Cześć! Nie komentowałem jeszcze nic Twojego?
Tytuł odsyła do pojęcia Narrenturm (do powieści chyba mniej), przypomniało mi się także “A my nie chcemy uciekać stąd” oraz ta piosenka z wieczorem spadających gwiazd (“W dzień gorącego lata”, dobrze mi się zdaje?). Rytm miejscami się nadłamuje, przeszlifowałbym parę wersów:
W obłędzie dziś znajdziesz swój azyl
Nie lękaj się spadających gwiazd
W obłędzie znajdziesz dziś swój azyl
Nie bój się spadających gwiazd
Chyba nawet lepiej “W obłędzie dzisiaj znajdziesz azyl”, w języku polskim zaimki dzierżawcze okropnie przytłaczają styl, warto wystrzegać się ich nadmiaru.
Za swą chłodną ścianą skryj
Niech zapomni mnie ten świat
Za swoją chłodną ścianą skryj
Niechaj zapomni mnie ten świat
Niechaj, niechże, niech już… A może w ogóle tak?…
Wieżo szaleńców, w chłodzie ścian
Daj się przed lepkim lękiem skryć
Niech mnie zapomni ten zły świat
Całość zdecydowanie sprawia wrażenie tekstu piosenki. Sposób wyrażenia “poczucia bezsilności i przeładowania rzeczywistością” nie jest moim zdaniem na tyle przełomowy, by uderzać jako samodzielne dzieło poetyckie, ale obraz wieży i miejscami dobór słów dość ładne, by (wyobrażam sobie) utwór wykonany na scenie mógł wywrzeć nader przyjemne wrażenie. Oczywiście sugeruje to także konwencja zapisu (wersy od wielkich liter i brak interpunkcji w klauzulach).
Pozdrawiam ślimaczo!