- Opowiadanie: Koala75 - Kolejka

Kolejka

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Kolejka

Myślałem, że po śmierci, gdy już pozbędę się ciała, które mnie ograniczało, będę mógł zwiedzać wszelkie krainy na Ziemi, a nawet na innych planetach w Kosmosie. Na wszelki wypadek w testamencie zażyczyłem sobie spalenie i u notariusza zostawiłem odpowiednie środki. Niestety, mimo skremowania nie mogę podróżować. Rozczarowałem się, bo dostałem przydział do Piekła. Stamtąd nie wychodzi się nawet na przepustki.

– I za co ta kara? – spytałem.

Podobno uwiodłem dziewczynę, nie dotrzymując obietnicy małżeństwa. Była dorosła, wiedziała co robi. Chciała kasy, kasy i jeszcze raz kasy. Urodę miała zjawiskową (znaczy, nie jak zjawa z horroru, ale przypominała ciastko, które kusi, żeby je zjeść). Przy tym, była tak głupia i nudna, że gdybym się z nią ożenił, zabiłbym ją prędzej niż później, albo popełnił samobójstwo. Chyba lepiej się stało, że z nią zerwałem. Nie pamiętałem już i gdyby nie przypomniano mi tego incydentu, nie wspominałbym jej. Odwołałem się od skierowania do Piekła i teraz jestem w ciemnym tunelu przed drzwiami z tabliczką WYDZIAŁ ODWOŁAŃ i jednym urzędnikiem w środku.

Czekam w kolejce złożonej z duchów, które też złożyły reklamacje. Można wyjść tylko na chwilę, by zaczerpnąć łyk świeżego powietrza, gdy nikt inny nie wychodzi, bo komitet kolejkowy może nie wpuścić na opuszczone miejsce i trzeba by znowu stanąć na końcu.

Pacjenci czekający przed gabinetem lekarza dzielą się wrażeniami z chorowania i leczenia, duchy w kolejce opowiadają, za co zostały ukarane i dlaczego uważają, że je skrzywdzono.  Nie da się tego słuchać, bo z ich relacji wynika, że nikt nie zasłużył na przydział do Piekła. Wszyscy są bez żadnej winy.

 Kolejka się wydłuża, bo urzędnik pośmiertnej administracji pracuje powoli, świadomy, że ma czasu całą wieczność.  Na pretensje nielicznych odważnych odpowiada:

– Każda sprawa jest indywidualna i wymaga dokładnego rozpatrzenia.

Dodaje, że z powodu braków kadrowych pracuje sam i ma tego już po czubki rogów, i koniec ogona.

 

Właściwie, gdyby nie brak smoły i kotłów, można by pomyśleć, że to już jest Piekło. A może nasze wyobrażenia miejsca kar były od zawsze mylne? Nie starczało nam wyobraźni, czy nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że Piekło będzie przypominać niejeden ziemski urząd?

Koniec

Komentarze

Hej, Koalo!

Dwa najlepsze elementy to urzędnik, który ma całą wieczność i potępieńcy, którzy siedzą za niewinność.

Tekst z prostym, ale fajnym pomysłem. Mam tylko wrażenie, że w ostatnim akapicie aż nazbyt łopatologicznie wyjaśniasz, o co chodzi. 

Aż przypomniał mi się jeden z odcinków Super Natural, gdzie Crowley( tymczasowy władca piekła) wprowadził reformę w piekle i każda potępiona dusza stała właśnie w kolejce do urzędniczego okienka. Zacny serial. A twoje opowianko wzbudziło spory sentyment.

Witaj, Koalo75. :)

Pewne treści zaskakująco wręcz do Ciebie niepodobne. :) Odnoszę wrażenie, że opisujesz koszmar, śniący się petentowi czekającemu w makabrycznie długiej kolejce do jakiegoś urzędu. :)

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka