..Myślałem, że po śmierci, gdy już pozbędę się ciała, które mnie ograniczało, będę mógł zwiedzać wszelkie krainy na Ziemi, a nawet na innych planetach. Na wszelki wypadek w testamencie zażyczyłem sobie spalenia i u notariusza zostawiłem odpowiednie środki. Niestety, mimo skremowania nie mogę podróżować. Rozczarowałem się, bo dostałem przydział do Piekła. Stamtąd nie wychodzi się nawet na przepustki.
– I za co ta kara? – spytałem.
Podobno uwiodłem dziewczynę i nie dotrzymałem obietnicy małżeństwa. Była dorosła, wiedziała, co robi. Chciała kasy, kasy i jeszcze raz kasy. Urodę miała zjawiskową (znaczy, nie jak zjawa z horroru, ale przypominała ciastko, które kusi, żeby je zjeść). Przy tym była tak głupia i nudna, że gdybym się z nią ożenił, zabiłbym ją prędzej niż później, albo popełnił samobójstwo. Chyba lepiej się stało, że z nią zerwałem. Nie pamiętałem już i gdyby nie przypomniano mi tego związku, nie wspominałbym jej. Odwołałem się od skierowania do Piekła i teraz jestem w ciemnym tunelu, przed drzwiami z tabliczką WYDZIAŁ ODWOŁAŃ i jednym urzędnikiem w środku pokoju.
Czekam w kolejce złożonej z duchów, które też złożyły reklamacje. Można wyjść tylko na chwilę, by zaczerpnąć “łyk” ciszy, gdy nikt inny nie wychodzi, bo komitet kolejkowy może nie wpuścić na opuszczone miejsce i trzeba by znowu stanąć na końcu.
Pacjenci czekający przed gabinetem lekarza dzielą się wrażeniami z chorowania i leczenia, duchy w kolejce opowiadają, za co zostały ukarane i dlaczego uważają, że je skrzywdzono. Nie da się tego słuchać, bo z ich relacji wynika, że nikt nie zasłużył na przydział do Piekła. Wszyscy są bez winy. Przynajmniej tak się im wydaje.
Kolejka się wydłuża, bo urzędnik pośmiertnej administracji pracuje powoli, świadomy, że ma czasu całą wieczność. Na pretensje nielicznych odważnych odpowiada:
– Każda sprawa jest inna i wymaga dokładnego rozpatrzenia.
Dodaje, że z powodu braków kadrowych pracuje sam i ma tego już po czubki rogów, i koniec ogona.
Właściwie, gdyby nie brak smoły i kotłów, można by pomyśleć, że to już jest Piekło.
Hej, Koalo!
Dwa najlepsze elementy to urzędnik, który ma całą wieczność i potępieńcy, którzy siedzą za niewinność.
Tekst z prostym, ale fajnym pomysłem. Mam tylko wrażenie, że w ostatnim akapicie aż nazbyt łopatologicznie wyjaśniasz, o co chodzi.
Aż przypomniał mi się jeden z odcinków Super Natural, gdzie Crowley( tymczasowy władca piekła) wprowadził reformę w piekle i każda potępiona dusza stała właśnie w kolejce do urzędniczego okienka. Zacny serial. A twoje opowianko wzbudziło spory sentyment.
Witaj, Koalo75. :)
Pewne treści zaskakująco wręcz do Ciebie niepodobne. :) Odnoszę wrażenie, że opisujesz koszmar, śniący się petentowi czekającemu w makabrycznie długiej kolejce do jakiegoś urzędu. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Kolejny przyjemny szorcik w twoim wykonaniu.
Właściwie, gdyby nie brak smoły i kotłów, można by pomyśleć, że to już jest Piekło. A może nasze wyobrażenia miejsca kar były od zawsze mylne? Nie starczało nam wyobraźni, czy nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że Piekło będzie przypominać niejeden ziemski urząd?
Zastanawiam się tylko czy gdyby wywalić tą końcówkę tekst by uderzył mocniej? Dając po drodze 2-3 drobne wskazówki. Peunta mogłaby wybrzmieć mocniej. Cieżko mi ocenić, ale mam wrażenie że ostatnie zdania wyłożyłaś za bardzo wprost.
Tymczasowy lakoński król
No, Misiu, wymyśliłeś prawdziwe piekło…
A jak przerąbane musi mieć ten urzędniczy diabeł. ;-)
Babska logika rządzi!
Misiu, teraz trapi mnie pytanie, kto ma większe prawo psioczyć na los – kolejkowicze, czy diabli urzędas…? :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Sorry, że nie odpowiadałem, ale walczyłem z wysokim nadciśnieniem, które nie chciało spaść.
Barniuszu, jeszcze pamiętam kolejki, których młodzi nie znają. Stąd „łopata”. :)
Czarna, nie znam Super Natural, niestety. :)
Bruce, to chyba dobrze, że się rozwijam? ;)
One, nie umiem ocenić, ale czytelnik zawsze rację ma. :(
Finklo, prawdziwe? Myślałem, że fantastyczne. ;)
Reg, podejrzewam, że bardziej liczą się odczucia. :)
Misiu, i pewnie dlatego psioczą wszyscy pospołu – kolejkowicze i urzędnik. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Misiu, “prawdziwe” w tym sensie, że “naprawdę” wredne, nie że występuje w realu. :-)
Babska logika rządzi!
Niezły szort. Porównanie piekła do urzędu (tudzież odwrotnie) jest chyba pomysłem nienowym, ale wykonanie wynagradza brak oryginalności.
To bym wyrzucił, bo wydaje mi się przejawem niepotrzebnej łopatologii:
A może nasze wyobrażenia miejsca kar były od zawsze mylne? Nie starczało nam wyobraźni, czy nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że Piekło będzie przypominać niejeden ziemski urząd?
“Właściwie, gdyby nie brak smoły i kotłów, można by pomyśleć, że to już jest Piekło” świetnie sprawdza się jako puenta.
zażyczyłem sobie spalenie
Chyba “spalenia”?
Przy tym, była tak głupia
Niepotrzebny przecinek.
już po czubki rogów, i koniec ogona.
Znów niepotrzebny przecinek.
Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.
Reg, może dlatego. :)
Finklo, czasem się trochę droczę z kimś, kogo lubię. :)
Bolly nie było jeszcze Twojego komentarza, gdy odpowiadałem dziewczynom. Zaraz wprowadzę poprawki. Dzięki. :)
Niewątpliwie, Misiu, niewątpliwie. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Cześć, Koalo!
Mam nadzieję, że ciśnienie udało się obniżyć.
Ostatnio wiele rzeczy potrafi nam podwyższać ciśnienie, usilnie próbuję dzielić je na te ważne, nieważne, ważne lecz trzeba je obejść inaczej. W sumie, skupiam się głównie na obchodzeniu, trenuję dziwne wymyki. Wielu rzeczy kompletnie nie pojmuję, nie rozumiem, choć – jasne – jakieś przyczyny, mechanizmy widzę, lecz remedium znajduję jedynie w relacjach, ponieważ reszta jest zbyt masywna.
Człowiek na każdym urzędzie jest ważny, decyzje są ważne, zaangażowanie jest ważne. Każdy jest ważny. Przyzwoitość jest ważna, wartości są ważne.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Reg, 
Smokini, udało się. Podobno już nie grozi udarem. Gratuluję rozsądku. :)

Myślałem, że po śmierci, gdy już pozbędę się ciała, które mnie ograniczało, będę mógł zwiedzać wszelkie krainy na Ziemi, a nawet na innych planetach w Kosmosie.
A poza Kosmosem są planety? XD
Podobno uwiodłem dziewczynę, nie dotrzymując obietnicy małżeństwa.
Oj, imiesłów… Podobno uwiodłem dziewczynę i nie dotrzymałem obietnicy, że się z nią ożenię.
wiedziała co robi
Okolicznik: wiedziała, co robi.
znaczy, nie jak zjawa z horroru
XD
Nie pamiętałem już i gdyby nie przypomniano mi tego incydentu, nie wspominałbym jej.
Raczej nie incydentu, bo to chyba trochę trwało. I trochę się to zdanie na języku nie układa.
jestem w ciemnym tunelu przed drzwiami
Hmm. Jak dasz przecinek, to tunel nie będzie prowadził wyłącznie do tych drzwi: jestem w ciemnym tunelu, przed drzwiami.
Czekam w kolejce złożonej z duchów, które też złożyły reklamacje.
Hmmm. Może tak: Czekam w kolejce z innymi duchami, które złożyły reklamacje.
Można wyjść tylko na chwilę, by zaczerpnąć łyk świeżego powietrza
A po co, skoro nie oddychają? XD
Wszyscy są bez żadnej winy.
Szybciej i intensywniej XD: Wszyscy są bez winy.
świadomy, że ma czasu całą wieczność
A czemu nie: wie, że ma całą wieczność?
Właściwie, gdyby nie brak smoły i kotłów, można by pomyśleć, że to już jest Piekło.
https://instantrimshot.com/index.php?sound=rimshot&play=true

I to jest właśnie piekielna biurokracja! :D
potępieńcy, którzy siedzą za niewinność
Albo tak im się wydaje :D Misiowy narrator też nie jest całkiem wiarygodny ;)
Zastanawiam się tylko czy gdyby wywalić tą końcówkę tekst by uderzył mocniej?
Ja przyszłam już po wywaleniu i potwierdzam – jedno jędrne zdanie na końcu robi cały efekt ^^
A jak przerąbane musi mieć ten urzędniczy diabeł. ;-)
W sumie on tam też nie siedzi za niewinność XD
walczyłem z wysokim nadciśnieniem, które nie chciało spaść
Uuu, Misiu…

Człowiek na każdym urzędzie jest ważny

Zależy, który XD
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnino, sugerowane poprawki zaraz wprowadzę. Masz rację, jak zwykle. Piękne te gify z koalami i mi szczególnie miłe. Dziękuję. :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Tarnino,

Jedna rzecz jest w tej opowieści idealnie trafiona teologicznie – potępieniec uważa, że niesłusznie cierpi.
Nie mówiąc już o niemożności zmiany stanu rzeczy… i permanentnym wkurzeniu (oględnie mówiąc) na wszystko i wszystkich.
Pozdrawiam!
Mehiko, dziękuję za komentarz. :)
Cześć,
“gdybym się z nią ożenił, zabiłbym ją prędzej niż później” – No, niewiele zabrakło, i byłoby to chyba pierwsze koalowe opowiadanie, w którym polała się krew :)
Pięknie opisana beznadziejność sytuacji, w której znaleźli się potępieni i diabeł – urzędnik przy okazji. A to dopiero przedsionek piekła. Jak bohater odstoi swoje w kolejce, będzie miał tak wszystkiego dosyć, że na te kotły ze smołą, to się będzie cieszyć jak na wizytę w aquaparku :)
Czeke, jeszcze dodać pierze i będzie ciekawy tarpark. :)
Zabawne i błyskotliwe.
"Wyobraźnia jest ziemią naszego istnienia." Wiesław Myśliwski
Cytryno, dzięki za taką ocenę. :)
Fajne
Ciężko tam mają wszyscy: i potępieńcy w kolejce i diabeł-urzędnik. Może niech kogoś zatrudnią, skoro mają braki kadrowe? Może jakiś anioł chciałby dorobić?
Zabawne, dobrze się czyta.
Przyzwoite! Niby każdy dorosły wie, że stanie w kolejce po to żeby dać się zmielić biurokracji to piekło, ale miło pocieszyć się myślą, że ktoś, choćby martwi, ma jeszcze gorzej. Żeby szort zabłysnął, przydałaby się trochę ostrzejsza puenta
Świetnie dobrałeś formę do treści. Zblazowany ton narracji pierwszoosobowej pasuje idealnie, a i długość jest dokładnie w sam raz.
Rozumiem, że to szort, ale mi osobiście bardziej pasowałby jako fragment dłuższej opowieści. A tak mam wrażenie wyrwania z kontekstu i zawieszenia w próżni, a szkoda, bo pewien potencjał na pewno jest.
– “(…) przed drzwiami z tabliczką WYDZIAŁ ODWOŁAŃ i jednym urzędnikiem w środku.” – czyli że urzędnik znajdował się w drzwiach?
– “Każda sprawa jest indywidualna i wymaga dokładnego rozpatrzenia.” – nie pasuje mi określenie indywidualna do sprawy, bardziej indywidualne podejście do sprawy.
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
nie pasuje mi określenie indywidualna do sprawy, bardziej indywidualne podejście do sprawy.
Może: każda sprawa jest inna?
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
Też ładnie ;)
Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.
Pusiu, zapewne anioły mają inne zajęcia, ale kto wie? ;)
Jerry, cieszy mnie, że nie narzekasz na krótkość. :D
Szafrowy&Tarnina, dzięki za uwagi. Uwzględnione. :)
Nie ma sprawy, Misiu 
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.
ma czasu całą wieczność
Obiecałeś Tarninie poprawić
Czego innego może mieć “całą wieczność” niż czasu? Tautologia.
Zresztą, zapytaj fizyków, powiedzą Ci, że czas jest nie tylko niepotrzebny – być może nawet nie istnieje 
Można wyjść tylko na chwilę, by zaczerpnąć “łyk” ciszy, gdy nikt inny nie wychodzi
Wstawiasz intrygujący motyw i porzucasz go. Sugeruję wyjaśnić ten łyk ciszy, albo skasować.
___________________________
Jedna rzecz jest w tej opowieści idealnie trafiona teologicznie – potępieniec uważa, że niesłusznie cierpi.
To jest trafione do więzień na tym świecie. Piekielnicy zdaje się cierpią z odwrotnego powodu: nie mogą uciec przed prawdą o sobie.
Natomiast jeśli chodzi o wyobrażenia – najpopularniejsze głosi, że po śmierci cierpimy tak, jak grzeszyliśmy. W sensie że jak ktoś np. wyciągał łapę po cudze, to coś paskudnego mu się z tą łapą dzieje.
Do piekła Koali
trafialiby w takim razie opieszali urzędnicy… 
A ogólnie, to do kitu. Koala wrzuca szorcik, a on nie ląduje natychmiast w Bibliotece, wśród wiwatów i fanfar? No jak tak można?
Idę się odwołać! Mhm… kazali do okienka… jakaś długa ta kolejka…. 
The KOT