujących się na niezliczonych liniach czasu i należących do licznych wersji wszechświata.
Skądś wiem. Ostatnio dużo rzeczy “skądś wiem”.
Spoglądam na obcego. Ten niemrawy lizak, którego przed chwilą nie dało się traktować poważnie, trzyma w szponach kontrolery połączone z ekranami. Narzędzia do ingerowania w rzeczywistość.
Nagle jeden z ekranów pochłania całą moją uwagę. Zatrzymuje się na obrazie żołnierzy stojących przed bunkrem przeciwnika. Ot, zwykła scena wojny. Zaledwie epizod w historii świata, a w skali wszystkich istnień i wszystkich wieloświatów mniej niż mrugnięcie okiem. Patrzę i skądś wiem, że z głowy oficera dowodzącego zostanie za chwilę tylko krwawa miazga.
Przymykam jedno oko. Jednocześnie chcę i nie chcę tego widzieć. Dla mnie to tylko kilka pikseli, jednak gdzieś tam zegar odlicza ostatnie momenty życia. Los tego człowieka jest już przesądzony, od śmierci dzielą go femtosekundy. Pocisk przecina powietrze, wszystkie zmienne prowadzą do jednego punktu.
I wtedy szpon istoty porusza się niemal niedostrzegalnie. Otwiera się kolejny świat. Bliźniaczy, niemal identyczny z poprzednim, różniący się wyłącznie jednym szczegółem – pocisk mija głowę żołnierza.
Dlaczego ten? Dlaczego akurat on, a nie tysiące innych, którzy giną na sąsiednich ekranach? Nie wiem. Ogarnia mnie zdumienie – może istota jest Stwórcą, Panem życia i śmierci? Jeśli to Bóg, oczami wyobraźni widzę, jak upadają religie na Ziemi.
“Na Ziemi”.
To stwierdzenie pojawia się samo i ciągnie za sobą następne: dom, deszcz, misja, pożegnanie. Nie pamiętam żadnej twarzy, ale pamiętam tęsknotę. Nie wiem, za czym dokładnie tęsknię, i przez to uczucie staje się znacznie gorsze, bo nie umiem go sobie zracjonalizować.
Odsuwam tę myśl. Spoglądam z nadzieją na kostkę. Może gdzieś pojawi się ktoś, kogo rozpoznam. Ekrany reagują na moje skupienie jak psy na gwizd – przybliżają się i pokazują nowe kadry.
Miasto w deszczu. Szpitalny korytarz. Kobieta zapalająca świeczkę na parapecie. Coś ściska mnie w piersi, choć nie umiem powiedzieć, czy to wspomnienie, czy usilnie próbuję uczepić się jakiegokolwiek obrazka. Kadry są anonimowe, mogłyby należeć do każdego.
Kątem oka dostrzegam coś innego. Nastolatek idący po torach, słuchawki na uszach, głowa spuszczona, ręce w kieszeni. Trzysta metrów za nim jedzie pociąg. Istota nie widzi tego, co ja. Jej szpony zajęte są innym wieloświatem.
A ja już wiem – nie mam pojęcia skąd, ale wiem – jak to się robi. Wyciągam rękę. Błękitna energia, ta sama, która owija szpony istoty, spływa po moich palcach jak zimna woda. Linia czasu się rozwidla i w nowej odnodze nastolatek przydeptuje sobie sznurówkę, upada na żwir obok torów, a pociąg przetacza się z rykiem pół metra od jego głowy.
Zrobiłem to. Ja to zrobiłem.
Wszystkie ekrany zastygają, jakby ktoś wcisnął przycisk “STOP”. Istota odwraca się ku mnie powoli. W czarnych oczach płonie gniew i czuję jej myśli w swojej głowie.
– Haker!? Precz do swojego wieloświata!
Those who don't believe in magic will never find it
Miałem rację, w tych ciężkich czasach płeć piękna lepiej sobie radzi
@OldGuard Nie będę zdradzał opinii szanownego jury, ale reakcja była bardzo
żywiołowa. Tofik aż zawołał kumpli…
Przyjęte.
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Miałem rację, w tych ciężkich czasach płeć piękna lepiej sobie radzi
z problemami…
Prawda najprawdziwsza :P
Pozdrawiam Tofika.
Chyba też zawołam kumpli, żeby zrobić tu sobie jakąś konkurencję :P
Those who don't believe in magic will never find it
<><
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
@OldGuard, Tofik też pozdrawia – to ten po lewej…
Konkurencja jak najbardziej wskazana, to pierwszy stopień do doskonałości…heh
@Bardjaskier
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Ja tak średnio potrafię w SF ale mam coś takiego :)
Kreator leciał przez owalny korytarz. Słyszał pracę tysięcy kości, dzieki którym inni dbali o utrzymanie porządku w czasoprzestrzeni.
Błysk.
W Sala Nieskończoności setki oczu wyłoniły się z nicości. Jedne surowe, inne zawiedzione, niektóre ciekawe.
Uwolnił myśli:
„Zawiodłem w dobrej wierze. Ten błąd jest niewybaczalny”.
Wrzawa głosów zlała się w jeden komunikat:
„Tylko nienaprawione błędy są niewybaczalne. Nie mogłeś przewidzieć anomalii. Nikt nie może. Hakera trzeba się pozbyć, nim zaburzy rytm czasu”.
Kreator uwolnił myśli:
„Jestem gotowy naprawić szkody”.
Wszystkie oczy spojrzały na lewitującą postać i zamknęły powieki.
Pyk.
Otworzył oczy. Siedział na piętrowym łóżku w niewielkim pokoju. Dwa biurka zawalone papierami ustawiono przy oknach. Na ścianach wisiały plakaty zespołów i ulotki propagandowe. Słyszał wrzawę na korytarzu. Studenci wymieniali się poglądami, ściągami i marihuaną.
Wstał i podszedł do lustra. Przystojna twarz, długie jasne włosy i piwne oczy. Wiedział, że jest prymusem, który na rzecz pracy w partii ostatnio opuścił się w nauce. Ale czwarty rok zaliczy, choć już bez stypendium. Wiedział też, że ostatniego roku studiów nie rozpocznie. Na szafce leżała gazeta. To w niej za tydzień opublikują informację o jego śmierci i zamachu na prezydenta.
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Dzięki Bardzie, przyjęte. Najbardziej podobało się zapewne kocurkowi bojowemu.
Wczoraj wieczorem właśnie intensywnie indoktrynował mini yorka sąsiadki…heh
Słychać było na całej uliczce.
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
:D Poszmyraj kociaka bojowego za uszkiem od Barda :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Przychodzi pani maruda i niszczycielka dobrej zabawy, ale :P
Zadanie polega na rozbudowaniu drabelka od PYK do PYK do nieco większego formatu według własnego pomysłu, ale z zachowaniem 66,6 % obrazu oraz ducha pierwowzoru.
Poza tymi “drobnymi” nieścisłościami, całkiem przyjemny fragment ;)
Those who don't believe in magic will never find it
Poza tymi “drobnymi” nieścisłościami, całkiem przyjemny fragment ;)
Dlatego mimo wszystko przyjęty na stan…heh. Może będą jakieś “kilogramy
pocieszenia” czy cóś…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Eeeee tam drobnostki, najważniejsze, że ma aprobatę Fascynatora :)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Zgrabnie sklejone, ale kilka rzeczy psują dobre wrażenie.
Brak gdzieniegdzie polskich znaków.
Najpierw ściana wchłania łóżko, a potem łóżko wjeżdża w ścianę?
Istota nieokreślonego wyglądu, który zaraz potem zostaje opisany.
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
@ Szafirowy Smoku
Dzięki za zgrabnie sklejone, a co do wrażeń:
Brak gdzieniegdzie polskich znaków.
Hmmm… Nie dostrzegam braku?…
Najpierw ściana wchłania łóżko, a potem łóżko wjeżdża w ścianę?
No tak też bywa w tych dziwnych, pozaczasowych przestrzeniach…
Istota nieokreślonego wyglądu, który zaraz potem zostaje opisany.
Nnno… Wizja trwająca (w domyśle) kilka nano– bądź nawet attosekund z zasady
nie może być dokładnym opisem. To zawsze będzie projekcja wrażeń.
“Warszawskim targiem” dołożę dwie literki… Zapraszam po jedną z “nie-nagród”…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Kurczę, teraz i ja nie widzę tych niepolskich znaków – zwalmy to na pomroczność jasną ;)
Odnośnie tego opisu istoty byłbym w stanie się zgodzić, gdyby nie fakt, że pojawia się on jeszcze w tym samym zdaniu o nieokreślonym wyglądzie.
Super, co wygrałem? :D
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
Super, co wygrałem? :D
Hehe, na razie wygrałeś szansę na wygraną – po spełnieniu założeń…
EDIT
o nieokreślonym wyglądzie.
o niedookreślonym wyglądzie – jak zostało poprawione.
Lepiej być nie może…
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Łeee, to gorzej niż w totku :P
Niedookreślony pasuje idealnie!
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.